01 kwietnia 2021

E. Pine, „O tym się nie mówi”

0 komentarze

E. Pine, „O tym się nie mówi” Eseje Emilie Pine ze zbioru „O tym się nie mówi” stanowią specyficzny pamiętnik intymny, pisany z myślą o przyszłej jego czytelniczce bądź czytelniku. Nie bez powodu myślę tutaj akurat o pamiętniku, autorka wspomina bowiem, że o pewnych historiach streszczonych w kolejnych esejach nigdy nikomu nie opowiadała, co więcej, sama po raz pierwszy staje twarzą w twarz z niektórymi faktami ze swojego życia. Eseje te więc są, banalnie, pewną formą autoterapii, co jednak nie generuje negatywnego ich odczytania; Pine silnie operuje kategorią szczerości i chociaż pojedyncze niepotrzebne chwyty spłycają odbiór fragmentów tekstów (przykładowo wstawki autorki o tym, że musi na chwilę przerwać pisanie, odejść od biurka i odetchnąć), jest w tej swojej szczerości zupełnie naturalna. „O tym się nie mówi” to przede wszystkim przegląd najbardziej gorzkich wspomnień autorki i związanych z nimi przemyśleń, ale również próba zachęcenia do rozmowy na tematy agresywnie wpływające na kobiecą psychikę (autorka skupia się przede wszystkim na kobiecym doświadczaniu). Pine pisze o niechcianym seksie, który nieuznawany jest za gwałt; o ciele jako wybrakowanej powłoce, która nie jest w stanie wydać na świat dziecka; o głodzeniu ciała, karaniu go, zaniedbywaniu i w końcu nierozpoznawaniu go — bo wraz z upływem czasu jego faktura się zmienia, tak jak i zapach, a zdradza je krew, która znika tak samo szybko, jak się pojawiła. A krew przecież definiuje kobietę — świadczy o jej stanie zdrowia, płodności, ciało kobiece bez krwi nie jest kobiece. A przynajmniej tak myśli wiele z nas. Pine w swoich esejach „na gorąco” zastanawia się nad swoją kobiecością. Ale nie tylko — porusza również problem alkoholizmu w rodzinie, czy też zagłuszania problemów w życiu prywatnym pracą. To ważna książka. Chociaż wydaje mi się, że o większości z tych tematów jednak rozmawiamy, i to coraz częściej — warto jednak poznać czyjś nowy, prywatny punkt widzenia, dodatkowo atrakcyjny, ponieważ pisany z perspektywy osoby przez długie lata żyjącej w irlandzkim społeczeństwie (czy wiedzieliście, że jeszcze do niedawna w Irlandii rozwody były zakazane?). Polecam zbiór Państwa uwadze, świetnie wpisuje się w dyskusje towarzyszące codziennie naszej obecnej rzeczywistości.

06 czerwca 2020

Nigdy nie ma zawsze

0 komentarze
Zabawa w zajmowanie się aspektem autobiograficznym czyjejś twórczości zazwyczaj kończy się silnym przywiązaniem do jej autorki bądź autora. Nie jest istotne, czy tę osobę lubimy czy nie, czy polubilibyśmy ją w tak zwanym prawdziwym życiu, czy wręcz przeciwnie. Tworzy się specyficzna bliskość, czasami mam wrażenie, że niewytłumaczalna. Bo oto zdecydowaliśmy, że zajmiemy się cudzym życiem, które ktoś postanowił wpleść w swoją twórczość lub całkowicie ją na nim zbudował. Po jakimś czasie pojawia się pytanie, co nami kierowało, że akurat ta osoba, że akurat to życie. Wydaje mi się, że rządzi tym przypadek, ironia losu. Jakiś impuls. Przynajmniej tak było w moim przypadku, kiedy coś sprawiło, że postanowiłam zająć się autobiograficznością Jerzego Pilcha. Coś – bo w zasadzie kiedy o tym myślę, kiedy myślałam o tym przez ostatnie lata, nie umiałam nigdy jednoznacznie stwierdzić, co o tym zadecydowało. Kiedy wracam pamięcią do roku 2016, w głowie pojawia mi się kilka pojedynczych faktów, żaden z nich jednak nie tłumaczy tej decyzji. Przypominam sobie, że długo nad tym nie myślałam, po prostu zaczęłam to robić. Jakkolwiek pretensjonalnie to brzmi, autobiograficzność Pilcha stała się moją autobiografią.

03 maja 2020

Ich czas – J. Suchecka, „Young power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat”

3 komentarze
Nikt w Polsce tak intensywnie nie zajmuje się edukacją i pisaniem o niej, jak Justyna Suchecka, do niedawna dziennikarka „Gazety Wyborczej”, obecnie działająca dla TVN24. Suchecką znać również możecie z kanału Krótka Przerwa, współprowadzonego przez nią razem z dziennikarką Natalią Szostak, na którym opowiadają i rozmawiają najczęściej o nowościach wydawniczych oraz aktualnościach związanych z festiwalami czy nagrodami literackimi. Debiutancka książka Sucheckiej, Young power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat, jest więc poniekąd ukoronowaniem jej dotychczasowej działalności, wzmagającym apetyt na jeszcze więcej: dostrzegamy bowiem, że Suchecka nie jest typem dziennikarki-urzędniczki czy dziennikarki-teoretyczki; jej działalność ma charakter interwencyjny, sprawczy. Nikt tak jak ona nie wierzy w młodzież – czego świadectwem jest Young power!. Co więcej, ta książka rozbudza w nas kolejne pokłady zaufania do dziennikarki, ponieważ Suchecka udowadnia nią nie tylko, że wierzy, że jej bohaterki i bohaterowie są w stanie zmieniać świat; więcej – ona sama już go zmienia. „Nawet gdyby dzięki naszemu projektowi w całej Polsce miała się zmienić jedna osoba, to i tak było warto.” – mówi Hania, jedna z bohaterek książki Sucheckiej. I tak samo jest w przypadku dziennikarki – jeżeli chociaż jedna osoba, dzięki jej działalności, dzięki tej książce, uwierzy, że młodzież, krytykowana i oskarżana o bycie niewystarczająco dobrą, inteligentną, działającą, jest wspaniała i potrafi góry przenosić – Suchecka będzie mogła myśleć o tym w kategoriach sukcesu.
older post