21 listopada 2017

Demon nałogu – J. Pilch, „Pod mocnym aniołem”

0 komentarze
Pisanie o umieraniu jest prostsze niż pisanie o piciu. Kiedy piszemy o umieraniu, zmierzamy do określonego punktu, mamy przed sobą pewne zakończenie, do którego musimy poprowadzić czytelnika za rękę. W pisaniu o piciu, jak i w samym akcie picia, końca nie widać, zapada stagnacja, ciężko jest przedzierać się między kolejnymi stanami nieświadomości, budząc się z pustą butelką w dłoni i bez rozdziału, który miał być na wczoraj. Gdybyśmy niegrzecznie mieli wskazać palcem na naczelnego pijackiego twórcę, który nie tylko poradził sobie z nałogiem, ale też – napisał powieść o alkoholowym demonie, w której sam się nie zgubił – wybór byłby oczywisty.
Stała się najważniejszą, najwyższą nad wszystkimi jego powieścią, bo opowiada o jego największej tragedii. Pilch zawsze czynnie praktykował przelewanie swojego życia na karty powieści, czyniąc z codzienności literaturę, tworząc tym samym swój wyjątkowy obraz pisarza-grafomana-rzemieślnika będącego „prostym synkiem z Wisły”, który pod przykryciem swoich kolejnych alter ego (jednocześnie zapewniając, iż są one wymysłem i bujdą) mierzy się w swojej twórczości sam ze sobą. Pod mocnym aniołem, zdobywczyni Nike 2001, okrzyknięta wielką i znaczącą polską powieścią, jest rozprawą autora z jego nałogiem. Jurek nie kryje się ze swoim alkoholizmem. Bezczelnie, prosto w twarz czytelnika pluje opisami swoich kolejnych pijackich wybryków, mając na celu uświadomić powagę alkoholizmu, ale i porozczulać się samemu nad sobą, bo to taki rodzaj autoterapii, jeśli zapiszesz, to może zniknie z twojego życia. A jeśli nie, to może będzie ci trochę łatwiej. Pilch pastwi się nad swoim bohaterem (w domyśle  nad sobą samym), wystawiając go na kolejne próby. Pod mocnym aniołem ukazuje upadek człowieka, opętanego demonami alkoholu i seksu, który wpadł w czarną dziurę swojego życia. Spowiedź, autoterapia, ale i trochę, może nawet bardziej niż trochę, ekshibicjonizm. Pilch nie martwi się o negatywne opinie na temat swojej osoby, pisze, jak jest, ma misję zbawienia siebie, reszta wszechświata gra w drugiej lidze.
older post