05 lutego 2011

Anna Klejzerowicz - Ostatnią kartą jest śmierć

Najnowsza powieść Pani Anny Klejzerowicz, często mylnie nazywana jest jej debiutem literackim. Otóż nie, Pani Anna jest także autorką m.in powieści kryminalnej 'Sąd Ostateczny'. Od początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej książki, myślałam, że to kolejna krótka lekturka, na kilka godzinek. Kolejny beznadziejny kryminał polskiego pisarza. Dlaczego tak myślałam? Ano dlatego, że miałam przyjemność czytać już wiele kryminałów, które wyszły spod pióra polskich pisarzy. Nie podobały mi się, były dla mnie nic nie warte. Głębiej nie zamierzam tego komentować. Lecz w końcu przemogłam się, i zaczęłam czytać 'Ostatnią kartą jest śmierć'.

Główną bohaterką powieści jest Weronika Daglewska, autorka rubryki kryminalnej w lokalnej gazecie. Poznajemy ją w momencie przełomowym w jej życiu, obecny partner postanowił ją porzucić i właśnie została została wyrzucona z pracy. Nieciekawie, prawda? Pełna wątpliwości co do sensu swego życia, Weronika postanawia udać się do miejscowej wróżki, Seramindy, która potem przepowiada jej niebezpieczeństwo. Po jakimś czasie od wizyty u tarocistki, główna bohaterka dowiaduje się, że wróżka wypadła z okna i zginęła na miejscu. Sprawa wydaje jej się bardzo podejrzana. Mąż tarocistki prosi ją o wszczęcie tajnego śledztwa na temat śmierci żony, ponieważ jest święcie przekonany, że to nie był zwykły wypadek. I tak oto zaczynają się perypetie Weroniki Daglewskiej.

Wydawałoby się: krótka, lekka lekturka, bardzo przyjemna. I faktycznie tak jest. Odniosłam jednak wrażenie, że autorka nie wzniosła się na wyżyny własnej wyobraźni, i nie dopracowała jej do końca. Powieść ta bardzo wciąga, to jest dla mnie oczywiste. Ale przez dłuższy czas, a dokładnie to prawie do samego końca, akcja toczy się bardzo powoli, monotonnie. Niby dziennikarka i mąż wróżki coś wciąż robią, ale... Wszystko zaczyna się rozwijać we właściwym tempie dopiero na sam koniec. Jest to typowa książka, którą można wziąć ze sobą w podróż i nie bać się, że przegapimy swoją stację, czy też, że nie wysiądziemy we właściwym momencie. Muszę jednak postawić wielkiego plusa tej oto powieści - czym byłby ten kryminał bez małej nutki humoru? Tylko, lub aż zwykłym kryminałem. W kilku miejscach miałam przyjemność parsknąć śmiechem, co uważam za wielki pozytyw. Jednak dostrzegłam tutaj dużą wadę - autorka nie szczędzi nam kolokwializmów. bardzo zabolało mnie np. (pozwolę sobie zacytować): 'wzięła coś w swoje łapy'. Przepraszam, ale to strasznie razi. W języku potocznym, którym mówimy, może i tak się czasem mówi. Ale w książce nie powinno używać się takich zwrotów. Zauważę tutaj także kolejny minus - autorka napisała książkę bardzo przewidującą, a rozwiązanie zagadki podała nam praktycznie na tacy. Kochana Pani Aniu, może tak troszkę więcej tajemniczości? Następnym razem niech Pani pozwoli czytelnikowi troszeczkę dłużej pomęczyć się nad zagadką :).

Podsumowując: lekka, przyjemna, ciekawa lekturka na kilka godzin; kryminał z nutką humoru i wspaniałymi bohaterami. Mam szczerą nadzieję, że kolejne książki Pani Klejzerowicz będą równie dobre, bo 'Ostatnią kartą jest śmierć', mimo swoich licznych braków i błędów jest według mnie jednym z lepszych kryminałów wydanych na polskim rynku.

Ocena: 8/10

14 komentarze:

Victoria Louis pisze...

nie nawidzę cię!XD
przez ciebie mam ochotę na tą książkę a nie mogę się z domu ruszyć : <
ale supersupersuper.xD

Caroline Ratliff (karus96) pisze...

Wyślę Ci pocztą xD.

Viconia pisze...

Już mam na liście ją od jakiegoś czasu, ale biblioteka coś jej nie chce kupić ;]

Ania pisze...

Nie przepadam za książkami polskich autorów, ale dla tej może zrobię kiedyś wyjątek.

Lenalee pisze...

Poluję i poluję na tę książkę i jak na złość nie mogę jej znaleźć. W bibliotece oczywiście, bo kupować nie mam zamiaru. ;)

Julia pisze...

Rzadko czytam książki napisane przez polskich autorów i do tego kryminałów. Ale może się skuszę :)

zaksiążkowana pisze...

Kryminały są interesujące, więc jeśli ją znajdę to i przeczytam :) Pozdrowienia

Kobra pisze...

Dodaję do linek

Anonimowy pisze...

Ja obecnie czytam "Skrzydła Laurel" Aprilynne Pike :) Właśnie za chwilę dokończę, zostało mi jeszcze kilkadziesiąt stron. Całkiem przyjemna lektura, chociaż muszę przyznać, że trochę nie w moim stylu. Niemniej jednak naprawdę miło się czyta :)
Pozdrawiam, WH

Martyna pisze...

Właściwie, to słów brak... Nie dziwię się, że sytuacja na polskim rynku księgarskim, jest tak beznadziejna, skoro wszyscy boją się polskich pisarzy... :/ Nie każda polska książka to porażka! Ciekawe, czy ktoś szczerze ocenił poziom zagranicznych wydawnictw - czytają, bo reklama jest dobra i tyle, a polskie złe, polskie be, polskie na wyginięcie. [opinia powstała pod wpływem wybranych powyższych komentarzy]

Viconia pisze...

Martyna, zgadzam się w 100% :)
Co chwilę widzę gdzieś jak ktoś pisze, że nie czyta polskich autorów. Bez sensu. A co my gorsi od innych? Jest tyle świetnych książek polskich przecież !

Magia słowa pisanego pisze...

Napisałaś, że w książce nie powinno się używać kolokwializmów, a ja sądzę, że to zależy od tematyki książki, jeśli jest satyryczna lub też autor nastawił się na poprawienie humoru czytelnikowi, to wręcz chyba jest to wskazane.

Nadal nie jestem przekonana do polskich pisarzy, może oprócz wspomnień z obozów.

Dodaję do linków i będę obserwowała.

Dosiak pisze...

Książkę zapewne przeczytam z zgadzam się z Viconią i Martyną. Sama rzadko czytałam polskie powieści, ale mam zamiar to zmienić, bo na pewno wśród nich znajdzie się wiele perełek, godnych uznania. Jeśli sami nie będziemy doceniać polskich pisarzy, to któż inny to zrobi?

monalisap pisze...

Trochę szkoda, że autorka wg Ciebie nie zrobiła w książce nastroju bardziej tajemniczego, ale i tak chcę przeczytać tą książkę :)

Prześlij komentarz