09 lutego 2011

Michael Fuchs-Gamböck, Thorsten Schatz - Tokio Hotel : Najgłośniej jak potrafisz

Bardzo lubię książki biograficzne. Zwłaszcza te dotyczące moich idoli, ulubionych pisarzy, aktorów, wykonawców, czy - jak w tym wypadku - zespołów. Fanką Tokio Hotel jestem już długi czas, szukałam jakiejś ciekawej książki o tym zespole. Na szczęście dowiedziałam się o istnieniu tej - 'Tokio Hotel: Najgłośniej jak potrafisz' - bo już miałam brać się za czytanie po niemiecku z książką i słownikiem języka niemieckiego pod pachą.

Książka została napisana przez dwóch dziennikarzy - Michaela Fuchs-Gamböcka i Thorstena Schatz w 2007 roku, czyli dwa lata po przełomowym debiucie zespołu dzięki singlowi 'Durch Den Monsun'. To, co mi się w tej książce podobało, to to, że oprócz zwykłej noty biograficznej zostały zamieszczone też fragmenty wywiadów z Billem, Tomem, Gustavem i Georgiem, ich przemyślenia a także opis wczesnych lat dzieciństwa. Nieraz się uśmiałam, gdy czytałam o szkole bliźniaków, jakimi byli rozrabiakami, i jak ich koledzy z klasy nosili koszulki 'I hate Bill & Tom'. Książka zawiera także komentarze fanek zespołu, za co cenią chłopaków, dlaczego ich muzyka jest dla nich ważna itp.

Wiem, że wiele ludzi nie pała miłością do Tokio Hotel - głównie z powodu wyglądu Billa. Nie rozumiem takich ludzi, ponieważ nie ocenia się osób po wyglądzie, ale po charakterze. W moim przypadku było właśnie tak, ze widok głównego frontmana przyciągnął mnie do zespołu. Kilka lat temu nie lubiłam Tokio Hotel - wszystko przez opinię znajomych, którzy ich obrażali, a nawet nie słyszeli jednej piosenki. Ja jednak postanowiłam przesłuchać najpierw ich płyt, a potem dopiero osądzać - i wyszło tak a nie inaczej, zostałam fanką tego niemieckiego zespołu. Po przesłuchaniu płyt, zakochałam się w wokalu Billa, ogółem w całej muzyce. I chociaż znajomi wciąż się na mnie rzucają, jak mogę słuchać tego '(the)Billa' i spółki, ja się tym nie przejmuję - mam swoje zdanie i będę słuchać kogo mi się tylko żywnie podoba.

Jestem bardzo zadowolona po przeczytaniu tej lektury, ponieważ nie tylko uzupełniłam swoją wiedzę na temat bliźniaków Kaulitz, Georga i Gustava, ale także miło spędziłam czas. Polecam ją fanom Toki Hotel i nie tylko. Może po przeczytaniu tej książki przekonacie się do tego zespołu. I taka mała ciekawostka - tytuł książki, to tak naprawdę tytuł reedycji płyty Schrei (Krzyk) - Schrei: So laut du kannst (krzycz najgłośniej jak potrafisz).

Ocena: 10/10

18 komentarze:

kasandra_85 pisze...

Bardzo rzadko czytam książki biograficzne, ale recenzja brzmi zachęcająco. Jak książka wpadnie mi w ręce to na pewno do niej zajrzę:)
Pozdrawiam!!

Magia słowa pisanego pisze...

O nie, nie, nie, Tokio Hotel to nie dla mnie. Ale przynajmniej dobrze, że Ty jesteś zadowolona z lektury.

Samash pisze...

Nie, nie, nie. Nienawidzę tego zespołu i nigdy nie polubię.

Lena173 pisze...

No to teraz mnie masz... Za zespołem nigdy nie przepadałam, chociaż moim skromnym zdaniem pierwsza płyta TH była całkiem znośna i nawet lubię z niej dwie piosenki. Z drugim krążkiem było już znacznie gorzej i prócz UEDW (jakoś tak skrót ten brzmiał) fajna była na nim jeszcze tylko jedna piosenka. Później już w ogóle zeszli na psy... Zaczęli za dużo wydziwiać i nawet w miarę naturalny Tom zaczął swoją magiczną metamorfozę... No ale to nie moja sprawa.

Wracając do tematu to mimo mojej niechęci do zespołu pisałam opowiadania, w których byli oni głównymi bohaterami... lubiłam je również czytać. To dzięki nim stałam się Leną i tak już zostało do dzisiaj. Łącznie mam na koncie 5 opowiadań z nimi w roli głównej. Z czego jedno było kilkukrotnie polecane przez blogonet.pl Z tego co wiem to nie było one lubiane przez czytelników, bo wspólnie z Kają dopuściłyśmy się bezczeszczenia pięknych wizerunków ale takie jest życie..

Nie czasami, czy nie miałaś kiedyś okazji tam zajrzeć... Wydaje mi się, że sama pisałaś o nich opowiadania i miałam okazję oceniać Cie na Ostrych Brzmieniach Ocen ;))

O ksiażce słyszałam kilka lat temu, gdy siedziałam jeszcze w środowisku fanów zespołu ale raczej nie sięgnę po nią. Nie mam już po co...



Ups... Trochę się rozpisałam. W wolnej chwili zapraszam do mnie na gg

Julia pisze...

Niestety muszę powiedzieć: nie! Z początku zespół lubiłam, ale potem przestałam ich znosić, więc po biografię nie sięgnę. Ogólnie, nie ciągnie mnie do biografii.

Lenalee pisze...

Tokio Hotel bardzo nie lubię, dlatego książki tej nie przeczytam, poza tym niezbyt przepadam za biografiami. Myślę jednak, że moja koleżanka byłaby w siódmym niebie, gdyby miała okazję przeczytać tę książkę, bo ona za TH wprost szaleje. :)

poduszkowietz pisze...

Ja również lubię czytać biografie i autobiografie, ale co do Tokio Hotel to absolutnie nie moja bajka.
Nieważne z resztą. Przyznam się, że piszę żeby Ci pogratulować tych fantastycznych czarnych kropek na białym tle :)
Zapraszam do siebie.

LadyBoleyn pisze...

Cóż, do Tokio Hotel nic nie mam. Nie jestem fanką, znam dwie czy trzy piosenki, a styl tychże chłopaków jest mi obojętny. ;p Też strasznie mnie irytuje jak ktoś od razu na nich spojrzy i wie, że ten zespół jest okropny.
Biografie rzadko czytam, więc raczej się za tą książkę nie wezmę. (:
Wspaniała recenzja. ^

Serdecznie pozdrawiam.
[okiem-recenzenta.blog.onet.pl]

Deline pisze...

Wiesz, znam wiele osób, które przestały słuchać zespołu Tokio Hotel, gdyż były wytykane palcami lub bały się wyśmiania. Moim zdaniem takie zachowanie jest dziwne. Jeśli lubi się jakąś muzykę, słucha się jej bez względu na opinie innych. Chyba, że ktoś jest naprawdę tak płytki (bo inaczej tego nazwać nie mogę) i słucha swoich ukochanych wykonawców w ukryciu, a przy ludziach z nich szydzi... Podziwiam Cię, że jesteś sobą i nie boisz się reakcji ludzi na Twój gust. To naprawdę dobrze o Tobie świadczy :) Mimo, że nie przepadam za tym zespołem, gdyż po prostu nie lubię takiej muzyki, może sięgnę po tę książkę z ciekawości.

Pozdrawiam!

Caroline Ratliff (karus96) pisze...

Deline - dziękuję :). Irytują mnie osoby, które narzucają komuś, co mają słuchać, a jeszcze bardziej te - które zaczynają słuchać muzyki, którą ktoś im narzuci. ja mam swoich ukochanych wykonawców - TH, Michaela Jacksona, Adama Lamberta i Lady Gagę - i nieraz jestem wyśmiewana (cytuję) : 'jak ty możesz słuchać tego (the)Billa, człowieka, który się rozpadł, pedała i striptizerki, tej szajbuski!'. takie wyśmiewanie nie jest ciekawe, jednak ja jakoś się tym nie przejmuję - słucham tego, na co mam ochotę, muzyki, którą kocham. A nikomu nic do tego. Każdy powinien słuchać tego, co chce. To indywidualna sprawa człowieka, czego słucha.

Ledgerowa pisze...

Chętnie sięgnę po jakąś książkę biograficzną, ale na pewno nie o Tokio Hotel xD fajnie, że znów piszesz recenzje (:

Deline pisze...

W pełni się z Tobą zgadzam. Warto też przyznać, że w muzyce przede wszystkim liczą się utwory wykonawców, a nie ich image czy życie prywatne. Dla mnie to nie ma znaczenia. Nic nikomu do tego, jakiej orientacji jest mój ukochany piosenkarz, czy też jak bardzo ekstrawagancki ma styl. Ważniejsze są wartości, jakie przedstawia w swoich piosenkach albo chociaż ich chwytliwość. Nie każdy utwór musi być ambitny, żeby miło się go słuchało, prawda? :)

Dominika Anna pisze...

oj nie, to kompletnie nie dla mnie :)

Natula pisze...

Witaj. Za biografiami nie przepadam, w sumie sama nie wiem dlaczego.

Od dzisiaj bedę bardziej przychylniej patrzeć na zespół Tokio Hotel :-)i nie chodzi mi o to że byc może żle graja czy wyglądają, ale jak dla mnie jest to "medialny produkt" a mnie kręcą wykonawcy bardziej spontaniczny i niekomercyjni.
Pozdrawiam

Meme pisze...

Nie przepadam za Tokio Hotel, więc z pewnością nie przeczytam.

Klaudia pisze...

nie lubię tego zespołu, na pewno nie przeczytam

zaksiążkowana pisze...

Na pewno nie słyszałam ich wszystkich piosenek. Lecz te, które słyszałam spodobały mi się ;) Jeśli zagościłaby w bibliotece to przeczytałabym ;)

Panna_Indyviduum pisze...

tak, tak, TAK!
kocham Tokio Hotel już od prawie sześciu lat. Są rewelacyjni, a książka poświęcona członkom zespołu i ich twórczości jest świetna ^^ mam ją na półce, obok stoi niemieckojęzyczne wydanie ;) nie wiem jak można czepiać się ludzi tylko na podstawie wyglądu.. ale to jest Polska, tutaj trzeba być szarym i powielać schematy, żeby w ogóle być akceptowanym..

Prześlij komentarz