24 kwietnia 2011

Lauren Brooke - Heartland: Czarna godzina

Serią Lauren Brooke zainteresowałam się już dobre cztery, pięć lat temu. Miałam wtedy nie więcej niż jedenaście lat i przechadzając się po Matrasie [tak, już wtedy kochałam wszelkie księgarnie], dojrzałam na półce książkę, na okładce której był koń. A jako że wtedy byłam 'na etapie' pasjonacji końmi, musiałam ją kupić. Kupiłam, przeczytałam. Od pierwszej części seria ujęła mnie za serce i tak jest do dnia dzisiejszego.

Seria 'Heartland' opowiada o dziewczynie imieniem Amy, która po tragicznej śmierci matki [zginęła, ratując konia], postanawia dalej kontynuować jej pracę - prowadzić schronisko dla koni i leczyć je, pomagać. Na początku idzie jej to mizernie, jednak z każdym kolejnym dniem coraz bardziej panuje nad zwierzętami i uczy im się pomagać. Przy pracy w Heartlandzie, Amy pomaga jej chłopak - Treg, przyjaciel Ben oraz część rodziny, która jej pozostała - siostra Amy, Lou, zajmuje się finansami, a jej dziadek prowadzi gospodarstwo. Ojciec dziewczyny mieszka w Australii i jeszcze do niedawna nie utrzymywał z nią żadnych kontaktów.

W tej części w Heartlandzie, schronisku dla koni, wybucha epidemia końskiej grypy. Amy ma ręce pełne roboty, na szczęście z obowiązków odpada jej szkoła - w końcu są wakacje. Jednak nie układa jej się najlepiej, między nią a Tregiem zaczyna się psuć. Pewnego dnia, podczas straszliwej burzy, nadchodzi tornado i niszczy część schroniska. Treg i jeden z koni ulegają poważnemu, tragicznemu wypadkowi... Amy wie, że nic już nie będzie tak jak wcześniej.

W książkach Brooke podoba mi się, że autorka w każdej kolejnej części opisuje pracę Amy z końmi. W każdym tomie Amy zajmuje się innym zwierzęciem z inną przypadłością. Autorka skupia się głównie na problemach koni, dopiero na drugim miejscu stoi życie prywatne dziewczyny - jej rodzina, emocje, przemyślenia. Konie przedstawione są tu jako zwierzęta ciepłe, kochające i niezwykłe. Bardzo mi się tu podoba.

Główna bohaterka, Amy Fleming, to dziewczyna po przejściach. W wypadku straciła matkę, z ojcem dopiero niedawno nawiązała kontakt. Ale jednak znajduje na wszystko siłę - szkołę, przyjaźń, miłość... A przede wszystkim na swoją największą pasję - konie. Dziewczyna wstaje rano, o świcie, całe dnie poświęca swym podopiecznym. Cicha, nieśmiała osóbka, ale z charakterkiem. Lubię, naprawdę lubię tę bohaterkę.

Seria 'Heartland' to niezobowiązująca, ale jakże miła lektura! Każda z części liczy zazwyczaj około 160 stron, więc to niewiele. A jednak dostarcza wiele rozrywki i emocji. Pokazuje, że mimo przeciwności losu, trzeba iść dalej, nie poddawać się i żyć tak jak wcześniej. Polecam, naprawdę polecam wszystkie części.

Ocena: 10/10

16 komentarze:

Rudzielec pisze...

Uwielbiam konie, jednak nic mnie do tej pozycji nie ciągnie. Ocena wysoka, więc chyba powinnam spróbować;)

Arya pisze...

Już od dłuższego czasu mam ochotę na serie "Heartland" i mam nadzieję, że niedługo będzie mi dane ją przeczytać ;);d

Luna pisze...

Pamiętam swoją fazę na konie- to były czasy... Do teraz mi została sympatia- to naprawdę świetne zwierzęta :D. Do 'końskiej literatury' mnie już jakoś nie ciągnie, choć może kiedyś...

Pozdrawiam świątecznie ;)

Samash pisze...

Książka raczej nie dla mnie. Choć okładka bardzo ładna ;)

Dusia pisze...

Może się skuszę, 160 stron nie wyjmie mi dużo czasu z życiorysu (nawet jeśli lektura nie przypadnie mi do gustu)

LadyBoleyn pisze...

Nie przepadam za zwierzętami i przyznam, że książka mnie niestety nie zauroczyła. ;)

[okiem-recenzenta.blog.onet.pl]

Magia słowa pisanego pisze...

Strasznie lubiłam konie, nawet przez nie chciałam zostać weterynarzem:P kupowałam różne książki o rasach itp.

Książka wydaje się lekturą chyba dla młodszego pokolenia, więc sobie ją odpuszczę.

Klaudia pisze...

Czytałam chyba trzy pierwsze części. Dalszych nie było w bibliotece. Teraz już są i muszę je sobie znowu przypomnieć

Deline pisze...

Brzmi ciekawie i nie jest długa, więc może się skuszę :)

MirandaKorner pisze...

Jakiś czas temu czytałam pierwszą część, ale niezbyt mi się podobała. Może za jakiś czas się przemogę i dokonam drugiego podejścia;)

natkawes pisze...

Hmm.. nie wiem, nie wiem. Może kiedyś ją przeczytam, ale raczej wątpię. Nie przepadam za książkami o zwierzętach.

Caroline Ratliff (karus96) pisze...

Rudzielec - zachęcam :).

Arya - trzymam kciuki :).

Luna - ja również swoją fazę na konie wspominam pozytywnie ;).

Magia słowa pisanego - też kiedyś chciałam być weterynarzem, również ze względu na konie :D

MirandaKorner - życzę powodzenia :D

Natkawes - może się jeszcze przekonasz? :)

justilla pisze...

Chciałabym to kiedyś przeczytać, może będzie w bibliotece to wtedy wypożyczę ;)

Anonimowy pisze...

Ja tam kocham konie i książka ta nie raz mnie wzruszyła :)

Anonimowy pisze...

Mnie książka bardzo wzruszyła i gorąco polecam mimo że pierwszy tom może nie jest zbyt ciekawy, choć mnie zaintersował ale chyba dlatego że kocham konie, lubię takie książki, mam podobne podejście itp. ;)

Anonimowy pisze...

Następne tom są super. Na pewno polubicie choć trochę konie. Ja na tym pukcie już w ogóle zbzikowałam;)

Prześlij komentarz