09 lipca 2011

Barbara Delinsky - Marzenia dla każdego

Od czasu do czasu warto jest przeczytać jakąś lekką lekturę, by dać myślom odpocząć i zaabsorbować się tylko błahymi problemami bohaterów w książce. Można się wtedy zrelaksować i uciec od codziennego życia. 'Marzenia dla każdego' autorstwa Barbary Delinsky to jedna z takich lekkich i przyjemnych lektur - wprost idealna na wakacyjny odpoczynek na plaży bądź w ogródku. Jest to typowy przykład literatury kobiecej, więc myślę, że panowie raczej nie mieliby czego w niej szukać. Ale któż wie, każdy lubi co innego ;).

Christine Gilette to utalentowana architektka wnętrz. Kobieta po trzydziestce, o pięknej urodzie. Pewnego dnia przybywa do Crosslyn Rise, by przedstawić swój pomysł wykończenia domów na luksusowym osiedlu. Nieszczęśliwym trafem, robotnicy zafascynowani urodą kobiety zapominają czym jest ostrożność i upuszczają belkę, któa niszczy nadproże. Członek zarządu, który zainwestował w całą budowę, Gideon Lowe, grozi, że zrobi wszystko, by Christine nie otrzymała zlecenia. Rzuca jednak słowa na wiatr, ponieważ gdy przychodzi co do czego, nie oddaje głosu w wyborze najlepszego projektu. Okazuje się nim właśnie projekt Christine. Początkowe, negatywne uczucia mężczyzny do Chris ulegają zmianie, i z czasem jest nią coraz bardziej zafascynowany.

Lubię czasami przeczytać książkę o prawdziwym życiu, o związkach, o trudnej miłości. A zwłaszcza w czasie wakacji. Grzejące mocno słońce nie sprzyja czytaniu, ale na powieści z literatury kobiecej bądź romanse zawsze znajdzie się czas, chęć i ochota. Dlatego właśnie z przyjemnością sięgnęłam po 'Marzenia dla każdego'. Jest to bardzo prosta, szablonowa, ale w pewien sposób urocza lekturka. Dwoje młodych ludzi, na początku drą ze sobą koty, by chwilę potem tkwić w swoich objęciach. Nuda? Nie zawsze. Czytało się przyjemnie.

Bardzo podobał mi się fakt, że Barbara Delinsky nie poprzestała jedynie na opisaniu romansu Christine i Gideona, ale wplotła także wątek wiecznej, zobowiązującej i wyjątkowo szczerej matczynej miłości. Córka Christine, Jill, to owoc jej nastoletniej miłości. Mimo, że dziewczynka jest tzw.'wpadką', kobieta kocha ją ponad życie, jest jej najlepszą przyjaciółką i nie było dnia, by żałowała, że ją urodziła. Pierwsza prawdziwa miłość Chris, Brant, nie wierzył, że to on jest ojcem i wyjechał na studia, pozostawiając ciężarną dziewczynę w niezwykle ciężkiej sytuacji. Jill dorastała bez ojca, lecz gdy tylko w życiu jej matki pojawił się Gideon - wiedziała, że jest idealnym partnerem dla Christine i z miejsca go polubiła. W tym samym czasie jednak zapragnęła poznać swego biologicznego ojca. Matka obwinia o to Gideona, że to on przypomniał jej dziecku Branta, mimo, że dziewczyna go nigdy nie poznała, ponieważ wyjechał przed narodzinami córki. Na szczęście cała trójka dochodzi do porozumienia i od tej pory stanowią zgodną rodzinę. Uroczo, czyż nie? Autorka postawiła Christine w trudnej sytuacji: mężczyzna czy córka? Jednak umiejętnie splotła losy bohaterów, i powieść kończy się przysłowiowym happy endem.

Co mnie nie do końca przekonało? Fakt, iż Christine i Gideon na początku wprost nienawidzili się do szpiku kości, a zaraz potem mężczyzna odkrył, że jest w Chris zakochany. Za cienka linia jest między nienawiścią a miłością, zdecydowanie za cienka. Autorka przedstawiła to trochę chaotycznie i nieumiejętnie, ale wybaczam jej to. Większość plusów rekompresuje ten błąd.

Podsumowując. 'Marzenia dla każdego', autorstwa Barbary Delinsky to przyjemna, lekka, iście wakacyjna lektura, głównie dla kobiet. Bo z tego co wiem, faceci romansideł nie lubią. I niech żałują, bo te okazują się czasami bardzo interesujące. Polecam na gorące jak i chłodne dni. Niezobowiązująca, czysta rozrywka na 224 stronach w estetycznej, ładnej okładce.

Ocena: 8/10

8 komentarze:

natiihermi pisze...

Wydawnictwo Mira ma bardzo ciekawe książki, więc chętnie bym się z nią zapoznała. Wygląda na piękną opowieść.

Today1.blog.onet.pl

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Przecież miłość z nienawiścią zawsze idą w parze...

Julia pisze...

Lektura wydaje się być interesująca, tylko nie rozumiem dlaczego ten cały Gideon nagle jej znienawidził. To nie była jej wina, tylko nieuważnych robotników.
Ta kwestia mnie nurtuje, więc prędzej czy później po tą pozycję sięgnę, tylko szkoda, że wspomniałaś o tym, że książka skończy się happy endem.
Pozdrawiam

Bujaczek pisze...

Też ją mam do recenzji i pewnie w tym tygodniu się za nią wezmę ;)
Lubie tą autorkę ;)

Klaudia pisze...

Jest w bibliotece, więc sięgnę. Urzekła mnie twoja recenzja i okładka rzeczywiście bardzo ładna i estetyczna;-) Pozdrawiam

KamCia pisze...

Czasami lubię się oderwać od rzeczywistości i zatopić w miłej, niezobowiązującej lekturze. Ta jest chyba idealna na letnie dni, więc się za nią rozejrzę :)

Przepowiednia pisze...

Nie przepadam za obyczajówkami.

Meme pisze...

Lubię takie lekkie czytadła, które pozwolą Ci zapomnieć o problemach. Jednak nurtuje mnie ten wątek z belką ;P PS: "Grzejące mocno słońce nie sprzyja czytaniu (...)" - u Ciebie słoneczko ? ^^ A u mnie od kilku dni pada -.- Tylko w sobotę się przejaśniło...

Prześlij komentarz