31 sierpnia 2011

Bernard Cornwell - Ostatnie królestwo


Bernard Cornwell jest mi już dobrze znanym autorem - jego Trylogia Arturiańska podbiła moje serce. Jego oryginalny, a zarazem prosty styl pisania, niezwykła umiejętność zgrabnego połączenia faktów historycznych z fikcją i niesamowite pomysły to nie jedyne atuty pisarza. Powieści historyczne zawsze mnie od siebie odstraszały, jednak w przypadku Cornwella - zawsze mam ochotę na więcej!

Akcja dzieje się na wyspach brytyjskich w IX wieku, w czasie wewnętrznych niepokojów, głodu i bezpardonowej walki o władzę. Czas największego najazdu Wikingów w historii. Syn jednego z angielskich wielmożów, Uther, zostaje porwany w wieku 10 lat. Jako jedyny ocalały z pogromu całego rodu dorasta wśród szczęku mieczy, pod czułą opieką śmiertelnych wrogów. Jednak w przyszłości będzie musiał zdecydować czy jest brytem czy wikingiem. Od niego będzie zależał los całej Brytanii, ponieważ związany więzami honoru, miłości i lojalności, zmuszony będzie wybrać, po czyjej stronie jest. Na jego oczach upadają kolejne królestwa, a on nie wie, co robić. Na szczęście los zwiąże go z Alfredem, władcą ostatniego królestwa, które wciąż opiera się wikingom. Co będzie dla Uthera ważniejsze? Miłość czy szacunek?

Cornwell nie tylko świetnie łączy prawdę historyczną z fikcją - ale sposób, w jaki pisze, sprawia, że czytając 'Ostatnie królestwo' czujemy się, jakbyśmy faktycznie trafili w sam środek IX wieku. Autor pisze bardzo realistycznie, opiera się na prawdzie historycznej. Po przeczytaniu Trylogii Arturiańskiej myślałam, że cykl Wojny Wikingów, rozpoczęty właśnie przez 'Ostatnie królestwo' niczym mnie już nie zaskoczy. Jakże się myliłam. Tutaj prócz 'suchych faktów' i rozbudowanej akcji mamy także nutkę humoru. Nie mam pojęcia dlaczego, ale właśnie ta powieść Cornwella zrobiła na mnie największe wrażenie.

W powieściach historycznych najbardziej obawiam się opisów wojen, bitew i turniejów. Nie dla mnie zmagania się przeciwników za pomocą miecza czy też łuku. Jednak w tym przypadku jestem naprawdę mile zaskoczona. Wszystkie występujące w książce opisy czytało mi się bardzo przyjemnie. Magia? Czary? Nie. Po prostu niesamowicie plastyczny, lekki, treściwy i łatwy w odbiorze język Cornwella. W 'Ostatnim królestwie' nie ma czasu na nudę! Autor idealnie buduje napięcie, łączy ze sobą wątki, a przede wszystkim - tworzy naprawdę ciekawych bohaterów. Pomimo tego, że to Uther prowadzi narrację, pozostali bohaterowie są równie ważni co on. Bardzo mnie denerwuje, gdy w niektórych książkach postacie drugoplanowe stoją w cieniu tych pierwszoplanowych, ponieważ każda postać tak naprawdę zasługuje na uwagę. Cieszy mnie również fakt, że autor przybliżył nam nie tylko opisy wojen, ale także dzięki niemu jesteśmy w stanie sobie wyobrazić codzienne życie w tamtych czasach. W czasach, gdy kąpiel w gorącej wodzie była istnym rytuałem ;).

Temat wikingów zawsze uważałam za nieciekawy. Co innego, Król Artur, to przecież światowa postać, legendę o nim chyba każdy zna. Jednak dzięki 'Ostatniemu królestwu' lepiej poznałam historię i obyczaje tych domniemanych przeze mnie 'barbarzyńców'. Jestem wdzięczna autorowi za to, że przybliżył mi wiele naprawdę ciekawych prawd historycznych, a także umilił mi czas nutą fantastyki.

Pomimo tego, że nie jestem wielką fanką powieści historycznych, chciałabym Wam gorąco polecić książkę angielskiego pisarza, Bernarda Cornwella - 'Ostatnie królestwo'. Jest to pierwszy tom serii Wojen Wikingów, która to składać się będzie z pięciu części. Gorąco polecam.

Ocena: 9/10

Wojny Wikingów
Ostatnie królestwo   |  Zwiastun burzy  |  Panowie północy

12 komentarze:

natiihermi pisze...

Super. Lubie ten okres w dziejach historii, a jak jeszcze prawda jest połączona z fikcją to kompletny odjazd. Też bym nigdy nie sięgnęła po opowieści o wikingach, ale jeżeli jest dość duży rozlew krwi i brutalizm, to nawet może być ciekawe. ; )

Ja "Przywoływacza Dusz" jeszcze nie skończyłam czytać, ale już jestem pewna, że sięgnę po drugi tom. Książka super, nieco podobna do "Króla demona", jak sądzę, bo jeszcze moje przypuszczenia się nie ziściły. xD

Today1.blog.onet.pl

Przepowiednia pisze...

Ta książka była świetna!

O wiele bardziej do mnie trafiła niż "Zimowy Monarcha". "Zwiastun burzy" był również cudny. Czekam na następne części.

Messrox pisze...

Tylko operacja wchodzi w grę, niestety 45 stopni - nie da rady inaczej, ale cieszę się bardzo. :) Wszyscy po tej operacji w tym szpitalu są bardzo zadowoleni.

~ messrose.blogspot

Messrox pisze...

Trudno. Nie może się pogłębiać. Basen, rehabilitacje, potem szczęście - niech boli, ludzie robią sobie operacje plastyczne, bo chcą być piękni - ja chcę być zdrowa. Buta będzie mi lokaj wiązał i mąż całe życie asekurował. :)

Messrox pisze...

Gdyby druty wyskakiwały przez skórę, to by milionowe odszkodowania płacili. Akurat dr Urban operował około tysiąca dziewczyn w wieku nastoletnim, każda jest szczęśliwa i prosta - widziałam zdjęcia, wpisy, listy. A specjaliści tam sami. Zobaczysz, za dwa trzy lata będę Ci tylko polecać. :)

Messrox pisze...

Nie wierzysz - odsyłam do Googli, dr Tadeusz Urban Wrocław. :)

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Książkę czytałem jakiś czas temu. Zostawiła we mnie niezatarte wrażenie :-)

Dusia pisze...

Gdy tylko nadarzy się okazja, bez wahania przeczytam. Dam dzielnym ludom północy szansę na zmianę swojego wizerunku :)

Annie pisze...

O książce już słyszałam i nie zamierzam jej czytać

Klaudia pisze...

Lubię historię i gdy spotkam to na pewno wypożyczę

Patsy pisze...

Książka już czeka na półce :)

Beatriz pisze...

Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę. Mam jednak problem: nienawidzę okładek filmowych, a wydanie "zwykłe" jest raczej niedostępne. Muszę połazić po antykwariatach, może coś znajdę.

Prześlij komentarz