24 września 2011

Michał Solanin - Ostatni Nefilim

Na początku, gdy zobaczyłam zapowiedź 'Ostatniego Nefilima', autorstwa Michała Solanina, myślałam, że to książka idealna dla mnie. Nefilimy, anioły i demony zła - czyli coś co lubię. Jedynie co, to odstraszała mnie trochę okładka. Jednak jak to się mówi, książki po okładce się nie ocenia. Gdy już trzymałam powieść w rękach, zdziwiłam się, że ma tak mało stron. Jednak nie przejęłam się tym zbytnio i zaczęłam czytać. I właśnie w tym momencie zaczęły się problemy.

Siły dobra i zła od zawsze toczyły krwawe batalie o panowanie nad ziemią i rodzajem ludzkim. Kolejna z nich przypada na rok 1190, a trwająca właśnie krucjata to doskonały pretekst do rozegrania własnej wojny. Do tego jednak potrzebny jest śmiertelnik, ktoś taki, jak rycerz Roderic Plaisantin. Problem tylko, jak przekonać pobożnego Krzyżowca, żeby odwrócił się od swojej wiary? Świeżo przybyły z zaświatów Bafomet chyba ma pomysł, jak tego dokonać. Na jego nieszczęście, na ziemię zstępuje Anioł Zniszczenia, doświadczony w tysiącletnich walkach z Upadłymi…

Powyższy opis przygarnęłam z tylnej okładki książki. Pewnie zastanowicie się dlaczego, bo zazwyczaj sama piszę opis książki. Już wyjaśniam. Otóż czytając 'Ostatniego Nefilima', tak naprawdę nie wiedziałam o co autorowi chodziło. Zgubiłam się gdzieś po drodze i motyw książki gdzieś mi uleciał. Do książki miałam trzy podejścia. Za pierwszym razem przeraziłam się wielką ilością archaizmów. Za drugim razem dotarłam zaledwie do pięćdziesiątej strony i się poddałam. Jednak kilka dni temu zebrałam się w sobie i postanowiłam dokończyć to... dziadostwo. Powieść napisana jest okropnym, niezrozumiałym i bardzo uciążliwym językiem. Czytając rozdział po rozdziale miałam wrażenie, że autor tak naprawdę nie wie o czym pisze. Może i pomysł miał dobry - ale nie potrafił ubrać go w słowa. 'Ostatni Nefilim' jest po prostu nudny. Autor nie stworzył żadnych oryginalnych postaci, a co na dodatek - anioły i demony miały bardzo podobne imiona, więc gdybym sobie nie zapisała ich na kartce, to wątpię czy wiedziałabym kto co mówi. Michał Solanin stworzył powieść aż do bólu banalną i nieciekawą. Zdarzenia opisane są bardzo chaotycznie. W ogóle nie potrafiłam skupić się na treści. Czyżby źle wykorzystany został potencjał autora?

Jak dobrze wiecie, we wszystkich opowieściach, bajkach i legendach tymi dobrymi były zawsze anioły, natomiast nutkę zła wprowadzały dzieci piekła. W powieści Michała Solanina jest na odwrót. Wydaje mi się, że w ten sposób autor próbował przyciągnąć uwagę czytelnika, jednak pomimo tego oryginalnego zabiegu niestety mu się to nie udało. Powiedzmy sobie wprost: 'Ostatni Nefilim' to powieść słaba. Bardzo słaba. Jest to kolejny dowód na to, że Polacy może i mają dobre pomysły, jednak nie umieją ich wykorzystać. Po raz kolejny polski autor mnie do siebie zraził, i o zgrozo wydarzyło się to w momencie, kiedy pisarze znad Wisły odzyskiwali moje zaufanie. No cóż. Mówi się trudno.

Nie jestem w stanie już nic o tej powieści napisać. Zawiodłam się niezmiernie i bardzo tego żałuję. Spodziewałam się dobrej, fantastycznej opowieści z charakterem i potencjałem. Niestety autor zawiódł na całej linii i o to mam do niego wielki żal. Czytanie szło niezwykle opornie, miałam ochotę tę książkę wyrzucić przez okno, spalić, zakopać, odkopać, utopić i jeszcze raz nauczyć ją latać. Panu Michałowi Solaninowi serdecznie mówię NIE. Chociaż z całego serca życzę kolejnej, o wiele ciekawszej i udanej książki. Amen.

Podsumowując. 'Ostatni Nefilim' autorstwa Michała Solanina to książka naprawdę niewarta przeczytania. Nudna, schematyczna, do bólu słaba. Nie polecam. No chyba, że cierpicie na bezsenność, to poczytajcie ją przed zaśnięciem - przeniesienie się w krainę snów w stu procentach zapewnione. Już chyba instrukcja obsługi hamulca ręcznego w pociągu byłaby ciekawsza...

Ocena: 1/10

18 komentarze:

Piter Murphy pisze...

Recenzja jak widzę potwierdza moje przypuszczenia. Rzadko czytam ksiażki z tego wydawnictwa i jak widzę nic nie tracę :-)

miqaisonfire pisze...

Kurczę... przyznam, że zrobiłabym ten sam błąd co Ty - wybrałabym tę książkę, nie z powodu zapowiedzi, ale dlatego, że według mnie ma świetną okładkę. Rozumiem, że jest ciut przerażają, ale mimo wszystko.
Szkoda tylko, że na okładce i opisie książki jej "fajność" się kończy :(

kamykowy pisze...

Zaskoczyła mnie Twoja recenzja, bo po okładce i zapowiedzi spodziewałam się czegoś ciekawego, szczególnie, że bardzo lubię tematykę aniołów i demonów, walki dobra ze złem. A tu taka niemiła niespodzianka... Przynajmniej wiem, że mam się od niej trzymać z daleka. Trudno polemizować z tak niską oceną...

Mery pisze...

Jestem zdecydowanie takim ewenementem, bo nie przepadam zbytnio za fantasty. A jak ocena jest tak niska... książkę zdecydowanie odpuszczam.

KaraQ pisze...

Tematyka rzeczywiście zachęcająca, ale za to twoja recenzja mówi zdecydowanie co innego. Już wiem, że jak natknę się na tą książkę to będę się trzymać od niej z daleka. Ja lubię polskich autorów, więc nie czytając tego, przynajmniej nadal będę czuć do rodaków sympatię. W sumie nie znam tego wydawnictwa, więc niech tak pozostanie...

cyrysia pisze...

Szkoda i to wielka szkoda, gdyż ja uwielbiam czytać o aniołach, nelfilinach i innych istotach nadprzyrodzonych a tu taka klapa, więc w takim razie nie będę sobie głowy zaprzątać tą książką.

KamCia pisze...

Widzę, że ostre słowa się posypały, ale to dobrze, że jesteś obiektywna. Oczywiście do książki skutecznie mnie zniechęciłaś, choć można to nazwać przestrogą przed rozczarowaniem.
Pozdrawiam :)

Natula pisze...

Książka dała Ci nieźle w kość :). Lubię takie recenzje bo przekornie często chwytam za książki które mają kiepskie oceny, nie wiem może odzywają się we mnie jakieś sadomasochistyczne upodobania ;). Zdecydowanie, chętnie przeczytam.

Aleksandra pisze...

Coś już słyszałam o nefilim w książce, ale to chyba nie była ta, bo tamtą wszyscy wychwalali. Nie ma co tu dużo pisać - nie przeczytam. ;)

Dusia pisze...

Wobec takiej marności (mimo obiecującego tytułu) człowiek może tylko spasować. Nie będę się nawet zabierać za to "dzieło"

Cassin pisze...

To widzę, że nie dla mnie. Dzięki za info :)

Meme pisze...

Miałam na nią swego czasu ochotę, jednak po Twojej słabej ocenie, muszę się nad tym zastanowić.

kasandra_85 pisze...

Ups... Dzięki za cynk. Będę omijać szerokim łukiem;)

Heather pisze...

Po Twojej recenzji widać, że nie warto czytać, więc nie przeczytam. Po co tracić czas? :)

Lily pisze...

Raczej nie przeczytam. Okładka rzeczywiście nieciekawa.

Dominika Anna pisze...

Okładka do bani, ale mimo wszystko miałam na nią kiedyś ochotę. Teraz ją straciłam, ale może jeszcze kiedyś zobaczę, czy jest coś warta :)

Bujaczek pisze...

A zapowiadało się tak ciekawie... Raczej po nią nie sięgnę.

Anonimowy pisze...

Czytałem tę książkę i urzekł mnie w niej właśnie przede wszystkim język oraz bardzo duży humor - może po prostu jesteś za młoda, żeby ją docenić.

Prześlij komentarz