09 listopada 2011

Diana Palmer - Splątane serca

Diana Palmer to jedna z najpoczytniejszych pisarek powieści dla kobiet. Do tej pory miałam okazję zapoznać się z tylko jedną jej książką, mianowicie 'Meksykański ślub'. Powieść ta wywołała u mnie pozytywne emocje, była miłą odskocznią od świata codziennego. Gdy 'Splątane serca' wpadły w moje ręce, oczekiwałam od nich czegoś podobnego - historii pełnej miłości, ciepła i humoru. Na samym wstępie mogę rzec, że się nie zawiodłam.

Książka 'Splątane serca' składa się z dwóch opowieści. Pierwsza z nich, 'Nieudana ucieczka', opowiada o kobiecie imieniem Natalie, która wychowała się w sierocińcu, i dopiero gdy podrosła, jej ciotka wzięła ją do siebie - bynajmniej nie z troski, lecz dlatego, iż lat jej nie ubywało i chciała mieć kogoś, kto się nią zaopiekuje. Po pewnym czasie zaprzyjaźniła się z rodziną Killmanów, a zwłaszcza z Mackiem Killmanem - najstarszym z rodzeństwa. Mężczyzna poniżany przez ojca, po utracie matki musiał zająć się braćmi, siostrą i opuszczonym gospodarstwem. Choć czuje do Natalie coś więcej niż jedynie sympatię, nie chce się do tego przyznać, ponieważ boi się stałego związku. Gdy Natalie zostaje niesłusznie oskarżona o romans z narzeczonym swojej najlepszej przyjaciółki, pakuje się i wyjeżdża do Dallas. Postanawia zapomnieć o przystojnym ranczerze. Jednak pewien nieszczęśliwy wypadek z powrotem połączy tą dwójkę. Główną bohaterką drugiej opowieści, 'Prawo do szczęścia', jest Violet Hardy - sekretarka zakochana w swoim szefie. Mimo tego, że ciągle się kłócą, jest wpatrzona w niego jak w obrazek. W momencie, gdy Blake Kemp dowiaduje się o uczuciach swojej ulubionej pracownicy, wybucha awantura, skutkiem której jest złożenie wypowiedzenia przez Violet. Kobieta postanawia rozpocząć pracę u największego wroga swojego byłego już szefa. Gdy Kemp zastaje puste biurko swojej sekretarki, uświadamia sobie, że straci nie tylko świetną pracownicę, ale i drogą sobie osobę.

'Splątane serca' to powieść (a raczej dwie), pełna emocji i ciepła. Diana Palmer po raz kolejny zaserwowała mi pełną gamę uczuć i sprawiła, że uśmiech raz po raz pojawiał się na mojej twarzy. Obie opowieści obfitują w wydarzenia, które mogą zdarzyć się każdemu z nas - dlatego właśnie tak mi się podobało, ponieważ książka opiewa w realizm. Autorka wykreowała bardzo ciekawych, interesujących i sympatycznych bohaterów, z którymi przeżywałam wszystko - płacz, radość, śmiech, smutek - idealnie wczułam się w ich historie. Obie opowieści napisane są prostym i łatwym w odbiorze językiem, dzięki któremu czyta się je w tempie wprost błyskawicznym - ani się obejrzałam, a już obracałam ostatnią stronę książki i musiałam pożegnać się z fantastycznymi bohaterami. W powieściach Palmer nie ma sztuczności, przedstawia ona po prostu prawdziwe życie, takie jakie jest, bez żadnego upiększania. Jej książki to nie zwyczajne romansidła, ale opowieści o ludzkich problemach, zwieńczone nutą romantyzmu, poruszające wiele istotnych kwestii. Niekiedy zmuszeni jesteśmy do wysnucia kilku refleksji, ale powieści Diany są napisane głównie po to, by móc choć na chwilę oderwać się od szarego dnia, dla czystej rozrywki. Jestem zdecydowanie na tak.

Co mi się nie podobało? Naiwność Violet, bohaterki 'Prawa do szczęścia'. Zachowywała się wręcz głupio, dawała się Blake'owi wodzić za nos. Pozwoliła sobie zrobić dziecko, a potem bezmyślnie uwierzyła, że ten ją kocha. Smutne, ale jakże prawdziwe - w codziennym życiu istnieje wiele takich przypadków. Autorka między wierszami uświadamia nam naiwność i głupotę rasy ludzkiej, co jest niezwykle ciekawym zabiegiem, wymaga jedynie umiejętności 'czytania między wierszami'. Bardzo interesujące.

Nie byłabym sobą, gdybym jeszcze nie ponarzekała. Otóż bardzo irytuje mnie fakt, że dwie powieści zostały wydane pod postacią jednej książki. Według mnie obie są świetne, dlatego każda z nich zasługuje na osobną oprawę, na swoje miejsce na półce. Wydawnictwo Mira często wydaje tzw. powieści dwa w jednym, co bardzo działa mi na nerwy. No ale cóż, chyba będę to musiała jakoś przeżyć. Mam nadzieję, że dam radę :). Na sam koniec wspomnę jeszcze o okładce, która jest estetyczna i miła dla oka - podoba mi się! Książeczka jest bardzo ładnie wydana, jedynym defektem jest wspomniana przeze mnie wcześniej metoda 'dwa w jednym'.

'Splątane serca' to typowy przykład literatury kobiecej. Nie jest to jednak tylko książka na tzw. 'odmóżdżenie' - autorka postarała się, by czytelnik wysnuł kilka refleksji, a także zastanowił się nad ludzkim postępowaniem. Proszę państwa, toż to nie jest typowe romansidło - ale książka z przesłaniem, którą czyta się wyjątkowo miło. Polecam

Ocena: 8/10

7 komentarze:

cyrysia pisze...

Czytałam ,,Splątanie serca'' i również zgadzam się z twoją opinią. Jest to wspaniała książka ze swego rodzaju przesłaniem.

kasandra_85 pisze...

Z jednaj strony na typowy romans nie mam teraz chęci, ale z drugiej książka może być ciekawa. Jak wpadnie mi w ręce, to czemu nie:)

Dusia pisze...

Dwie ksiażki w jednej - mniej papieru, cena niższa, większa ekonomia i dbałość o środowisko. Nie narzekaj ;))

Leanne. pisze...

Literatura typowo kobieca to raczej nie moja bajka, więc "Splątane Serca" chyba sobie odpuszczę. ;) A okładka jest po prostu paskudna ! Te ręce ! :D Nie mogłabym mieć czegoś takiego na półce. xD

Gabrielle_ pisze...

Jak ja chcę przeczytać tą książkę! Że też jej nie wybrałam gdy była taka możliwość... :D

Klaudia pisze...

Mam w planach jakąś książkę tej autorki, ale na pierwszy rzut na pewno nie opowieści w jednej książce.

Bujaczek pisze...

Bardzo mi się podobała ;) Ale pierwsze opowiadanie podobało mi się bardziej ;)

Prześlij komentarz