11 listopada 2011

Jana Frey - Powietrze na śniadanie

Ostatnimi laty temat anoreksji jest bardzo popularny - wiele się mówi o wychudzonych modelkach, odchudzających się kobietach i nastolatkach. Lekarze wciąż spekulują na temat tej choroby i próbują z nią walczyć - jak na razie im to nie wychodzi, ponieważ anoreksja zbiera coraz to większe żniwa. Kobieta stojąca przed lustrem wmawia sobie, że jest wielkim, okropnym i tłustym 'pasztetem', choć tak naprawdę jej ciało składa się jedynie ze skóry i kości. Smutne? Bardzo. 'Powietrze na śniadanie', autorstwa niemieckiej pisarki Jany Frey porusza temat tej strasznej choroby. Cieszę się, że udało mi się zapoznać z tą lekturą, ponieważ otworzyła mi ona oczy na potworność tego okropnego zaburzenia psychicznego.

Serafina, główna bohaterka powieści, to nastolatka - waży tylko 64 kilogramy, a uważa się za bardzo grubą. Marzy jej się sylwetka jej siostry Marii bądź przyjaciółki Ernestine. Dziewczyna postanawia rozpocząć dietę. Na początku ogranicza jedynie wszystkie swoje ulubione przekąski, dania i smakołyki. W pewnym momencie ogarnia ją tak duża desperacja, że prawie w ogóle nic nie je. Coraz częściej ma zawroty głowy, skręca ją z bólu, a niekiedy też mdleje. Czy uda jej się na czas pokonać chorobę?

Główna bohaterka nie jest odosobnionym przypadkiem. Wiele kobiet, ale i mężczyzn uważa się za otyłych i pragnie zrzucić zbędne (w ich mniemaniu) kilogramy. Zaczyna się od zwykłego niejedzenia słodyczy i fast foodów, kończy się na głodówce, pobycie w szpitalu, a coraz częściej nawet na spoczynku pod ziemią. I po co to wszystko? By być piękniejszym, ładniejszym, zgrabniejszym? Owszem, wygląd jest bardzo ważny, bo ten, kto mówi, że liczy się jedynie charakter jest głupcem - ale nie warto przesadzać. Jeżeli już mamy ochotę zrzucić kilka kilo, powinniśmy udać się do dietetyka, aby to on wskazał nam najprostszą drogę do satysfakcji. Odchudzanie na własną rękę jest niebezpieczne i powoduje wiele zaburzeń - nie tylko fizycznych, ale również psychicznych. Dlatego moje drogie (i moi drodzy też!) - pomyślcie najpierw dwa razy zanim przystąpicie do czynów.

'Powietrze na śniadanie' to powieść poruszająca ważny temat, jednak napisana bardzo lekkim i łatwym do przyswojenia językiem. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, o wszystkim opowiada nam Serafina. Zabieg ten daje nam możliwość zajrzenia w głąb psychiki anorektyczki, dzięki temu mamy możliwość fragment po fragmencie przeanalizować myśli, emocje i uczucia towarzyszące chorej. Autorka na początku buduje przed nami piękny świat - główna bohaterka to pół Włoszka, pół Niemka, miła i inteligentna osoba, bardzo kochająca swoją włoską babcię i jej krowę - czyli tak zwana cisza przed burzą. Dopiero gdy 'włoska babcia' zaczyna chorować, a rodzina Serafiny przeprowadza się do Niemiec, akcja nabiera rozpędu i zaczynają się problemy dziewczyny - dorasta, poznaje nowych ludzi i zaczyna wytykać sobie swoje niedoskonałości. Jana Frey świetnie skomponowała swoją powieść - poruszyła mądry i 'trendy' temat, a przy tym zapewniła czytelnikowi świetną rozrywkę. Bo 'Powietrze na śniadanie' czyta się w tempie ekspresowym i (w moim przypadku) z ogromną przyjemnością.

Bohaterowie, bo i na nich pasowałoby zwrócić uwagę. Serafina zyskała sobie moją sympatię, polubiłam ją, aczkolwiek szału nie było. Zafascynowała mnie za to postać najlepszego przyjaciela dziewczyny. Moses to postać nieco ekscentryczna - był gruby i niczym się nie wyróżniał, aczkolwiek miał w sobie to 'coś', że zwróciłam na niego uwagę. Bardzo oddany swojej najlepszej przyjaciółce, stał za nią murem, nawet gdy ta się do niego nie przyznawała. Ubierał się w najdziwniejsze ciuchy, jakie tylko udało mu się kupić, a także hodował drzewko bananowe. Lubię takie kolorowe i ciekawe postacie. Ernestine, czyli przyjaciółka Serafiny, tak samo jak siostra i rodzina głównej bohaterki niczym ciekawym się nie wyróżniała. To samo z Fritzem, miłością dziewczyny, bratem Ernestine - postacie drugoplanowe były zwyczajnie... nudne. I słabo zarysowane.

Jana Frey popełniła powieść naprawdę wartą przeczytania. Nie dość, że ciekawie napisana, to jeszcze porusza ważny i modny temat, jakim jest anoreksja. Dzięki tej książce możemy 'zza kulis' przyjrzeć się życiu anorektyczki i krok po kroku przeanalizować proces rozwoju choroby. Polecam szczególnie osobom myślącym o odchudzaniu, ku przestrodze, ale także wszystkim innym czytelnikom, którzy mają ochotę spędzić czas przy lekkiej, ale mądrej książce.

Ocena: 9/10

11 komentarze:

giffin pisze...

Zauważyłam, że ostatnio spora część czytanych przez Ciebie książek to te, które chciałabym poznać ;) O tej też już słyszałam i mam ją w planach, tym bardziej się cieszę, że przypadła Ci do gustu, coś w niej chyba musi być... :)

Mery pisze...

Mam w planach, zapowiada się na prawdę ciekawie, więc czemu nie, prawda?
"Nevermore", wiem, już kupuję;)

PS. Nie wiem,dlaczego, ale jak chcę dodac Twojego bloga do linków, to wyskakuje komunikat, że adres URL jest jakiśtam i nie będzie mnie informowac o nowych postach na Twoim blogu. Dlatego przepraszam że regularnie nie komentuje Twoich notek, ale to wina tej głupiej maszyny.

cyrysia pisze...

Dawno nie czytałam żadnej książki z tematyką anoreksji. Uważam jednak iż trzeba takie problemy poruszać i mówić o nich bez wstydu. Książkę chętnie więc przeczytam, bo zaciekawiła mnie ogromnie.

Miravelle pisze...

Bardzo ciekawią mnie książki o tej właśnie tematyce,chociaż żadnej jeszcze nie czytałam. Myślę,że po takiej dobrej recenzji,od tej właśnie zacznę.

Mani pisze...

Bardzo lubię książki Jany Frey, czytałam już kilka. Ta jest pewnie jedną z nowszych. Poza tym, kręci mnie temat anoreksji, czytam wszystko co o niej znajdę, więc to też jest automatycznie lektura obowiązkowa :)

Dusia pisze...

Nieczęsto czytam o anoreksji, ale ten temat należy do jednego z moich ulubionych (później jest o czym dyskutować). Na pewno nie odpuszczę sobie tej lektury

Floss pisze...

o z wielką chęcią przeczytam ;-)

Irytacja pisze...

Książkę mam w planach od dłuższego czasu. Lubię lektury poruszające ważną tematykę. Niestety nigdzie nie mogę jej dorwać, złośliwość rzeczy martwych, albo ludzi, którzy zamiast oddać do biblioteki w terminie książki przetrzymują je! :)

Bujaczek pisze...

Frey w ogóle porusza takie ważne tematy z tego co zauważyłam.

Gabrielle_ pisze...

Lubię książki pani Frey głównie dlatego, że porusza ona ważne i aktualne tematy. Z tą książką jeszcze nie miałam okazji się spotkać, a więc muszę nadrobić zaległości ;)

Tristezza pisze...

Mimo świetnej i pozytywnej recenzji raczej nie sięgnę ;) Nie moje klimaty :)

Prześlij komentarz