09 grudnia 2011

Charlotte Brontë - Shirley

Do tej pory twórczość słynnych sióstr Brontë była mi obca. Oczywiście, takie tytuły jak 'Dziwne losy Jane Eyre' czy 'Wichrowe wzgórza' obiły mi się o uszy, jednak nigdy nie pałałam jakąś szczególną miłością do literatury typowo klasycznej, a do tego dziewiętnastowiecznej. Ale gdy natrafiła się okazja, i 'Shirley' autorstwa najstarszej z sióstr Brontë, Charlotte, wpadła w moje ręce, nie omieszkałam się z nią zapoznać. Mimo przybranej przeze mnie wcześniej sceptycznej postawy, ciekawość paliła mnie od środka, a to opasłe tomiszcze tak smakowicie wyglądało! Nie oparłam się urokowi tej książki, i wygodnie zasiadając na łóżku, rozpoczęłam fascynującą lekturę.

Młody przedsiębiorca, Robert Moore, sprowadza do swojej fabryki nowoczesne maszyny, czym naraża się na gniew lokalnej ludności, czego efektem jest zamach na jego życie. Na szczęście udaje mu się wyjść z opałów. By ratować podupadający interes rozważa poślubienie zamożnej Shirley Keeldar, pomimo tego, że skrycie kocha się w swej kuzynce, Caroline. Tymczasem wcześniej wspomniana panna Keeldar darzy głębokim uczuciem ubogiego Louisa. Ten, mimo że odwzajemnia jej uczucia, nie przyznaje się do tego z powodu nadzwyczaj prostego - jego honor, duma i ambicja nie pozwalają mu na to. Jak potoczą się losy bohaterów?

Klasyki od zawsze się obawiałam. Wydawało mi się, że jest to literatura typowa dla snobów i starszych ludzi. Dlatego właśnie przed sięgnięciem po 'Shirley', nawet pomimo żrącej mnie od środka ciekawości, miałam wiele obaw. 'A co, jeśli akcja będzie wlekła się jak żółw? Co, jeśli nie zrozumiem języka, którym napisana jest powieść? No a co, jeśli po prostu zanudzę się na śmierć?' - tego typu pytania i wątpliwości przychodziły mi do głowy. Postanowiłam jednak przełamać swój strach i rozpoczęłam naprawdę wspaniałą przygodę.

'Shirley' autorstwa Charlotte Brontë to subtelna, przepiękna opowieść o losach kilku młodych ludzi, dziejąca się w dziewiętnastowiecznej Anglii. Od pierwszej strony urzekł mnie styl pisania autorki: niesamowicie lekki i spójny, wciągający i taki... przyjemny. Wątki oraz dialogi prowadzone są z sensem, wyzbyte wszelkich wyjętych z kosmosu archaizmów, za to urozmaicone słowami i całymi zwrotami z języka francuskiego (które oczywiście w odnośnikach zostały przetłumaczone, coby czytelnik nie został wyrwany z kontekstu). Od pierwszej strony można poczuć, że książka została napisana przez osobę romantyczną, kochającą naturę, a także niezwykle pomysłową. Narracja prowadzona jest w formie trzecioosobowej, jednak ciekawym zabiegiem jest to, że narrator zwraca się w niektórych momentach bezpośrednio do czytelnika, np: 'Czytelniku - zajrzyj mu przez ramię i czytaj słowa, które zapisuje'. Czytanie tej książki to prawdziwa uczta dla umysłu i fantazji, 'Shirley' to znakomity kąsek. Napawałam się tą opowieścią, jak jeszcze nigdy żadną książką. Klasa i styl, tak w dwóch słowach to dzieło można opisać.

Charlotte Brontë stworzyła opowieść romantyczną, jednak nie zawarła w niej wątków jedynie miłosnych. Poruszyła wiele ważnych spraw, takie jak hierarchia między bogatymi a ubogimi, a także idealnie oddała klimat tamtych czasów. Czytając 'Shirley' miałam przed oczyma zielone wzgórza, cudowne wrzosowiska, a także ludzi ubranych stosownie do dziewiętnastowiecznej mody - panie w sukniach i czepkach na głowie, panowie zaś w płaszczach i ciężkich buciorach. Charlotte potrafiła pobudzić fantazję czytelnika, umiała zmusić do refleksji, a także do marzeń. Akcję zbudowała stopniowo, i choć fabuła nie jest w żadnym wypadku przewidywalna, autorka niczym specjalnym nie zaskakuje. No może jedynie umiejętnością wprowadzenia czytelnika w stan rozmyślania o niebieskich migdałach, w jak najbardziej pozytywnym tego zwrotu znaczeniu.

Pomimo, iż książka nosi tytuł 'Shirley', dziewczyna ta nie była jedyną główną postacią. Znaczącą rolę w tej opowieści odegrała również Caroline, jej dobra przyjaciółka. Obie bohaterki pokochałam od pierwszej chwili, jednak na faworytkę wybrałam Caroline. Te młode panny były radosne, umiały cieszyć się z życia, lecz cechowała je mądrość i rozumność. Brontë świetnie skomponowała ich charaktery, które w znaczącym stopniu się uzupełniały. Na pierwszy rzut oka niewinne, eleganckie i próżne, w rzeczywistości jednak zabawne, przebiegłe i potrafiące zawalczyć o swoje. Autorka naprawdę dobrze dopracowała swoich bohaterów, nie tylko Shirley i Caroline - jednak nie będę się tu nad nimi pastwić bądź wychwalać pod niebiosa, gdyż mijałoby się to z celem. Każdy bohater czy też bohaterka jest starannie zarysowany i wykreowany. Nie ma tu miejsca na sztuczne i nierealne postacie: każdy człowiek występujący na kartach powieści 'Shirley' jest równie autentyczny, co przechodzeń, który mija nas na ulicy. Może ci dwaj różnią się jedynie wyglądem...

Czy po przeczytaniu tej lektury jestem zadowolona? A i owszem. Dzięki dziełu Charlotte Brontë od podszewki poznałam dziewiętnastowieczne obyczaje, ludzkie zachowania czy też zasady. Autorka wprowadziła mnie w świat marzeń. Ubrała swoją opowieść w szczyptę romantyzmu, który nie był przesadzony, a jedynie subtelny i piękny, za co chwała Bogu. Zdziwiłam się lekko, że powieść napisana tak dawno temu została przyswojona przez mój umysł tak łatwo; myślę jednak, że tłumacz delikatnie maczał w tym palce i przełożył z języka delikatnie staroświeckiego, na polski. A może tylko wydawało mi się, że będą problemy z przyswojeniem tekstu. Kto wie.

'Shirley' autorstwa najstarszej ze sławnych sióstr, Charlotte Brontë, to opowieść opiewająca w subtelny romantyzm, a także realia dziewiętnastego wieku. Przepiękna opowieść, pełna uczuć i emocji, napisana łatwym do przyswojenia językiem. Nawet jeżeli jesteście na bakier z literaturą klasyczną, serdecznie polecam. Bo warto.

Ocena: 9/10

11 komentarze:

kasandra_85 pisze...

Mam tę książkę w planach, tylko egzemplarza brak:). Trzeba będzie coś pokombinować, bo pozycja godna uwagi:D
Pozdrawiam!!

pandorcia pisze...

Mam ją na półce :> Czeka aż raczę się nią zająć ;) Ciekawe czy moje odczucia będą takie same jak Twoje :> ?

Dusia pisze...

Uwielbiam dziewiętnastowieczne realia, więc pewnie się skuszę. Mimo podobnych obaw, jakie i Ty miałaś (że się zanudzę)

Dosiak pisze...

Uwielbiam takie powieści, XIX wieczne klimaty zdecydowanie mi odpowiadają :) Dlatego książka jest już na mojej liście i mam nadzieję, że niedługo ją przeczytam. Pozdrawiam :)

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Dobrze poczuć w sobie pozytywne zaskoczenie :-)

giffin pisze...

Zgadzam się z tobą w zupełności, Shirley to zdecydowanie przepiękna książka... Po prostu trzeba ją znać :)

Miravelle pisze...

Spodziewałam się po niej czegoś gorszego,w takim razie muszę jej poszukać i być może przeczytać;)

Mery pisze...

Ja też ją chcę! Bardzo, bardzo! Uwielbiam Jane Eyre, więc tej przegapic bym nie mogła:)

Kadzia pisze...

Mam w planach, bo uwielbiam książki o takiej tematyce. :)
Zapraszam serdecznie do siebie. :)

bluszczyk pisze...

ostatnio narobiłam sobie apetytu na tę książkę, ale bardzo trudno ją znaleźć, głównie dlatego, że za granicą ciężko o literaturę w języku polskim. nie mniej mam nadzieję, że w końcu natrafię na tę książkę i będę miała okazję przeczytać losy Shirley i Roberta :) pozdrawiam!

Dwojra pisze...

O. Pozycja rzeczywiście dość ciekawa. Spodobał mi się zabieg związany z apostrofami do czytelnika. Dotychczas niewiele razy spotkałam się z czymś takim :) Jak widać po Twojej sytuacji - nigdy nie można pozwalać sobie na ocenę nazbyt pochopnie. Pozdrawiam!

Prześlij komentarz