21 grudnia 2011

Nicholas Sparks - Jesienna miłość

Czym dla człowieka jest miłość? Czy to tylko błahe uczucie, zwiastowane przez przysłowiowe motyle w brzuchu czy raczej coś więcej? Miłość jest swoistym drogowskazem, nadającym naszemu życiu pewien sens i cel, do którego dążymy. Ile ludzi na świecie, tyle istnieje rodzajów miłości. Głębokie uczucie pomiędzy dwojgiem zakochanych, bezgraniczna miłość dziecka do matki, bezwarunkowa miłość rodziców do dzieci... Miłość, właśnie ona, jest tematem przewodnim wielu piosenek, wierszy, ale i książek. Przykładem takiej powieści jest 'Jesienna Miłość' autorstwa amerykańskiego pisarza Nicholasa Sparksa, opowiadająca o miłości tragicznej, lecz niezwykle pięknej.

Landon Carter to beztroski siedemnastolatek, który właśnie rozpoczyna ostatni rok nauki w szkole średniej. Jego ojciec pragnie, by syn zrobił karierę, jednak ten, jak reszta znajomych, zupełnie nie wie co będzie jego celem w dorosłym życiu. Jamie Sullivan to nieśmiała, cicha dziewczyna, która opiekuje się owdowiałym ojcem, pastorem. Nie rozstaje się ze swoją Biblią i robi wszystko, by ułatwić życie innym. Gdy nadchodzi termin dorocznego balu, Landon w odruchu desperacji zaprasza na niego Jamie. Spotyka się z kpinami ze strony kolegów, jednak to staje się dla niego mało ważne. Chociaż na początku unikał Jamie, chłopak odkrywa, że się w niej zakochał. Dzięki niej odkrywa najpiękniejsze uroki życia. Jednak w pewnym dniu jego świat zostaje wywrócony do góry nogami...

Nicholas Sparks to nie tylko jeden z najpopularniejszych pisarzy amerykańskich, ale także mój faworyt, ulubieniec. Wszystkie jego książki, które do tej pory czytałam (a 'Jesienna Miłość' to moje siódme spotkanie z Amerykaninem) były magiczne, niebanalne i wzruszające. Moja przygoda z Nicholasem rozpoczęła się od książki 'I wciąż ją kocham'. Od tego czasu jestem totalnie zakochana w stylu pisania i psychice tego mężczyzny. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że facet jest w stanie wymyślić tak przepiękne opowieści. 'Jesienna Miłość' to napisana lekkim, charakterystycznym dla Sparksa językiem powieść. Autor ma niezwykłą zdolność czarowania piórem, tworzenia z najbanalniejszych rzeczy czegoś naprawdę niezwykłego. Nadaje inny sens rzeczom, postaciom i sytuacjom. Język, którym się posługuje jest ciekawy i plastyczny, dzięki czemu czytelnik potrafi doskonale wczuć się w rolę bohaterów. Nicholas gładko prowadzi akcję, i chociaż nie spotkamy się z żadnym wielkim 'bum!' nie ma tu mowy o nudzie. Sparks po prostu na to nie pozwala. Jest mistrzem. Każda z jego książek, w tym właśnie 'Jesienna Miłość' jest dopracowana i dopieszczona do granic możliwości. Autor nie sypie banałami, zawsze pisze to, co ma na myśli. Czytelnik ma wrażenie, że każde zdanie, ba! każdy wyraz, jest przemyślany i perfekcyjnie dobrany. Jaki z tego wniosek? Nicholas Sparks jest bogiem.

Jest coś niezwykłego w książkach Nicholasa, co sprawia, że człowiek zaczyna doceniać swoje obecne życie i dostrzega, jakie ono jest piękne. Sparks zmusza czytelnika do refleksji, do zastanowienia się nad własnymi życiowymi błędami. Próbuje nas uświadomić, że w okół nas prócz zła istnieje także dobro. Uważam, że równie dobrze, co w roli pisarza, sprawowałby się w roli psychologa - w swoich książkach nieraz przedstawia trudne ludzkie sytuacje. Jednak zawsze na końcu tunelu widać słaby promyk - autor próbuje nam przekazać, że po gorszych dniach przyjdzie czas na te lepsze. Mówiąc prosto: jego powieści są niesamowicie mądre, pełne uczuć i naładowane emocjami. Bo tego mu odmówić nie możemy. Sparks szasta emocjami bohaterów na prawo i lewo, przez co powieść jeszcze bardziej zyskuje na wartości. 'Jesienna Miłość' to prosta opowieść o dwójce zakochanych - jednak poprzez manipulowanie uczuciami i emocjami autor zrobił z niej prawdziwą sztukę.

Jak już wspomniałam, Nicholas świetnie manipuluje emocjami. Jest w tym niekwestionowanym mistrzem (a w czym on mistrzem nie jest?!). Dzięki temu przy czytaniu 'Jesiennej Miłości' targał mną spazmatyczny płacz na przemian z głębokim uśmiechem. Kiedy bohaterowie cierpieli, cierpiałam i ja. Kiedy się cieszyli - radowałam się z nimi. Zabieg ten sprawił, iż postacie nabrały na rzeczywistości, stały się bardziej realne i charyzmatyczne - co jest dużym plusem, bo jakżeby w takiej cudownej książce postacie mogły być pospolite, schematyczne i oklepane? No właśnie. Bohaterowie, bo i o nich wspomnieć trzeba. Landon Carter, a raczej jego postać, nie zrobiła na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Co prawda zaszła w nim dosyć duża zmiana, jednak autor nie za bardzo rozbudował tę kwestię. Carter był jedynie dopełnieniem kwintesencji, którą stanowiła Jamie Sullivan. Ta nieśmiała, drobna duszyczka z miejsca wzbudziła moją sympatię. Jej postać jest nieprzerysowana, idealnie dopracowana i taka... eteryczna. Doskonała wręcz. Gdy o niej myślę, nasuwa mi się na myśl określenie 'ostoja spokoju'. Niesamowicie żal mi jest, że pomimo tych wszystkich dobrych rzeczy, które czyniła, spotkał ją tak okropny los. Jest w tym jednak jeden plus - przed śmiercią poznała smak prawdziwej miłości. Jamie wzruszyła mnie ogromnie i wiem, że tej postaci nigdy nie zapomnę.

'Jesienna Miłość', tak jak i kilka innych dzieł Sparksa została sfilmowana. Ekranizacja nosi tytuł 'Szkoła Uczuć' i jest to jeden z najpopularniejszych filmów na świecie. Osobiście miałam okazję go obejrzeć zeszłego lata, a zdarzyło się to, zanim jeszcze przeczytałam książkę. Złamałam swoje zasady (najpierw czytam, potem oglądam), ale naprawdę było warto. Ekranizacja jest równie piękna i niesamowita jak pierwowzór. Na pewnych scenach ryczałam tak spazmatycznie, że rodzina nie wiedziała, czy ja się śmieję czy płaczę, czy udaję czy nie. Jeszcze żaden film, żadna książka w życiu mnie tak nie wzruszyła jak właśnie 'Szkoła Uczuć'. Doskonała obsada, świetnie odegrane role. Idealnie oddany klimat książki. Coś pięknego.

Jeżeli macie ochotę przeczytać książkę o niebanalnej miłości, wierze i zaufaniu, jeżeli chcecie popłakać i pośmiać się nad kartami - serdecznie polecam Wam 'Jesienną Miłość' autorstwa mistrzowskiego Nicholasa Sparksa. Polecam, bo naprawdę warto. Przekonajcie się sami.

„- I co podpowiada ci twoje serce? - Nie wiem. - Może zbyt gorliwie starasz się je słyszeć.”

Ocena: 10/10

15 komentarze:

cyrysia pisze...

Ja również bardzo lubię Sparksa. Pokochałam go głównie podczas czytania ,,Ostatniej piosenki'', dlatego chętnie poznam także i ,,Jesienną miłość''.

giffin pisze...

Widziałam film - milion pięćset razy i za każdym płakałam tak samo :)

Gabrielle_ pisze...

Ależ ja kocham tego faceta! Książka za mną i miło wspominam ;)

Samash pisze...

Czeka na półce. Skoro to takie arcydzieło to koniecznie jak najszybciej po nią sięgnę :)

Natula pisze...

Oprócz prezentowanej przez Ciebie lektury, innych książek tego autora nie znam. "Jesienna miłość" nieszczególnie mi się podobała, za to film bardzo. To dziwne bo zazwyczaj ekranizacje wypadają znacznie gorzej :)

kasandra_85 pisze...

Książkę mam na półeczce i wprost nie mogę się doczekać, kiedy ją przeczytam:))

kamykowy pisze...

Czytałam jakiś czas temu, niestety po obejrzeniu filmu (wielokrotnie!), co z pewnością umniejszyło przyjemność czytania, niemniej jednak uwielbiam Sparksa i tutaj również się to sprawdziło ;) A film polecam.

Dwojra pisze...

A ja nie wiem, czy książeczka przeznaczona jest dla mnie.
Wiesz, jak napisałaś mi komentarz pod ostatnią notką ze słowem "KINGUŚ" to myślałam, że coś ode mnie chcesz. Tak. Kinga dostała Stephena Kinga. Zawsze zabawna gra słów wychodzi z tym moim imieniem i nazwiskiem autora :)))

Dosiak pisze...

Jakoś ni jestem do Sparksa przekonana, ale czytałam tylko jedną jego książkę, więc żeby wyrobić sobie opinię muszę poznać jego twórczość lepiej. Pozdrawiam :)

Leanne. pisze...

MIAŁAŚ RACJĘ, MIAŁAŚ RACJĘ ! (niestety nie odnosi się to do historii Arkariana, choć mam nadzieję, że za jakiś czas napiszę coś podobnego o "Strażnikach Veridianu") "Nevermore" jest absolutnie genialne, fantastyczne i czarujące ! Przeżywałam tę powieść całą sobą ! Ten niesamowity klimat, złowrogie cienie, krucze skrzydła i dzieła Poego... i oczywiście Varen ! Och, Boże, on jest cudowny ! Dziękuje za Twoją recenzję, bo między innymi dzięki niej sięgnęłam po to arcydzieło !

A co do "Jesiennej miłości" - mam mieszane uczucia. Czytałam tylko "Ostatnią Piosenkę" tego Autora i średnio mi się podobało, historia ociekała religijnością i po trosze schematami, aczkolwiek pod koniec wylałam trochę łez. ;)

Leanne. pisze...

O jaa, jeszcze coś dopiszę ! Przeczytałam ponownie Twoją reckę "Nevermore" i zdałam sobie sprawę z tego, że nie płakałam na zakończeniu ! Wyobrażasz to sobie ?! Najbardziej ryczałam przy scenie w której wyszło, że... Varen pamięta jakie są ulubione lody Isobel. Wiem, wiem, ale jakoś ten moment niesamowicie mnie poruszył, Autorka przepięknie to opisała i do tej pory na jego wspomnienie wybucham płaczem. Co ta książka robi z ludźmi... ;) Ja chcę już kontynuację !

Bujaczek pisze...

Oglądałam film na podstawie tej książki - rewelacja! Książkę też przeczytam.

Klaudia pisze...

Oglądałam film i będę musiała przeczytać, ponieważ bardzo mi się podobał

Miravelle pisze...

Oglądałam film,bardzo mi się podobał. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę i ogółem zapoznać się ze Sparksem,bo jak do tej pory nie czytałam żadnej jego książki.

Dusia pisze...

Niespecjalnie zaczytuję się w romansach, ale skoro ten jest tak poruszający - skuszę się (na Twoją odpowiedzialność ;)).
Wesołych Świąt :*

Prześlij komentarz