09 stycznia 2012

Candace Camp - Mistyfikacja

Nie jestem fanatyczką typowych powieści dla kobiet. Nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę. Jednak przyznajcie sami przed sobą, z ręką na sercu - czy nie jest wspaniale zaszyć się gdzieś i na kilka godzin przenieść się w beztroski świat, jakże inny od naszego, pełen przygód, miłości i namiętności? No właśnie. Z romansami na bakier nie jestem, ale nieczęsto się w nich zaczytuję. Po 'Mistyfikację' autorstwa Candace Camp, sięgnęłam z prostego powodu - za oknem ciemno i zimno, pod kocykiem przytulnie, brakuje jedynie jakiejś lekkiej lektury. Bo na nic poważnego ostatnimi czasy ochoty nie miałam. 'Mistyfikacja' to książka, której trochę się obawiałam - w końcu zalicza ją się także do powieści historycznych, za którymi nie przepadam. Jednak już od pierwszej strony świat stworzony przez panią Camp wciągnął mnie do reszty.

Benedict Wincross i Camilla Ferrand od chwili poznania nie pałają do siebie zbytnią sympatią. Mimo wzajemnej niechęci, szybko zdają sobie sprawę, że ich przypadkowo zawarta znajomość może być korzystna dla obojga. Camilla potrzebuje mężczyzny, który towarzyszyłby jej podczas pobytu w domu dziadka. Pragnie, by starszy pan uwierzył, że jest zaręczona i nie martwił się dłużej o przyszłość wnuczki. Dla Benedicta to wspaniała okazja, by bez podejrzeń dostać się do posiadłości Ferrandów. Ma nadzieję wytropić tam spisek, który stanowi zagrożenie dla całego państwa. Para zawiera układ. Będą udawać kochających się narzeczonych.

'Mistyfikacja' to napisana lekkim i przyjemnym językiem powieść romantyczna z nutą kryminału i sensacji. Mimo wcześniejszych obaw, książkę tę czytało mi się naprawdę szybko i łatwo. Autorka umiejętnie prowadzi akcję, także czytelnik nie ma czasu na nudę. Fabuła została niestety delikatnie niedopracowana - w pewnych momentach sytuacje stają się zawiłe, czytelnik wypada z toru powieści i nie może się zorientować, o co w danej scenie chodzi. Candace Camp na siłę przekombinowała w niektórych momentach, co niestety na dobre jej nie wyszło. Co prawda, błędy te nie rzucają się jakoś specjalnie w oczy, trzeba dosyć mocno wgłębić się w treść książki, by je przyuważyć, no ale jednak. Poza tym, wszystko inne gra. Wydarzenia są spójne, autorka nie przesadza z opisami, a co najważniejsze - nie skupia się tylko i wyłącznie na romansie Camilli i Benedicta. Owszem, wątek romantyczny jest, w końcu jest to powieść klasyfikowana pod romans, jednak miłość między tymi ludźmi nie była seksistowska, obleśna i po prostu odrażająca. Zachowane zostały pewne pozory wieku XIX, za co Camp należy się duża pochwała. Autorka świetnie wczuła się w klimat tamtych lat i z wielką ostrożnością poprowadziła losy dwójki bohaterów.

Kłamstwo nie popłaca - tego nas uczą od dawna wszyscy dookoła. Im głębiej w takowe zabrniemy, tym trudniej nam będzie wszystko odkręcić. O tym perfidnym aspekcie łgarstwa przekonała się Camilla - typowa panna na wydaniu. A może nie tak typowa - dziewczyna nie ma zamiaru wychodzić za mąż, nie chce żyć 'pod pantoflem' ukochanego. Do czasu. Gdy w jej życiu pojawia się Benedict, na początku wszystko jest po staremu, jednak z biegiem kolejnych dni, Camilli coraz bardziej zaczyna podobać się ten tajemniczy i trochę denerwujący mężczyzna. Benedict to postać, która przypadła mi do gustu, jednak nie zapadła jakoś szczególnie w pamięć. Szczerze mówiąc, żaden z bohaterów 'Mistyfikacji', pomimo sympatii, którą ich obdarzyłam, nie zagrzał specjalnego miejsca w mym sercu. Niektóre postacie są niedopracowane i schematyczne, momentami ich zachowania są do bólu stereotypowe i po prostu nudne. I tak to właśnie jest z tą 'Mistyfikacją' - autorce albo coś kompletnie nie wychodzi, albo też wychodzi, i to niesamowicie. Camp przechodzi z jednej skrajności w drugą. Może to i dobrze, bo w tej powieści nie ma miejsca na monotonię.

Cóż takiego wyróżnia 'Mistyfikację' spośród tylu innych romansów? Na pewno wątek kryminalno - sensacyjny, z nutą historii. Ciągłe zwroty akcji wciąż i wciąż zaskakują czytelnika, więc jak już udało mi się wspomnieć (i to kilkakrotnie): nie ma czasu na nudę. Pomimo wielu defektów, fabuła wciąga czytelnika. Cieszę się, że nie wystąpił tu schemat typu: ona piękna i młoda, zobaczyła jego, zabójczo przystojnego i bogatego, zakochali się w sobie na amen od pierwszego wejrzenia, a potem wzięli ślub i na tym koniec. W przypadku 'Mistyfikacji' Camp delikatnie dawkuje czytelnikowi porcje uczuć i emocji, nie wykłada wszystkiego od razu na srebrnej tacy. Mamy możliwość delektowania się tak pięknym uczuciem, jakim jest miłość. Poprzez wątek kryminalny, uczucie tej dwójki jest urozmaicona, zahacza o ciekawe sytuacje. Powiedzcie mi proszę, co w tej książce jest takiego, że pomimo wielu niedoskonałości, myślę o niej ciepło?

Na sam koniec wypadałoby wspomnieć o oprawie graficznej książki. 'Mistyfikacja' to nie tylko pewnego rodzaju uczta dla wyobraźni, ale i dla zmysłów. Ciekawa historia, oprawiona w przepiękną, twardą oprawę. Każdy rozdział oznaczony jest delikatnym rysunkiem. Wszystko razem tworzy elegancką całość. Czegóż by chcieć więcej? Drinka z palemką?

'Mistyfikacja' autorstwa Candace Camp, to nie tylko powieść z gatunku romansu - to książka opowiadająca o uczuciach dwojga ludzi, zamieszanych w kłamstwa, okraszona nutą sensacji i kryminału. Bohaterowie, choć nie zachwycają, wzbudzają w czytelniku pozytywne uczucia. Sama historia, pomimo wielu defektów nie należy do najgorszych, dlatego polecam serdecznie tę powieść jako lekkie czytadło na długie zimowe wieczory.

Ocena: 8/10

9 komentarze:

Messrox pisze...

Nie znam książki, zaciekawiłaś, ale zawsze fajnie piszesz. Za to w okładce się zakochałam. ;3

cyrysia pisze...

Ściągnęłam sobie już tę książkę w formie ebooka i zamierzam w wolnej chwili poczytać. Jestem ciekawa, czy moje odczucia pokryją się z twoimi. Czas pokaże.

kasandra_85 pisze...

Książkę mam w planach i z chęcią ją przeczytam, gdy nadarzy się okazja:))

Dwojra pisze...

Książka nie w moim guście, ale podoba mi się okładka (fanka niebieskiego się znalazła :)), miałam w planach rozpoczęcie przygody z romansem, ale jakoś dotychczas jeszcze się nie zabrałam. Może w końcu znajdę motywację :)

Natula pisze...

Nie przepadam za romansami, chociaż zdarza mi się je sporadycznie czytać.
W tym przypadku kusi mnie to lekkie tło kryminalne, dla fana zagadek i sensacji to bardzo dobry argument :), więc dlaczego nie...

Dusia pisze...

Piękna okładka, elementy historyczne (historii jako tako nie lubię, ale w takich ksiażkach jest jej raczej niewiele...) - fajnie. Szkoda tylko, że tak dużo romansu. Raczej nie sięgnę

Dosiak pisze...

Też rzadko sięgam po książki tego typu, ale od czasu do czasu można sobie taki romans z wątkiem kryminalnym zafundować :)

Cassiel pisze...

Jeśli nadarzy się taka okazja, z chęcią przeczytam. :) Ciekawa recenzja ;]

kayu manis pisze...

Nie byłam pewna co do tej powieści. Teraz poważnie nad nią rozmyślam. :>

Prześlij komentarz