14 stycznia 2012

Jodi Picoult - Świadectwo prawdy

Jodi Picoult to jedna z najpoczytniejszych pisarek dzisiejszych czasów. Wciąż i wciąż jest głośno o jej kontrowersyjnych książkach, w których Amerykanka porusza ciężkie tematy. Gwałty, morderstwa, skomplikowane choroby - oto ulubione tematy Picoult. Kobieta znana jest z tego, że chociaż w swych powieściach pisze na naprawdę trudne tematy, jej styl jest lekki i łatwy do przyswojenia. Osobiście Jodi uwielbiam, zaraz po Stephenie Kingu jest moja ulubioną pisarką. Mam w planach zapoznanie się ze wszystkimi jej dziełami, także 'Świadectwo prawdy' nie mogło mi umknąć. Oczekiwałam po tej książce wiele, było to już moje szóste spotkanie z twórczością tej pani. Jak zwykle, okazało się ono bardzo pozytywne.

W oborze na farmie amiszów w Pensylwanii znaleziono zwłoki noworodka. Katie Fisher, młoda, osiemnastoletnia dziewczyna, i domniemana matka dziecka, zostaje oskarżona o popełnienie zabójstwa. Sprawę Katie przyjmuje Ellie Hathaway, adwokatka z wielkiego miasta. Po raz pierwszy w swojej karierze spotyka się z wymiarem sprawiedliwości rządzącym się innymi zasadami niż ten, który zna na wylot. Świat amiszów ma swoje własne prawa. W międzyczasie Ellie zderzy się z przeszłością, gdy przyjdzie jej pracować z mężczyzną, który niegdyś odegrał ważną rolę w jej życiu.

Picoult z każdą kolejną książką coraz wyżej stawia sobie poprzeczkę. Do tej pory zawiodłam się tylko na jednej jej książce - 'Dziesiątym kręgu'. Chociaż nie, zawiodłam się, to zbyt mocne stwierdzenie. Po prostu wyżej wspomniana przeze mnie powieść okazała się trochę słabsza od np. 'Bez mojej zgody', które to jest klasyką, z którą trzeba się zapoznać. Już na samym wstępie mogę rzec, że 'Świadectwo prawdy' trzyma poziom godny 'W imię miłości' czy też 'Dziewiętnastu minutom'. Jest to już moje szóste spotkanie z tą autorką, a ona za każdym razem zaskakuje mnie czymś nowym. I w tym momencie wiem, że chociażby Jodi napisała nie wiadomo jakie dno, ja na zawsze pozostanę jej fanką. Bo kobieta ta ma rękę to pisania powieści na skomplikowane tematy, tematy tabu. Wróćmy zatem do 'Świadectwa prawdy'. Jest to powieść traktująca o najgorszym morderstwie, jakie tylko może istnieć - o morderstwie dziecka, noworodka. Tej książki się nie czyta. Ją się pożera. Napisana jest w sposób charakterystyczny dla Picoult - trudny temat oprawiony lekkim i łatwym do przyswojenia językiem. Fabuła została świetnie rozplanowana, z niezwykłą starannością. Jodi dopieściła książkę do granic możliwości. Nagłe zwroty akcji zaskakują czytelnika, momentami niektóre wydarzenia zmuszają do refleksji. I to właśnie w tej autorce kocham. Jej książki to czysta klasa i styl.

Dziecko powinno być cudem, darem od Boga dla matki. W 'Świadectwie prawdy' Picoult pokazuje nam inną sytuację. Dziecko to coś niepotrzebnego, coś, co staje się problemem i katastrofą, którą Katie próbuje wyprzeć z głowy. Nie jest w stanie pogodzić się z tym, że zaszła w ciążę. Dziewczyna ta i tak dużo już przeszła - jej młodsza siostra utopiła się w jeziorze, gdy ta miała jej pilnować. Starszy brat został wyparty przez rodzinę, gdyż chciał studiować, co było sprzeczne z religią amiszów. A teraz na dodatek to - rosnący brzuch i wizja małego, płaczącego potworka. Przez całą książkę autorka magluje temat zabójstwa noworodka, a także starannie analizuje psychikę potencjalnej matki. Jodi stworzyła niesamowity portret psychologiczny, ujawniła czytelnikowi emocje, które targały Katie w momencie, gdy cały świat uznał, że to ona jest winna śmierci synka. Picoult stworzyła majstersztyk. A na dodatek, prócz poruszenia tak trudnej sytuacji, przedstawiła nam, czytelnikom, styl życia amiszów. Przyznam szczerze, że nigdy o amiszach nie słyszałam, dlatego poznanie ich religii i trybu życia było dla mnie podwójną ciekawostką. Ludzie ci wierzą, że wszystko jest w rękach Boga, i tak jak on coś zaplanował, tak musi się stać. Nie używają prądu. Chodzą w charakterystycznych ubraniach. Zapytacie pewnie: jak w dzisiejszych czasach można tak żyć? Widać można. I chociaż nie chciałabym egzystować w takiej religii, kulturze i otoczeniu, podziwiam ich. Za wytrwałość i wiarę. Jestem naprawdę wdzięczna Jodi Picoult za to, że dzięki niej od podszewki mogłam przyjrzeć się życiu i obyczajom tych ludzi.

Katie to postać, która mnie dobijała i irytowała jednocześnie. Jestem przerażona zachowaniem tej dziewczyny, czuję do niej wstręt i pogardę, nawet jeśli nie zabiła swojego dziecka (jak to się wszystko skończyło, musicie sami doczytać...). Jest to bohaterka bezpłciowa, szalenie demotywująca i po prostu... głupia. Oczywiście nie zarzucam autorce, że ta postać jest zła - widocznie taka miała być. Chodzi mi o charakter i zachowanie tej dziewczyny. Obrzydza mnie, i tyle. Natomiast Ellie to postać w stu procentach pozytywna, która bardzo polubiłam. Na wszystko patrzy świeżym okiem, jest bezproblemowa i charyzmatyczna. Odegrała wielką rolę w życiu młodej amiszki, a także sama dzięki tej przygodzie nauczyła się żyć na nowo. Zmienił jej się sposób patrzenia na świat. Obie postaci zostały bardzo dobrze dopracowane, jednak Ellie jest z mojego punktu dużo bardziej sympatyczniejszą i ciepłą osobą niż Katie. Pomimo wszystko.

Reasumując: Jodi Picoult po raz kolejny napisała powieść doskonałą - mądrą, zmuszającą do refleksji, a zarazem miłą w odbiorze. Nie dość, że poruszyła w niej trudny temat, jakim jest morderstwo niewinnego noworodka, to jeszcze przybliżyła czytelnikowi świat amiszów, tak różny od naszego. 'Świadectwo prawdy' to książka napisana lekkim, ciekawym i charakterystycznym dla Amerykanki językiem. Było to moje szóste spotkanie z tą pisarką i już mam ochotę na kolejne. Czuję, że takowe nadejdzie niedługo. Polecam!

„W świecie pełnym ludzi człowiek może czuć się ogromnie samotny.”

Ocena: 9/10

17 komentarze:

Elen pisze...

Od jakiegoś czasu bardzo chcę zapoznać się z twórczością Picoult, ale ciągle w mojej bibliotece wszystko wypożyczone, widać, że książki tej pani cieszą się dużą popularnością (albo to ja jestem ślepa i nie mogę nic znaleźć). Twoja recenzja jest bardzo pozytywna i zachęciła mnie, w końcu w "świadectwie prawdy" jest to, co lubię. Powieść porusza trudne tematy, przedstawia psychikę bohaterki no i daje do myślenia, co jest bardzo ważne. Nie lubię, gdy po przeczytaniu szybko o książce zapominam. Pozdrawiam :)

kasandra_85 pisze...

Bardzo lubię twórczość Picoult i tę książkę posiadam w swojej domowej biblioteczce. Po takiej recenzji będę chyba musiała wcześniej niż zamierzałam do niej zajrzeć:)
Pozdrawiam!!

Gabrielle_ pisze...

Właśnie ta książka była moim pierwszym spotkaniem z twórczością pani Picoult i to właśnie ona przekonała mnie do jej stylu pisarskiego. Jak dotąd nie zawiodłam się na książkach tej pani i obym jeszcze długo tego nie doświadczyła ;)

tetiisheri pisze...

Jodi Picoult na pewno poczytam i to już niedługo. Wstyd, ale nie miałam okazji jeszcze przeczytać żadnej jej książki, a tyle dobrego słyszałam. Na pewno zabiorę się za lekturę niedługo, dwie książki już mam na półce. Pozdrawiam.

z głową w książce pisze...

Mam tę pozycje dopiero w planach. Muszę się wybrać na poszukiwania tej pozycji. Ale coś czuję , że będę zachwycona:) Tak jak każdą książką autorki.

Dwojra pisze...

*postanawia milczeniem pominąć fakt, że nie czytała jeszcze żadnej książki tej autorki*
Aż mi wstyd

Miravelle pisze...

Uwielbiam Jodi Picoult,więc na pewno kiedyś tę książkę przeczytam.

Cat Rock pisze...

Ja nie czytałam jeszcze nic tej autorki, nie mogę na nią trafić w bibliotece jakoś. Ale chyba się szarpnę kupię jakąś na próbę, bo recenzje zbiera same dobre:)

Leanne. pisze...

Na razie obiecałam sobie sięgnąć po "W imię miłości" i mam nadzieję, że Picoult mnie nie zawiedzie. Na tę książkę pewnie także kiedyś przyjdzie czas. :)

Bujaczek pisze...

Coś dużo Picoult ostatnio u Ciebie ;)

Ola123 pisze...

Ah..Jodi Picoult! Aż wstyd mi się przyznać ale nie zapoznałam się jeszcze z jej twórczością. Oczywiście jej znakomite utwory zdobią moją biblioteczkę, ale czasu na ich przeczytanie bardzo mało..a szkoda :(

Dusia pisze...

Kolejna świetna książka do przeczytania... Kiedy ja to wszystko pochłonę?;)

Angela pisze...

Świetna recenzja ;) Aż wstyd, że jeszcze nie czytałam żadnego dzieła tej autorki. Chyba będę musiała wybrać się na jakieś zakupy książkowe :3

Jane pisze...

W bibliotece jest na tę książkę długa kolejka. Będę musiała długo czekać.

Magda pisze...

a ja właśnie jestem w trakcie czytania tej książki i już widzę, że będę miała podobna opinię do Twojej, chyba muszę się zabrać za kolejne książki tej autorki

Larysa pisze...

Czytałam inną książkę Picoult i bardzo mi się podobała, więc na pewno i po tę z czasem sięgnę:)

giffin pisze...

O, widzę że miłość do Picoult kwitnie :) Zazdroszczę, zazdroszczę... i nadal mam ją w planach ;) No kurcze - teraz już naprawdę muszę się sprężyć i kupić jakąś książkę tej autorki! :)

Prześlij komentarz