22 stycznia 2012

Lesley Livingston - Oddech nocy

Elfów nie da się nie kochać. Te mistyczne, cudowne stworzenia są bohaterami wielu bajek i filmów. Za co ludzie je kochają? Za ich tajemniczość, delikatność i dumę. Jednak czy wszystkie elfy są takie dobre i wrażliwe, za jakie my je uważamy? Niekoniecznie. Elfy to zaraz obok wampirów i wilkołaków jedne z najpopularniejszych nieśmiertelnych stworzeń. Osobiście uwielbiam opowieści o szpiczastouchych bohaterach, dlatego wyobraźcie sobie moją radość, gdy dowiedziałam się, że 'Oddech nocy' jest poświęcony tym oto postaciom. Gdy tylko dorwałam dzieło Lesley Livingston w swoje szpony, zasiadłam wygodnie do lektury i... przepadłam.

Teatr to dla siedemnastoletniej Kelley całe życie. Zrządzeniem losu udaje jej się zdobyć rolę królowej elfów, Tytanii, w 'Śnie nocy letniej' Szekspira. Sonny Flannery jest podrzutkiem, śmiertelnym dzieckiem wychowanym przez Faerie. Wraz dwunastoma podobnymi sobie istotami, Sonny czuwa nad bezpieczeństwem bramy łączącej światy śmiertelników i elfów. Kiedy ta dwójka się spotka, rozpoczną się kłopoty. Kelley dowie się, że elfy, do tej pory bajowe stworzenia, istnieją naprawdę, a ona sama odegra ważną rolę w ich życiu.

'Oddech nocy' to przepiękna bajka zarówno dla młodych jak i dorosłych. Napisana prostym, ale kwiecistym językiem opowieść o losach elfickiej dziewczyny zasługuje na uwagę. Książkę czyta się w tempie naprawdę zastraszającym, a wszystko to dzięki talentowi autorki, która nawet z błahych czynności wykonywanych przez główną bohaterkę, stworzyła coś ciekawego i interesującego. Z zachłannością spijałam każde wydrukowane słowo, napawałam się mistyczną atmosferą powieści i zachwycałam się świetnie skonstruowanymi dialogami. Czytanie 'Oddechu nocy' to sama przyjemność. Nie ma tu mowy o nudzie. Co prawda akcja nie toczy się w niebotycznym tempie, bo wszystko dzieje się powoli i spokojnie, ale przy końcu wychodzi to na dobre. Fabuła zaplanowana jest zaskakująco dobrze, miałam wrażenie, że każde zdanie z osobna zostało kilka razy przemyślane i idealnie dobrane. Widać staranność autorki, która chyba do granic możliwości dopieściła swoje dzieło. A to dopiero początek - bo 'Oddech nocy' jest pierwszą częścią trylogii o zaskakującym świecie elfów!

Często zaznaczam, iż fantastyka to nie tylko mój ulubiony gatunek literacki, ale i pewnego rodzaju świętość. Przeczytałam wiele książek z tego gatunku, dlatego jestem wręcz doskonale obeznana ze wszystkimi postaciami, jakie w tego typu powieściach występują. Wampiry, wilkołaki, anioły, demony, nefilimy, sukuby. I elfy. Tak, właśnie. Przez dość długi okres czasu elfy stały w cieniu wyżej wymienionych przeze mnie stworzeń. A zwłaszcza kiedy rozpoczęła się moda na powieści typu paranormal romance, obfitujące głównie w powieści o wampirach w przeróżnej postaci. Na szczęście od niedawna te wspaniałe postacie, jakimi są elfy, wracają do łask. Po tak długiej przerwie jest to przypływ świeżości, z którego niezmiernie się cieszę. Są to istoty niewątpliwie zasługujące na uwagę, niesamowicie ciekawe i obdarzone charyzmą. Czuję do nich ogromną sympatię.

'Oddech nocy' może nie jest najambitniejszą lekturą pod słońcem, jednak skłania do myślenia. Autorka zawarła w swej powieści mądrą myśl przewodnią - warto marzyć, bo marzenia się spełniają. Pokazuje to sytuacja głównej bohaterki, której to marzeniem było wystąpić w spektaklu. I co? I nagle, siedemnastoletnia dziewczyna otrzymuje rolę Tytanii, królowej elfów w prestiżowej sztuce 'Snu nocy letniej' Szekspira. Warto marzyć? Warto. Bo chcieć to móc. Jak to często mawiam - jeśli się czegoś naprawdę pragnie, jesteśmy w stanie to osiągnąć. Livingston poprzez swoją opowieść nie tylko umila czytelnikowi czas, ale daje wiarę w dążeniu do celu. zmusza do refleksji nad własnym życiem. Jest to piękny gest, bardzo przydatny - jeżeli tylko ktoś umie czytać między wierszami.

Niesamowicie udanym zabiegiem było również oparcie w pewnym stopniu powieści na szekspirowskim dziele. Autorka namieszała, zainteresowała czytelnika, a potem wprowadziła go w swój własny, odrębny świat. Na dodatkowy plus zaliczam zainteresowanie głównej bohaterki teatrem, który w pewnym stopniu jest moim marzeniem od dziecięcych lat. Jakże cudownym uczuciem musi być stanie na scenie i wymawianie kwestii, ze świadomością, że setki ludzi patrzy w tym momencie właśnie na ciebie... Coś pięknego. I realnego - bo jak już wspomniałam, autorka jasno przekazuje nam, że marzenia się spełniają.

Bohaterzy, to kolejny aspekt książki zasługujący na pochwałę. Kelley to odważna, miła i sympatyczna dziewczyna z pasją. Kocha teatr i jest mu całkowicie oddana. I tym właśnie ta postać mnie zaczarowała. Niezwykle cenię sobie ludzi, którzy mają swoje pasje, pielęgnują je i dążą do ich rozwoju. Główna bohaterka tak właśnie czyni, przez co całkowicie zyskała moje serce. Owszem, delikatnie zirytowało mnie w niej to, że ze stoickim spokojem przyjęła kim (lub czym) jest i w ogóle się tym nie przejęła. Ale może to zasługa wcześniej wspomnianej przeze mnie odwagi, a nie niedopracowania postaci przez Livingston? Mam nadzieję. Sonny zaś to postać równie sympatyczna, ale mało zapadająca pamięć. Obecnie jestem kilka dni po lekturze 'Oddechu nocy' a już zdążyłam zapomnieć, jak wyglądał i jakimi cechami charakteru się odznaczał. A może po prostu zbyt skupiłam się na Kelley? Nie ważne. Przedstawię zaś jeszcze jedną, naprawdę ciekawą postać - Lucky'ego. Lucky to z pozoru zwykły koń, który dotkliwie namieszał w życiu głównej bohaterki. Ale tak naprawdę jest to kelpie, nadnaturalny wodny demon. Kolejna ciekawa postać, kolejny ciekawy powiew świeżości. O kelpiech jeszcze chyba nigdzie nie było. Lucky wywołał na mojej twarzy uśmiech, no bo... jaki normalny koń stoi w wannie po kostki w wodzie?

Co jeszcze mi się podobało? Wątek miłosny. A raczej sposób, w jaki autorka go stworzyła. W 'Oddechu nocy' nie ma miejsca na tanie, obleśne związki. Uczucie rodzące się pomiędzy Kelley a Sonnym było delikatne, niczym skrzydła wróżki. Namiętne, owiane nutą tajemnicy i subtelne. A co najlepsze - ich rozwijająca się miłość została zepchnięta na drugi plan, nie stanowiła gwoździa programu. To nie ich związek w tej powieści był najważniejszy - on był tylko subtelnym dodatkiem.

'Oddech nocy', autorstwa amerykańskiej pisarki i aktorki Lesley Livingston, to powieść zasługująca na uwagę czytelnika. Delikatna, magiczna i przepiękna bajka o dziewczynie, która spełnia swoje marzenia. Napisana lekkim i przejrzystym językiem, ciekawa opowieść, którą czyta się w zastraszającym tempie. Polecam, bo naprawdę warto.

"-Skąd wzięłaś tę melodię ?
- Stąd, skąd wszystkie pozostałe - odparła z uśmiechem - Ze wspomnień tonącej duszy."

Ocena: 10/10

Oddech nocy | Mroczne światło

17 komentarze:

Gabrielle_ pisze...

O książce wiele słyszałam, może nadszedł czas by się za nią rozejrzeć? ;)

P.S. Co do "Strażników Sampo" to masz rację. Twórcę grafiki nie podejrzewam o nic więcej jak korzystanie z painta. Zrobił krzywdę tej książce, no ale nic na to się już nie poradzi ;D

Gabrielle_ pisze...

Może nie mieli lepszych projektów xD

kamyk pisze...

Czytałam jakiś czas temu, ale nie podzielam Twoich zachwytów nad nią tak całkowicie. Dla mnie nie wyróżniała się niczym szczególnym spośród wielu powieści fantasy i paranormal romance. Brakowało mi czegoś w fabule i charakterach bohaterów, którzy nie byli szczególnie rozbudowani. W ogólnym rozrachunku jest to całkiem fajna i przyjemna lektura, ale mnie osobiście nie powaliła na kolana ;)

Pozdrawiam!

Megajra pisze...

Od dawna mam ochotę na tę książkę, a teraz jeszcze większą po Twojej świetnej i zachęcającej opinii. :D

P.S. Bardzo podoba mi się kolorystka Twojego bloga. Czarny z różowym to moje ulubione połączenie. xD :D

Tristezza pisze...

Bardzo dobrze, że Ci się spodobala ! :D Nie dziwię się zresztą, ksiażka jest świetna ! :D

kayu manis pisze...

Hmmm... pomyślę, pomyślę. ;)

tetiisheri pisze...

Książka jest już w drodze do mnie. Jestem pewna, że również mi przypadnie do gustu :)

Natula pisze...

Elfy bardzo lubię, książka mnie ciekawi, interesująca fabuła i delikatny watek miłosny... no, no czas zacząć poszukiwania :)

Kobra pisze...

Jej, aż tak wysoka ocena? Od dawna poluję na tę ksiązkę, jednak nie spotykałam się z aż tak pozytywnymi opiniami

PS. Dodaje do obserwowanych

Floss pisze...

Hmm, raczej nie sięgnę, muszę na razie odpocząć od fantastyki dla młodzieży. : )

Bujaczek pisze...

Chyba się skuszę;) Lubie takie klimaty ;)

Dusia pisze...

Przeczytam (bo kupiłam), ale książka wydaje mi się mało oryginalna. Ocenię ją (chyba) raczej nisko:/ Ale moze się mylę ^^

Samash pisze...

Piękna okładka :)
Skoro oceniasz na 10 to musi być naprawdę ciekawa. Koniecznie muszę ją przeczytać ^^

She pisze...

Może, może.. nie obiecuje. Głównie sobie, ale kto wie :)

Elen pisze...

Ostatnio lubię takie baśniowe książki, elfy też stanowią przyjemną odmianę od upadłych aniołów czy wampirów. Okładka magiczna, jeszcze bardziej zachęca, tak samo jak Twoja recenzja :) Pozdrawiam.

miqaisonfire pisze...

A ja chciałabym przeczytać tę książkę :) !

Larysa pisze...

Mam w planach, twoja recenzja tylko mnie przy nim utrzymała :)

Prześlij komentarz