11 lutego 2012

Maggie Stiefvater - Drżenie

Książki typu paranormal romance wiodą prym na dzisiejszym rynku wydawniczym. Wampiry, wilkołaki, nefilimy, wróżki, elfy, sukuby i demony - to postacie, o których połowa społeczeństwa kocha czytać, połowa zaś nienawidzi. Tego typu kreatury wzbudzają mieszane uczucia. Gdy do tego dojdzie charakterystyczny wątek romantyczny, niektórzy czytają o takowym z wypiekami na twarzy, inni zaś mają odruch wymiotny i odrzucają opowieść w kąt. Ja należę do tej pierwszej kategorii. Paranormal romance to zaraz obok fantastyki mój ulubiony gatunek. Doceniam dobre opowieści o zmiennokształtnych, nie zaczytuję się w byle czym. Kiedy tylko ujrzałam zapowiedź 'Drżenia' autorstwa Maggie Stefvater, wiedziałam, że to książka idealna dla mnie - paranormal, ale wnoszący lekki powiew świeżości, bo to wilkołaki występują w tej książce, a nie, oklepane już do granic możliwości, wampiry. Gdy tylko pierwszy tom trylogii 'Wilkołaków z Mercy Falls' wpadł mi w ręce, z zapartym tchem oddałam się przygodzie. Nie zawiodłam się.

Historia z Mercy Falls zaczyna się w momencie, gdy jeden ze szkolnych kolegów Grace, zostaje zagryziony przez wilki. Jak głosi plotka, jego ciało w tajemniczych okolicznościach znika z kostnicy. Główna bohaterka również padła kiedyś ofiarą sfory, jednak przed śmiercią uratował ją złotooki wilk. Od tego czasu zwierzę i dziewczyna dzień w dzień obserwują się nawzajem. Lecz gdy tylko robi się cieplej, stworzenie znika. Przybywa dopiero na pierwsze przymrozki. Grace zaintrygowana 'swoim' tajemniczym wilkiem postanawia odkryć, czym lub kim on naprawdę jest. Nie ma pojęcia, że z jej ciekawości wyniknie dużo głębsze uczucie - miłość.

'Drżenie' zaintrygowało mnie od początku. Jednak ja, jak to ja, nie mogłam obyć się bez wątpliwości. No bo co, jeśli zawiodę się na książce, po której tyle oczekuję? Co jeśli to tylko głupia paranormalna młodzieżówka, którą przeczytam jednym tchem i nie wspomnę nigdy więcej? Lub co gorsza: może jest okropnie nudna i sztampowa? Moją głowę zaprzątały różne nieciekawe myśli i wątpliwości, które zostały rozwiane już po przeczytaniu pierwszego rozdziału. Pozytywnie się zaskoczyłam. Autorka operuje lekkim i łatwym językiem, momentami banalnym, jednak nie w złym tego słowa znaczeniu. Fabuła to cudowny, mroźny (a jakże!) powiew świeżości, jest naprawdę dobrze rozplanowana i przemyślana. Akcja momentami zaskakuje, trzyma czytelnika w napięciu i sprawia, że z zachłannością pochłaniamy kolejne strony. Co fakt, to fakt, nie jest to najambitniejsza lektura pod słońcem, jednak jako lekkie i przyjemne czytadło sprawdza się w stu procentach.

Narracja prowadzona jest w trybie pierwszoosobowym, rozdziały na przemian pisane są z punktu widzenia Grace lub Sama. Jest to o tyle ciekawy zabieg, że dzięki niemu możemy przyglądnąć się zaistniałym sytuacjom różnymi oczyma. Zabieg ten sprawił również, że czytelnik bez problemu może dowiedzieć się, jakie emocje kierują bohaterami, a przede wszystkim - co ta dwójka myśli o sobie nawzajem. Autorka zgrabnie połączyła wątek miłosny (o którym za chwilę) wraz z wątkiem wyjaśniającym zasady egzystencji wilkołaków. Akcja, jak już wspomniałam, toczy się wartko, jednak naprawdę szaleńczego tempa nabiera przy końcu powieści, kiedy sprawy przybierają zły obrót. W tej powieści jest coś naprawdę magicznego, coś mistycznego, kojarzącego się z chłodem zimowego poranka, z orzeźwiającym, ale mroźnym podmuchem wiatru. Mimo, że 'Drżenie' to powieść prosta i miła w odbiorze, nie jest głupia i banalna. Stiefvater popełniła coś cudownego, za co serdecznie jej dziękuję. Bo 'Drżenie' uzależnia. Od tej powieści nie da się oderwać.

Może napomknę o wspomnianym wcześniej wątku miłosnym, który to jest jedynym elementem, który w 'Drżeniu' mnie irytował. Lubię, gdy bohaterowie dopiero się docierają, z niewinnością odkrywają siebie nawzajem, ich miłość jest namiętna, ale delikatna niczym skrzydełko ćmy. Lubię, gdy bawią się w tak zwane 'podchody'. A tu lipa. Wszystko poszło za szybko i za łatwo. Ledwie Grace odkryła, iż Sam jest jej ukochanym wilkiem, już wynikło z tego wielkie love story. Ja rozumiem, że ona od zawsze kochała swojego wybawcę, i że darzyła szczególną sympatią tego wilka, no ale żeby tak od razu rzucać się na faceta, który to w chłodniejsze dni zamknięty jest w ciele futrzaka? Bez przesady. Już po kilku dniach żyli sobie jak stare dobre małżeństwo. Spali w jednym łóżku, spędzali ze sobą całe dni - no okej, może ich miłość była prawdziwa, ale przecież tak naprawdę się nie znali! Dobrze, spokojnie. Wdech i wydech. Zbulwersowałam się troszeńkę. W tym związku było sporo sztuczności, jednak w trakcie czytania, z każdą kolejną stroną, coraz bardziej się przyzwyczajałam do związku tej dwójki. Mam jednak ogromną nadzieję, że w kolejnych tomach ta miłość się nie wypali, bo tego bym już nie zniosła. Mimo lekkiego przekombinowania, dobrze jest jak jest i niech tak zostanie.

O bohaterach słów parę. Grace na początku wydawała mi się ciekawą postacią, jednak po jakimś czasie zaczęła mnie lekko irytować. Tak, głównie przez swoją nagłą miłość do chłopaka, którego nawet dobrze nie poznała. Wiem, staroświecka jestem, ale cóż poradzić. Na pewno zaimponowała mi swoją samodzielnością, bo żyć z rodzicami, którzy mało co się tobą interesują, jest naprawdę trudne. Ogółem jako postać nie zapadła mi głęboko w pamięć, nie mogę też powiedzieć, że jej nienawidziłam. Tak samo jest z Samem - nie podbił mojego serca (tak jak kultowy Varen z 'Nevermore', hihihi), ale polubiłam go i z przyjemnością czytałam rozdziały pisane z jego punktu widzenia. No właśnie - jestem wdzięczna autorce, że dopuściła do głosu nie tylko główną bohaterkę, ale i naszego wilkołaka, co jest rzeczą rzadko spotykaną w paranormalach. Ślicznie dziękuję. Sylwetki pozostałych bohaterów są dosyć słabo nakreślone, nad czym ubolewam, jednak żywię ogromną nadzieję, iż w kolejnych dwóch częściach zostaną rozpracowane do granic możliwości.

Podsumowując: 'Drżenie' to magiczna opowieść o dziewczynie zakochanej w wilkołaku. Przez sześć lat Grace widywała swojego ukochanego jako złotookiego wilka, który uratował jej życie przed zagryzieniem przez resztę sfory. Kiedy udało jej się go poznać jako człowieka, zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia, a on odwzajemnił jej uczucie. Wbrew pozorom nie jest to kolejna banalna historia typu paranormal romance, a miła i lekka lektura na chłodne, zimowe wieczory. Bo taka właśnie jest powieść autorstwa Maggie Stiefvater: mroźna i przenikliwa, jak wiatr w zimie. Polecam serdecznie.

„Ona była przeszłością, teraźniejszością, przyszłością. Chciałem jej odpowiedzieć, ale nie mogłem. Rozpadłem się na kawałki.”

Ocena: 9/10

27 komentarze:

tetiisheri pisze...

Zaczęłam czytać wczoraj i mnie porwało, ale zdecydowałam się dozować sobie tą książkę. Tylko kilkadziesiąt stron dziennie - żeby mi się za szybko nie skończyła :))

Caroline Ratliff pisze...

Tetiisheri - delektuj się nią najdłużej jak możesz! Ja zaraz się biorę za część drugą, 'Niepokój' :D.

Klaudia Karolina Klara pisze...

Fantasy i paranormal romance to dwa moje ulubione gatunki książek, które czytam (mam nadzieję) najczęściej. Zdarza mi się oczywiście czytać inne gatunki, ale te preferuję najbardziej. Ostatnio jednak postanowiłam odsiewać ziarna od plew i czytać tylko te pozycje, które nie powodują, jak to napisałaś, odruchu wymiotnego, jakie wydaje głównie Wydawnictwo na literkę "A".
Do tej pory moje poszukiwania tej książki spełzły na niczym, ale chyba będę musiała postarać się bardziej i w końcu się za nią zabrać

Pozdrawiam, Klaudia.

Caroline Ratliff pisze...

Klaudia Karolina Klara - absolutnie się z Tobą zgadzam. Wydawnictwo A. wydaje niezłe szmiry. Jeśli chodzi o tego typu powieści, największe zaufanie mam do Jaguara i Galerii Książki.

Gabrielle_ pisze...

Wypożyczyłam książkę z biblioteki jakiś czas temu, zaginęła w akcji (w moim jakże posprzątanym pokoju :P), w końcu upłynął termin i musiałam ją oddać. Eh... ja i moje zorganizowane życie ;D W każdym razie kiedyś na pewno sięgnę :)

~Demismo pisze...

Uwielbiam tą serię, zdecydowanie najlepsza o wilkołakach :) Drugą część też czytałam, ale podobała mi się ciuteńkę mniej :) Teraz wyczekuję trzeciej części :))

kasandra_85 pisze...

Pierwsza i druga część już za mną i również bardzo mi się podobały. Nie mogę się doczekać trzeciego tomu:)
Pozdrawiam!!

Paula pisze...

Naprawdę dobra książka, chociaż myślę, że gdybym przeczytała ją teraz a nie te kilka miesięcy temu to nie spodobałaby mi się tak bardzo...

Julia pisze...

Recenzji nie czytałam, tylko zerknęłam na ocenę. Kolejna pozytywna opinia ;) Cieszę się, bo od wakacji czeka na mojej półce, ale coś nie mam czasu po nią sięgnąć. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni.

Karolka pisze...

Nie lubię książek o wampirach. Jakoś mnie to nigdy nie kręciło;> Ale wilkołaki? Tu mnie zaciekawiłaś. No i Twoja recenzja jest niezła. Chyba się skuszę:)

Jane pisze...

Czytałam już dwa tomy i czekam na ostatnią część. Spróbuję nie przeczytać jej w jeden dzień. ;)

Fonin pisze...

Właśnie kończę jedną książkę i następne jest właśnie "Drżenie". Cieszę się, że Ci się spodobało. Czeka mnie pasjonująca lektura, bo spotykam się w większości z pozytywnymi opiniami.

Cassin pisze...

Bardzo cenię sobie "Drżenie". Podoba mi się jak pisze Maggie. Sam i Grace to chyba moja ulubiona para z jej powieści ;)

Kobra pisze...

Mi książka także bardzo się spodobała. Coś innego od zwykłych romansów. I lubię taka podzielność ról, taki dualizm :)

binola pisze...

Gdzieś już czytałam o tej autorce. Nie bardzo mnie kręcą wilkołaki i wampiry, ale tę książkę chciałabym przeczytać. Muszę sprawdzić, czy dostanę ją u siebie w bibliotece. Pozdrawiam :)

Nika pisze...

Jestem w "tej drugiej grupie", czyli tego typu historie zwykle wzbudzają we mnie odruch wymiotny, jednak jeżeli książka jest naprawdę dobra, chętnie ją przeczytam. Nie należy przecież szufladkować ich wszystkich dlatego, że jeden "Zmierzch" zniszczył mi wrażliwość na historie miłosne z wilkołakami, wampirami lub innymi potworkami w tle. ;)


Zapraszam serdecznie na www.pergamin.blox.pl - wymiana książkowa i dni filmowe ruszają w najbliższym czasie. Zachęcamy do udziału. :)

Mery pisze...

Ja również jestem zdecydowanie druga grupa. Drżenie troszkę już zalatuje mi tandetą, ale niestety jak zwykle. Mimo to mam wielką ochotę na tę książkę. By, jak powiedziała Nika nie zaszufladkować się;)

Miravelle pisze...

Mam w planach;) Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej ją przeczytać.

Natula pisze...

Fabuła książki co nieco przypomina mi "Kwiat mroku" - dziewczyna, miłość, wilk... wilkołak.
Prezentowana przez Ciebie książka zbiera same plusy - coś w tym musi być - i chyba czas się do niej przekonać.

Futbolowa pisze...

Bardzo, bardzo chcę ją przeczytać. Mam na półce od dawna i - podobnie jak Ty - wiele się po niej spodziewam. Nie mogę się doczekać, aż wreszcie nadarzy się okazja lektury :)

Bujaczek pisze...

I znowu ktoś mi o niej przypomina, ale dobrze może wreszcie się za nią zabiorę ;D

versatile pisze...

Dla mnie dużym plusem "Drżenia" jest okładka, która nie jest typowa dla paranoral romance. Historia też nie wydaje się oklepana, jak w większości tego typu książek. Z pewnością wkrótce zakupię bądź wypożyczę ;)
O "Jedenaście minut" słyszałam sporo dobrych opinii, ale na razie planuję przeczytać "Alchemika" jako kolejną książkę Coelho ;)

Dwojra pisze...

Accchhhh uwielbiam Twoje recenzje niesamowicie. Chyba jedne z moich ulubionych na blogosferze. Co do książki - mnie ona jakoś do siebie nie przyciąga. Traktuję ją na zasadzie: jak wpadnie w ręce to przeczytam, jak nie, to też będzie dobrze.
Pozdrawiam Cię serdecznie.

Larysa pisze...

Nie mogę się doczekać kiedy sama zbiorę się za tę książkę :)

miqaisonfire pisze...

No cóż... ZAZDROSZCZĘ :D Tyle powiem. Sama czekam już od dłuższego czasu by przeczytać tę książkę.

Agata pisze...

Brzmi bardzo ciekawie ;)

Dusia pisze...

To lekko ironiczne, że zimowa seria (nawet okładka) czytana w chłodne zimowe dni potrafi tak rozgrzać, prawda? :D

Prześlij komentarz