22 lutego 2012

Melissa De La Cruz - Zbłąkany anioł. Krwawe walentynki

Pomimo faktu, iż na dzisiejszym rynku wydawniczym aż roi się od powieści, których bohaterami są wampiry, i temat ów może się zwyczajnie przejeść, ja z nieskrywaną szczerością potwierdzam, że jestem fanką tego typu literatury. Owszem, powieści z wampirami w roli głównej nie są najambitniejszą lekturą tego świata, jednak gatunek paranormal romance ma w moim sercu szczególne miejsce. Nie pogardzę dobrą książką, w której prym wiedzie wampir - o ile fabuła jest dobrze przemyślana i nie jest to nie wiadomo jak idiotyczna zlepka słów i przypadkowych zdarzeń. W dzisiejszych czasach wymyślić dobrą powieść o wampirach jest naprawdę trudno, bo autorom zdaje się, że już wszystko było. No nie do końca tak jest. Pośród morza wampirycznych opowieści wyróżnia się seria autorstwa Melissy De La Cruz - 'Błękitnokrwiści'. Z twórczością tej pani miałam okazję zapoznać się zaraz po premierze pierwszego tomu serii w Polsce. Książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie, dlatego też postanowiłam przeczytać wszystkie tomy. Ostatnio w ręce wpadł mi 'Zbłąkany anioł. Krwawe walentynki', który to stanowi piątą częścią 'Błękitnokrwistych'. Jakie wrażenia wywarła na mnie owa powieść?

Schuyler jest w końcu bezpieczna u boku swojego ukochanego, który pragnie pomóc jej wypełnić ostatnią wolę Lawrence'a Van Alena. Ale miejsce, w którym znaleźli schronienie okazuje się złotą klatką, więc para zakochanych znów musi uciekać. Lawirując pomiędzy venatorami hrabiny, a nasłanymi przez Mimi, siostrę Jacka, najemnikami, znajdują nieoczekiwanego sprzymierzeńca – ale także natrafiają na ślad czegoś całkowicie nowego. Co oznacza tajemniczy symbol? W międzyczasie w Nowym Jorku Mimi obejmuje urząd Regentki. Nie ma czasu na planowanie zemsty, ponieważ po jednej z ostatnich imprez zostaje jej przesłane dziwne nagranie z pogróżkami, z którego wynika, że porwano wampirzą nastolatkę, a porywacze planują ją zniszczyć. Zdenerwowana Mimi chowa dumę do kieszeni i zwraca się do jedynej osoby, która jest w stanie jej pomóc - Oliviera, przyjaciela Schuyler. Lecz co może zdziałać zwykły archiwista Repozytorium?

Seria 'Błękitnokrwistych' wywołuje w czytelnikach skrajne uczucia. Albo kochasz dzieła Melissy De La Cruz, albo je nienawidzisz. Nie ma uczucia po środku. Ja osobiście zaliczam się do tej pierwszej grupy - może nie dlatego, że seria faktycznie niesamowicie mi się podoba, ale dlatego, że mam do niej ogromny sentyment. 'Błękitnokrwiści' pojawili się na polskim rynku wydawniczym w 2010 roku i od tamtej pory mi towarzyszą. Pierwsze tomy pożyczałam od kuzynki i czytałam z wypiekami na policzkach w tempie ekspresowym. Przygody Schuyler, Oliviera, Jacka, Mimi i całej reszty to dla mnie chleb powszedni, i dlatego powtarzam bez wstydu: seria 'Błękitnokrwiści', tak jak i seria 'Dom Nocy' autorstwa P.C. + Kristin Cast jest jedną z najważniejszych serii w moim życiu. Po prostu.

'Zbłąkany anioł. Krwawe walentynki' to powieść podzielona na dwie części. Część pierwsza to kontynuacja przygód bohaterów poprzednich tomów. W części drugiej znajdziemy trzy krótkie opowiadania o miłości postaci stworzonych przez Melissę De La Cruz. W pierwszej kolejności zajmijmy się 'Zbłąkanym aniołem'. Autorka podzieliła opowieść na mniejsze kawałki: poruszyła kontynuację przygód Schuyler i Jacka, następnie przeplotła to opowieścią o Mimi i Deming, by na koniec znów powrócić do zakochanej pary. Narracja prowadzona jest w trybie trzecioosobowym. Fabuła jest dobra, tak jak w pozostałych częściach - tutaj nic się nie zmieniło. To samo w przypadku akcji - wszystko dzieje się w miarę spokojnie, ale w miarowym tempie, nie ma rozwlekanych momentów, szybkie zwroty także nie występują. Słowem, jest idealnie. Nie za szybko, nie za wolno. Co się ma zdarzyć, zdarzy się, ale w swoim czasie. Autorka owszem, trzyma czytelnika w lekkim napięciu, jednak nie serwuje nam żadnego wielkiego bum! Może to i dobrze? Ogółem powieść napisana jest językiem cudnym w swej prostocie, łatwym do przyswojenia, niebanalnym i ciekawym. Cruz nie sypie w powieści banałami, co by się mogło wydawać. 'Błękitnokrwiści', to wbrew pozorom seria traktująca o ważnych wartościach, takich jak miłość i przyjaźń - nie jest to zwykła, płytka opowieść o wampirkach. Co prawda, to prawda, poruszane w powieści tematy nie są ściągnięte z półki najambitniejszych, ale autorka zmusza czasami czytelnika do refleksji - choćby tylko po to, aby zastanowić się, czym dla nas jest miłość.

'Krwawe walentynki' to, jak już udało mi się wspomnieć, zbiór trzech opowiadań o miłości. Trzy opowiadania, trzy zakochane pary - Allegra i Bendix, Oliver i Freya oraz Schuyler i Jack. 'Krwawe walentynki' to naprawdę smaczny kąsek, a zarazem wspaniały dodatek, który nie jest po prostu zwykłymi opowieściami o miłości, ale trzema opowieściami, które wyjaśniają nam niektóre sytuacje, zawarte w kolejnych tomach 'Błękitnokrwistych'. I tak właśnie dowiadujemy się o miłości matki Schuyler do zwykłego śmiertelnika, mamy możliwość przyjrzeć się w jaki sposób Oliver pozbył się więzi z Schuyler... Ostatnia opowieść, traktująca o Jacku i Schuyler to doskonały deser po lekturze 'Zbłąkanego anioła' - w pewien sposób jest to zakończenie tego tomu, wisienka na torcie, coś 'zza kulis'. Teraz już rozumiem, dlaczego 'Krwawe walentynki' zostały wydane w postaci jednej książki wraz z piątym tomem 'Błękitnokrwistych'. Na początku burzyłam się, czemu wydawnictwo nie wydało tego oddzielnie. Tajemnica została wyjaśniona, a ja czuję się zachwycona i spełniona.

Postacie to coś, co nadaje powieściom pani Cruz uroku. Są dobrze nakreślone i dopracowane, każda z nich jest wyjątkowa, inna i niepowtarzalna. I tak właśnie, od pierwszego tomu już, mą zdecydowaną faworytką jest Mimi. Tak, ta snobistyczna młoda wampirka podbiła moje serce swym paskudnym charakterem - uwielbiam jej ironiczne odzywki, narcyzm i styl obycia. Po prostu Mimi jest jedna jedyna, charyzmatyczna i cudowna, i po prostu ją wielbię! Jeśli chodzi o resztę postaci żeńskich, to mój stosunek co do Schuyler się nie zmienił - wciąż jest mi obojętna. Ani jej nie nienawidzę, ani lubię... Mimo, że jest jedną z głównych bohaterek, nie wzbudza mojego zainteresowania. To samo tyczy się Deming - nowej postaci, która pomagała Mimi w wyjaśnieniu sprawy z tajemniczymi nagraniami i zniknięciami. Owszem, jest bardzo pozytywną postacią, jednak nie ma w sobie tego 'czegoś', co ma Mimi. A szkoda. Co innego Jack - jego lubię. Po prostu lubię. Nic więcej, nic mniej. Oliver - ohh, darzę go równie wielką sympatią co i Mimi! Kocham gościa i jestem wdzięczna autorce, że ubarwiła swoje powieści jego sylwetką. Cokolwiek zrozumieliście z moich wywodów? Nie ważne. Liczy się tylko to, że postacie w powieściach Melissy zasługują na uwagę. I tyle.

'Zbłąkany anioł. Krwawe walentynki' to kontynuacja przygód postaci wykreowanych przez Melissę De La Cruz. Jest to już piąty tom serii 'Błękitnokrwiści'. Tym razem w jednym tomie możemy znaleźć opowieść o dalszych losach Schuyler, Jacka, Mimi i reszty bohaterów, a także trzy opowiadania traktujące o miłości i wyjaśniające niektóre sprawy zawarte w poprzednich częściach serii. 'Błękitnokrwiści' wzbudzają skrajne uczucia - miłość lub nienawiść. Osobiście darzę serię ogromnym sentymentem i zapewniam, że warto przeczytać dzieła autorstwa pani Cruz. Od książki nie można się oderwać, autorka pomimo braku nagłych zwrotów akcji, stopniowo buduje napięcie. Powieść napisana językiem lekkim i treściwym. Polecam.

Ocena: 10/10

15 komentarze:

Nyx pisze...

Ja niestety Domu Nocy nie trawię. Znaczy, bez przesady. Przeczytam, nawet szybko to idzie. Ale niestety swoich własnych książek (kupiłam 5 pierwszych tomów) pozbyłam się za półdarmo na allegro. Niemniej jednak zamierzam zabrać się za kolejne tomy (tym razem wypożyczając z biblioteki albo od kogoś - jak już jakąś serię zacznę, to muszę skończyć).

Serię Błękitnokrwistych znam tylko z 1 tomu. I tak, wiem, to jest OKROPNY wstyd, nawet nie wiem którą już częścią jest "Zbłąkany anioł". Ale wiem jedno - pierwszy tom bardzo mi się podobał i na pewno nadrobię braki! :D

Btw. okładki tej serii są śliczne.

~Demismo pisze...

Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale ku mojej radości cztery pierwsze części niedługo będę miała :) Już nie mogę się doczekać :)

Natula pisze...

Pokonałam tylko dwa tomy, pierwszy pomimo epatowania znanymi domami mody bardzo mi się podobał, wreszcie wampir był trochę innym wampirem. Drugi tom mnie pogrążył i dałam sobie spokój, chociaż przy ostatniej wizycie w bibliotece, trzeci część błyskała na mnie piękną okładką grafika książek jest śliczna. Kusisz "Zbłąkanym aniołem" nie wiem czy się nie złamię i ponownie nie zacznę przygody z Błętitnokrwistymi.
Miłego dnia :).

Heyday pisze...

Hm.. ja nie jestem przekonana co do serii "Błękitnokrwiści", nie wiem za bardzo czemu, ale po prostu sądzę, że to nie moje klimaty.;D

Jane pisze...

Lubię "Błękitnokrwistych", tylko lubię, co można uznać za uczucie po środku. ;) Zgadzam się, co do Schuyler, jest mi całkowicie obojętna, Jack i Deming również. Mimi oraz Oliver to najlepsze postacie i mam nadzieję, że autorka napisze dla nich szczęśliwe zakończenie. Pozdrawiam!

Gabrielle_ pisze...

O "Błękitnokrwistych" słyszę naprawdę skrajne opinie. Ty polecasz inni dają jej 1/10. I co ma biedny przyszły czytelnik zrobić? Chyba będę musiała sama się przekonać jak odbiorę tą książkę. Okładki są nieziemskie *.* Choćby tylko ze względu na nie bym chciała mieć tą serię na własnej półce :D

binola pisze...

Książka nie do końca w moim stylu, ja i wampiry jakoś nie mamy okazji się polubić. Pozdrawiam :)

pandorcia pisze...

Tak samo, jak Ty uwielbiam wampiry, w filmie, muzyce jak i literaturze (i innych dziedzinach sztuki). Nieczęsto jednak trafiam na naprawdę dobrą książkę o wampirach... Twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiła, zresztą sama książka wydaje się być odpowiednią, by po nią sięgnąć :)

Kobra pisze...

Narazie czytała I tom tej serii... I jakos nie specjalnie przypadl mi do gustu

Dusia pisze...

Okładka niesamowicie mi się podoba - i chyba tyle mogę powiedzieć dobrego, po lekturze Twojej recenzji. Nie wiem, czy się pokuszę (na razie przeczytałam 3 tomy)

miqaisonfire pisze...

Myślę, że mnie przekonałaś do tej książki :) Poprzednim razem nie byłam do końca zdecydowana, jednak po przeczytaniu Twojej recenzji i chwili zastanowienia mówię: tak :)

cyrysia pisze...

Bardzo chętnie poznam t książkę. Tematyka mnie ciekawi ogromnie, więc to już jest duży plus. Muszeę się zatem rozejrzeć za tą pozycją.

Meme pisze...

Wątpię, że przeczytam tą pozycję, ponieważ ta cała wampirowa nagonka odpycha mnie od pozycji, gdzie bohaterami są właśnie wampiry ;P

Larysa pisze...

Mam w planach więc na pewno przeczytam:)
Taka świetna recenzja i ocena nie ma innej opcji żebym nie przeczytała.

Megajra pisze...

Całą serię oprócz najnowszej części mam kupioną, ale jeszcze nie przeczytaną. Utknęłam na drugej części, ale mam nadzieję, że to szybko nadrobię. Uwielbiam ją. :)

A ja zapraszam Cię do udziału w zabawie Perfect Women. :)
http://nastolatkaczyta.blogspot.com/2012/02/perfect-women.html

Prześlij komentarz