20 lutego 2012

Rachel Ward - Numery: Chaos

'Numery: Chaos' to kontynuacja bestsellerowej powieści 'Numery: Czas uciekać' autorstwa brytyjskiej pisarki Rachel Ward. W przypadku pierwszej części autorka urzekła mnie swoją lekkością pióra i zaskakującym pomysłem na fabułę. Pierwsza część została 'pochłonięta' przeze mnie w czasie naprawdę natychmiastowym i z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, w którym dan e mi będzie zapoznać się z częścią drugą. Gdy nadeszła ta magiczna chwila, zatopiłam swe zęby w powieści i przepadłam.

Adam, szesnastoletni syn Jem i Pająka, tak jak matka widzi numery innych ludzi. Komukolwiek spojrzy w twarz, dane mu będzie poznać datę śmierci tej osoby. Od jakiegoś czasu prześladuje go jeden numery który widoczny jest w obliczach mnóstwa ludzi: 112027. Chłopak wie, że wtedy stanie się coś strasznego, jego matka również to wyczuła. W międzyczasie Sara, dziewczyna, której co noc śni się wielka tragedia, ucieka z domu i zamieszkuje w domu z narkomanami, gdzie rodzi dziecko. Ona również wyczuwa, że pierwszego stycznia 2027 roku w Londynie zdarzy się coś okropnego, coś, czemu nie może zapobiec. Tylko dlaczego w jej koszmarach pojawia się malutka Mia i pewien nieznany chłopak? Sprawy zmienią obrót o sto osiemdziesiąt stopni, gdy Adam i Sara się spotkają. Wtedy zacznie się prawdziwa przygoda... A może raczej walka o przetrwanie.

Szczerze wyznam: nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po drugim tomie 'Numerów'. Gdy dowiedziałam się, że w tej części występują inne postacie niż w pierwszej, miałam mieszane uczucia. Z jednej strony czułam sentyment do Jem i Pająka, z drugiej zaś stwierdziłam, że autorka będzie miała większe pole do popisu. Nowi bohaterowie, nowe przygody, czyż nie? No właśnie. Pocieszałam się w ten sposób, jednak niepokój wszczepił się głęboko we mnie i nie umiałam się go wyzbyć. Kiedy jednak otworzyłam 'Chaos' na pierwszej stronie i rozpoczęłam lekturę, wszelkie wątpliwości uleciały, niczym powietrze z przebitego balonika. W tempie ekspresowym i z głośnym hukiem.

'Numery: Chaos' to powieść napisana ciekawym i treściwym językiem, bogata w nieskomplikowane dialogi i naprawdę dobrą fabułę. Autorka po raz kolejny dała upust swojej fantazji i pokazała, na co ją stać. Tak jak w przypadku części pierwszej, 'Czas uciekać', fabuła jest doskonale rozplanowana i przemyślana. Wizje przyszłości, którymi Ward nas częstuje w swej powieści, są naprawdę realistyczne i możliwe do spełnienia. Może za jakieś dwadzieścia lat my też będziemy czipowani, tak, że władze państwa będą znały nasz każdy krok? Nie zdziwiłabym się. Wracając jednak do książki. 'Numery: Chaos' wyróżnia wartka akcja i coś magicznego, co sprawia, że czytelnik nie jest w stanie oderwać się od tej powieści. Nie wiem, czy czar jest zawarty w języku autorki, czy w fabule, czy nawet w bohaterach - a może to całokształt? - jednak druga część 'Numerów' czaruje i to mocno!

Narracja prowadzona jest w trybie pierwszoosobowym, na przemian z punktu widzenia Adama i Sary. Zabieg ten umożliwia nam spojrzenie na daną sytuację różnymi oczyma, dzięki czemu powieść staje się ciekawsza. W powieści panuje ponury i szary klimat - bo taka właśnie jest sytuacja naszych bohaterów. W drugiej części 'Numerów' dzieje się wiele poważniejszych rzeczy aniżeli w części pierwszej. W 'Chaosie' coś groźnego, nieprzewidywalnego zagraża Londynowi, zaś w 'Czas uciekać' takiej sytuacji nie było. Tam autorka skupiła się głównie na numerach widzianych przez Jem i na jej romansie z Pająkiem. W tym wypadku, Ward z fantazją popłynęła trochę dalej i rozbudowała wątek paranormalny o tajemnicze koszmary Sary. Kolejne wspaniałe pomysły się sypią, akcja biegnie szybko i mocno trzyma w napięciu, zaś fantastycznie nakreślone postacie umilają czytelnikowi żywot. Żyć nie umierać!

W przypadku 'Numery: Czas uciekać' miałam awersję co do wątku romantycznego, który według mnie był przesłodzony, nierealny i w pewien sposób obrzydliwy. Natomiast w 'Numery: Chaos' sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. Adam i Sara wydają się być nad wyraz dojrzali jak na swój wiek, przez co ich miłość (która długo nie mogła dojść do skutku) była bardziej magiczna, tajemnicza i namiętna. A to coś, co ja lubię! Nie było tu miejsca na jakieś dziecinne obmacywanie, seks w oborze (tak, ja to dalej przeżywam...) i nie wiadomo co. Sara i Adam długo walczyli o swoją miłość, która tak ciężko wywalczona stała się niemalże miłością idealną. W przypadku drugiego tomu 'Numerów' wątek romantyczny jest absolutnie zachwycający i bardzo się cieszę, że autorka poprawiła się w tej kwestii. Jest o wiele, wiele lepiej.

Ta powieść tak naprawdę nabrała na wartości poprzez fenomenalnych bohaterów. Jem i Pająk, co do których miałam mieszane uczucia, w niczym nie dorównują Adamowi i Sarze. Adam, syn Jem i Pająka, szesnastoletni chłopak wychowywany przez prababcię to postać niesamowicie charyzmatyczna, a przede wszystkim: pozytywna i wyjątkowa. Od samego początku go polubiłam. Za tok myślenia, momentami chamskie zachowanie, charakter. Może to dlatego, iż jego postać została dużo lepiej rozwinięta niż postacie jego rodziców w poprzedniej części. Nie mówiąc już o Sarze, którą kocham ponad wszystko - za całokształt, nie jestem w stanie określić, co takiego w niej zyskało moją aprobatę. Może to jej silna psychika, niechęć do poddania się i wola walki o swoje? Bardzo możliwe. Ogólnie rzecz biorąc, postacie nakreślone przez Rachel Ward w tej części 'Numerów' są dopracowane do granic możliwości, realne i żywe. Zarówno Adam, Sara, Mia jak i cała reszta zapadła mi głęboko w pamięć. Polubiłam ich i na chwilę stałam się ich sprzymierzeńcem, przyjaciółką. Całą walkę przeżywałam razem z nimi, tak, jakbym była tam gdzieś niedaleko. Coś pięknego, mówiąc krótko.

'Numery: Chaos' to druga część bestsellerowej powieści 'Numery: Czas uciekać' autorstwa Rachel Ward. Tym razem mamy do czynienia z innymi, dużo ciekawszymi postaciami: Adamem i Sarą. Fabuła, tak jak i w pierwszym tomie, jest świetnie rozplanowana, zaś akcja trzyma w napięciu. Powieść napisana jest ciekawym, miłym językiem, czyta się w tempie doprawdy zastraszającym. Uważam, że część druga jest w znacznym stopniu lepsza od pierwszej, jednak wciąż mi czegoś brakuje. Zobaczymy, jak przedstawi się tom trzeci :). Polecam serdecznie całą serię!

Ocena: 9/10

12 komentarze:

Anonimowy pisze...

W dużej części zgadzam się z tym, o czym napisałaś, jednak nie poruszyłaś dość ważnej kwestii, która mnie osobiście poirytowała.
Mianowicie narracja. Tak jak w pierwszym tomie, pierwszoosobowa - co do tego nie mam zastrzeżeń. Z tym że w drugiej części autorka mogłaby odpuścić stosowanie czasu teraźniejszego do opisu fabuły. Takie "skoki czasowe", prawdę mówiąc, są ciekawym zabiegiem stylistycznym, wprowadzają dynamizm do akcji i tak dalej. Jednak jeśli każdy ruch, każda czynność opisywana jest w ten sposób, odnosi się - a przynajmniej ja odnoszę - wrażenie sztuczności tekstu. Według mnie, RW nic nie zyskała owym zabiegiem, jedynie wydłużyła potencjalnemu czytelnikowi czas wdrożenia się w treść książki.

Caroline Ratliff pisze...

Szczerze powiedziawszy, mi to raczej nie przeszkadzało, jednak dziękuję za wyrażenie swojego zdania w komentarzu - bardzo się to dla mnie liczy i jest dla mnie ważne :).

Heyday pisze...

Mi również nie przeszkadzała narracja. Jednak w niektórych momentach książka zaczynała mnie usypiać. Jednak nie zmieniało to faktu że miło się mi ją czytało.

cyrysia pisze...

Nie znam tej serii, więc ciężko mi wyrazić o niej jakiekolwiek zdanie. Jeśli uda mi się nabyć ten cykl i przeczytać, to podzielę się wrażeniami.
Pozdrawiam.

Ewa pisze...

Dużo już dobrego przeczytałam o "Numerach..." Muszę się za tymi książkami rozejrzeć. :)

Meme pisze...

Przyznaję, że nie jestem przyzwyczajona do narracji pierwszoosobowej. Mimo to liczę na to, że lektura pierwszej, jak i kolejnych części "Numerów" (którą planuję) to zmieni ;D

Irytacja pisze...

Mam w planach całą tę serię. Naczytałam się wielu pozytywnych recenzji. :)

Klaudia Karolina Klara pisze...

Od dłuższego czasu w moich planach znajduje się ta seria i mam nadzieję niedługo się za nią zabrać, jednak wcześniej będę musiała uporać się z książkami, które zalegają na mojej liście :}

Pozdrawiam, Klaudia.

miqaisonfire pisze...

Ach te numery! Jeszcze przede mną... :)

Bardzo fajna recenzja, zachęcająca :)

Dusia pisze...

Seria również przede mną, ale zebrała już tyle pozytywnych ocen, że właściwie w ciemno mogę powiedzieć, że mi się spodoba :P

Miravelle pisze...

Ja czytałam dawno temu pierwszą część z biblioteki. Ale niedawno była ta seria po promocji,więc sobie kupiłam pierwszy i drugi tom;D Właśnie czytam pierwszy jeszcze raz, niedługo zabieram się i za ten.

~Demismo pisze...

Czytałam i podobała mi się, muszę przyznać, że bardziej niż pierwsza część. Teraz nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam trzecią część :)

Prześlij komentarz