14 lutego 2012

Rachel Ward - Numery: Czas uciekać

Śmierć jest rzeczą nieuniknioną w przypadku każdego z nas. Człowiek rodzi się, żyje, a potem umiera. I choć brzmi to nieco pesymistycznie, na każdego z nas kiedyś przyjdzie kolej. Mamy jednak to szczęście, że nie wiemy kiedy śmierć nadejdzie i możemy żyć w błogiej nieświadomości, ciesząc się każdym dniem. Co by było jednak, gdybyśmy mieli możliwość poznania daty swojej śmierci? Czy nasze życie zmieniłoby się? Czy zrobilibyśmy coś inaczej, staralibyśmy się lepiej żyć, żyć pełną piersią? Osobiście rzec muszę, że nie chciałabym poznać daty swojego ostatniego dnia. Nie chciałabym wiedzieć, kiedy umrze moja rodzina, najbliżsi przyjaciele czy ukochane zwierzęta. Jednak Jem, główna bohaterka powieści 'Numery: Czas uciekać' autorstwa Rachel Ward, nie miała wyboru. Musiała pogodzić się z myślą, że wie, kiedy odejdą jej najbliżsi.

Piętnastoletnia Jem, odkąd tylko sięga pamięcią, widzi 'numery' innych ludzi. Jednak nie są to przypadkowe numery - zlepka cyferek przed oczyma dziewczyny to data śmierci, ostatni dzień życia danej osoby. Jem widziała śmierć swojej matki, która to potwierdziła, że numery nie są przypadkowymi cyframi, a wyrokiem śmierci. Po stracie matki dziewczyna tułała się od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Uznawana za trudne dziecko, nie miała stałego źródła miłości. Wszystko jednak zmienia się, kiedy poznaje Pająka. Na początku jest sceptycznie nastawiona do tego chłopaka, jednak po pewnym czasie dwójka ta zaprzyjaźnia się. Kiedy Jem przewiduje katastrofę London Eye i ratuje życie swoje i przyjaciela, zaczyna rodzić się miedzy nimi głębsze uczucie. Para ucieka z miasta, ponieważ są głównymi podejrzanymi w sprawie zaistniałej katastrofy. We dwoje odbywają najcięższą, ale najpiękniejszą przygodę swojego życia.

Przeczytałam naprawdę mnóstwo pozytywnych recenzji tej książki, jednak do samego końca nie byłam do niej przekonana. Rzadko kiedy czytam młodzieżówki, chociaż sama należę do tego przedziału wiekowego, któremu przeznaczony jest ów gatunek. Obawiałam się, że będzie to prosta, powielająca schematy, sztampowa opowieść o zwykłej - niezwykłej nastolatce, której to za pomocą paranormalnego daru przyjdzie zbawić świat. Okazało się jednak, że nieco się myliłam. Owszem, 'zdolności magiczne' były, zwykła - niezwykła nastolatka była, świata co prawda nie zbawiła, no ale cóż. Jednak przede wszystkim - powieść została napisana językiem prostym, ale ciekawym, dzięki czemu czytało się łatwo, przyjemnie i szybko. Niektóre dialogi wręcz mnie irytowały, inne zaś wzruszały - a zwłaszcza te umieszczone na ostatnich pięćdziesięciu stronach. Fabuła została dobrze rozplanowana, autorka odbiegła od popularnego tematu stworzeń nadnaturalnych i stworzyła zwykłą historię o nastolatce, która w pewien sposób przewiduje przyszłość. A tego jeszcze chyba nie było, nie? Nagłe zwroty akcji zaskakują, momentami jednak dane sytuacje wloką się i wloką. Ogółem, nie jestem ani pozytywnie zaskoczona, ani nie mogę rzec, że mi się nie podobało. Jestem jednak zdecydowanie na tak.

Jednak 'Numery' mają też swoje wady. Po pierwsze: autorka w swojej powieści zrobiła z nastolatków potwory, nieroby i totalnych antyspołecznych głupków. A tak wcale nie jest. W 'Numerach' piętnastolatki olewają szkołę, piją, palą, ćpają i uprawiają seks, uwaga: w oborze. No coś tu jest nie halo. Owszem, zgodzę się, na świecie jest masa nastolatków postępujących w ten sposób (nie odzywam się na temat obory...), jednak nie każdy tak czyni, a przez swoją powieść Rachel Ward przylepiła młodzieży etykietkę 'tych złych'. Obraz tamtejszych nastolatków jest wyolbrzymiony i przesadzony. Po drugie: przesadna ilość przekleństw. No dobrze, klniemy jak szewcy, jednak w powieści wygląda to tak, jakby autorka chciała podkreślić chamstwo i bezczelność młodych. Ale co tam, nie ma się czym przejmować. Kradzieże, dragi, suto zakrapiane imprezy, ucieczka zwędzonym samochodem, ciąża w wieku piętnastu lat - przecież przy tym przekleństwa to mały pikuś! Bardzo denerwuje mnie to, że Ward przedstawiła dzisiejszą młodzież w złym świetle. To boli! Taaak, i to jest właśnie książka o młodzieży dla młodzieży. Słodko.

Miłość istnieje. W to nie wątpię. Ale rzadko kiedy się zdarza, by prawdziwa miłość trafiła człowieka w wieku piętnastu lat. Dlatego też po części byłam wzburzona romansem Jem i Pająka, po części zaś się wzruszyłam. Dwójka młodych kochanków - brzmi pięknie i obleśnie zarazem. Okazuje się jednak, że dzięki zgrabnemu pióru autorki, romans między młodymi nie wypadł tak najgorzej. Momentami wzbudzali oni moje obrzydzenie (tak, ta stodoła dalej siedzi mi w głowie), jednak sam koniec pokazał, że ich miłość była głęboka, szczera i prawdziwa. Wątek miłosny w 'Numerach' zasługuje zdecydowanie na uwagę, bo pomimo wszystkich przeciwności losu, Jem i Pająk potrafili odkryć łączące ich uczucie. Coś pięknego. Ale mój zachwyt nie oznacza, że momentami nie wzdrygałam się ze wstrętem. Jakoś tak miłość w dziczy, bez dachu nad głową mi nie pasuje. Ale co ja tam mogę wiedzieć.

Zarówno Jem jak i Pająk wzbudzili we mnie mieszane uczucia. Ona - zbuntowana nastolatka po przejściach, właścicielka paranormalnego daru, mająca gdzieś cały świat. On - to samo co ona, z wyjątkiem paranormalnego daru. Para jak ta lala, idealnie do siebie pasująca. Jem polubiłam, spodobał mi się jej silny i zadziorny charakter, umiejętność zadbania o siebie i asertywność. Co do Pająka - moja sympatia co do tej postaci była umiarkowana, wydał mi się zwykłym, nieciekawym nastolatkiem, uważającym, że cały świat jest zły i vice versa. Zaskoczyła mnie zaś jego ukryta wrażliwość. Niewątpliwie autorka dopieściła swoje postacie i stworzyła świetne portrety psychologiczne. Bohaterowie to mocny atut 'Numery: Czas uciekać', i pomimo, że na początku ta dwójka wydaje się nieciekawa, w trakacie rozwoju fabuły robi się coraz lepiej. O czym jeszcze muszę napomknąć - babcia Pająka jest mistrzowska! Bezapelacyjnie najlepsza postać powieści, bez względu na wszystko!

'Numery: Czas uciekać' to opowieść o dziewczynie, która widzi daty śmierci danych osób. Jem, bo tak właśnie nazywa się główna bohaterka, musi radzić sobie z tym darem od urodzenia. Czy przewidywanie śmierci jest przywilejem czy przekleństwem? To pytanie nie daje jej spokojnie spać po nocach. Książka autorstwa Rachel Ward to lekka, ale dająca do myślenia powieść nie tylko o paranormalnych zdolnościach, ale też o miłości i przekrętach losu. 'Numery' mają swoje zalety i wady, jednak warto czasami jest oderwać się od codziennego świata i przeczytać tego typu powieść. Może nie jest to najambitniejsze dzieło pod słońcem, nie zakrawa jednak o głupotę. Wszystko w tej książce dawkowane jest z umiarem.

„Najwyraźniej ludzie mnie nie rozumieją. Nie rozumieją, że trzeba mi trochę przestrzeni. Ciągle mi mówią, co mam robić. Uważają, że zasady i plany na przyszłość, czyste ręce i porządne maniery wszystko naprawią. Niczego nie chwytają.”

Ocena: 8/10

14 komentarze:

Gabrielle_ pisze...

O serii słyszałam wiele dobrego, mam ją na liście, pozostaje tylko gdzieś ją upolować :)

Heyday pisze...

Czytałam i również bardzo mi się podobała. Teraz poluję na 3 część.:D

Floss pisze...

Czytałam dwie pierwsze części serii i teraz zabiorę się niedługo za 3. Moim zdaniem pierwsza część była najgorsza, jednak druga to rekompensuje. Seria warta uwagi, zdecydowanie. ;-)

Elen pisze...

Bardzo jestem ciekawa jakie będą moje odczucia po przeczytaniu tej książki, jak na razie czeka już na półce i nie mogę się doczekać, kiedy się za nią zabiorę ;)

binola pisze...

Wydaje mi się, że młodzież została bardzo podkoloryzowana w tej książce, owszem zdarzają się takie jednostki, ale bez przesady. Książka nie do końca w moich klimatach. Pozdrawiam :)

miqaisonfire pisze...

Zazdroszczę Ci tej książki :)

+ naprawdę zachęcająca recenzja!

Anne18 pisze...

Kolejna bardzo pozytywna recenzja tej książki musze ją w końcu przeczytać zapraszam na mój blog . Twój dodaje do obserwowanych

Fonin pisze...

Kupiłam przyjaciółce na urodziny. Czekam aż ona ją przetrawi by bezkarnie wypożyczyć od niej postawić w kolejce i oddać za pół roku :D.

Julia pisze...

O serii słyszałam już tyle dobrego. Koniecznie muszę po nią sięgnąć.

Klaudia Karolina Klara pisze...

Wiele obiło mi się o uszy o tej serii, w większości recenzje były dobre, a czasami okazywało się, że książki nie warto brać do reki. Ja jednak muszę się o tym sama przekonać i zabieram się za szukanie jej.

Pozdrawiam, Klaudia.

versatile pisze...

Pierwszy raz słyszę o tej książce, fabuła mnie nawet zainteresowała. Nie wiem jednak czy po nią sięgnę, bo coś czuję, że w trakcie czytania będę się bulwersować tym jak autorka przedstawiła młodzież :)

Miravelle pisze...

Czytałam, podobała mi się;)

Scarlett pisze...

Zachęciłaś mnie do lektury tej książki.

Dusia pisze...

Właściwie wszyscy bardzo chwalą tę serię, a tu taki umiarkowany entuzjazm, jak widzę...

Prześlij komentarz