24 marca 2012

Caitlin Kittredge - Żelazny cierń

Wyobraź sobie, że Twoja matka uznana została za psychicznie chorą i ląduje w zakładzie psychiatrycznym. Wyobraź sobie, że nie znasz ojca, a Twój brat znika i zostawia Cię na pastwę losu. Wyobraź sobie, że musisz na własną rękę poradzić sobie z problemami otaczającego Cię świata, podczas gdy wszyscy plotkują na Twój temat i obstawiają, że w dniu szesnastych urodzin zwariujesz - tak jak głosi klątwa, rzucona na Twoją rodzinę. Co czujesz? Ból, smutek, rozdrażnienie? W takiej właśnie trudnej sytuacji znajduje się Aoife Grayson, główna bohaterka powieści 'Żelazny cierń' autorstwa amerykańskiej autorki Caitlin Kittredge. Powieść ta od dawna mnie intrygowała, więc gdy tylko złapałam ją w swoje szpony, rozsiadłam się wygodnie i rozpoczęłam lekturę.

Necrovirus jest przyczyną epidemii, która wybuchła w Lovercraft - ludzie zaczynają szaleć, na co niestety nie ma lekarstwa. Wszelaka magia czy czarnoksięstwo są zakazane. Nie wolno o nich mówić, czytać ani w ogóle myśleć. Aoife Grayson, studentka inżynierii, wielkimi krokami zbliża się do swoich szesnastych urodzin. Nie jest to data dla niej szczęśliwa - klątwa rzucona na jej rodzinę sprawia, że w ciałach wszystkich Graysonów, wliczając w to brata i matkę Aoife, w momencie ukończenia szesnastu lat budzi się necrovirus, który doprowadza do pełnowymiarowego szaleństwa. Dziewczynie pozostały tylko dwa tygodnie normalnego życia. Jednak, jak się okazuje, to nie wizja czekającego ją szaleństwa będzie jej jedynym zmartwieniem. Pewnego dnia Aoife otrzymuje od swojego brata zaszyfrowany list z prośbą o pomoc. Główna bohaterka postanawia ruszyć Conradowi z odsieczą, zabierając ze sobą jedynego przyjaciela. Jak potoczą się ich losy?

'Żelazny cierń' to książka, która intryguje już od pierwszej strony. Już sam napis na okładce zapowiada fantastyczną opowieść. 'Niezwykła seria łącząca w sobie elementy science - fiction, antyutopii i przebogatej mitologii Lovercrafta' - czegoś takiego dawno nie było, nieprawdaż? Na dzisiejszym rynku wydawniczym brakowało powieści osnutej tajemnicą, zawieszonej w mrocznym klimacie, opowiadającej o czymś, czego jeszcze do tej pory nie było. Na szczęście powstał 'Żelazny cierń', który jest prawdziwą perłą spośród tych wszystkich schematycznych książek, bazujących na jednym temacie. 'Żelazny cierń' to książka wyjątkowa, urzekająca w swej prostocie, napisana z pomysłem i wdziękiem. Tej powieści się nie czyta, jej się nie je, ją się dosłownie połyka. Caitlin Kittredge ułożyła sobie w głowie doskonały plan, który w stu procentach zrealizowała. Dała z siebie absolutne maximum, co da się wyczuć na łamach powieści. Autorka nie sypie banałami, nie próbuje na siłę zaciekawić czytelnika - ona po prostu pisze, przelewa słowa na papier i tworzy majstersztyk. 'Żelazny cierń' to książka z potencjałem, książka warta wystawienia na piedestał, warta wszelkich zachwytów. Powieść, jednym słowem ujmując, genialna.

Caitlin Kittredge operuje w swej powieści językiem bogatym, ciekawym i miłym w odbiorze. Jak już wcześniej wspomniałam, autorka doskonale rozplanowała fabułę, która jest spójna i w wielu momentach zaskakuje. Ta powieść, to powiew świeżości na rynku wydawniczym - takiej historii jeszcze nie było! 'Żelazny cierń' osnuty jest aurą tajemniczości, ta książka posiada swój własny klimat - od pierwszej aż do ostatniej strony towarzyszy nam nuta mroku, szaleństwa i grozy. Brzmi banalnie, prawda? Ale tak nie jest. Autorka w doskonały sposób operuje emocjami bohaterów, przez co książka zyskuje wiele na wartości. Świat stworzony przez Kittredge jest surowy i rygorystyczny, ale w pewien sposób wyjątkowy. Sama idea panującego nekrovirusa, wprowadzenie na karty powieści ghuli czy innych zmutowanych przez wirusa stworzeń, to jest dopiero potęga! Autorka nie powiela schematów innych powieści fantastycznych i antyutopijnych, ona wykreowała swój własny świat działający na wymyślonych przez nią zasadach. Brawa za odwagę i kreatywność, bo ta jest mistrzowska.

Jak to już bywa w moim przypadku, muszę napomknąć o wątku romantycznym, który, bogu dzięki, jest w tej powieści ledwie namacalny, delikatny niczym skrzydełka ćmy. Pomiędzy Aoife a Deanem (przewodnikiem, który zaprowadził dziewczynę i jej przyjaciela do domu ojca) rodzi się namiętne, eteryczne, wprowadzające wręcz w stan nieważkości uczucie. Uczucie głębokie, ale intymne. Nie ma tu miejsca na obleśne sceny tudzież seksistowskie zachowania - nie. Aoife i Dean dopiero się docierają, ich romans dopiero zaczyna raczkować. Chociaż... czy romans to dobre słowo? Może zbyt duże, zbyt głębokie. Jak losy tej dwójki potoczą się dalej, dowiemy się w kolejnej części. Jednak ja jestem zdecydowanie na tak. No chyba, że autorka postanowi udziwnić sprawę i wymyśli coś naprawdę... godnego pożałowania. Ale jestem dobrej myśli.

Jednym z największych atutów 'Żelaznego ciernia' są zdecydowanie i bezapelacyjnie bohaterowie. Aoife pokochałam już od samego początku. Niezwykle zachwyciła mnie idea dziewczyny szkolącej się na inżyniera - podziwiam ogromnie, bo dla mnie samej przedmioty ścisłe to koszmar. Ale wróćmy do Aoife. Już samo zamiłowanie dziewczyny do maszyn i wszelkiego rodzaju żelaznych konstrukcji wywołało u mnie uśmiech na twarzy. Już wtedy poczułam, że ta postać będzie inna od wszystkich, wyjątkowa. I faktycznie tak się stało. Główna bohaterka to zdecydowana dziewczyna, mocno stąpająca po ziemi i umiejąca walczyć o swoje. Jej kreacja jest naprawdę dobrze dopracowana, sylwetka Aoife została dopieszczona i przemyślana do granic możliwości. Zdobyła moje serce i coś czuję, że jeszcze długo będę ją wspominać. Przejdźmy jednak do reszty bohaterów. Z ogromnym bólem stwierdzam, że postacie Deana jak i Cal'a nie zostały tak dobrze przemyślane jak postać Aoife, aczkolwiek zarówno przyjaciel naszej głównej bohaterki, jak i jej późniejsza sympatia, to istoty ciekawe i warte uwagi. Z zapartym tchem śledziłam poczynania tej trójki, razem z nimi przeżywałam radości i smutki, trzymałam za nich mocno kciuki. I teraz bardzo trudno jest mi się z nimi rozstać. Autorka popisała się i nakreśliła bardzo dobre sylwetki bohaterów, oryginalne i ciekawe. I za to chwała jej. Każda postać ma swój jedyny, niepowtarzalny charakter i wyróżnia się 'z tłumu'. Coś pięknego.

'Żelazny cierń' to powieść wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, utrzymana w klimacie mroku i grozy. Powieść, którą czyta się jednym tchem, od której nawet na chwilę nie można się oderwać. Autorka operuje językiem bogatym i ciekawym, zaś częste zwroty akcji zaskakują czytelnika. Kittredge wykreowała swój własny świat, działający na wymyślonych przez nią zasadach. 'Żelazny cierń' to wspaniała, wypełniona mrocznymi emocjami opowieść o dziewczynie, dla której nie ma nic niemożliwego. Jest to jedna z lepszych powieści ostatnich lat. Polecam gorąco, bo naprawdę warto.

Ocena: 10/10

PREMIERA 4 KWIETNIA!


Dopisek od Ratliffowej: Kochani, byłam wczoraj w kinie na Igrzyskach Śmierci. Film jest równie cudowny, jak i książka, dlatego tym, którzy nie czytali i nie oglądali, nakazuję: marsz do księgarni i kina! Ale to już!


10 komentarze:

cyrysia pisze...

Lubię jak dana powieść utrzymana jest w klimacie mroku i grozy i do tego świetne zaskakujące zwroty akcji. Czegóż chcieć więcej? ja jestem zdecydowanie na tak.

Megajra pisze...

Mnie także zainteresowała ta książka, a po Twoich zachwytach już nie mogę się doczekać aż ją gdzieś dorwę. Lubię takie książki, a jeśli ta ma w sobie coś nowego to absolutnie jestem na tak. :)
Pozdrawiam :)

Gabrielle_ pisze...

O książce słyszałam wielokrotnie, jednak na dobrą sprawę nawet dokładnie nie wiedziałam o czym jest. Po przeczytaniu twojej recenzji po prostu muszę ją gdzieś znaleźć. Zapowiada się naprawdę wspaniała lektura. Nic, tylko czekać na premierę :)

miqaisonfire pisze...

O kurczę! Aleś mnie zachęciła! Dawno nie czułam się tak zainteresowana książką tylko ze względu na recenzję :) Muszę ją zdobyć.

Kala pisze...

Prawdę mówiąc nie spodziewałam się aż takiej wysokiej oceny. Co prawda czytałam zapowiedź, ale aż do tej pory nie miałam jakiejś szczególnej ochoty na to by zapoznać się z tytułem. Jednak, muszę sięgnąć ;)

Klaudia Karolina Klara pisze...

Zachęciłaś mnie do tej pozycji, ale nie wiem czy i kiedy ją zakupię, ponieważ spłukałam się kupując książki zaplanowane na ten miesiąc.

Jak wspomniałam Ci w komentarzu na FB - na filmie w kinie byłam, 20 minut po przyjściu do domu zamówiłam trylogię na empik.com
Wiem, że nie powinnam najpierw oglądać filmu, a dopiero potem brać się za lekturę, ale kto wie - może bez tego nigdy nie sięgnęłabym po powieści?

Mery pisze...

Co do pierwszego akapitu, zdecydowanie czuję rozdrażnienie, jak nie złość.
Sama książka wydaje się być na prawdę ciekawa, taka inna niż wszystkie.

Tak, zgadłaś Igrzysk w rączkach jeszcze nie miałam, ale już, już zamawiam.

kicia1030 pisze...

Słyszałam wcześniej o tej książce, lecz niestety nie wiedziałam o czym jest i nie byłam nią zainteresowana. Tak się cieszę, że przeczytałam Twoją recenzję! Mam ogromną chęć na tę książkę. Po premierze na pewno ją kupię!

Kadzia pisze...

Powieść zachęca tytułem, jak i oprawą graficzną, ale nie spodziewałam się tak pozytywnej recenzji i wysokiej noty. Będę czekała na premierę i poszukam książki, bo fabuła jest oryginalna(co sama opisałaś) a to mnie bardzo zachęca. Tak bardzo chcę przeczytać coś wyjątkowego, bez jakiegoś schematu i polegam, że ta książka taka będzie. I na koniec (nie mogę się powstrzymać) jeżeli chodzi o twój dopisek przed komentarzami: Przeczytam. :)

Dusia pisze...

Nie spodziewałam się, że na rynek trafi tak oryginalna, nietypowa powieść dla młodzieży. Muszę ją zdobyć

Prześlij komentarz