22 kwietnia 2012

Stephen King - Martwa strefa

Stephen King to nazwisko, które obowiązkowo trzeba znać. Mistrz grozy, niekoronowany król horroru. Fenomenalny pisarz z niezwykłą wyobraźnią i zastraszającym tempem pisania coraz to nowszych opowieści. Moje guru w wielu dziedzinach, autorytet i wzór. Za bardzo słodzę? Chyba nie. To jest szczera prawda. Stephen King to człowiek jakich mało, jedyny i niepowtarzalny. Każdy osobnik na tym świecie powinien zapoznać się z twórczością tego pana. Niedawno zrobiłam sobie dosyć długą przerwę od książek Kinga, jednak w ostatnich dniach odczuwałam ogromną potrzebę przeczytania czegoś, co wyszło spod ręki mojego mistrza. Spojrzałam na półkę, gdzie na baczność stoi mój skromny zbiorek kingowych powieści i sięgnęłam ręką po 'Martwą strefę'. Wiedziałam, że czeka mnie kilka godzin naprawdę dobrej rozrywki. Nie myliłam się.

Johnny Smith, młody nauczyciel języka angielskiego to człowiek szczęśliwy. Jest lubiany przez uczniów, ma ukochaną dziewczynę i jest przekonany, że w życiu nie spotka go nic złego. Jednak bohater ulega groźnemu wypadkowi samochodowemu, którego skutkiem jest prawie pięcioletnia śpiączka. Kiedy Smith się z niej wybudza, odkrywa, że posiada niezwykły dar - ma możliwość zobaczyć przeszłość i przyszłość innych ludzi. Czasami potrafi zobaczyć o wiele więcej, niżby sobie życzył... Dlatego też z pozoru wspaniały dar staje się dla niego przekleństwem.

'Martwa strefa' to moje dwudzieste spotkanie z twórczością Stephena Kinga. Moja przygoda z tym panem rozpoczęła się od powieści 'Desperacja', latem 2008 roku. Już od pierwszego rozdziału tamtej książki wiedziałam, że King będzie dla mnie ważnym pisarzem. I jak przewidywałam, tak się stało. Mam już za sobą najsłynniejsze dzieła tego autora, takie jak 'Miasteczko Salem', 'Lśnienie', 'Carrie' czy 'Pod kopułą' i za każdym razem, przy każdym kolejnym spotkaniu Stephen mnie zaskakuje. Do jego dzieł podchodzę ze swoistego rodzaju namaszczeniem, intrygują mnie od samego początku, są dla mnie niesamowicie ważne. Fascynuje mnie poniekąd niezdrowa wyobraźnia Stephena, podziwiam go za styl i język, jakim pisze swe dzieła. To jest mistrz nad mistrzami i nic tego nie zmieni. Każda jego książka jest niesamowitą przygodą dla czytelnika. Ten człowiek czaruje piórem i robi to cholernie dobrze. Niezwykle dobrze. Nie sypie banałami, wie, o czym chce pisać, jego słowa, choć wybuchowe, są dobrze przemyślane. Proszę państwa, oto przed Wami, w blasku i pełnej okazałości - Król Stephen King.

'Martwa strefa' to książka napisana językiem charakterystycznym dla Kinga - spójnym i łatwym w odbiorze, momentami jednak wymagającym dużego skupienia. Fabuła jest doskonale rozplanowana (zresztą, jak zwykle w przypadku Króla), autor po raz enty pokazuje, na co go stać. Jego wyobraźnia szaleje, on zaś nie zamierza utrzymywać jej w złotej klatce - wszystkie zwariowane pomysły z niesamowitą precyzją spisuje i formuje w naprawdę dobrą powieść. Akcja zaskakuje, czytelnik w niektórych momentach z ciekawości odchodzi od zmysłów, zaś King manipuluje emocjami, gra na nerwach i usiłuje zapędzić nas w kozi róg. 'Martwa strefa' to cholernie dobra powieść, napisana z pomysłem i klasą. To nie jest byle jakie poczytadło, ta książka zakrawa o klasykę literatury z gatunku thrilleru, z delikatnym posmakiem horroru. Nie znajdziemy tu strasznych stworów czy makabrycznych dramatów, bo całą istotą tego elementu horroru jest ludzka psychika. I to jest najstraszniejsze. Wielbię Stephena za magię, jaką zawarł w tej powieści. Czyta się ją w tempie naprawdę szybkim, lecz pomiędzy najważniejszymi wydarzeniami mamy możliwość na chwilę oddechu, chwilę na refleksję. Bo 'Martwa strefa' to książka stworzona nie tylko po to, by miło spędzić kilka godzin, ale po to również, by przemyśleć niektóre wartości ważne dla człowieka. Chociaż nie odbieramy tego wprost, King steruje naszą psychiką i uczy czytać między wierszami. I powiedzcie mi, że to nie jest mistrz.

W tej powieści Król skupił się głównie na kreacji głównego bohatera, Johnny'ego Smitha. Stephen znany jest z tego, że kreśli niesamowite portrety psychologiczne, uwielbia gmerać w psychice ludzkiej, zaś jego postacie są fenomenalne, charyzmatyczne, realne i po prostu doskonałe. Tak jest i w tym przypadku. Smith to z pozoru zwykły nauczyciel języka angielskiego, który wiedzie spokojne i ustabilizowane życie. Wszystko jednak wywraca się do góry nogami, kiedy nasz bohater ulega groźnemu wypadkowi samochodowemu, który pozbawia go normalnego funkcjonowania na niemalże pięć lat. Po wybudzeniu ze śpiączki Johnny jest zupełnie innym człowiekiem. I nie, nie mówię tu o codziennych zachowaniach czy przyzwyczajeniach, bo to pozostało bez zmian. Chodzi tu raczej o niezwykły dar, który się w nim budzi. King w genialny sposób ukazuje nam wpływ 'daru' (czy też przekleństwa) na psychikę i codzienne życie Smitha. Już nic nie jest takie samo, bo chociaż świat w okół jest taki, jaki był, zmienił się Johnny. Fenomenalnie ukazana psychika ludzka, ogromne brawa dla Mistrza. O innych postaciach nie ma się co rozwodzić, bo jak już wcześniej wspomniałam, to sylwetka Johnny'ego jest na celowniku, inni bohaterowie to tylko dodatki. Bardzo intrygujące dodatki.

Tak jeszcze na marginesie, chciałabym napomknąć o samej idei człowieka, który widzi przeszłość i przyszłość innych ludzi. Chwyt ten już był stosowany w literaturze nie raz nie dwa, bo widzenie przyszłości tudzież przeszłości w książkach z gatunku fantastyki występuje naprawdę często, jednak Stephen King nadał temu przekleństwu (bo według mnie to nie był dar, ale właśnie przekleństwo) nowego smaku, dzięki czemu czytelnik z zupełnie innej perspektywy spojrzał na tego rodzaju umiejętność. Bardzo się cieszę, że Królowi udało się w tak genialny sposób ukazać cechy swoistego rodzaju proroctwa na psychice głównego bohatera. Opisać to można jednym słowem: mistrzostwo.

'Martwa strefa' to obowiązkowa lektura dla każdego fana twórczości Stephena Kinga, ale nie tylko. Jest to pozycja, z którą naprawdę warto się zapoznać, chociażby ze względu na świetnie nakreślony portret psychologiczny głównego bohatera. Książka napisana jest charakterystycznym dla Króla językiem, fabuła jest niebanalna i naprawdę dobra, zaś akcja trzyma czytelnika w napięciu. King daje nam chwilę na wysnucie refleksji nad niektórymi aspektami naszego życia. 'Martwa strefa' to książka fenomenalna i trzeba być niezwykłym idiotą, by zrezygnować z możliwości zapoznania się z tą powieścią. Polecam, bo naprawdę warto.

Ocena: 10/10

„Bóg to byczy gość! Taki byczy, ze poskładał do kupy zabawny świat, w którym kilka szklanych choinkowych bombek żyje dłużej niż człowiek.”




12 komentarze:

miqaisonfire pisze...

Nie miałam pojęcia, że Martwa Strefa jest tak dobrą książką. Z pewnością ją kiedyś przeczytam, bo darzę wielkim szacunkiem Kinga :)

Klaudia Karolina Klara pisze...

Wiele razy mówiłam, że książki tego typu są nie dla mnie. Moja siostra przeciwnie - uwielbia je. Ja jak na razie tę pozycję sobie odpuszczę :)

Julie Stranger pisze...

Nie czytałam żadnej książki Kinga, jednak słyszałam o jego powieściach tyle dobrego, że chyba w końcu się skuszę.;D

Maggie pisze...

Nie czytałam żadnej powieści Kinga i teraz bardzo żałuję... Jeśli zobaczę gdzieś jego książki, to z pewnością to zmienię. Martwa strefa wydaje się mieć ciekawą fabułę :) Pozdrawiam, Maggie

Heather pisze...

Również jestem wielką fanką twórczości Kinga. Dotąd tylko jedna jego książka nie podobała mi się, "Historia Lisey". A po "Martwą strefę" też na pewno sięgnę, tym bardziej, że tak zachwalasz :)

Samash pisze...

Wstyd mi, ale nie czytałam jeszcze żadnej książki Kinga :(
Musze to zmienić !

Dusia pisze...

Po tak pozytywnej opinii nie mogę nie sięgnąć. Szczególnie że także okładka niesamowicie mi się podoba!

versatile pisze...

Nie przepadam za twórczością Kinga. Próbowałam przeczytać "Lśnienie", ale kompletnie nie odnalazłam się w tej powieści i w rezultacie, książka wylądowała w kącie :) Być może kiedyś jeszcze dam szansę temu autorowi, ale raczej nie teraz.

Anonimowy pisze...

Ooo, nie czytałam "Martwej strefy", ale chyba muszę ją kupić jak najszybciej. To dzięki Tobie Karuś zaczęłam czytać Mistrza ;) Recenzja świetna, naprawdę. Pozazdrościć. Pozdrawiam, eklerka.

Jane pisze...

Jeszcze nie czytałam, ale mam w planach.

A tak przy okazji, to polecam Tobie wejść na stronę Biedronki i zerknąć na jej ofertę. Często można tam znaleźć książki Mistrza za niską cenę. :)

Juliette pisze...

Już wiele razy próbowałam się zabrać za jakąś powieść Kinga i nigdy mi się nie udawało. Zainteresowałaś mnie, więc może sięgnę po 'Martwą strefę'. :)

Yoru pisze...

Hej, mój wujek mi o tobie opowiadał ^^. Czytałam całkiem niedawno "Martwą strefę". Darzę tą książkę bardzo ciepłymi uczuciami. Nie mogłam się oderwać, jak zwykle siedziałam nocami z latarką. Zgadzam się z opinią, że King jest mistrzem. To jeden z moich ulubionych autorów (empik, księgarnie, biblioteki w moim mieście, zawsze pędzę do regału z dziełami króla). Coś czuję, że będę częściej tu zaglądać. A tymczasem muszę skończyć "Zamek z piasku.." Larssona (który z resztą niezwykle mi się podoba), bo na półce czeka nieprzeczytana "Mroczna połowa".

Prześlij komentarz