09 lipca 2012

Debbie Macomber - Słoneczny zakątek

Czy powieść obyczajowa lub romans musi być banalna i nudna? Wiele ludzi zadaje sobie to pytanie. Zazwyczaj schemat takich opowieści jest jeden: dwoje ludzi poznaje się w urokliwym miejscu, od pierwszego wejrzenia się w sobie zakochują, lecz los rzuca im kłody pod nogi i nie pozwala być razem. Następnie cudem ich rozłąka się kończy, a zaczyna gorące i pospolite wspólne życie. Nuda? A i owszem. Większość powieści romantycznych opiera się na podobnych wyznacznikach, co sprawia, że coraz mniej czytelników kusi się na przeczytanie tego typu pozycji. Do tej pory wnioskowałam podobnie. Myślałam, że książki z tego gatunku nigdy mnie już nie zaskoczą. Kiedy jednak sięgnęłam po 'Słoneczny zakątek' autorstwa amerykańskiej autorki Debbie Macomber, przekonałam się, że romans może mieć w sobie coś ujmującego, a zarazem świeżego i oryginalnego. Zaskoczona byłam ogromnie, ale bardzo pozytywnie. Dlatego, moi drodzy, dobrze Wam radzę. Jeśli chcecie przeczytać lekką, niebanalną opowieść o miłości - sięgnijcie po tę pozycję!

Cedar Cove to małe, malownicze miasteczko, gdzie wszyscy się znają i nikt nie jest w stanie przed innymi ukryć swoich tajemnic. Mieszkańcy są jedną wielką rodziną, w której każdy wie wszystko o drugiej osobie. W tej uroczej mieścince mieszkają Teri i Bobby Polgar - para, o której mówi się wiele. Nikt nie wie, co tak naprawdę ich połączyło. On jest intrygującym geniuszem szachowym, ona zaś zwariowaną fryzjerką. Nikt jednak nie wie, że w ich życiu pojawiła się niezwykle stresująca sytuacja... Ale o tym sza! Przyjaciółka Teri, Rachel Pendergast od dłuższego już czasu związana jest z synem bogatego senatora, jednak wciąż nie wie, czy ich związek ma szansę na przetrwanie. Kilka innych istot również ma problemy - nie tylko te sercowe, ale również rodzinne i zdrowotne. Chcecie dowiedzieć się, jakie konkretnie? Ja Wam tego nie zdradzę! Będziecie musieli zagłębić się w lekturę 'Słonecznego zakątka'.

Przyznajmy sobie szczerze, tytuł książki, czyli 'Słoneczny zakątek', brzmi trochę zbyt banalnie, prosto i idyllicznie. Można odnieść wrażenie, że ta powieść, to takie zwykłe czytadło, które ani nie wywoła w nas żadnych emocji, ani nie wniesie nic konkretnego do naszego życia. Ha! Nic bardziej mylnego. 'Słoneczny zakątek' to pozycja, która da nam chwilę rozrywki, chwilę refleksji, a także ogromną dawkę emocji! Podczas lektury tego dzieła uśmiech pojawiał się na mej twarzy, momentami denerwowałam się sytuacją bohaterów, czasami również pozostawałam obojętna na ich los. Nie jest to książka bardzo ambitna, nie jest najwyższych lotów, ale ma swój urok i wartość. Autorka w jasny sposób ukazuje potęgę uczuć: czy to przyjaźni, czy miłości, pojawia się również pojęcie matczynej troski i ojcowskiego współczucia. Piękna gama, czyż nie?

'Słoneczny zakątek' to książka napisana lekkim, łatwym do przyswojenia językiem. Autorka stworzyła wiele ciekawych i różnorodnych wątków, a każdy z nich opowiada o innym mieszkańcu Cedar Cove. Wszystko jest ładnie i zgrabnie połączone, chociaż na początku zaistniała sytuacja może wydawać się lekko chaotyczna. Natłok bohaterów również robi swoje. Momentami nie mogłam zorientować się kto jest kim, co się dzieje i dlaczego właśnie tak jest. Po dłuższym czasie jednak udało mi się opanować ogrom informacji i z przyjemnością zagłębiłam się w lekturę. Wielowątkowość to naprawdę genialny pomysł, o ile tylko uda się go dobrze urzeczywistnić. Debbie Macomber się to udało i to z całkiem niezłym skutkiem. Dzięki temu zabiegowi czytelnik może cieszyć się ciągłą akcją, gdyż przy tak wielu wydarzeniach z życia wszystkich występujących w 'Słonecznym zakątku' postaci, nie ma po prostu czasu na nudę. Jest akcja, są emocje, fabuła również nie gryzie - a wręcz przeciwnie! Każdy bohater ma inną sytuację życiową i u każdego dzieje się coś innego, przez co jest fascynująco i intrygująco. Brawa dla autorki, bo stworzyć coś takiego i nie pogubić się we własnych wyobrażeniach - to nie lada wyczyn!

Największym, i najbardziej zaskakującym smaczkiem w tejże powieści jest niewątpliwie wątek sensacyjny, którego w romansach czy powieściach obyczajowych raczej nie spotykamy. Nie chcę Wam za wiele zdradzać, powiem tylko tyle, że występuje on w historii Terii i Bobby'ego Polgarów. Ich sytuacja zaskakuje, a gdy sprawa nabiera rumieńców, robi się dosyć groźnie, a zarazem ekscytująco. Bardzo miły zabieg, który sprawia, że 'Słoneczny zakątek' nabiera na wartości. Zacnym akcentem są również postacie. Jak już wcześniej udało mi się wspomnieć, w powieści występuje ich naprawdę wiele, tak wiele, że niekiedy można pogubić się w natłoku imion i nazwisk. Każdy bohater jest inny i wyjątkowy, każdy ma inną sytuację życiową, inne problemy, inne priorytety. Ogółem, autorka miała w głowie dobry plan i w umiejętny sposób go urzeczywistniła. 'Słoneczny zakątek' to książka lekka i przyjemna, ale zarazem wyjątkowa i na swój sposób wartościowa!

Oprawa graficzna powieści zachwyca. Okładka jest niebanalna, ciepła i nastrojowa, niesie wyobrażenie cudownego, spokojnego lata. Już w samej okładce można się zatracić, a dodając do tego wartą uwagi treść i przesłanie merytoryczne autorki, powstaje związek doskonały. Jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona i pewna, że jeszcze nie jeden raz sięgnę po powieści Debbie Macomber.

'Słoneczny zakątek' to wbrew przesłaniu tytułu nie książka idylliczna i przesłodzona, ale ciekawa, wartościowa i mądra. Powieść zawiera w sobie wiele wątków, a każdy z nich taktuje o innych bohaterach. ten misz-masz może na początku wydawać się chaotyczny i stanowić lekki bałagan, jednak po dłuższym czasie czytelnik jest w stanie ogarnąć kto jest kim i co się w ogóle dzieje. Autorka, Debbie Macomber, w piękny sposób ukazała potęgę uczuć - nie tylko miłości. 'Słoneczny zakątek' to powieść lekka, ale z przesłaniem. Polecam, zarówno fanom romansów i powieści obyczajowych, a także czytelnikom, którzy pragną odprężyć się przy dobrej i intrygującej książce w promieniach zachodzącego słońca, z dobrą herbatą w ręku. Polecam, bo warto.

Ocena: 8/10

Kochani, dziękuję za wszystkie życzenia wspaniałego koncertu! Występ Queen i Adama Lamberta był naprawdę wyjątkowy, fenomenalny i po prostu niesamowity! Nie jestem w stanie opisać słowami tego, co przeżyłam w sobotni wieczór. Tam trzeba było być. Płakałam dwa razy. Spełniło się jedno z moich największych marzeń - zobaczyłam na żywo Adama Lamberta. Muzycy Queen zachowali się wspaniale. Ten występ już na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Duch Freddiego był z nami, i każdy to czuł. Coś niesamowitego, naprawdę. Kto nie był, niech żałuje. W dodatku cudem udało mi się załatwić bilet VIP - więc gościłam się na salonach. Przeżycie wspaniałe. Naprawdę, siódmy lipca 2012 roku na zawsze pozostanie w mym sercu!

12 komentarze:

Agata pisze...

Nawet chętnie bym przeczytała ;)

Ruczek pisze...

Mam na swojej półce "Skrawki życia" tej autorki, które czekają na swoją kolej. Po takiej recenzji jej książki, myślę, że szybciej skuszę się na posiadaną pozycję, a jeśli tamta przypadnie mi do gustu, to sięgnę i po tę.

cyrysia pisze...

Przepiękna długa i wyczerpująca recenzja. Aż normalnie poczułam namiastkę Cedar Cove. Będę miała ową książkę na oku i mam nadzieję, że uda mi się ją gdzieś okazyjnie nabyć.

Cassiel pisze...

Po Twojej recenzji jestem w pełni przekonana do tej książki, albo innych tego typu. Co jakiś czas czytam takie i jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby jakaś nie przypadła mi do gustu, ale czytam je zdecydowanie za rzadko. Więc jak tylko nadarzy się okazja, to czemu by nie? :)

Co do ostatniego akapitu. Fajnie, ze byłaś na koncercie - ja nie słucham raczej Lamberta (chociaż jakimś czas temu, gdy leciała jakaś jego piosenka w radiu, to ja sama się w niej i w nim zakochałam - no ale zauroczenie minęło :D). Queen też nie słucham. Ale i tak zazdroszczę, bo musiałaś się bawić świetnie, a świadczą o tym łzy. Jak bym poszła na swojego ulubionego wykonawcę też pewnie bym płakała :D
Rozpisałam się coś za dużo..
Pozdrawiam! :D

Beatriz pisze...

A jak Ci się Wrocław spodobał? ;)

Dla mnie takim przeżyciem był koncert Michaela Buble 23 kwietnia w Gdańsku, również się dwa razy popłakałam - na początku i na końcu. Nigdy tego nie zapomnę.

Co do "Słonecznego zakątka" to chętnie przeczytam, w końcu są wakacje, trzeba się odmóżdżyć ;)

Caroline Ratliff pisze...

Beatriz Wrocław spodobał mi się bardzo - zwłaszcza rynek i okolice. Miałam mało czasu na zwiedzanie, czego bardzo żałuję, ale z pewnością kiedyś tam wrócę! Choć nie ukrywam, że Kraków podoba mi się bardziej. W Końcu krakowianka jestem, inaczej powiedzieć nie mogę ;D.

marichetti pisze...

Magiczna okładka, opis zachęcający do przeczytania... a po twojej recenzji nie mam już powodu by odmówić sobie tej lektury ;)
Pozdrawiam!!
PS: Jak ja ci zazdroszczę tego koncertu, a najbardziej tego że zobaczyłaś Lamberta na żywo! :]

giffin pisze...

Czytałam dwie książki tej autorki - bardzo przyjemne! Z pewnością jeszcze kiedyś do niej wrócę ;) PS. Zazdroszczę koncertu i cieszę się, że było świetnie!!

Jędrzej44 pisze...

Jestem podobnego zdania, jak inni, że piszesz długie i ciekawe recenzje. Mimo ze książki obyczajowe najczęściej są pisane na jedno kopyto, z chęcią je czytam i nie nudzą mi się (szczególnie wszystkie młodzieżówki typu p. Musierowicz czy p. Siesicka:)). No i dziękuję za ten komplement (tak to to można nazwać?:))

Caroline Ratliff pisze...

Jędrzej44 - jak najbardziej, to był komplement ;). I ja również dziękuję za wszystkie miłe słowa :).

Simon pisze...

Pięknie się zapowiada. Po przeczytaniu nagłówka nie byłem przekonany, czy w ogóle sięgać po recenzję, bo od razu przyszło na myśl: "nie moje klimaty". Ale jednak zachęciłaś skutecznie, więc jeśli gdzieś znajdę tę książkę, to przeczytam ją na pewno. Bo to zawsze też coś innego niż to, co czytać przywykłem.
Pozdrawiam gorąco:)

Irena A. Bujak (Bujaczek) pisze...

No skoro tak polecasz :D

Prześlij komentarz