29 lipca 2012

Julie Kagawa - Żelazna córka

Świat, który znamy na co dzień, nie do końca wygląda tak, jak my, zwykli śmiertelnicy, go widzimy. Za krzakiem chowa się gnom, z drzewa macha nam driada, zaś na ulicy mijamy dziesiątki elfów. Wróżki wieczorem tulą nas do snu, a złowieszcze boginy czyhają pod naszym łóżkiem. Magia krąży dookoła nas, jest wszędzie. Nie dostrzegliście jej? To znaczy, że nie umiecie patrzeć. Nie, z Waszymi oczyma wszystko dobrze. Wystarczy po prostu uwierzyć w coś, czego nie widać. Im silniejsza będzie Wasza wiara, tym większa zaistnieje szansa, iż ujrzycie coś, czego gołym okiem nie można zobaczyć. To jak? Macie ochotę popracować nad wyobraźnią? W takim razie zapraszam do niezwykłej krainy, zwanej Nigdynigdy, gdzie osobiście przekonacie się, czym są prawdziwe czary!

Meghan Chase od pewnego czasu przebywa w pałacu zimowych elfów. Nie wie, ile dni, miesięcy czy nawet lat upłynęło, od kiedy znalazła się w krainie Nigdynigdy - w świecie śmiertelników czas płynie inaczej. Na dworze królowej Mab, królowej zimy, dziewczyna znajduje się z jednego, najprostszego powodu - zawarła z zimowym księciem umowę, która mówiła, że jeśli on pomoże jej w ratowaniu brata przed Żelaznym Królem, ona pójdzie z nim na Mroczny Dwór. Przebywa tam jako gość, więc pewnie myślicie, że nie cierpi. Jakże się mylicie. Jej serce rozdarte jest na tysiące kawałeczków, gdyż właśnie uświadomiła sobie, że jest zakochana w Ashu, synu zimowej królowej. I tu zaczynają się problemy. Meghan, jako córka Oberona, króla lata, nie może związać się z zimowym elfem. Zima i Lato dzielą wiele, ale nie miłość. A na dodatek, kraina Nigdynigdy dalej jest w tarapatach. Żelazo pochłania coraz większą przestrzeń magicznego świata. Powiedzcie, czy ta sytuacja nie jest kompletnie beznadziejna?

Od momentu, kiedy sięgnęłam po pierwszą część cyklu Żelazny Dwór, autorstwa amerykańskiej autorki Julie Kagawy, przepadłam. Choć do książki tej podeszłam naprawdę sceptycznie, z ogromną obawą, iż okaże się kolejnym, sztampowym paranormalem, zakochałam się w niej po stokroć. 'Żelazny król' okazał się być namiętną, niezwykłą, przepiękną opowieścią o magii, przyjaźni, miłości i czarach. Zaskoczyłam się niezwykle pozytywnie, fabuła przypadła mi do gustu, zaś bohaterowie zyskali moje serce. Już wtedy przyznałam, że dawno nie czytałam tak dobrej, cudownej wręcz opowieści z gatunku paranormal romance. Kraina Nigdynigdy stała się moim uzależnieniem, przez jakiś czas zupełnie nie mogłam przestać myśleć o tym magicznym świecie, który podobno jest tak niedaleko nas. Dlatego też z ogromną niecierpliwością oczekiwałam chwili, gdy dane mi będzie zapoznać się z drugą częścią cyklu, a mianowicie - z 'Żelazną córką'. Katusze cierpiałam okropne, spać po nocach nie mogłam, a moja wyobraźnia podsuwała coraz to nowsze pomysły, jak losy Meghan i jej przyjaciół mogą się potoczyć. Gdy już nadszedł ten chwalebny dzień, i me ręce pojmały kontynuację 'Żelaznego króla', zaszyłam się w ciemnym kącie i nie wyszłam z niego, póki nie przeczytałam powieści od deski do deski. A potem wyszłam i... wylałam morze łez.

'Żelazna córka' zachwyciła mnie już od pierwszej strony. Niesamowicie lekki, ale jakże bogaty język autorki, opisuje wszystkie jej niewiarygodne, fantastyczne i wprost nieziemskie pomysły. Kraina Nigdynigdy pochłania bez reszty, nie tak łatwo jest się wywinąć z jej objęć. Opowieść o zaczarowanym świecie zapiera dech w piersiach, i to dosłownie. Wywołuje łzy wzruszenia, a także radosny uśmiech - dzięki takiej mieszance wybuchowej nie tak trudno o ostre palpitacje serca. Przy czytaniu 'Żelaznej córki' drżałam z emocji, co u mnie jest zjawiskiem naprawdę rzadkim. Julie Kagawa cieszy się nie tylko bujną, cudowną wyobraźnią, ale także wielkim talentem pisarskim. Dawno żadna książka nie wywołała u mnie takich wrażeń, dawno się tak świetnie nie bawiłam, dawno nie zżyłam się tak bardzo z bohaterami! To jest po prostu jakiś fenomen, po przeczytaniu tej powieści, po powrocie do normalności, czuję się, jakbym trafiła do zupełnie obcego świata. Na kilka godzin dane mi było żyć w eterycznej, baśniowej krainie Nigdynigdy i... byłam tam naprawdę szczęśliwa. Świat magicznych stworzeń i nieznanych mi zasad pochłonął mnie do reszty. Ja chcę tam wrócić! Teraz, zaraz, natychmiast!

Magia tej powieści powala na kolana. Brakuje mi słów (cóż za niecodzienne zdarzenie!), by opisać swą miłość do twórczości Julie Kagawy. Nie mogę wymyślić nic konkretnego, paplam bez sensu, ale to naprawdę nie moja wina. Gdy zapoznacie się z serią Żelaznego Dworu, dowiecie się, o co mi chodzi. Nie jestem w stanie porównać tej książki do żadnej innej, którą czytałam. 'Żelazna córka' to świeża, pomysłowa, magiczna powieść, w której zdarzyć może się dosłownie wszystko. Autorka dobrze nakreśliła fabułę, która zaskakuje i zaczarowuje. Akcja pędzi z szybkością światła, jednak jest tak zgrabnie prowadzona, iż stanowi ona jedną z większych zalet powieści. Pomysł na stworzenie świata zupełnie odrębnego od naszego, jest dosyć popularny, jednak autorka tak umiejętnie go nakreśliła, że nie ma tu mowy o jakiejkolwiek sztampie czy powielaniu schematów. Kraina Nigdynigdy urzeka swą wyjątkowością, tak jak zresztą sama książka. 'Żelazna córka' to nie zwyczajna, banalna opowiastka o magii i czarach - jest to cudowna, romantyczna i namiętna opowieść o wielkiej miłości, oddaniu i przyjaźni. Kontynuacja 'Żelaznego króla' jest przepięknym snem, o którego spełnieniu, marzy wielu z nas.

Bohaterowie to coś, co zasługuje na największą uwagę w serii Żelaznego Dworu. To oni nadają 'Żelaznej córce' całego smaku, oni czarują i nadają książce wyjątkowego wyrazu. Autorka postarała się, gdyż jej postacie są niezwykle plastyczne i charyzmatyczne, a przede wszystkim - nie trzeba wiele czasu, by ich pokochać. Ale przejdźmy do rzeczy. Meghan nie pokochałam do tej pory, jednak darzę ją sympatią. Jest normalna i sympatyczna, Kagawa nie wyidealizowała jej, jak to czyni wiele autorek paranormali z głównymi bohaterkami.  Panna Chase to zwykła i prosta dziewczyna, która potrafiła odnaleźć się w magicznej krainie. Tyle mam do powiedzenia na jej temat. O wiele większą uwagę przykuwa Robin Koleżka, najlepszy przyjaciel Meghan, baśniowa istota, która swym wiecznym uśmiechem sprawia, że człowiekowi od razu robi się ciepło na sercu. Postać niesamowicie pozytywna i rozbrajająca, którą uwielbiam. Wielbię także innego pana - niejakiego Asha, zimowego księcia, którego to postać sprawiała, że drżały mi kolana. Mroczny, niedostępny i wielce tajemniczy, a zarazem czuły, romantyczny i oddany. Nie pozostaje nic innego, jak tylko się zakochać. Wyjątkowość i różnorodność bohaterów sprawia, że 'Żelazna córka' to powieść jedyna w swoim rodzaju. Świetna, niebanalna, a do tego lepsza niż jej poprzedniczka - 'Żelazny król'. Coś pięknego.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o jednym z najważniejszych aspektów 'Żelaznej córki' - wątku romantycznym. Po przeczytaniu 'Żelaznego króla' ogłosiłam, iż takowy wątek ani mnie ziębił, ani grzał, był mi zupełnie obojętny. Wyraziłam także życzenie, iż bardzo chciałabym, by ów wątek został rozwinięty w następnej części, by po prostu nabrał rumieńców. No i nabrał. Jak miło, spełniło się moje życzenie! No, ale wróćmy do tematu. Miłość pomiędzy Meghan a Ashem jest wspaniała, gdyż... jest zabroniona. Jak już wcześniej wspomniałam, Lato i Zima dzielą wiele, ale nie miłość. Autorka zgrabnie splotła losy tej dwójki, w sposób, przez który zadrży Wam serce. Uczucie między tą dwójką jest wielkie, lecz nie przesłodzone. Jest prawdziwie, namiętnie, romantycznie i... groźnie. Wątek miłosny z klasą, można by rzec. Kolejny mocny punkt książki. Jestem urzeczona.

'Żelazna córka' to fenomenalna kontynuacja 'Żelaznego króla', pierwszej części cyklu Żelazny Dwór, autorstwa amerykańskiej autorki Julie Kagawy. Pełna emocji i namiętności, baśniowa opowieść o wielkich uczuciach. Genialna fabuła, zaskakująca akcja i nietuzinkowi, charyzmatyczni bohaterowie, to tylko niektóre zalety tej powieści. Wątek romantyczny nie razi, a wręcz zachwyca, zaś magia krainy Nigdynigdy wyczuwalna jest już od pierwszej strony. Polecam wszystkim czytelnikom, którzy mają ochotę odbyć prawdziwą, niezapomnianą przygodę. Nie zawiedziecie się, uwierzcie. Wkroczcie do magicznego świata pełnego nieziemskich stworzeń, tymczasem ja będę ostrzyła sobie pazurki na kolejną część cyklu, której wypatruję z utęsknieniem.

Ocena: 10/10

„- Ależ jestem pokręcona – wyszeptałam, padając na łóżko. Pęknięcia w suficie uśmiechnęły się do mnie...” 

12 komentarze:

Amelia Grey pisze...

Nie czytałam ,,Żelaznego króla", ale po twojej recenzji mam naprawdę wielką ochotę i z chęcią przeczytam te dwie książki z serii.

Julie Wellings pisze...

Książkę mam w planach od dawna dawien, ale jak myślę ile będę musiała czekać na kontynuacje... znając Amber rok.;/

giffin pisze...

Mam coraz większą ochotę na tę serię, chociaż na początku byłam raczej sceptycznie do niej nastawiona :)

Chabrowa pisze...

Raczej nie czytam paranormal romance, ale po twojej bardzo zachęcającej recenzji to chyba dla tej książki zrobię wyjątek

Querida pisze...

Pierwsza część bardzo mi się spodobała, na pewno sięgnę też po ten tom. :)

Gabrielle_ pisze...

'Żelazny Król' czeka już na półce więc jeśli w końcu uda mi się przez niego przebrnąć (i spodoba mi się) to z chęcią sięgnę również po dalsze tomy ;)

Sol pisze...

Kocham tą serię *_*

marichetti pisze...

Niedługo zabiorę się za pierwszą część ;)
Pozdrawiam!

Larysa pisze...

No po takiej recenzji, żal by było nie sięgnąć :)

Pati13xd pisze...

Kocham ksiazki tego typu . Gdy czytam ksiażke fantasty , nie mysle o problemach i znajduje sie w innym swiecie . Bardzo chcialabym przeczytac ta ksiazke , tylko musze jakos ja zdobyc ..
Pozdrawiam i zapraszam ;3
booksloovers13xd.blogspot.com
Obserwujemy ?

Gosiarella pisze...

Pierwsza części stoi grzecznie na półce i chyba najwyższy czas się za nią zabrac :)

Ruczek pisze...

Zaczęłam czytać 'Żelaznego króla' i jakoś opornie mi to idzie... Może w złej chwili po nią sięgnęłam, bo czuję, że książka zła nie jest, ale, no, utknęłam. Zatem 'Żelazna córka' jeszcze trochę będzie musiała poczekać na swoją kolej... Ale widzę, że może być tylko lepiej ;)

Prześlij komentarz