05 lipca 2012

Julie Kagawa - Żelazny król

Wyobraź sobie, że do twego normalnego życia pewnego razu zakrada się magia. Wszystkie rzeczy i sytuacje, które do tej pory były dla ciebie naturalne przybierają inne znaczenie. Zaczynasz widzieć mistyczne istoty, zaś chwilę później okazuje się, że twój najlepszy przyjaciel to kreatura ze starych opowieści. Czyżby twój umysł zaczął szwankować? Dopadło cię szaleństwo? Nic z tych rzeczy. Po prostu nie należysz do świata ludzi, ale do Nigdynigdy. Twa ojczysta kraina upomina się o ciebie i twoją moc. A ty? Dasz się skusić się i odnajdziesz drogę do domu? Czy zrezygnujesz i spróbujesz przeżyć w obcym ci tak naprawdę świecie?

Meghan zawsze była inna. W szkole nie miała przyjaciół, poza jednym, Robem, który pomimo wieloletniej przyjaźni nigdy tak naprawdę się przed nią nie otworzył - dziewczyna nie wie, gdzie przyjaciel mieszka, czym się interesuje, jaki jest naprawdę. Po prostu egzystuje, i to jej wystarcza. Gdy była mała, w dziwny sposób straciła ojca, który, wiele nie mówiąc, zapadł się pod ziemię. W dniu jej szesnastych urodzin cała prawda wyjdzie na jaw. Wszystkie tajemnice zostaną wyjaśnione. Meghan będzie zmuszona podjąć niezwykle trudną decyzję. Dowie się o czymś niewyobrażalnym, czymś, co dla normalnego człowieka jest świetnym żartem. Otóż, główna bohaterka nie jest zwykłą dziewczyną. Ona jest zrodzona z krwi mistycznej istoty.

Do tej pory nie byłam w stanie zrozumieć fenomenu tej książki. Wszyscy dookoła mnie wzdychali, snuli same ochy i achy, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Przecież wszystko, co zawarte jest w 'Żelaznym królu', pierwszym tomie cyklu 'Żelazny Dwór', autorstwa amerykańskiej autorki Julie Kagawy, już było. Elfy, wróżki, inne światy, zwykli ludzie, którzy nagle okazywali się nieśmiertelnymi - norma. Taki schemat już od wielu lat powtarza się w książkach typu paranormal romance. Książkę okrzyknięto pozycją wybitną, wartą uwagi. Jestem istotą niezwykle ciekawską, która nie może przegapić niczego, co ciekawe i fascynujące, dlatego też w końcu postanowiłam rozgryźć, o co tak naprawdę z tą powieścią chodzi, o co ten cały ferment. Nabyłam ją, przewertowałam i przeczytałam z niezwykłą uwagą. A w międzyczasie... przepadłam.

Na początku nie działo się nic szczególnego. Zwykłe, sztampowe sceny typowe dla paranormali - główna bohaterka wiedzie sobie normalne, względnie spokojne życie, które w pewnym momencie ewoluuje w coś naprawdę niesamowitego. Przy opisach biednego i jakże nieszczęśliwego żywota Meghan nudziłam się potwornie, przez co bardzo negatywnie nastawiłam się na pozostałą część książki. Myślałam: 'powielony schemat, reszta okaże się niezwykle przewidywalna. I o to tyle szumu?!'. Gdy tylko do opowieści wkroczyła magia, a akcja zaczęła nabierać jakiegoś konkretnego tempa, siedziałam jak zaczarowana i pochłaniałam te małe literki swymi oczyma. Fabuła wbiła mnie w fotel, a genialny pomysł autorki zadziałał na moją wyobraźnię. W tym momencie zrozumiałam, dlaczego tak wiele ludzi ceni sobie 'Żelaznego króla'. Jest to książka magiczna, czarowna, barwna, harmonijna i po prostu niesamowita. Moje zaskoczenie nie miało końca, dech mi w piersiach zaparło i z wielką niecierpliwością odkrywałam, co stanie się dalej. 'Żelazny król' okazał się być pozycją bogatą w wartką akcję, fenomenalną fabułę, napisaną ciekawym i bardzo plastycznym językiem. Tę książkę czyta się w tempie ekspresowym, gdyż nieprzewidywalność zdarzeń rozpala do czerwoności. A i emocji tu nie brakuje...

Świat Nigdynigdy zaczarował mnie do reszty. Julie Kagawa wpadła na świetny, choć mało oryginalny pomysł na stworzenie świata, który rządzi się własnymi prawami. A ten świat zbudowany jest z ludzkiej wyobraźni. Autorka w naprawdę cudowny sposób ukazała w swej powieści potęgę marzeń, dzięki niej czytelnik nabiera pewności, że jeśli będzie wierzył w coś bardzo mocno, to to coś się spełni. Wiara czyni cuda, czyż nie tak powiada stare przysłowie? Ano właśnie. Kagawa wykorzystała w 'Żelaznym królu' wielkość ludzkiej wyobraźni, która to jest narzędziem bardzo trudnym do opanowania - nie każdy umie się nią posługiwać, nie każdemu jest to dane. Z książki wynika jasny przekaz, że nie można patrzeć na świat jedynie oczyma, ale przede wszystkim duszą. Nasze marzenia i to, jak odbieramy otaczający nas dookoła świat mają niewyobrażalną moc. Dlatego też warto wierzyć również w to, czego nie można zobaczyć, dotknąć czy poczuć. Po prostu. Świat jest pełen czarów i magii, której nie dostrzegamy. A piękno tkwi w szczegółach.

Bohaterowie 'Żelaznego króla' tylko nadają książce smaczku. Choć główna bohaterka nie zachwyca, nie ujmuje, nie jest nie wiadomo jak charyzmatyczna i perfekcyjna, polubiłam ją. Podobało mi się jej zachowanie oraz tok myślenia, który został nam dodatkowo przybliżony, gdyż to właśnie Meghan snuje całą opowieść. Jak dla mnie, strzał w dziesiątkę, zwłaszcza, że lubię narrację pierwszoosobową. Nie zadziwię Was pewnie wyznaniem, że moje serce (choć nie do końca!) podbił Ash. Na początku wydawało mi się, że jest paskudnym, wulgarnym, narcyzowatym typem, lecz gdy tylko otworzył swe serce, okazał się być chłopakiem czułym i wrażliwym. Jego postać została miło nakreślona, jest charyzmatyczna i warta uwagi. Pomijając jednak Asha, do gustu absolutnie przypadł mi Rob, Robbin Koleżka, Puk, czy jak tam jeszcze go zwą... Jest to bohater, który sprawił, że 'Żelazny król' nabrał kolorów, dzięki niemu fabuła stała się oryginalniejsza, przyjemniejsza, a do tego - ciekawa i zaskakująca. Po tej istocie nie wiadomo czego można się spodziewać, ale właśnie za to go pokochałam - za odwieczny humor i pozytywne patrzenie na świat. Sympatię poczułam również do Grimalkina, kota - przewodnika. Szalenie zauroczyło mnie pomieszanie wątków z 'Alicji w krainie czarów', 'Opowieści z Narnii' i 'Snu nocy letniej'. Zabieg fenomenalny, jestem pełna podziwu. A, no i zapomniałabym o najważniejszym - wątek romantyczny był, bo jakżeby inaczej. Nie zaskoczył mnie on, ani nie rozczarował. Był jaki był - ani ziębił ani grzał. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach 'Żelaznego dworu' miłość dwójki nadludzkich istot nieco się... rozkręci.

'Żelazny król' to pierwsza część serii o przygodach Meghan, Asha i Rob'a autorstwa amerykańskiej autorki Julie Kagawy. Choć początkowo fenomen owej książki był mi obcy, po zapoznaniu się z nią dołączyłam do grona fanów tajemniczego świata Nigdynigdy. Powieść, choć powiela kilka standardowych schematów, jest dziełem naprawdę ciekawym, zaskakującym i dość świeżym na dzisiejszym rynku wydawniczym. W 'Żelaznym królu' prym wiedzie potęga marzeń i wyobraźni, autorka daje jasny przekaz, że warto jest wierzyć w niemożliwe. Piękno tej książki jest porażające. Pierwszy tom 'Żelaznego dworu' to książka wyjątkowa, eteryczna i niesamowita. Polecam ją wszystkim - zarówno osobom, które lubią dobre paranormale, a także tym, którzy wierzą w marzenia. Bo ich potęga jest ogromna.

Ocena: 9/10

„Można zginąć na tyle ciekawych sposobów: zostać nadzianym na szklany miecz, zaciągniętym pod wodę i zjedzonym przez kelpię, zamienionym w pająka albo krzak róży na wieki wieków...- spojrzał na mnie.- To co, idziesz?”

18 komentarze:

Klaudia Bacia (Klaudia Karolina Klara) pisze...

Ja kupiłam ją zaraz następnego dnia, jak powiedziałaś mi, że jest w promocji w Matrasie. Jeszcze nie przeczytałam, ale czuję, że zdarzy się to niebawem :)

kasandra_85 pisze...

Raz mam ochotę poznać ten cykl, raz nie. Jednak w obliczu Twojej zachęcającej recenzji chyba jednak dam szansę tej serii:))

miqaisonfire pisze...

Brzmi naprawdę ciekawie! Kurczę, Ty to potrafisz zachęcić czytelnika do lektury! Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć oba tomy!

Irena A. Bujak (Bujaczek) pisze...

Pierwsza )czyli ta ;P) jest u mnie na półce, ale jakoś do tej pory nie sięgnęłam po nią. Chyba zaczynam tego żałować ;)

Ruczek pisze...

Ja właśnie ostatnio zakupiłam tę książkę w Matrasie, ale drugiego tomu niestety w promocji nie zastałam... Ale jeszcze mam zamiar wyruszyć na ponowne polowanie ;)
Recenzja jak najbardziej zachęcająca ;)

Dosiak pisze...

Moje nastawienie do tej książki jest bardzo podobne do Twojego sprzed lektury. Dopuszczam do siebie myśli, że to świetna książka, ale jakoś na razie nie mam ochoty czytać. Może kiedyś :)

Hanna pisze...

Z pewnością książka zasługuje na uwagę, ale mimo wszystko jakoś nie czuję się przekonana :)

Chabrowa pisze...

Paranormal romance, ale wydaje się być inna niż te wszystkie nowości. Poszukam

Paula pisze...

Trudno się oprzeć, ale kolejna seria... to za dużo jak na moje nerwy ;)

Cinnamon pisze...

Trochę odstraszają mnie paranormal romance - strasznie dużo ostatnimi czasy ich jest, a nie zawsze jakościowo potrafią mnie zadowolić... Nad "Żelaznym królem" jeszcze się zastanowię. Twoja opinia jest pierwszą, którą przeczytałam na temat tej książki, a zarazem kusi, by po nią sięgnąć.
Pozdrawiam :)

Madame K. pisze...

Nie wiem czemu ale mnie jakoś ten fenomen nie pociągnął. Może przeczytam, ale do tego się jak na razie nie zanosi.

Gabrielle_ pisze...

Próbowałam przeczytać jednak nie udało mi się dobrnąć nawet do połowy. Może po prostu w złym czasie po nią sięgnęłam. Chyba zrobię drugie podejście... ;)

Sun.Shine pisze...

brzmi ciekawie, plus ta piękna okładka! Pozdrawiam ;)

symtuastic pisze...

Nie myślałam, że sięgnę po tę ksiażkę, bo powoli zaczynają mi się przejadać te tematy, ale widzę, że jednak warto! :)

marichetti pisze...

Zachęcona twą recenzją niedawno kupiłam pierwszą część i mam nadzieję wkrótce się za nią zabrać ;)
Pozdrawiam!

Juiilet pisze...

zastanawiałam sie nad zakupem tej ksiązki i po tej recezji jednak chyba bd musiala ja kupic . :D
http://books-for-imagination.blogspot.com/ zapraszam do mnie no i oczywiście obserwuje . :)

Sol pisze...

Haha tak czytam Twoją reckę i na początku sobie myślę "No nie nie spodobała jej się!" A za chwilę doczytuje i bum! Cieszę się, że Ci się spodobała :D Seria bardzo mi się podobała i już czekam i się doczekać nie mogę tomu 3 !

Jędrzej44 pisze...

Literaturę fantasy omijam szerokim łukiem, ale po Twojej recenzji mogę chyba tę zasadę lekko złamać.

Prześlij komentarz