25 lipca 2012

Mitch Winehouse - Amy. Moja córka

Amy Winehouse to piosenkarka, która do tej pory znana mi była nie dzięki swej twórczości, ale dzięki uzależnieniu od alkoholu i narkotyków. Cały świat obserwował jej coraz to nowsze poczynania w niszczeniu swego życia. Paparazzi śledzili każdy jej krok, gazety wypisywały się na niestworzone tematy, zaś prywatne osoby tylko kiwały głowami nad jej względnie zniszczonym życiem. Nikt jednak nie wie, jak naprawdę wyglądał żywot Amy. Nikt nie wie, że od 2008 roku przestała ćpać, za to popadła w alkoholizm. Nikt nie wie, jak delikatną i wrażliwą dziewczyną była. Nikt nie wie, jak bardzo kochała swoją rodzinę. Gdy 23 lipca 2011 roku wokalistka zmarła, żadne z nas nie było zaskoczone. Wszyscy wiemy, dokąd taki styl życia, jaki wiodła Amy, prowadzi. Wszyscy spodziewali się jej śmierci. Fani popadli w czarną rozpacz, rodzina nie mogła pogodzić się z odejściem tak wspaniałej osoby. Co bliscy Winehouse czuli, gdy ich ukochana Amy rujnowała sobie życie poprzez alkohol i narkotyki? Jak odebrali jej zejście z tego świata? Jakie emocje im towarzyszyły? Teraz już możemy poznać odpowiedź na te pytania. Ojciec wokalistki, Mitch Winehouse, postanowił opisać wszystkie swe wspomnienia dotyczące córki w książce i puścić je w świat, tak, aby wszyscy poznali prawdziwą historię świetnej piosenkarki i utalentowanej kompozytorki. 'Amy. Moja córka' to pełna miłości i współczucia opowieść nie tylko o karierze znanej wszystkim Amy Winehouse, ale również opowieść o szczerej, prawdziwej ojcowskiej miłości.

Biografia, jeśli tylko napisana jest przez właściwą, kompetentną osobę, stanowi źródło wiarygodnej wiedzy. Dzięki takiej książce możemy poznać całą prawdę, czy to o życiu, czy o twórczości jakiejś wielkiej osobistości. Tak jest właśnie w przypadku książki 'Amy. Moja córka'. Fakt, iż biografia ta spisana została przez ojca artystki, sprawia, że możemy mieć pewność, iż dowiemy się samych sprawdzonych i rzetelnych informacji. Do pozycji tej podeszłam dosyć pozytywnie, gdyż życie Amy od dawna mnie fascynowało. Chociaż nie słucham jej muzyki, nie inspiruję się jej osobą, byłam ciekawa, co skłoniło tak młodą i uzdolnioną istotę do zrujnowania sobie życia. Owszem, temat uzależnień od używek jest teraz bardzo na topie, wiele młodych osób w ten sposób niszczy sobie życie - jednak przypadek Winehouse był dla mnie szczególnie interesujący. Teraz, po przeczytaniu dzieła Mitcha Winehouse, wiem swoje. Dowiedziałam się naprawdę wielu ciekawych rzeczy, wytoczyłam wiele cennych wniosków i wysnułam wiele refleksji. Podczas lektury, byłam niesamowicie zaskoczona niektórymi faktami - zwłaszcza tymi, o których świat w ogóle nie słyszał. Większą część książki stanowi opowieść o walce Amy z uzależnieniami - alkoholem i narkotykami. Część o karierze muzycznej i fenomenalnym głosie Winehouse jest krótka, aczkolwiek szczegółowa i rzetelna. Mitch Winehouse w swej opowieści skupił się głównie na momentach, gdy jego córka sięgała totalnego dna. Dna, z którego on potrafił pomóc jej się odbić. Jednak do czasu. Jeden jedyny raz mu się to nie udało i... skończyło się, jak się skończyło.

'Amy. Moja córka' to prawdziwa, straszna, opowieść o brutalnym świecie dragów, uzależnień i... show biznesu. Z przerażeniem odkryłam, jak niewiele trzeba, by zrujnować sobie życie - wystarczy po prostu raz skosztować jakiejś używki. Amy Winehouse popadła w uzależnienia przez swojego chłopaka, od którego, co tu dużo mówić, również była uzależniona. Bogaty opis miłostek wokalistki i jej ciągłych powrotów do Blake'a Fielder - Civil'a stanowi naprawdę smakowity kąsek w tejże książce. Ojciec Amy w bardzo drobiazgowy sposób opisał życie swojej córki od deski do deski. W tej biografii poczytamy o jej niezwykłym talencie, niekończących się problemach w szkole, pierwszych krokach w muzycznej branży, pierwszych miłościach i sukcesach. Ale, jak już wcześniej wspomniałam, meritum tej książki stanowią uzależnienia Winehouse. Cały świat znał ją głównie z kontrowersyjnych wyczynów po pijaku czy też, przepraszam za wyrażenie, na haju. Więc tego w 'Amy. Moja córka' zabraknąć nie mogło. Ta biografia to swoistego rodzaju spowiedź ojca sławnej wokalistki, gdzie w formie grzechów wyliczane są kolejne przewinienia Amy. Książkę czyta się szybko i lekko, aczkolwiek nie do końca przyjemnie. Niektóre wydarzenia z życia artystki mrożą krew w żyłach i po prostu budzą trwogę. Czytelnik może zadać sobie pytanie: 'jak można tak bardzo zrujnować sobie życie?'. Odpowiedź jest jedna: 'na to nie ma się wpływu. Gdy już się wpadnie w nałóg, trudno jest z niego wyjść'. Taka prawda.

Jak już wcześniej wspomniałam, wzmianki o karierze Amy są szczegółowe, aczkolwiek nie ma ich za wiele. Jak się okazuje, choć Amy artystką była fenomenalną, a jej głos był po prostu niepowtarzalny, dokonań muzycznych w jej karierze nie było wcale tak wiele. Niewykorzystany potencjał, można by rzec. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu - zaś przysłowie Amy winno brzmieć: 'wszystkie drogi prowadzą do narkotyków i alkoholu'. Całe jej życie toczyło się w okół używek, i nikt nie mógł temu zaradzić. Gdy w 2008 roku wyszła z uzależnienia od dragów, popadła w ostry alkoholizm. Walczyła do końca. Bywały sukcesy, bywały wpadki. Ale zachowywała się dzielnie. W tamtym momencie ojciec był dla niej ogromnym wsparciem - o tym właśnie możemy przeczytać w 'Amy. Moja córka'. Dzieło to stanowi naprawdę porządną, wiarygodną, pełną tajemnic biografię. Cieszę się, że miałam okazję się z nią zapoznać, gdyż ta oto książka otworzyła mi oczy. Dzięki niej spojrzałam na Amy Winehouse z innej perspektywy, wysnułam wiele refleksji i zastanowiłam się nad istotą życia człowieka. Pełne emocji, ciepła i miłości wspomnienie o wyśmienitej wokalistce, ale przede wszystkim ukochanej córce - tym właśnie jest książka Mitcha, 'Amy. Moja córka'.

Biografia Amy Winehouse od strony technicznej również skomponowana jest dobrze i rzetelnie. Choć okładka wyszła dosyć niefortunnie (istnieje wiele piękniejszych fotografii wokalistki), książka prezentuje się ciekawie. Zawarte w niej archiwalne zdjęcia Amy wywołują uśmiech na ustach, dodatkowo stanowiąc miłe urozmaicenie i ciekawostkę dla fanów artystki. Bolą mnie jednak nieliczne błędy ortograficzne - zjadanie literek czy ich zamiana jest dosyć nieprofesjonalne, zwłaszcza jeśli chodzi o popularne i szeroko znane wydawnictwo, jakim jest SQN. Upominam się o zmianę osoby odpowiadającej za korektę tekstu, gdyż 'Amy. Moja córka' to już nie pierwszy przypadek, gdzie ów błędy mają miejsce. No, to by było na tyle z mojej strony. Reszta prezentuje się zacnie.

'Amy. Moja córka' to naprawdę świetna i rzetelna biografia znanej całemu światu wokalistki i artystki. Znana głównie z uzależnień od alkoholu i narkotyków Amy, jak się okazuje, była kochającą, wrażliwą i bardzo troskliwą osobą. Biografia ta spisana została przez ojca Amy, Mitcha Winehouse, dzięki czemu możemy mieć pewność, iż przedstawione w niej fakty są prawdziwe i nie wyssane z palca. Dzieło to stanowi pełną miłości, troski i tęsknoty opowieść o życiu i twórczości ukochanej córki, jaką dla Mitcha była Amy. Świetny, ale jakże bolesny przewodnik po brutalnym świecie używek i show biznesu. Polecam, nie tylko fanom Amy Winehouse, ale także osobom, które mają ochotę poznać jej prawdziwą historię. Naprawdę warto, wierzcie mi na słowo.

Ocena: 9/10

Dopisek od Ratliffowej: Kochani, wiem, że macie już stanowczo dość recenzji biografii, ale obiecuję, że to na razie była ostatnia ;). Dodaję ją teraz z takiego powodu, iż w poniedziałek minęła pierwsza rocznica śmierci Amy. Chciałam w ten sposób jakoś... uczcić pamięć o niej. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ;). Całuję!

19 komentarze:

Gabrielle_ pisze...

Nigdy nie byłam jej fanką. Gdy usłyszałam o jej śmierci początkowo nie mogłam dopasować twarzy do nazwiska (może to wstyd, ale cóż), znam może dwie piosenki z jej dorobku artystycznego. O dziwo, po jej śmierci nie zostałam jakąś huge fanką, ale książkę z chęcią przeczytam. Może dowiem się z niej czegoś co zachęci mnie do zagłębienia się w jej twórczość :)

Natalia pisze...

Mam zamiar przeczytać tą biografię i poznać Amy od strony prywatnej. Miała niesamowity głos i ogromny talent. Szkoda,że tak wcześnie odeszła.

Anne18 pisze...

Brzmi interesująco.

Angela pisze...

Mam w planach ;)

Chabrowa pisze...

Nie przepadam za biografiami jak już pisałam i nie przeczytam

Ania pisze...

Nigdy nie byłam jej fanką i życie Amy jakoś mnie nie interesowało. Jednakże czytać takie książki warto, gdyż pokazują, że nie zawsze wszystko układa się tak jak powinno. Jeżeli będę miała okazję przeczytać tę biografię to chętnie to uczynię:)

Karolka pisze...

Kiedyś piosenki Amy Winehouse były jednymi z moich ulubionych, a śmierć wokalistki była dla mnie dużym szokiem. Chciałabym tę książkę przeczytać, bo dopiero po przeczytaniu twojej recenzji zdałam sobie sprawę, jak mało wiem o Amy..

PS Naprawdę świetna recenzja!

giffin pisze...

O rany, to już rok od śmierci Amy? Mnie też była znana bardziej z uzależnienia niż jako piosenkarka, ale chciałabym odkryć ją jako wokalistkę, potem pewnie jako człowieka ;)

Czytelniczka pisze...

Amy nie była moją ulubioną piosenkarką, zresztą teraz też nie jest, ale nie podoba mi się, że jej ojciec napisał tę biografię. Trochę to wygląda tak, jakby po porostu chciał. Może się mylę, ale tak to wygląda, przynajmniej dla mnie...

kasandra_85 pisze...

Nie miałam jej w planach, ale po takiej recenzji chyba się skuszę na tę książkę:))

marichetti pisze...

Amy była świetną piosenkarką, także muszę ją przeczytać i obym miała szansę wkrótce ją dorwać ;]
Pozdrawiam!

Catalinka pisze...

Nie byłam nigdy ani fanką ani przeciwniczką Amy, ale chętnie sięgnęłabym po biografię. Najczęściej jest to inny obraz od tego co podają nam serwisy plotkarskie :)

versatile pisze...

Szanuję Amy jako artystkę, naprawdę miała niesamowity i oryginalny głos, a jej piosenki miały to "coś".
Jednak zachowanie jej ojca, który próbuje zarobić na jej śmierci, wydaje mi się co najmniej niestosowne.

Hanna pisze...

Okropnie mi szkoda tej piosenkarki, miała cudowny głos... Z chęcią zapoznam się z tą książką.

Klaudia Bacia (Klaudia Karolina Klara) pisze...

W całej jej śmierci denerwowało mnie kilka rzeczy. Fakt, iż po tym zdarzeniu nagle tłumy ludzi, którzy wyzywali ją od narkomanek, stali się jej fanami. Sama nigdy nie słuchałam piosenek Amy, jej biografia raczej też mnie nie interesuje...

Sylwuch pisze...

Właśnie czytam tę biografię i za kilka dni wyrażę opinię o niej na swoim blogu. Jak na razie odbieram ją podobnie do Ciebie. Mam nadzieję, że nie zmienię zdania.

symtuastic pisze...

Nie jestem ani nie byłam fanką Amy, choć nie przeczę, że znam wiele jej piosenek. Bardzo szkoda mi jej było, gdy świat obiegła informacja o zgonie wokalistki. Mam nadzieję, że wkrótce będę miała możliwość przeczytania tej książki, aby poznać prawdziwą Amy Winehouse.

Buffy1977 pisze...

Wstyd się przyznać, ale ja do śmierci tej wokalistki nie słyszałam, ani jednej jej piosenki:/ Dopiero gdy po jej śmierci zrobiło się o niej naprawdę głośno przesłuchałam kilka. No cóż, mówiąc szczerze mam troszkę inny gust muzyczny, to zdecydowanie nie moje klimaty.
Co do książki to nie przepadam za biografiami, więc pewnie się nie skuszę, aczkolwiek recka jak zwykle znakomita.
Pozdrawiam!

miqaisonfire pisze...

Czytałam i bardzo mi się podobała :) Nie mam nic przeciwko czytaniu recenzji biografii na Twoim blogu, ponieważ sama je bardzo lubię czytać.

Prześlij komentarz