29 sierpnia 2012

Gail Carriger - Bezgrzeszna

Nienaganne zasady, wszechobecny szacunek międzyludzki i pełne klasy i szyku ubrania. Wyznaczniki dziewiętnastego wieku są tak wielce charakterystyczne, że nie można ich pomylić z niczym innym. Dziewiętnastowieczne realia to czasy doprawdy urocze, pełne wdzięku i zacności. Choć może nie każdy z nas odnalazłby się w tamtejszych życiowych zasadach, wszyscy zgodnie rzekną, że tak charyzmatycznego i ciekawego okresu w dziejach ludzkości już chyba nie będzie. Kobiety odziane w gorsety, obawiające się odsłonić chociażby kostkę; mężczyźni w eleganckich garniturach, nie śmiący spojrzeć na śliczną damę dłużej niż dwie sekundy - czy to nie brzmi po prostu fenomenalnie? Jak dla mnie, tak. I choć kocham dwudziesty pierwszy wiek, pragnęłabym choć na chwilę przenieść się do czasów, gdzie nawet wrogowie byli dla siebie mili. Dzięki cyklowi Protektoratu Parasola, autorstwa amerykańskiej autorki Gail Carriger, mam szansę, by choć na chwilę móc przenieść się w tamte realia. I wiecie co? Przysięgam, cholernie mi się tamten świat podoba. Znacie może kogoś, kto skonstruowałby dla mnie maszynę czasu? Byłabym ogromnie wdzięczna.

Lady Maccon jest już na językach całego Londynu. Jej domniemana zdrada wywołała wielką burzę wśród mieszkańców rodzinnego miasta. Zostaje ona pozbawiona wszelkich przywilejów, zaś jedyna osoba, w której ma oparcie, znika niczym kamfora. Mowa tu oczywiście o lordzie Akeldamie. Nie są to jednak jedyne problemy bohaterki. Jakiś złośliwiec napuścił na nią stado mechanicznych biedronek, które swą krwiożerczością przeraziły damę. Wściekła Alexia postanawia wyjechać z kraju, by wyjaśnić swoje kłopotliwe położenie, zaś profesor Lyall próbuje nie dopuścić do rozpadu pierwszej watahy Anglii. Wszechobecne kłopoty nękają naszych bohaterów. Ale co to dla nich? Bywali w gorszych tarapatach.

Degustacja trzeciej części cyklu Protektorat Parasola rozpoczęła się naprawdę zacnie. Poprzednie dwa tomy, 'Bezduszna' i 'Bezzmienna' były nad wyraz smakowite i oczarowały mnie do reszty, dlatego też z pozytywnym nastawieniem dorwałam się do 'Bezgrzesznej'. W głowie rodziły mi się pytania przeróżnej maści: 'Jak potoczy się skomplikowana fabuła?', 'Czy akcja, która do tej pory nie zwalała z nóg polepszy swą jakość?', a przede wszystkim - 'Czy w końcu ta część bezpretensjonalnie przypadnie mi do gustu?'. Perfekcjonistką nie jestem, ale pragnęłam, by trzecie spotkanie z twórczością Gail Carriger było po prostu idealne. Nie miałam już dłużej ochoty wypominać autorce ciągłych błędów, na przemian z wychwalaniem niektórych fantastycznych zabiegów. Krew buzowała we mnie od nadmiaru emocji, a ja tylko drżałam ze strachu, czy to w końcu będzie 'to'. Z wielkim uśmiechem na ustach zasiadłam do lektury 'Bezgrzesznej' i... przepadłam na parę godzin. Wszystkie moje oczekiwania zostały spełnione, przez co ma radość nie zna granic! Och, jakaż jestem szczęśliwa!

'Bezgrzeszna' okazała się być powieścią pełną niespodzianek. Innowacyjna, wyróżniająca się na tle swych poprzedniczek. Oparta na dobrze nam już znanych zasadach, pełna ironicznego humoru i mistrzowskich dialogów, bogata w dobrze rozplanowaną fabułę, która czaruje czytelnika i zapewnia doskonałą rozrywkę. Akcja, która do tej pory była piętą achillesową 'Bezdusznej' i 'Bezzmiennej', w końcu nabiera tempa i dodaje powieści oryginalnego wyrazu. Trzecia część Protektoratu Parasola jest żywsza, bardziej energiczna niż poprzednie tomy. Wybitnie kolorowa, zaskakująca i wielce szykowna. Dobrze nam już znany, niezwykle charyzmatyczny styl Carriger po raz kolejny zachwyca, zaś kolejne pomysły na przygody Alexii są tak niezrównoważone i tak szalone, że uśmiech sam z siebie pojawia się na ustach. W przypadku 'Bezgrzesznej' nie ma mowy o nudzie, czytelnik jest non stop zajęty coraz to nowszymi problemami głównej bohaterki i jej przyjaciół. Jestem niezmiernie zadowolona, że zdecydowałam się zapoznać nie tylko z tą częścią, ale i całą serią. Wniosła ona do mojego życia nie tylko nutę dobrego humoru, ale zupełnie inne spojrzenie na wampiry i wilkołaki, tak wielce już oklepane, a także ogółem na cały gatunek paranormal romance. Jak się okazuje, można napisać paranormala, który będzie dosyć ambitny i nie będzie opiewał w żałosne, wyssane z palca sytuacje i byle jaką fabułę. Protektorat Parasola to cykl, który ma wielki potencjał, można by rzec, że Carriger stworzyła przełom w gatunku paranormal romance. Przełom niezwykle potrzebny i intrygujący. I za to jej dziękuję.

Gail Carriger stworzyła książkę, która nie tylko wyróżnia się na tle innych paranormali swą niezwykłością i oryginalnością, ale skomponowała również bardzo dobre postacie, które nadają smaczku powieści. Jestem osobą wielce wybredną, i byle jakie osobniki mnie nie zachwycą. Ja potrzebuję bohaterów, którzy będą charyzmatyczni i wyjątkowi, jedyni w swoim rodzaju. I tak się sprawy właśnie mają, jeśli chodzi o Lady Maccon. Jej sylwetka jest wyraźnie nakreślona, zaś ona sama po prostu pała nietuzinkowością. Alexia to osoba dobrze wychowana, pełna dystansu do siebie, umiejąca postawić na swoim. Broni swego zdania niczym lwica, nie interesuje ją zdanie innych, a do tego jest niezwykle odważna i pomysłowa. O kreatywności nie mówiąc. Jest to jedna z tych postaci, których nie da się nie lubić. Jej wyjątkowość nie zna granic, za co niezwykle przypadła mi do gustu. Inni bohaterowie, choć ukryci są w cieniu głównej bohaterki, świecą własnym blaskiem. Panna Hisselpenny, madame Lefoux, profesory Lyall - postacie charyzmatyczne i niezwykle ciekawe. Każdy z bohaterów jest inny, każdy się czymś wyróżnia. I to jest piękne. Gama nietuzinkowych zachowań dodaje 'Bezgrzesznej' polotu, zaś mnóstwo wspaniałych postaci sprawia, że czytelnik nie ma czasu się nudzić. Zacne poczynania Alexii i spółki są jeszcze bardziej zwariowane niż dotychczas! Oby tylko mechaniczne biedronki nie stanęły im na drodze.

'Bezgrzeszna' to trzecia część cyklu Protektoratu Parasola, autorstwa amerykańskiej autorki Gail Carriger. Część świetna, wyróżniająca się na tle swych poprzedniczek innowacyjnością, świeżymi pomysłami i kolejnymi, zwariowanymi tarapatami bohaterów. Dobrze nam już znany, charakterystyczny styl autorki czaruje, zaś nietuzinkowe sylwetki bohaterów zapewniają doskonałą rozrywkę. Bardzo dobra kontynuacja poprzednich części, która w końcu spełniła wszystkie moje oczekiwania. Polecam wszystkim zwolennikom paranormal romance, którzy mają ochotę na powiew świeżości w tymże gatunku, a także osobom, które nie są przekonane do powieści tego typu. Gwarantuję, przy Protektoracie Parasola bawić będziecie się znakomicie. Słowo mola książkowego!

Ocena: 10/10

„Odwieczne pytanie: kto przechodzi większe katusze, człowiek w kiepsko zawiązanym krawacie czy ludzie skazani na jego widok?”

Protektorat parasola

10 komentarze:

Paula pisze...

Muszę przyznać, że cykl mam wciąż przed sobą. Ale z pewnością sięgnę po pierwszy i kolejne tomy, skoro warto :)

Kobra pisze...

I część już leży u mnie na półce, myślę, że na dniach się za nią wezmę. Jestem ciekawa, jak mi się sposoba, bo podoba mi si taki pomysł na fabułę, ale nie przepadam za czasami wiktoriańskimi

Ruczek pisze...

Przede mną 4 część cyklu, która grzecznie leży i czeka aż po nią sięgnę ;) Uwielbiam tę serię, a Alexia jest niemożliwa i niesamowita ;D Nie sposób jej nie polubić!

Nyx pisze...

Zabrzmię jakbym miała atak, uwaga: BOŻE, BOŻE, BOŻE, mam ją na półce i chcę ją już! JUŻ! :D :D To takie bolesne, że kupiłam sobie wszystkie 3 części w kwietniu, ale nie mam fizycznie czasu na ich lekturę :/ Cały czas przekonuję się, że omija mnie arcyciekawa lektura, a świadomość że dzielą mnie od niej 3 metry wcale mi tego nie ułatwia. Trzeba zarzucić seriale i nadrobić książkowe zaległości ;)

Książkowe zauroczenie pisze...

Twoej recenzje czyta się z wielką przyjemnością. Mam za sobą dwie poprzednie części, i choć często stronie od oklepanych historyjek o wampirach , to "zawsze i wszedzie" sięgnę po kobiete bez duszy. Uwielbiam styl pisarki i jestem jej wierną fanką.

Dosiak pisze...

Ciekawi mnie ta seria bardzo. XIX wiek ma coś w sobie zdecydowanie. Nie miałabym nic przeciwko przeniesieniu się w czasie na parę dni :) Mam nadzieję, że w końcu uda mi się nabyć powieści Carriger. Pozdrawiam :)

giffin pisze...

O, rzadko się zdarza żeby trzecia część wyróżniała się na tle poprzedniczek - przeważnie co jedna to gorsza. Serię mam w planach, kusi mnie czas i miejsce akcji :)

Jane pisze...

Wiedziałam, że ten tom przypadnie Ci do gustu. :D "Bezgrzeszna" jest na razie moją ulubioną częścią z serii. Czwarty tom jest moim zdaniem troszkę gorszy, ale i tak lubię książki Gail. Z niecierpliwością czekam na zakończenie tej nietuzinkowej historii.

P.S. Polecam "Trylogię czasu" Kerstin Gier. ;)

marichetti pisze...

I kolejna część serii na którą od dawna poluję lecz jeszcze nie udało mi się jej zdobyć ;)

Gabrielle_ pisze...

Ależ ja kocham tę serię! Ja która nie przepadam za książkami paranormalnymi mogę się godzinami rozpływać nad fenomenem tych książek. Uwielbiam charakter głównej bohaterki i nie mogę się doczekać aż sięgnę po 4 tom ;)

Prześlij komentarz