01 sierpnia 2012

Gail Carriger - Bezzmienna

Dziewiętnastowieczne realia nie każdemu od razu przypadają do gustu. Jedni twierdzą, iż był to bardzo trudny wiek, a dziwne zasady wtedy obowiązujące po prostu nie mieszczą się w głowie. Drudzy zaś powiadają, że wiek to był po prostu wymarzony, zaś ówczesna moda i stosunki międzyludzkie po prostu zachwycają. Jak więc widzicie, znajdują się i zwolennicy i przeciwnicy tamtejszych czasów. Zgodzić się jednak muszą wszyscy, że atmosfera na świecie wtedy była specyficzna i niepowtarzalna. Odsłonięcie kostki przez kobietę było uważane za wielką zuchwałość, a najwięksi wrogowie zwracali się do siebie z ogromnym szacunkiem. Dziwne, aczkolwiek prawdziwe. Dlatego właśnie seria Protektorat Parasola, autorstwa amerykańskiej autorki Gail Carriger, ma swój własny urok i wdzięk. Pierwsza część cyklu, 'Bezduszna', przypadła mi do gustu, jednak miałam do niej małe 'ale'. Jak to zaś było z jej kontynuacją, 'Bezzmienną'? Przekonajmy się.

Alexia Tarabotti, a raczej Alexia Maccon, pewnego ranka budzi się przez okropny wrzask swojego męża. Chwilę potem zostaje sama  w wielkiej posiadłości, z pułkiem nadprzyrodzonych żołnierzy na głowie. Niewzruszona zaistniałą sytuacją, postanawia przeprowadzić małe śledztwo w celu znalezienia swego ukochanego, które to prowadzi ją aż do zasnutej mgłą Szkocji. Tam pokazuje, jak dumną i zdeterminowaną jest kobietą, a także wplątuje się w nowe tarapaty. Czyli... wszystko po staremu.

'Bezzmienna' to książka, którą czyta się lekko i przyjemnie, w tempie doprawdy błyskawicznym. Napisana niezwykle ciekawym, subtelnym językiem, stanowi nie lada gratkę dla miłośników ówczesnych czasów. Choć część poprzednia, 'Bezduszna' nieco mnie zawiodła - głównie z powodu niezbyt dobrze rozplanowanej fabuły i akcji wlokącej się w tempie niemalże ślimaczym - do jej kontynuacji podeszłam z nastawieniem bardzo pozytywnym. Początkowo nieco się nudziłam, gdyż pierwsze strony nie obfitowały w szczególnie inspirujące zdarzenia, jednak po jakimś czasie wszystko zaczęło się rozkręcać, niczym ostro hajcujący się ogień w kominku. Osadzona w dziewiętnastowiecznych realiach fabuła czaruje i zaskakuje, zaś odwieczny temat wampirów i wilkołaków zostaje nam ciekawie odświeżony. I niech mi ktoś powie, że nie da się stworzyć powieści z gatunku paranormal romance na poziomie! 'Bezzmienna' jest najlepszym przykładem na dosyć ambitną, niezwykle ciekawą, jakże uroczą opowieść o zadziornej, nadnaturalnej istocie. Nic, tylko smakować wspaniały kunszt pisarski Gail Carriger!

O Protektoracie Parasola swego czasu było naprawdę głośno. Wychwalano niebanalny język, jakim posługuje się autorka, nietuzinkowość głównej bohaterki i wartką, trzymającą w napięciu akcję. Osobiście bałam się przekonać, z czym tę serię się je, jednak jako istota nad wyraz wścibska i ciekawa, musiałam przekonać się na własnej skórze, o co chodzi z tą całą Alexią Tarabotti. I jak już wcześniej wspomniałam, pierwsza część, 'Bezduszna' nie do końca mnie usatysfakcjonowała, tak 'Bezzmienna' okazała się być ciut lepsza od swej poprzedniczki. Twierdzę, iż jedynie ciut, gdyż w niektórych momentach fabuła była nie do końca dobrze rozplanowana, zaś akcja, no cóż... Momentami tej czasami wcale nie było. Ale, ale. Wybaczam to autorce, gdyż końcowe sceny zrzuciły mnie z krzesła i tak mocno pobudziły moją wyobraźnię, że nie mogłam oderwać się od świata powieści. Jestem naprawdę miło zaskoczona, i nie kryję, iż nadzieja ma jest ogromna, że kolejne części cyklu okażą się być lekturą równie wartościową, co i ostatnie strony 'Bezzmiennej'. Nadzieja matką głupich, jednak każda matka kocha swoje dzieci. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo oczekiwania moje są naprawdę ogromne. Zwłaszcza po tak apetycznym zakończeniu drugiego tomu serii. Mniam.

'Bezzmienna', choć pełna jest niedociągnięć i maciupeńkich błędów, jest książką wyważoną, ze smakiem. Pełną subtelności i uroku. Nie znajdziemy tu jakichś bezmózgich komentarzy, czy po prostu głupich sytuacji, co to, to nie. To książka z klasą, pełna stylu i wdzięku. Oczywiście zawdzięczamy to głównie wyżej wspomnianemu, ciekawemu językowi, jakim spisana jest owa opowieść. Jedną z największych zalet z pewnością jest obraz wilkołaków i wampirów, jaki przedstawiony został na kartach książki. Szeroko znane nam i do bólu nudne stwory, w świetle 'Bezzmiennej' stają się dobrze wychowanymi, normalnymi istotami, żyjącymi wśród śmiertelników. Po prostu mają nadprzyrodzone zdolności, ale to nie usprawiedliwia ich niegrzecznego zachowania, oj nie. Wilkołaki i wampiry w tej powieści są pełne klasy (jak zresztą wszystko, co wyszło spod pióra Carriger) i manier. Dżentelmeni i damy w każdym calu, rzec by można! I to jest właśnie fascynujące. Autorka stworzyła całkowicie nową wizję popularnych i wszędobylskich kreatur, co wniosło na rynek wydawniczy powiew świeżości. Świetny zabieg, jestem zachwycona!

Druga część Protektoratu Parasola opiewa nie tylko w wyszukany język czy w fascynującą fabułę, ale również w nieziemskich - i to dosłownie - niezwykle ciekawych i barwnych bohaterów. Ich sylwetki są doskonale nakreślone, a każdy z nich jest inny, oryginalny, wyjątkowy, charyzmatyczny i po prostu... jedyny w swoim rodzaju. Alexia Maccon, główna bohaterka, to postać, która już w pierwszej części cyklu zyskała moje serce. Cyniczna, z ogromnym dystansem do siebie, wygadana, odważna, nietuzinkowa, mądra, szlachetna, ekscentryczna. Wymieniać można by długo. Alexia to osoba, która umie postawić na swoim, twardo stąpa po ziemi, a gdy coś jej się nie podoba, czym prędzej o tym informuje. A przede wszystkim, nie dba o opinię innych ludzi, jest niezależna, zaś życie sprawia jej przyjemność. Genialna, charakterystyczna bohaterka, której po prostu nie da się nie lubić. W jej cieniu nikną inni bohaterowie, którzy wcale nie są gorsi. Zarówno przyjaciółka głównej bohaterki, uwielbiająca ogromne, dziwaczne kapelusze, panna Hisselpenny, jak i zupełnie nowa postać, przebrana w męskie ciuchy madame Lefoux, stanowią postacie niezwykle oryginalne, warte uwagi i sympatii czytelnika. Co tu się dużo rozpisywać, każdy bohater wykreowany przez Gail Carriger ma w sobie to 'coś', i tyle. Autorka po prostu umie tworzyć ciekawe postacie, które zyskają serca mnóstwa czytelników. Talent, ogromny talent.

Podsumowując: 'Bezzmienna', jako druga część cyklu Protektorat Parasola, sprawia się znakomicie. Choć podczas czytania tejże powieści doznałam kilku niewielkich zgrzytów z fabułą i akcją, jestem pozytywnie nastawiona, jeśli chodzi o kolejne części o przygodach Alexii Maccon. Świetny, niebanalny język, dobra fabuła i fenomenalni bohaterowie, a wszystko to ubrane w dziewiętnastowieczne zasady i obyczaje - jestem pod wrażeniem. Książka z gatunku paranormal romance, która jest w miarę ambitna i warta uwagi. Sama klasa i styl. Polecam, zarówno miłośnikom wampirów, wilkołaków i innych nadludzkich stworzeń, jak i fanatykom ówczesnych czasów. Warto, bo Protektorat Parasola to seria z przyszłością.

Ocena: 8/10

„Drobiazgi świadczą o wielkości człowieka, ot co.”

12 komentarze:

Chabrowa pisze...

Piękna recenzja, ale książka chyba raczej nie dla mnie

Sol pisze...

Za serię chcę się zabrać, ale kiedy to nie wiem ;)

Gabrielle_ pisze...

Uwielbiam całą serię! (powiedziała osoba nie gustująca w książkach paranormalnych, a to już coś znaczy!) :D

Jane pisze...

Gorąco polecam trzeci tom. :D "Bezgrzeszna" ma więcej akcji i odbiega od poprzednich części pod względem fabuły. Nie zdradzę szczegółów, ale mogę powiedzieć, że Gail Carriger napisała prawdziwy majstersztyk. ;)

Madame K. pisze...

Jak ja dawno u ciebie nie byłam. Aż mi głupio. Muszę nadrobić zaległości. Ciekawa recenzja, a po serię chętnie sięgnę;)

Ruczek pisze...

3 tomy tej serii mam już za sobą, a 4 niedługo przyniesie listonosz i nie mogę się go doczekać! :D Seria bardzo przypadła mi do gustu, tzn to, co już zdążyłam przeczytać ;)

PS W recenzji, w tytule książki stale "zjadasz" jedną literkę "z" ;)

kayu manis pisze...

W takim razie jak najszybciej muszę sięgnąć po ' Bezduszną ' żeby później dorwać się do doskonałej Bezimiennej :).

Cinnamon pisze...

Pomimo, iż nie gustuję w takich książkach, to akurat na tę serię mam ochotę :)
Pozdrawiam!

marichetti pisze...

A ja poluje na jedynke ;)

giffin pisze...

O ja zdecydowanie należę do tych, którzy uważają XIX wiek za wymarzony - przynajmniej pod względem literackim :D Serię mam w planach już od bardzo dawna!

fri2go pisze...

Muszę się zabrać za lekturę tej książki. Ostatnio jakoś więcej na rynku tego typu pozycji, ale o dobrą jakoś dosyć trudno.

GumcioBook pisze...

Mam ogromną ochotę na te serię! Obym tylko miała okazję ją przeczytać.

Prześlij komentarz