20 sierpnia 2012

Lawrence, Ross, Shaw - Smak hiszpańskich pomarańczy

Gorące hiszpańskie słońce, słodki posmak tamtejszych pomarańczy, piaszczyste plaże i błękitne niebo - kto z nas nie marzy o takich wakacyjnych lub nawet codziennych atrakcjach? Nie znajdziemy na świecie osoby, której samo wyobrażenie tych luksusów nie przyprawia o drżenie ciała. Bo, uwierzcie mi na słowo, nawet miłośnicy chłodniejszych klimatów od czasu do czasu lgną do ciepłego miejsca, by chociaż na moment móc wyluzować się, odpocząć, a może nawet... zacząć nowe życie? Hiszpania to miejsce fascynujące, które pojawia się w najpiękniejszych snach. Dlatego moi drodzy, jeśli macie ochotę, by gorący promyk hiszpańskiego słońca musnął Wasze piękne buźki, serdecznie zapraszam do sięgnięcia po zbiór trzech opowiadań autorstwa trzech amerykańskich autorek. Mowa tu oczywiście o 'Smaku hiszpańskich pomarańczy'!

Każde z opowiadań zawartych w tym zbiorze jest inne, a zarazem podobne do reszty. Pierwsze z nich opowiada o Lily, która pragnąc zapomnieć o zdradach i intrygach męża, wybiera się na krótkie wakacje, gdzie poznaje Santiega. Postanawia postawić wszystko na jedną kartę i wdaje się z nim w romans. Gorące uczucie jednak niespodziewanie się kończy, zaś Lily musi pogodzić się z sytuacją, w której właśnie się znalazła. Drugie opowiadanie traktuje o Carrie, która pracuje w agencji reklamowej. Ma za zadanie przygotować kampanię reklamową słynnego wina Santos. Pewnego dnia, podczas podróży samolotem, poznaje przystojnego prawnika, któremu zdradza szczegóły swojego projektu. Na dniach okaże się jednak, że właścicielem winnicy jest poznany w samolocie mężczyzna, z którym tak dobrze się jej rozmawiało. Gdy Carrie myśli, że straciła kontakt przez swoją gadatliwość, Maks akceptuje jej pomysły, lecz stawia również własne warunki. Trzecie, a zarazem ostanie z nich opowiada o Javierze Herrera, który musi ożenić się w ciągu dwóch miesięcy. Wszystko to za sprawą testamentu, który pozostawił po sobie jego dziadek, w którym to poruszona jest kwestia przejęcia rodzinnego banku. Javier musi znaleźć sobie żonę, a dopiero wtedy będzie mógł objąć panowanie nad wielką filią. Jak z nieba spada mu Grace Beresford, która prosi go o prolongatę spłaty długu ojca. Sprytny mężczyzna proponuje jej fikcyjny ślub w zamian za opłacenie długu. Żadne z nich jednak nie wie, że poczują do siebie coś znacznie głębszego niż wzajemna tolerancja...

Opowiadania zazwyczaj mnie nie fascynują, jednak czasami daję ponieść się emocjom, i sięgam po ten rodzaj tekstu czytanego. Nie wychodzi mi to raczej na dobre, bo jestem zdania, iż opowiadania to niedopracowany zalążek książki, wydany tylko po to, by autor zgarnął jakąś tam sumę pieniędzy, a nie odłożył swego potencjału do szuflady. Takie negatywne nastawienie od razu sprawia, że odechciewa się czytać tego typu wątpliwej jakości 'dzieła', jednakże pesymistką jestem z urodzenia i zmieniać tego nie zamierzam. 'Smak hiszpańskich pomarańczy' to właśnie taki wybryk, na jaki pozwoliłam sobie jedynie pod wpływem... interesującej okładki. Ta pomarańcza mnie zaczarowała, i chociaż nie przepadam za tym owocem, czar zdjęcia zrobił swoje i postanowiłam zapoznać się z trzema opowiadaniami opiewającymi w banalne, ale jakże urokliwie romantyczne historyjki. Łobuz ze mnie totalny, bo jak wiadomo, książki po okładce nie powinno się oceniać. No, ale że jestem przypadkiem beznadziejnym, stwierdziłam, że zaryzykuję. A co tam, najwyżej wyrzuciłabym tę książkę przez okno. Z czwartego piętra, więc jej lot byłby wielce fascynujący. Szczęśliwym trafem jednak okazało się, że 'Smak hiszpańskich pomarańczy', spodobał mi się. Dziwne, ale jakże prawdziwe. Cuda się zdarzają.

Zaczytywanie się w romantycznych opowieściach nie jest moim ulubionym zajęciem, jednak nie ukrywam, iż od czasu do czasu lubię zapoznać się z niewyszukanym i nieco banalnym dziełem, które nie będzie wymagało ode mnie zbyt wielkich ambicji i głębokiego toku myślenia. Odmóżczyć się od czasu do czasu mam prawo, a co. Opowiadania kryjące się w 'Smaku hiszpańskich pomarańczy' są niewyszukane, ale czyta się je miło i przyjemnie. Chociaż każde z nich zostało napisane przez inną autorkę, wszystkie napisane są językiem lekkim i miłym w odbiorze - czyli jak to zwykle bywa z opowieściami tego typu. Fabuły są nieskomplikowane, ale czarują i wywołują uśmiech na ustach. Chociaż wszystkie trzy podobały mi się bardzo, i czytałam je z wielką przyjemnością, najbardziej do gustu przypadło mi pierwsze z nich, 'Wakacje w Andaluzji', napisane przez Kim Lawrence. Nie wyróżnia się ono niczym wyjątkowym, jednak posiada ono swoistego rodzaju urok i magię. Pozostałe dwa, napisane przez Kathryn Ross i Chantelle Shaw, stanowią równie zacną rozrywkę dla wyobraźni, opiewają one w banalne, aczkolwiek ciekawe wydarzenia. Nudzić się nie ma kiedy, bo świat romantycznych uniesień pochłania bez reszty. Jeżeli jednak obawiacie się, że 'Smak hiszpańskich pomarańczy' to zbiór absurdalnych, nierealnych, a także mało subtelnych opowieści o przekłamanej miłości, gdzie obrzydliwe opisy seksualnych doświadczeń bohaterów wiodą prym, mogę Was uspokoić. Trzy opowiadania, a każde z nich wyjątkowe, choć mało wyraziste. Napisane w dobrym smaku, bez zbędnych niemoralnych sytuacji. Jest dobrze.

Bohaterowie, choć nie są wybitnie charyzmatyczni, budzą ogromną sympatię czytelnika. Ich prostota wzbudza miłe odczucia, zaś trudne sytuacje życiowe bądź emocjonalne, w jakich się znajdują, nadają książce realności. W każdym opowiadaniu dwojgiem głównych postaci jest kobieta i mężczyzna, których losy splatają się dzięki przychylności otoczenia, wydarzeń i ludzi postronnych. Żadna z postaci nie jest szczególnie wyjątkowa, sylwetki zostały zarysowane dosyć powierzchownie i lakonicznie. Jednak co ciekawe, w każdym z trzech opowiadań, postać męska charakteryzuje się wielkim bogactwem, zaborczością i ogromną stanowczością. Santiego, Maks i Javier to faceci dobrze sytuowani, z pokaźnym majątkiem na koncie. Ich zadziorne charaktery dominują nad uległymi, co nie znaczy słabymi postaciami kobiecymi, które to z kolei położone są w nieciekawych sytuacjach życiowych, ich świat się wali - i to nie tylko z powodu nieszczęśliwej miłości. Bohaterowie 'Smaku hiszpańskich pomarańczy' nie rażą wygórowanymi i wielce oryginalnymi sylwetkami, jednak stanowią miłych towarzyszy podczas podróży przez rozległe strony trzech wielce zacnych opowiadań.

'Smak hiszpańskich pomarańczy' to zbiór trzech opowiadań autorstwa Kim Lawrence, Kathryn Ross i Chantelle Shaw. Każda z opowieści traktuje o miłości, jednak jeśli spodziewacie się tkliwych i banalnych historyjek, muszę Was rozczarować. Ten zbiór to opowieści o miłości prawdziwej, ale wielce zagadkowej. Lekki język, barwne, choć nieskomplikowane fabuły i wartka akcja - oto najważniejsze zalety 'Smaku hiszpańskich pomarańczy'. Zbiór polecam miłośniczkom (i miłośnikom!) przyjemnych opowiastek o cudownym uczuciu. Mało ambitna, ale dająca znakomitą rozrywkę książka. Jestem zachwycona.

Ocena: 9/10

8 komentarze:

cyrysia pisze...

Ostatnio bardzo lubię takie lekkie, emocjonujące powieści, więc z miłą chęcią przeczytam 'Smak hiszpańskich pomarańczy'.

Agatonistka pisze...

Tak, czasem trzeba przeczytać coś, co nie wymaga od nas zbytniego myślenia. Ja sama nie mam nic do formy jaką są opowiadania: uważam, że dobry pisarz nawet z krótkiego opowiadania może zrobić arcydzieło. A że forma krótka? Tym większy musi być jego talent, by na tych kilkunastu stronach przekonał nas do swoich bohaterów. Zaciekawiłaś mnie tą pozycją, jak wpadnie mi w ręce, to z pewnością nie zawaham się po nią sięgnąć :)

Antyśka pisze...

Wysoka nota! :)
Widzę, że książka zawładnęła Twoim sercem, tak jak moim. Opowiadania to ciężka rzecz, ponieważ trafiają się jedne lepsze, drugie gorsze, ale przyznam Ci rację, że w tym zbiorze są świetne! Typowo wakacyjne, lekkie ;)

Hanna pisze...

Opowiadań zazwyczaj nie czytam, ale ten zbiór mnie zainteresował. To już druga pozytywna recenzja, na którą się natknęłam w przeciągu dwóch dni -to musi o czymś świadczyć xD

Scarlett pisze...

Aktualnie u mnie także wisi recenzja tej książki. Oceniłam ją trochę gorzej, ale jednak miałam pozytywne wrażenia.
Mnie również najbardziej podobała się opowieść "Wakacje w Andaluzji".

Meme pisze...

Czytałam o tej książce w jednym miesięczniku, potem w recenzji u Agniechy, a teraz u Ciebie ;) I muszę przyznać, że coraz bardziej czuje się zachęcona ;D

Sylwuch pisze...

Czytałam te opowiadania. Podobały mi się, aczkolwiek dałam im niższą ocenę. Były dla mnie trochę zbyt schematyczne i przewidywalne. Chociaż... romanse mają to do siebie, że takie są. Na pewno "Smak hiszpańskich pomarańczy" to miła lektura na leniwe popołudnia.. Od razu poprawiają humor. :)

marichetti pisze...

Mam wrażenie że niemal każdy przeczytał już tę pozycję, więc i ja nie mogę być gorsza ;)

Prześlij komentarz