10 sierpnia 2012

Penny Jordan - Maskarada

Lekkie czytadła to miłe czytadła, można by rzec. I w pewnym stopniu jest to prawda. Każdy z nas co jakiś czas ma ochotę na przerwę od wymagających myślenia lektur, a taką przerwą okazują się być książki, które nie są zbyt ambitne, nie wymagają od nas używania rozumu, książki, które zostały napisane tylko i wyłącznie po to, by czytelnik mógł się przy takowej odmóżdżyć i odprężyć w bardzo przyjemny sposób. Lekturze takich pozycji sprzyjają głównie długie letnie wieczory, kiedy to całodniowy upał oddziałuje na nasze dostatecznie już rozgrzane mózgownice i nie pozwala na analizowanie szczególnie mądrych i frapujących tematów. Idealną pozycją na taki czas może okazać się krótka powieść Penny Jordan, 'Maskarada'. Osobiście na sobie sprawdziłam skuteczność tej opowieści, i przyznać muszę, że odmóżdżaczem ona jest wprost wybitnym.

Christy Marsden przez lata mieszkała w Londynie, gdzie miała świetną pracę i wyjątkowych przyjaciół. Pewnego dnia rezygnuje z dotychczasowego życia i przeprowadza się do rodzinnego miasteczka, by móc opiekować się chorą matką. Kobieta przeżywa wielki szok, gdy na jaw wychodzi, iż lekarzem jej rodzicielki jest Dominic Savage, dawna, bolesna miłość Christy. Mężczyzna zdaje się nie pamiętać, co wydarzyło się między nimi osiem lat temu, kiedy to panna Marsden była rozbrajającą nastolatką, on zaś szanującym się studentem medycyny. Jest to wielki cios dla kobiety, gdyż to, co wydarzyło się tyle lat temu, zaważyło na jej dalszym życiu. Dominic próbuje wzbudzić sympatię Christy, ona zaś za wszelką cenę stara się go unikać. Czy uczucie, które było między nimi, do tej pory nie wygasło? Może jest jeszcze szansa, by uratować to, co na pozór okazało się być na straconej pozycji? Kto wie, jak potoczą się losy bohaterów.

Czytanie o banalnych, przewidywalnych, i jakże przesłodzonych miłościach nie jest moją domeną. Zdecydowanie wolę coś konkretniejszego, podszytego trwogą i niekończącego się happy endem, o wiele bardziej cenię sobie opowieści o miłości cudnej, lecz życiowej. Książki z gatunku romansu opiewają w historie, które nie do końca wydają się być rzeczywiste, choć nie przeczę, że różne sytuacje na tym świecie się zdarzają. 'Maskarada' to typowa opowiastka o dwójce ludzi, którzy pomimo przeciwności losu, odnajdują sposób, by być razem. Nuda? Niekoniecznie. Ale po takiej książce nie możemy się wiele spodziewać. Powieść Penny Jordan czyta się w tempie błyskawicznym. Może jest to zasługą lekkiego, nieco banalnego języka, a może przyjemnej w odbiorze, niezbyt skomplikowanej fabuły? Któż to wie. 'Maskarada' to jedna z tych książek, które nie wymagają wielkiej uwagi, ani ogromnych ambicji. To idealna lektura na letni wieczór, ot tak, dla odprężenia zmysłów. Bo wartości ta pozycja żadnej nie ma. Oprócz tej rozrywkowej, rzecz jasna.

Schemat książek tego typu jest jeden: ona i on, oboje nieszczęśliwi, zachłyśnięci własnym życiem, w ukryciu marzą o sobie nawzajem, lecz boją się zrobić pierwszy krok. Przypadek sprawia, że pewnego dnia coś popycha ich ku sobie, a wtedy zaczyna się wielka miłość i jakże gorący romans. Czyli, jakby nie patrzeć, nie ważne co zrobią, to i tak będą razem. I to jest właśnie wada powieści romantycznych. Są one do bólu przewidywalne i nie pozwalają czytelnikowi na chwilę refleksji, czy momencik, by pokombinować i odnaleźć się w tym z pozoru zwykłym, ale jakże sztucznym światku. 'Maskarada' nie wyróżnia się zbytnio wśród swoich książkowych sióstr. Jest to opowiastka banalna, przewidywalna i pospolita, nie posiadająca niczego szczególnie oryginalnego i fascynującego w swej zawartości,  ale ma w sobie urok, a przede wszystkim - stanowi ciekawą rozrywkę, dzięki której choć na chwilę można oderwać się od świata codziennego. I to jest zacne.

Bohaterowie opowieści również nie stanowią wyjątkowej gratki dla czytelnika. Tak jak wszystko w tej powieści, a raczej - tak jak wszystko w powieściach romantycznych - są szarzy, zwykli, pospolici, niczym się nie wyróżniający i po prostu banalni. Ale to nie świadczy wcale o fakcie, że nie da się ich polubić, co to, to nie. Po prostu, w 'Maskaradzie' zwraca się głównie uwagę na nieskomplikowaną akcję i fabułę, a także szeroko rozwinięty wątek romantyczny, a nie na postaci, które winny dodawać powieści swoistego smaku i koloru. Zarówno Christy jak i Dominic, główni bohaterowie, to ludzie zwykli, szanujący swoją pracę, rodzinę i przyjaciół. Z pozoru banalne, a tak naprawdę ciekawe osobistości. Niestety ich sylwetki nie zostały zbyt wyraźnie zarysowane. Z ważniejszych informacji wiemy tylko tyle, że Christy to kobieta o stałych uczuciach, która nie lubi przygodnych romansów i miłości za pieniądze. Dominic zaś wyróżnia się mądrością i inteligencją. I tyle. Nie ma co się więcej rozpisywać. To nie bohaterzy grają w tej opowieści pierwsze skrzypce. Główny prym wiodą ich uczucia.

Co zdecydowanie zasługuje na uwagę w przypadku 'Maskarady'? Na pewno nie bogaty i wyjątkowo urzekający język, jakim posługuje się Penny Jordan, ani nie skomplikowana i wybitnie ciekawa fabuła, ale... okładka. Choć powiada się, że nie ocenia się książki po okładce, ja jestem przypadkiem beznadziejnym, i niestety bardzo często właśnie tak czynię (nie bijcie mnie, proszę! błagam o litość!). A do przeczytania 'Maskarady' skusiła mnie właśnie urokliwa, subtelna i wielce emocjonalna okładka. Naprawdę, bardzo przypadła mi ona do gustu i nie ukrywam, iż uwielbiam na nia patrzeć. Przecież to nie zbrodnia. Nacieszyć oczy czymś tak zachwycającym, to sama przyjemność! Ech, co też zwykła okładka potrafi zrobić z człowiekiem!

'Maskarada' to lekka, przyjemna opowieść o wielkiej miłości autorstwa znanej amerykańskiej autorki, jaką jest Penny Jordan. Choć powieść nie wyróżnia się wybitną klasą, szykownym stylem czy też urokliwymi zdarzeniami, jako lektura na ciepły i długi letni wieczór spisuje się wprost idealnie. Banalna, odmóżdżająca pozycja dla tych, którzy pragną oderwać się od szarej, jakże ponurej codzienności. Polecam głównie czytelniczkom, które mają ochotę na miłą, ale mało ambitną lekturę, niewymagającą szczególnej uwagi, ale obfitej w romantyczne uniesienia. Może jakiś pan też się skusi?

Ocena: 8/10

8 komentarze:

Ruczek pisze...

Brzmi ciekawie :) Ostatnio coraz częściej sięgam po takie odmóżdżające i lekkie czytadła, zatem i za tą pozycją się rozejrzę :)
I nie tylko Ty zwracasz dużą uwagę na okładkę! Przyznaję się do winy zakupu wielu moich książek, właśnie ze względu na okładkę! Wiem, że tak się nie godzi, ale niekiedy są takie urzekające, że mózg nie przyjmuje do wiadomości innej opcji, niż taką, że wnętrze będzie warte piękna zewnętrznego. I jak dotąd moja intuicja pod tym względem mnie nie zawiodła ;)

cyrysia pisze...

Niedawno czytałam inną powieść Penny Jordan i choć prawie wszystkie są do siebie bardzo stylistycznie podobne, to jednak lubię twórczość tej autorki i chętnie poczytam również ,,Maskaradę''.

Chabrowa pisze...

Bardzo lubię takie lekkie książki, gdy nie trzeba się nad nimi zbytnio zastanawiać

GumcioBook pisze...

Uwielbiam takie książki! Na pewno siegnę :)

Larysa pisze...

Podobają mi się książki tej autorki :)

miqaisonfire pisze...

Czytałam już jedną recenzję tej książki i cieszę się, że Ty również pozytywnie ją wspominasz :) Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję by ją przeczytać :)

giffin pisze...

Czytałam jedną powieść tej pani "Smak zemsty" - środek trochę mi się dłużył, ale początek i koniec był świetny, lekki, przyjemny - no po prostu cud, miód, orzeszki :) Wydaje mi się, że z tą mogłoby być podobnie.

marichetti pisze...

Na razi mam masę innych planów czytelniczych, lecz niewykluczone, że wkrótce sięgnę po tę pozycję.
Pozdrawiam!

Prześlij komentarz