09 września 2012

Alison Croggon - Dar

Nie tak dawno temu, doszłam do wniosku, iż ostatnimi czasy wszystkie powieści fantastyczne (i te pseudofantastyczne) pisane są na jedno kopyto. Autorzy ścigają się niczym w zawodach, czyja książka będzie lepsza. Lepsza nie znaczy oryginalna, rzecz jasna. Jako wytrawna znawczyni literatury fantastycznej (zaczytuję się głównie w tymże gatunku i uważam, że mam ten przywilej określania się tymże mianem), mam za sobą już naprawdę ogrom powieści o podobnej tematyce i z ręką na sercu mogę przyrzec, że oryginalna, niebanalna wręcz powieść fantastyczna zdarza się raz na miliard lat. Może nie dosłownie, ale w przybliżeniu tak właśnie jest. Sami więc zobaczcie, jak skomercjalizował się nasz dzisiejszy rynek wydawniczy. Trudno jest o dobrą, nieoklepaną powieść o magii i czarach. Jednak ja jestem człowiekiem niezwykle upartym, i dążę do tego, by jak największą ilość takich perełek odkryć. Jak to się mówi? Po trupach do celu? Coś w tym stylu. Czytam wszystko, co wpadnie mi w łapy, wszystko, co choć odrobinę zakrawa o temat fantastyczny. W ten właśnie sposób zapoznałam się z twórczością niejakiej Alison Croggon. Pierwsza część trylogii jej autorstwa, czyli 'Dar', zapowiadała się dosyć niezwykle. Pozytywnie nastawiona, zasiadłam do lektury. Chwilę potem w mojej głowie narodziła się niewyobrażalna wojna myśli.

Główną bohaterką 'Daru' jest Maerad, która to egzystuje w nędznym i okrutnym siole, gdzie piastuje stanowisko niewolnicy. Dawno temu wojna zniszczyła jej rodzinę, przez co Maerad razem z matką trafiły do tego paskudnego miejsca. Nasza bohaterka nie ma najbledszego pojęcia, że włada ogromną mocą, potężnym Darem, który świadczy o jej przynależności do Szkoły Pellinoru. Fakt ten uświadamia jej dopiero Cadvan, który jest bardem Lirigonu, i ni stąd ni zowąd odkrywa istnienie swojej przyszłej-nowej podopiecznej. Razem muszą odbyć długą podróż poprzez krainę pełną niebezpieczeństw. Nikt nie wie, jaki los ich może spotkać. Wszyscy oczekują najgorszego.

Zaczęło się niezbyt dobrze. Na początku lektura tego dzieła szła mi wyjątkowo opornie. Niesamowicie opornie. Jak już wcześniej wspomniałam, do 'Daru' podeszłam dosyć entuzjastycznie i choć nie spodziewałam się nie wiadomo jakich fajerwerków, oczekiwałam, że będzie to książka na poziomie, która dostarczy mi świetnej rozrywki i pochłonie mnie do reszty. Powiedzmy sobie od razu, prosto z mostu. Po co owijać w bawełnę: miałam cztery podejścia do tejże lektury. Pierwsze trzy okazały się być totalnym niewypałem, czytanie kończyłam na około pięćdziesiątej stronie. Narzekałam ogromnie, miałam ochotę tę książkę wyrzucić z czwartego piętra, potem pójść po nią, utopić ją, spalić, zakopać, odkopać i jeszcze raz wyrzucić przez okno. Za czwartym razem jednak postanowiłam mocno zagryźć zęby i do końca wymęczyć tę jakże okropną lekturę. Był to właściwy krok, który pozwolił mi w pewien sposób docenić autorkę. I nie, nie ogłoszę jej Najwybitniejszą Autorką, Której Powieść Zaczyna Się Rozkręcać Dopiero Po Pięćdziesiątej Stronie. Co to, to nie. Nie będę aż tak złośliwa. Przyznam się jednak, że po przemęczeniu tak dobrze mi już znanych pięćdziesięciu stron, które niezwykle mnie irytowały, wczytując się w pozostałe karty byłam zadowolona. Lektura się rozkręciła, jednak nie okazała się być niezwykle oryginalną. Przejdźmy może jednak do konkretów.

'Dar' to książka napisana lekkim, ale dosyć obrazowym językiem, który czaruje czytelnika. Alison Croggon nie wysiliła się na zbytnią oryginalność, i powtórzyła w swym dziele ogromną ilość schematów, które są niezwykle charakterystyczne dla gatunku fantastyki. 'Dar' bardzo kojarzył mi się z dwoma innymi seriami fantastycznymi: 'Trylogią Czarnego Maga' Trudi Canavan i serią 'Siedmiu Królestw', która wyszła spod pióra Cindy Williams Chimy. Magiczne krainy, niesamowite dary, ogólne obyczaje i zasady - to wszystko łączy te trzy serie. Ja rozumiem, że w dobie królującej fantastyki trudno jest wymyślić coś niebanalnego, ale ten temat jest już tak oklepany, że robi się słabo. Jak więc widzicie, fabuła, choć jest spójna i przyjemna w odbiorze, niczym specjalnym nie zaskakuje. Na plus zapisać mogę wspaniałe opisy, które poniekąd również robią się momentami uciążliwe. Nieskomplikowane dialogi, dosyć proste i mało rozbudowane nie rażą, ale nie zachwycają. Zapytacie się więc, co tak bardzo spodobało mi się po tych wcześniej wspomnianych, beznadziejnych pięćdziesięciu stronach. Już Wam mówię. Otóż prócz świata wykreowanego przez autorkę, na który tak bardzo narzekam, ale który w sumie mnie urzekł, moje serce podbili bohaterowie. I choć nie są oni idealni, wybitnie nakreśleni i nie wiadomo jak bardzo charyzmatyczni, uznałam ich za godnych towarzyszy przygód. Główna bohaterka, Maerad, postacią jest dosyć szarą i pospolitą, którą jednak od początku bardzo polubiłam. Niezwykle naiwna, bardzo łatwowierna, z dziwnym spojrzeniem na świat. No jakżeby tutaj nie lubić tej jakże głupiutkiej istotki?! Niech jednak moje słowa Was nie zwodzą, bohaterka umie walczyć o swoje. Nie daje sobie w kaszę dmuchać. Ale o niej już dosyć. Moje serce podbił, jak to się zazwyczaj dzieje, osobnik płci męskiej. A dokładnie Cadvan. Postać ciekawa, ujmująca i niezwykle wartościowa. Pamiętam, że podczas lektury 'Daru' doceniłam jego postać za to, jakim był dobrym przyjacielem. Rzadko na tym świecie można spotkać takich spontanicznych, wygadanych, oddanych ludzi - a szkoda. Ludzie powinni brać przykład z bohaterów książkowych. Wtedy może ten świat miałby jakiś sens.

Ponarzekałam sobie ostro, nie ma co. Czy jestem jednak zadowolona z lektury 'Daru'? Tak, jestem. Akcja powoli się rozkręciła, co spowodowało, iż nie mogłam się od tej powieści oderwać. Przeczytałam ją w kilka cudownych, mile spędzonych godzin. I nie, nie żałuję. Warto było na początku trochę się pomęczyć, byleby tylko przeżyć tak wspaniałą przygodę, jako oferuje nam Alison Croggon. I wiecie co? Już nie mogę się doczekać lektury kolejnej części, 'Zagadki'! Oby tylko wszystko pięknie rozkręciło się już na samym początku, cobym nie musiała znów jęczeć przez cały wstęp do kolejnej przygody. Będzie wspaniale, czuję to w kościach. I oby nie było to jedynie czcze gadanie.

'Dar' to moje pierwsze spotkanie z twórczością australijskiej pisarki, jaką jest Alison Croggon. Spotkanie udane, choć może nie do końca. 'Dar' to książka, która zaskakuje dopiero po dłuższym czasie lektury, opiewająca w magiczny świat, niebanalnych bohaterów, upleciona zgrabnym, obrazowym językiem. Polecam miłośnikom lekkiej fantastyki, którzy mają ochotę miło spędzić czas, lecz nie liczą na ogromny przełom w literaturze fantastycznej. Nie zawiedziecie się, choć zachwycenia też nie gwarantuję. Wszystko zależy od Was.

Ocena: 7/10

Księgi Pellinoru
Dar   |   Zagadka

9 komentarze:

Scarlett pisze...

Już kiedyś czytałam recenzję tej książki i była ona niezwykle negatywna z naciskiem na język. Ufam tej osobie, ponieważ ona tak jak i ja zwraca dużą uwagę na jakość stylu. Większość blogerów to pomija lub/oraz nie zauważa rażących niesprawności językowych.

giffin pisze...

Jakiś czas temu też zaczytywałam się w fantastyce i rzeczywiście potwierdzam, że łatwo w niej o banał, powtarzanie schematów. Jeśli jakaś książka przed tym ucieka, warto dać jej szansę ;)

Irena A. Bujak (Bujaczek) pisze...

Czytałam ją dość dawno temu i szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam już co i jak, ale wiem, że fajnie się czytało. Po kontynuację pewnie sięgnę, ale pierw przypomnę sobie tę część ;)

Klaudia Bacia (Klaudia Karolina Klara) pisze...

Fenrir to by Ci powiedział, że o fantastyce to Ty nie masz pojęcia :D Ale ja nie jestem Fenrirem i nawet się z Tobą zgadzam, że teraz bardzo trudno trafić na coś oryginalnego. Jeżeli popularne są wampiry - wszyscy autorzy na hurra lecą z tematyką wampirów, jeżeli na tapecie są wróżki, jednorożce czy inne gnomy - cała reszta pisze o tym samym. trochę to przykre, bo przez to czytelnicy skreślają jakąś tematykę, a przecież możliwe, że gdzieś pośród chłamu znajdzie się coś godnego uwagi :)

Tymczasowo w domu mam zbyt wiele książek, które muszę przeczytać, więc tę sobie na razie podaruję, ale jak nadrobię książki własne to może po nią sięgnę :)

marichetti pisze...

Niejednokrotnie o tej pozycji słyszałam .... hmm mam nadzieję że dane będzie mi ją przeczytać ;)
Pozdrawiam!

Ania pisze...

Nie przepadam za takimi książkami, więc tę pozycję jak na razie sobie odpuszczę:)

Agatonistka pisze...

Sama nie wiem. Z jednej strony jestem ciekawa, ale z drugiej coś w Twojej recenzji jest takiego, co każe mi się zastanowić, czy warto się za nią zabierać ;) Ale jednego jestem pewna: okładka! Jest cudowna!

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

No cóż...zabieraj się za czytanie :-)

Anonimowy pisze...

Do Scarlett: czytałem "Dar" i niesprawności językowych nie zauważyłem. Nawet korekcie nie można niczego zarzucić! Czy możesz zatem rozwinąć myśl?
Polonista

Prześlij komentarz