29 września 2012

C.S. Lewis - O modlitwie. Listy do Malkolma

I oto nastały czasy, kiedy to wyznawanie danej religii nie jest powodem do dumy, ale raczej elementem, który jak najszybciej i jak najdokładniej trzeba zatuszować. Chodzenie do kościoła jest wstydem, modlitwa katorgą, zaś krzyżyk zawieszony na szyi świadczy tylko i wyłącznie o podążaniu za modą, nie zaś o duchowym oddaniu się Temu Na Górze. Bóg istnieje dla nas tylko wtedy, gdy coś nam w życiu nie wychodzi, i właśnie w takiej chwili uciekamy się do modlitwy. Nie przyznajemy się do rozmów z Nim, wolimy zdobyć szacunek znajomych mówiąc, że Boga nie ma. Zjawisko to można dostrzec zwłaszcza w środowisku dzisiejszej młodzieży, dla której to religia jest niczym innym jak zwykłym, nudnym aspektem życia starszych ludzi. Stereotypy robią swoje, lecz również mentalność obecnego społeczeństwa ma tutaj ogromny wpływ. Bo dziś, w dwudziestym pierwszym wieku, w dobie nauki i technologii, wszystko da się klarownie wytłumaczyć naturalnymi zjawiskami, nie trzeba w to mieszać Tego Tam W Górze. Lecz może jednak byłoby miło uświadomić otaczającym nas ludziom, że tak naprawdę... ktoś decyduje o naszym losie?

C.S. Lewis to człowiek, który w pisarskim światku zasłynął głównie dzięki swej genialnej, siedmiotomowej serii 'Opowieści z Narnii'. Przygody czwórki rodzeństwa oczarowały nie tylko młodych czytelników, ale również ich rodziców i dziadków. Czytając między wierszami, można wykryć wiele chrześcijańskich dopowiedzeń, które Lewis ulokował w swej wyimaginowanej krainie. Już dzięki temu mogliśmy się dowiedzieć, że religia dla autora jest niezwykle ważna, co on sam potem podkreślał w każdej swojej kolejnej książce. 'O modlitwie. Listy do Malkolma' to jedna z najwybitniejszych pozycji w literackim dorobku C.S. Lewisa. Opowieść o modlitwie, religii, duchowieństwie i filozofii. Pełna wartościowych mądrości, bogata w głębokie przemyślenia, a do tego okraszona lekkim, ale wielce obrazowym językiem, tak dobrze nam znanym z 'Opowieści z Narnii'. Pełna błyskotliwych uwag, mnóstwa dywagacji i psychologicznych zapędów. Czegoś takiego jeszcze chyba nie było.

'O modlitwie. Listy do Malkolma' to książka, która pozwoliła mi z zupełnie innej perspektywy popatrzeć na jednego z moich ulubionych autorów. Lewis kiedyś zgubił swoją wiarę, jednak dzięki częstym, drogocennym rozmowom z J.R.R. Tolkienem odzyskał ją, i to ze zdwojoną siłą, czego świadectwem jest właśnie owa pozycja. Przyznam szczerze, że na początku nie do końca byłam pozytywnie nastawiona do tej lektury. Bałam się zbyt mądrych wywodów, bałam się schematów i nudno prowadzonej treści. Fanką tego typu książek nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę. Religia nie znaczy dla mnie wiele, choć chrześcijanką jestem zdeklarowaną. Chciałam się jednak przekonać, z czym tego typu książkę się je, a że do Lewisa zaufanie mam ogromne, postanowiłam dać szansę 'Listom do Malkolma'. Nie powiem, bywały trudne momenty. Miewałam ochotę odłożyć tę książkę na półkę i po prostu o niej zapomnieć. Dobrze się jednak stało, że postanowiłam dotrwać do ostatniej strony. Lewis po raz kolejny poszerzył moje horyzonty i wzbogacił mą inteligencję o kolejne, jakże mądre aspekty. I za to jestem mu po stokroć wdzięczna.

C.S. Lewis wie, jak zauroczyć czytelnika i za każdym razem wychodzi mu to bezbłędnie. Tak jest i w tym przypadku. 'O modlitwie. Listy do Malkolma' to książka, która napisana została w bardzo ciekawej formie. Otóż każdy kolejny rozdział jest tak naprawdę listem, który Lewis pisał do swojego wymyślonego przyjaciela, Malkolma. Każdy list zawiera w sobie wiele cennych mądrości, każdy opowiada o czymś innym. Wszystkie te zapiski łączy tylko jeden fakt: traktują one o chrześcijaństwie. Autor porusza w swej książce wiele ważnych tematów, zastanawia się nad ideą modlitwy, rozważa jej różnorakie formy i stara się przekazać potencjalnemu odbiorcy, o co tak naprawdę w religii chodzi. Lewis próbuje nas przekonać, że modlitwa jest czymś wartościowym, że jest naszym przywilejem, a nie obowiązkiem. W lekki sposób ociera się o naprawdę trudne kwestie, jednak jego wewnętrzny monolog prowadzony jest w tak ciekawy i miły w odbiorze sposób, że nie można się choć przez chwilę nudzić. Warunek jest jeden: aby ta książka Cię zainteresowała, musisz choć na chwilę porzucić codzienne problemy w kąt, tak, by móc pomyśleć o najmroczniejszych zakamarkach własnej duszy. A to wcale nie jest takie proste...

Strach przed tą pozycją został pokonany, choć wcale nie tak od razu. Jak już wcześniej wspomniałam, byłam do tej książki dosyć sceptycznie nastawiona, gdyż religia nie jest moim ulubionym tematem. Jednak po przeczytaniu 'O modlitwie. Listy do Malkolma', śmiało mogę stwierdzić, że Lewis tą książką może zainteresować każdego, choćby nie wiadomo jak zapalczywego ateistę. C.S. nie narzuca czytelnikowi swej wiary, nie próbuje nikogo zmusić do jej wyznawania, a jedynie w delikatny i subtelny sposób ukazuje, jak wygląda jego życie w ramach chrześcijańskich zobowiązań. 'O modlitwie. Listy do Malkolma' to książka, której nie wypada przeczytać całej na raz, nawet pomimo faktu, iż zawiera ona w sobie naprawdę niewiele tekstu. Warto jest się na chwilę zatrzymać przy każdym liście, dogłębnie go zanalizować i nie obarczać swojego mózgu zbyt wieloma informacjami. Jest to prawdziwa, życiowa opowieść, która po prostu uczy żyć. C.S. Lewis po raz kolejny popisał się swoimi mistrzowskimi umiejętnościami, po raz kolejny pokazał, że nie potrzeba mu wielu słów, by móc wyrazić swoje uczucia i emocje. Genialna umiejętność, tak rzadko spotykana. Ale właśnie za to cały świat kocha twórczość Lewisa. Za tą inność, oryginalność. Niezwykłość.

'O modlitwie. Listy do Malkoma' to pouczająca, mądra, ale bardzo ciekawa książka traktująca o religii, modlitwie i wierze. C.S. Lewis sprawił, że nawet tak banalny, i z pozoru nudny temat, może być ciekawy i warty uwagi. Autor swoim głębokim monologiem jest w stanie zafascynować nawet najoporniejszego czytelnika, który twierdzi, że z religią nie ma nic wspólnego. Nie ma tu żadnego narzucania wiary, czy też nawracania na nią, co to to nie. Lewis w mądry, błyskotliwy sposób pokazał potencjalnemu odbiorcy, czym chrześcijaństwo jest dla niego samego. I tyle. Ciekawa, naprawdę zacna książka. Polecam.

Ocena: 8/10

„Gdzie byłbym teraz, gdyby Bóg spełniał wszystkie głupie prośby, z którymi się do Niego zwracałem?”

10 komentarze:

Anne18 pisze...

Świetna recenzja.

cyrysia pisze...

Czytałam wiele pochlebnych recenzji na temat twórczości Lewisa i ty również wyrażasz się o nim bardzo pochlebnie, więc chyba i ja muszę wreszcie poznać jego dzieła i może akurat zacznę od pozycji 'O modlitwie. Listy do Malkolma'.

Kinga pisze...

Lewisa bardzo lubię i cenię. "Opowieści z Narnii" są jedną z moich ulubionych serii. Uwielbiam je. Ostatnio czytałam tez "Dopóki mamy twarze" - polecam, świetna książka. "O modlitwie. Listy do Malkolma" z chęcią przeczytam, nie tylko ze względu na autora. Lubię taką tematykę.
Bardzo fajna recenzja. ;)

Pozdrawiam!

Marcelina pisze...

Cześć!
Szczerze, nigdy nie lubiłam i nie lubię czytać książek... ale twoje recenzje są fantastyczne i zachęcają do czytania. Być może w wolnej chwili sięgnę po którąś z polecanych przez Ciebie książek. Z radością obserwuję i zapraszam do siebie.
Buziaki,
Marcelina :)

Klaudia Bacia (Klaudia Karolina Klara) pisze...

Zakochana jestem w Opowieściach z Narnii, czytałam jej już kilka razy. Z innymi książkami Lewisa nie miałam do czynienia, choć bardzo chcę :)

marichetti pisze...

Nie wiem sama, ten temat nigdy zbytnio mnie nie interesował, ale że to Lewis.... nie mogę sobie chyba tego odmówić :D

Querida pisze...

Jestem ateistką, jednak chętnie przeczytałabym tę książkę - Lewis zdobył moje serce za sprawą "Dopóki mamy twarze" i bardzo chciałabym sięgnąć po inny utwór jego autorstwa. :)

Agatonistka pisze...

Zainteresowałaś mnie tą książką. Pomimo że jestem wierząca, to ostrożnie podchodzę do tematu religii i książek z nią związanych, ale ta pozycja z pewnością będzie dla mnie odpowiednia.

Meme pisze...

Spodobał mi się styl pisania Autora, kiedy czytałam "Smutek", jednak była to książka dość ciężka i raczej niewłaściwa dla mnie w tamtym okresie życia. Jestem ogromnie ciekawa spostrzeżeń Pana Lewisa na temat religii, gdyż rzadko zdarza się, iż pisarze wypowiadają się na ten temat.

Dariusz Okoń pisze...

Czytałem i nawet kiedyś też recenzowałem :) Lewisa uwielbiam i to w każdej książce (nie tylko tej od Wydawnictwa Esprit, choć te są jak na razie najlepiej wydane) :)

Prześlij komentarz