21 września 2012

Nigel Goodall - Johnny Depp. Sekretne życie

Johnny Depp. Doskonały aktor, fenomenalny artysta, świetny człowiek. Okrzyknięty jednym z najbardziej wpływowych ludzi Hollywood, którego każde poczynania śledzą miliony fanów. Zdobywca wielu nagród, właściciel niewymuszonego, ale jakże genialnego talentu aktorskiego. Człowiek żyjący pełną piersią, który lubi wiedzieć, na czym stoi. Jeden z niewielu aktorów dzisiejszych czasów, który nie przepada za widokiem swej podobizny spoglądającej z okładek wszystkich dostępnych na rynku gazet, mistrz, nienawidzący oglądać filmów, w których sam zagrał. Postać niewątpliwie charyzmatyczna, tryskająca szczerością, ale i owiana nutką tajemnicy. I choć na świecie znajdują się i fanatycy i przeciwnicy osoby Johnny'ego Deppa, każdy musi przyznać, że jego talent, a także dorobek aktorki jest czymś oszałamiającym. Johnny jest jedyny i niepowtarzalny, a to, co uczynił dla świata filmowego w przeciągu ostatnich dwudziestu lat, zakrawa jeszcze dalej niż zwykłe mistrzostwo. On jest po prostu Geniuszem. Przez wielkie G.

Moją obsesją na punkcie Johnny'ego Deppa chyba nie muszę się chwalić, gdyż na każdym kroku, wciąż i wciąż żartobliwie powtarzam, iż w przyszłości zostanie on moim mężem. Filmy, w których gra Depp są dla mnie świętością, zaś sama jego postać jest dla mnie wielce urzekająca. Nie zaliczam się jednak do grona psychicznych fanek, które maniakalnie śledzą poczynania swojego idola, co to, to nie. Johnny Depp jest moim ulubionym aktorem, człowiekiem, który mnie inspiruje, facetem, którego uroda po prostu zwala z nóg. I tyle. Jego osoba jest dla mnie ważna, co zawsze podkreślam, jednak nie zamierzam czynić ze swojej fascynacji czystej przesady. Niestety, to nie mój poziom. Wracając jednak do tematu, iż Johnny to mój ulubiony aktor, jako fanka jego twórczości, zapragnęłam dowiedzieć się o wiele więcej o swojej inspiracji, niż jest to napisane w internecie. Gdy tylko natknęłam się na zapowiedź książki Nigela Goodall'a, Johnny Depp. Sekretne życie, wiedziałam, że będzie musiała się ona znaleźć w czułym objęciu mych ramion. Długo nie musiałam czekać, by książka zawitała u mnie w domu, dlatego też czym prędzej wyrwałam ją z rąk listonoszki i szybciutko znalazłam się na swoim łóżku, by móc rozpocząć studiowanie jakże fascynującej kariery mojego idola. Oczekiwania miałam wygórowane, spodziewałam się, iż trzymam w rękach prawdziwe kompendium wiedzy na temat Deppa. Miało być cudownie. A wyszło jak zwykle.

Lektura książki Johnny Depp. Sekretne życie zapowiadała się naprawdę obiecująco. Do tej pory jest to bodajże druga wydana w Polsce biografia tego aktora, co jak dla mnie jest zjawiskiem niepojętym. Nie miałam nigdy dostępu do biografii autorstwa Briana J. Robb'a, Johnny Depp. Współczesny buntownik, dlatego też nie mogę ocenić, czy dzieło Goodalla jest lepsze czy gorsze od dzieła poprzednika, jednak muszę rzecz, że rozczarowałam się ogromnie. Johnny Depp jest na tyle fascynującą postacią, iż można napisać o nim dwunastotomową encyklopedię, i żaden sympatyk tego artysty nie będzie znudzony jej lekturą. Po książce Goodalla oczekiwałam czegoś naprawdę spektakularnego, świeżego, błyskotliwego. Myślałam, że dowiem się wiele ciekawych rzeczy o swoim idolu, że poszerzę swoją wiedzę na temat jego osoby. Nic z tych rzeczy. Zawód boli ogromnie, no ale cóż poradzić. Jesteście zapewne ciekawi, co tak bardzo mnie rozczarowało. Już Wam opowiadam. Ale uwaga, trzymajcie się mocno barierki, albo jeszcze lepiej - usiądźcie wygodnie. Bo w tym właśnie momencie Wasza ulubiona recenzentka zamierza sobie trochę ponarzekać. Ale tylko troszeńkę...

Zaczęło się nad wyraz niewinnie. Kilka pierwszych zdań, które przeczytałam, wprowadziło mnie w stan otępienia i już wtedy wiedziałam, że nie tędy droga. Ale postanowiłam zagryźć mocno zęby i brnąć dalej. Z nadzieją myślałam, że na początku autor trochę przynudzi, a potem przejdzie do konkretów, gdzie pikantne szczególiki z życia Johnny'ego zaprą mi dech w piersiach. Pudło. Żadnych konkretów nie było. Niczego nowego się nie dowiedziałam. Otóż moi drodzy państwo, biografia Johnny Depp. Sekretne życie to najzwyklejszy w świecie zlepek suchych faktów na temat aktora, które można wygrzebać na Wikipedii, okraszony nutą streszczeń z każdego filmu, w którym Depp brał udział. No błagam Was, jak tak można?! Dzieło Nigela Goodalla jest sztywne niczym wykrochmalona kołdra. Książka ta nie zawiera żadnych błyskotliwych uwag, żadnych komentarzy, napisana jest tępym, nudnym językiem. Nie można wywnioskować z niej niczego nowego, jeśli więc macie ochotę na poczytanie czegoś fascynującego  o Johnnym Deppie, polecam zakup plotkarskich magazynów, tudzież odwiedzanie strony pudelek.pl, gdzie piszą z większą werwą, aniżeli ten pseudobiograf. Ja rozumiem, że miło jest, gdy potencjalny odbiorca czyta o czym opowiada dany film jego idola, no ale to nie zmusza autora książki do streszczania całej fabuły... Sztywna, sztampowa, badziewna lektura. Trzy razy nie, dziękujemy.

Gdyby ktoś parę tygodni temu powiedział mi, że będę się nudziła przy czytaniu biografii Johnny'ego Deppa, popukałabym się w czoło i rzuciła mu jedno z tych spojrzeń, które potrafią zabijać. Teraz jednak z ręką na sercu mogę powiedzieć, że taki typek miałby rację. Męczyłam tę książkę i męczyłam, a końca nie było widać. Dodam na usprawiedliwienie Deppa, iż to nie z jego winy nudziłam się niemiłosiernie, gdyż wiedzie on życie szalenie fascynujące. Wina stoi po stronie biografa, który porwał się z motyką na słońce i przedstawił w swej książce życie jednego z najpopularniejszych dziś aktorów, jako nic specjalnego. Ciśnienie mi rośnie, gorączka skacze, a samą książkę mam ochotę przydeptać i spalić. Powstrzymuje mnie jedynie piękny widok Johnny'ego na okładce, oraz kilka fantastycznych zdjęć, które Johnny Depp. Sekretne życie zawiera w środku. Miłym aspektem książki jest również słowniczek oraz notki, coby czytelnik zorientował się w momentami zagmatwanej sytuacji. Z plusów to by było na tyle. No nic. Przykro mi, że autor w swej książce zamiast skupić się na postaci Deppa opowiedział jakieś (przepraszam za wyrażenie) nietrzymające się kupy anegdoty, a także zaczął wkręcać się w ideologię filmów, w których Johnny wziął udział, zamiast stuprocentowo skupić się na jego osobie. No cóż. Bywa.

Johnny Depp. Sekretne życie, to jedna z tych biografii, które nie powinny mieć prawa istnienia. Nudna, sztampowa, nieurokliwa książka, zawierająca same suche fakty i streszczenia filmów, w których zagrał Johnny Depp. Brakuje tu pełnego werwy języka, błyskotliwych uwag i pikantnych szczegółów. Biografia bez polotu, można by rzec. Dlatego nie polecam jej nikomu, nawet tak wielkim fanom Johnny'ego, jak ja. No, chyba że macie ochotę pogapić się na cudną okładkę i zawarte w środku zdjęcia. Wtedy i tylko wtedy możecie poczynić zakup. Macie moje błogosławieństwo.

Ocena: 3/10

21 komentarze:

Futbolowa pisze...

Zdjęcia to sobie można pooglądać w sieci, szkoda na to wydawać pieniądze, jeśli książka faktycznie nie jest warta uwagi. Wielka szkoda, bo miałam na nią wielką ochotę...

Czytałam już parę tekstów pasjonujących, jak notatka z Wikipedia i wiem, że są ciężkostrawne, nudne i beznadziejne. Podziękuję :)

PS. Chyba będziemy miały wspólnego męża ;)

giffin pisze...

No nie, ale ostudziłaś mój zapał. Byłam pewna, że prędzej czy później dorwę tę książkę, ale teraz nie wiem, czy jest sens polować na nią. Może w przyszłości będzie wydana bardziej ciekawa i wartościowa pozycja? :)

Hanna pisze...

Ja też kiedy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, baaardzo chciałam ją przeczytać. Ale skoro okazała się taka nudna, sztywna i nieciekawa, to podziękuję. Szkoda wydawać na nią pieniądze, bo nawet zdjęcia można, jak słusznie zauważyła Futbolowa, pooglądać w internecie. A nawet gdyby była możliwość wypożyczenia jej w bibliotece, to raczej nie skorzystam, bo szkoda też czasu...

kayu manis pisze...

Kiedy zobaczyłam ją w twoim stosie, bardzo chciałam ją przeczytać. Dobrze że odczekałam z kupnem do twojej recenzji bo wyrzuciłabym pieniądze w błoto.

Ruczek pisze...

Szkoda. No, szkoda. A tak czekałam na tę recenzję, żeby dowiedzieć się jakichś super newsów na temat tak genialnego aktora. A tu klops. Why?:( Dobrze, że chociaż kila fajnych zdjęć było, ale to i tak nie przemawia za kupnem tej książki.

Mery pisze...

Mogę wreszcie oświadczyć, że wstrzymanie się z kupnem tej biografii i poczekanie na Twoją recenzję jest jedynym rozważnym posunięciem w ostatnich czasach. Bo wszystkiego bym się spodziewała, tylko nie tego!
Podczas lektury Twojej opinii miałam jedno skojarzenie - biografię Montgomery. Życie i wszelkie perypetie mojej ukochanej autorki zostały przedstawione nudno i bez polotu, więc nie doczytałam nawet do końca. "Sekretne życie" (niestety, muszę to stwierdzić) zapowiada się jeszcze gorzej...

Klaudia Bacia (Klaudia Karolina Klara) pisze...

widziałam wiele filmów, w których grał Johny Depp, jakąś (*nie bij*) wielką fanką nie jestem, ale aktora lubię :)
Gatunku jakim jest biografia nie lubię, zwykle biografie mnie nudzą i wątpię, bym (nawet jeżeli po Twojej negatywnej recenzji) po nią sięgnęła to i tak bym się nudziła.

Kobra pisze...

Deppa kocham, szczególnie w swoich nietypowych rolach. Ale nigdy nie lubiłam żadnego rodzaju biografii, bo strasznie mnie nudzą, więc raczej nie przeczytam

Kobra pisze...

Deppa uwiebliam, szczególnie w jego nitypowych rolach. Ale biografie są dla mnie nudne, więc raczej nie przeczytam

Immora pisze...

A to rozczarowanie... Deppa uwielbiam i szkoda, że powstała tak słaba książka, mająca na celu tylko wydusić kasę z licznych fan(ek)ów aktora. Tylko co do stwierdzenia "świetny człowiek" z początku Twojej recenzji mam pewne wątpliwości, wszak zdradził Vanessę... Czy niewierny mąż nadal zasługuje na to miano? Ale w sumie to raczej tylko plotki, chociaż kto wie. Pewne jest, że zerwali, więc jakiś powód musiał być. Tak tylko marudzę :P

Caroline Ratliff pisze...

Immora, nie wiem, czy ją zdradził, czy nie, nie obchodzi mnie to za bardzo, nie wtrącam się w jego prywatne życie. Jednak człowiekiem jest świetnym chociażby ze względu na szacunek do samego siebie, a także do tego, co robi. Za to go cenię :).

Azumi pisze...

Nie kupię tej książki dla samej okładki, nawet tak ładnej;) Szkoda, że jest napisana w ten sposób...

Agatonistka pisze...

Także uwielbiam Deppa, ale jakoś ta książka mnie nie kusiła (o ile się nie mylę jest to biografia nie autoryzowana i był to jeden z powodów - nie chciałam czytać jakiś bredni, które wymyślił sobie pisarz). Ale widzę, że poszło w drugą stronę, książka jest rozwinięciem Wikipedii. Przy tym wszystkim bawi mnie tylko tytuł: Sekretne życie.

April pisze...

Szkoda, że jest taka słaba, miałam ochotę na tę książkę, mimo że nie lubię biografii. Nie chcę jednak wyrzucać pieniędzy w błoto.

Nyx pisze...

O kurczę, szczęka mi opadła. Ze zdziwienia, że książka okazała się takim niewypałem. Pamiętam, że jak ją zobaczyłam, to miałam motyle w brzuchu z ekscytacji i zaczęłam sobie liczyć moje odłożone drobniaki. Dobrze, że zdrowy rozsądek wziąl górę, bo bardzo bym się wkurzyła, gdybym wydała kasę na coś, co mogę przeczytać na Wikipedii. Co prawda jak tak czytałam ten opis książki, to coś mi mówiło, że tak być może, ale byłam przekonana, że to moja wina, bo dość dużo o Johnnym wiem i na pewno "serce" książki będzie obfitowało w jakieś fajne, nowe ciekawostki.

Taka książka to trochę nabijanie ludzi w butelkę. W końcu po biografie sięgają ludzie, którzy już jako-takie pojęcie o artyście mają, prawda? o.O

bloodpoison pisze...

Osobiście miałam ochotę zainwestować w inną biografię pana Deppa (mianowicie autorstwa Suzanne Lander), ale dziękuję za ostrzeżenie, będę wiedziała czego unikać. Świetna recenzja, pozdrawiam!

GumcioBook pisze...

Lubię Deppa i mam nie małą ochotę na jakąś jego biografię, ale zdecydowanie nie na tą!

Agniecha pisze...

widziałam przy stosiku, że bardzo opasłe jest to tomiszcze :)

Przepadam za Johnnym Deppem, ale ogólnie jakoś nie kręcą mnie biografie. Choć muszę powiedzieć, że tak bardzo go lubię, że byłabym w stanie się skusić. Ale znowu twierdzisz, że straszna nuda... i dlatego właśnie pozostanę przy postanowieniu, że tylko w wyjątkowych sytuacjach sięgnę po czyjś życiorys.

Wszystko wina autora.. hańba mu!

Gosiarella pisze...

O.O No co ty?! A miałam takie nadzieje... W każdym razie muszę podziękować za zaoszczędzenie moich skromnych funduszy ;)

Mila pisze...

"Współczesnego buntownika" czytałam co prawda całe wieki temu, ale coś mi się wydaje, że był znacznie lepszy. Trudno zresztą być gorszym od tej nowej książki... Też się rozczarowałam. Chociaż z drugiej strony - jakąś mściwą przyjemność sprawiało mi wytykanie autorowi błędów :)

Anonimowy pisze...

Dostałam tę książkę w prezencie, jako fanka. I teraz jest mi tak strasznie głupio się przyznać chłopakowi, ale... po pierwszych 20 stronach już byłam niezadowolona, przeszłam kawałek dalej i musiałam wejść w google żeby sprawdzić czy to ja jestem jakaś upośledzona, czy to po prostu gniot, którego się nie da czytać. Jeśli ktoś chce czytać tę książkę to polecam sobie po prostu otworzyć WSZYSTKIE strony internetowe z tagiem Depp i przechodzić od jednej do drugiej - wyjdzie na to samo. MA SAK RA po prostu. Najbardziej zniesmaczył mnie styl pisania autora mniej więcej taki: Wtedy to "cytat z deppa" A w efekcie "cytat z deppa". No i potem "cytat z deppa". Na dodatek jakieś miliard stwierdzeń typu "on wtedy myślał o tym" "z pewnością stwierdziłby" "prawdopodobnie potwierdziłby że". Taką "biografię" to i ja mogę napisać na podstawie internetu i swoich domysłów, jestem pewna, że autoryzacji ani jednego słowa ten kiepski autor nie miał! Tylko teraz przykro mi mówić chłopakowi, że prezent to gniot i muszę udawać, że super...

Prześlij komentarz