25 września 2012

Susan Wiggs - Zanim nadejdzie ciemność

Pewne rzeczy doceniamy dopiero wtedy, gdy je stracimy. Niektóre błahe czynności, tak dla nas oczywiste w codziennym życiu, okazują się być ogromnym darem od Boga. Pomyśl sobie na przykład, drogi Czytelniku, co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, iż za parę miesięcy stracisz wzrok? Całe swoje życie używałeś oczu do podziwiania jakże pięknego świata, dane Ci było obserwować jego piękno i ciągłe zmiany. Za jakiś czas zostanie Ci to gwałtownie odebrane. I co wtedy? Pogrążysz się w bólu, rozpaczy? Uznasz, że właśnie nadszedł dla Ciebie koniec świata? Ile jest ludzi na świecie, tyle znalazłoby się pewnie wariantów spostrzegania tego krytycznego wydarzenia. Dlatego apeluję już dziś: cieszmy się tym, co mamy. Nie oczekujmy od losu ogromnych fajerwerków, doceniajmy życie takie, jakim jest. Bo pewnego nieoczekiwanego dnia wszystko może się zmienić. I nie będzie już odwrotu.

Jessie Ryder to znana fotografka, która nigdy nie umiała znaleźć sobie stałego miejsca na świecie, do którego mogłaby wracać niczym do jedynej ostoi spokoju. Ciągłe podróże, nowi ludzie, niezależność - to właśnie kręciło główną bohaterkę. Stabilizacja nigdy jej nie fascynowała. Do czasu... Pewnego dnia Jessie dowiaduje się, że niedługo całkowicie straci wzrok. Diagnoza ta szokuje ją, jednak nie załamuje doszczętnie. Postanawia wykorzystać pozostały jej czas na zobaczenie wielu niezbędnych rzeczy - chociażby swojej córki, którą szesnaście lat temu oddała do adopcji własnej siostrze. Bohaterka wraca do swej rodzinnej miejscowości, gdzie na jaw wychodzą skrywane dotychczas tajemnice. Czy rodzina wybaczy jej błędy przeszłości? Czy czas uleczy rany? Jessie ma mnóstwo problemów do rozwikłania, a ciemność zasnuwająca jej oczy zbliża się nieubłaganie...

Cenię sobie powieści, których autorzy dają czytelnikowi do myślenia. Zmuszanie do refleksji jest zabiegiem genialnym, który to pozwala potencjalnemu odbiorcy podumać nad własnym życiem, problemami i radościami. Lubię, gdy taka powieść porusza trudny, życiowy temat, który jednak ubrany jest w lekkie i miłe do przyswojenia słowa. Może i jestem czytelniczką niezwykle wymagającą, jednak ja byle czym się nie zachwycam. Wzorcem takiej 'trudnej, lecz lekko odzianej' książki są powieści Jodi Picoult, która to jest mistrzynią słowa pisanego i naprawdę zna się na rzeczy. To właśnie dzięki niej jakiś czas temu sięgnęłam po książkę Susan Wiggs, Obudzić szczęście. Skoro moja mistrzyni mówi, że coś jest dobre, to tak jest w rzeczywistości. 'Obudzić szczęście' było spotkaniem niezwykle pozytywnym i bogatym w emocje, dlatego też po przeczytaniu tejże pozycji obiecałam sobie, że kiedyś wrócę do twórczości Wiggs. Nigdy nie rzucam słów na wiatr, dlatego też nie tak dawno temu przygarnęłam drugą już w moim czytelniczym dorobku powieść Susan, a mianowicie Zanim nadejdzie ciemność. Zachwycona poprzednim spotkaniem z twórczością tej autorki byłam niezwykle pozytywnie nastawiona i do tej książki, dlatego też od razu, z ogromną zachłannością, rozpoczęłam jej degustację. Degustację, która wypadła naprawdę wybornie.

Zanim nadejdzie ciemność to fenomenalna mieszanka emocji, wrażeń i uczuć. Mowa tu oczywiście zarówno o pozytywnych jak i negatywnych aspektach ludzkiej egzystencji, coby nie było, że wszystko wygląda na takie słodkie i kolorowe. Co to, to nie. Susan Wiggs popełniła dzieło doskonałe, które czyta się w tempie doprawdy przerażająco szybkim, które to zmusza to myślenia, a na dodatek stanowi niezwykle miłą rozrywkę. Autorka w mistrzowski sposób przeplata ze sobą wątki poruszające temat rodziny, miłości, przyjaźni, choroby i zaufania. Genialna gama zachować ubarwia czytelnikowi tę ucztę literacką, sprawiając, że na nudę nie ma choć chwili czasu. Susan Wiggs w przepiękny sposób opowiedziała cudowną historię o podejmowaniu właściwych decyzji, naprawianiu błędów i miłości do drugiej osoby. Lekki, ale niezwykle bogaty i obrazowy język pisarki czaruje, fabuła jest mistrzowsko rozplanowana, zaś akcja nie raz, nie dwa trzyma czytelnika w napięciu. Po lekturze tejże pozycji jestem syta i absolutnie zaspokojona pod względem mojej jakże bujnej wyobraźni. Cudowna, dająca do myślenia, pełna emocji opowieść z pasją. Coś niesamowitego.

Jedną z największych zalet książki jest już wspomniana wcześniej wielowątkowość. Różne sytuacje, każda dotycząca czego innego, zgrabnie się ze sobą przeplatają, tworząc spójną całość. Zanim nadejdzie ciemność to powieść opiewająca w mnóstwo znakomitych bohaterów, gdzie każdy z nich jest inny i wyjątkowy, każdy z nich znajduje się w innej sytuacji życiowej i boryka się z innymi problemami. Postacie pierwszoplanowe, jak i te drugoplanowe, są świetnie skonstruowane, nie są przerysowane, i wydają się być niezwykle rzeczywiste, co tylko dodaje powieści atrakcyjności.  Emocje, którymi autorka czaruje, sięgają zenitu i pozwalają czytelnikowi na odkrycie czegoś zupełnie nowego w naszym własnym 'ja'. Zanim nadejdzie ciemność to niezwykle mądra, refleksyjna książka, prawdziwa perełka, którą kocha się już od pierwszej zadrukowanej strony. Autorka popełniła zbrodnię doskonałą i stworzyła dzieło, które z pewnością wyróżnia się na dzisiejszym rynku wydawniczym. Pełna emocji, ciepła i brutalnego posmaku życia opowieść o ludziach takich, jak my. Dająca do myślenia, skłaniająca do zadania sobie pytania: 'Co by było, gdyby...?'.

Już sama idea tych wszystkich skomplikowanych sytuacji w życiu Jessie od razu przyciąga uwagę czytelnika. Utrata wzroku to cios poniżej pasa, zwłaszcza dla osoby, dla której oczy są narzędziem pracy. Fotografia była jedyną, prawdziwą miłością głównej bohaterki, a teraz ma zostać jej to odebrane. A to nie jedyny problem głównej bohaterki, choć tak naprawdę on spowodował falę kolejnych trudności w jej życiu. W Jessie budzą się skrywane dotąd emocje, które udało jej się uśpić szesnaście lat temu, kiedy to oddała córkę na wychowanie swojej rodzonej siostrze. Zarzuca się pytaniami, czy aby na pewno postąpiła słusznie. Czy to był mądry wybór. Skomplikowany obraz psychologiczny Jessie dodaje książce smaku, a co najważniejsze, poprzez bogate opisy czytelnik może zrozumieć postępowanie tej zagubionej kobiety. Bo, jakby nie było, obraz matki oddającej komuś swoje nowo narodzone dziecko, budzi szok i odrazę. Nikt jednak nie próbuje zgadnąć, co tak naprawdę czuje ta kobieta... Susan Wiggs w piękny sposób ukazała emocje towarzyszące bohaterom i przekazała je na srebrnej tacy swoim czytelnikom. Niezwykły, piękny i bogaty gest.

Zanim nadejdzie ciemność, to piękna i mocno refleksyjna opowieść o życiowych problemach, które mogą dotknąć każdego z nas. Napisana lekkim, ale bogatym językiem, opiewająca w cudowną fabułę i zaskakującą akcję, niesamowita opowieść o przyjaźni, miłości, chorobie, szczęściu i tragedii, ubrana w niezwykle estetyczną oprawę graficzną, która pozytywnie cieszy oko. To już moje drugie spotkanie z twórczością amerykańskiej pisarki Susan Wiggs, i z pewnością nie ostatnie. Polecam wszystkim, bo naprawdę warto. Miło jest tak czasami pogłówkować nad własnym losem i docenić to, co znajduje się w zasięgu naszej ręki. Bo kiedyś może tego zabraknąć.

Ocena: 9/10

13 komentarze:

Klaudia Bacia (Klaudia Karolina Klara) pisze...

Przyznam szczerze, że przeczytałam tylko i wyłącznie ostatni akapit Twojej recenzji. Ale mam na to wytłumaczenie! Jestem w trakcie lektury "Zanim nadejdzie ciemność" i nie chciałabym sobie zepsuć przyjemności czytania informacjami, które (może) ujawniłaś, a ja jeszcze do nich nie dotarłam :)

kamyk pisze...

Oj jak ja teraz żałuję, że nie wzięłam sobie jej zamiast nowości Tess Gerritsen - taka fantastyczna recenzja i wysoka ocena, i taka fabuła! Oj głupia ja, muszę naprawić ten karygodny błąd! ;)

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Ja sam chętnie przeczytam. To moja ulubiona autorka.

Ruczek pisze...

Po takiej recenzji nie mogę odmówić sobie lektury tej książki :) Zapowiada się karuzela emocjonalna, na którą ogromnie chcę wsiąść ;)

Larysa pisze...

Właśnie mam zamiar się za nią zabrać :)

miqaisonfire pisze...

Czytałam jedną książkę Susan Wiggs i mi się podobała. Z przyjemnością sięgnę i po "Zanim nadejdzie ciemność".

Hanna pisze...

Mi również do gustu przypadają książki, które zmuszają do refleksji, choć często po ich przeczytaniu mam zamęt w głowie ;D Tytuł sobie zapiszę i będę o tej książce pamiętała.

GumcioBook pisze...

ostatnio jakoś dużo słyszę o tej książce i mam na nią co raz większą ochotę :)

Karolka pisze...

Świetna recenzja! Zaintrygowałaś mnie i bardzo zachęciłaś - mam na książkę ogromną ochotę! Koniecznie muszę ją nabyć! :D

Anne18 pisze...

Bardzo treściwa recenzja Gratuluję.

Monika Gagat pisze...

Zachęciłaś mnie. Od dawna szukam mądrej lektury i czuję, że właśnie na taką czekałam. Co prawda, teraz czytam Coelh'a.. Owszem, powieść jest pełna mądrości i życiowej filozofii, ale brakuje jej tego czegoś. Pozdrawiam :3

Sylwuch pisze...

Mam tę powieść na swojej półce i niebawem wezmę się za czytanie. Zapowiada się ciekawie - mam nadzieję, że spodoba mi się tak jak Tobie. :)

April pisze...

Ta książka bardzo mnie ciekawi, a Twoja recenzja tylko ponagliła mnie do jej przeczytania. Widać, że warto poświęcić jej czas :)

Prześlij komentarz