30 października 2012

Kelly Creagh - Nevermore. Cienie

Cmentarne nagrobki ukryte za kurtyną gęstej mgły z daleka rzucają straszne cienie. Wszechobecny chłód przenika nasze zmysły, tak, że krew marznie nam w żyłach. Delikatny, lecz surowy powiew wiatru porusza ostatnimi liśćmi wiszącymi na drzewach. Spowijający to wszystko mrok kryje w sobie wiele tajemnic. Zapach wilgotnej trawy, kamiennych płyt i nadchodzącej zimy dociera do naszych nozdrzy. Unosząc głowę, wzrokiem trafiamy wprost na ogniste ślepia wielkiego, czarnego ptaszyska, które przycupnięte na pobliskim konarze, śledzi z uwagą każdy nasz ruch. Strach jest przepięknym uczuciem. Trzeba jednak umieć je smakować. I tak, pośród tej mrocznej sceny, nagle rozlega się donośne krakanie. 'Nevermore' - zakracze kruk.


Zniknięcie Varena zmusza Isobel do działania. Dziewczyna jest bardzo zdeterminowana i zrobi wszystko, by uratować swego ukochanego z mrocznej krainy marzeń i snów. W tym celu wybiera się do Baltimore, gdyż właśnie tam, na cmentarzu, raz do roku pojawia się pewna osoba, która jako jedyna jest w stanie pomóc Isobel dotrzeć do Varena - Reynolds. Mężczyzna rok w rok, między północą a porankiem, 19 stycznia, pojawia się na cmentarzu, by złożyć trzy czerwone róże na grobie dawnego przyjaciela - sławnego poety, Edgara Allana Poego. Gdy dziewczyna trafia już do zupełnie innego świata, okazuje się, że od jej ostatniej wizyty zmienił się on diametralnie. Wszystko przez uczucia Varena, który również się zmienił. Miłość przerodziła się w nienawiść, radość zaś w smutek. Czy dziewczynie uda się uratować ukochanego? Czy uda jej się z powrotem sprowadzić go do normalności? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce Nevermore. Cienie!

Niemalże rok temu swój obezwładniający urok rzuciła na mnie książka Nevermore. Kruk. Zakochałam się po uszy. Genialne pomysły autorki podbiły moje serce, bohaterowie rozkochali w sobie, zaś namiętność i estetyka tejże opowieści przyprawiła o zawrót głowy. O dziele Kelly Creagh opowiadałam dosłownie wszędzie. W domu, w szkole, w sklepie czy też na ulicy. Powieść ta zaczarowała mnie do reszty, żadna książka z miliona tych, które miałam okazję czytać, nie wywołała u mnie takich emocji jak właśnie Nevermore. Czytając ją śmiałam się, płakałam, miałam drgawki i krzyczałam. Tak po prostu. Jest to książka niezwykle dla mnie ważna, która na zawsze pozostanie w moim sercu. Zakończenie wywołało u mnie prawdziwe spazmy rozpaczy. Bo to nie mogło się tak skończyć. Dlatego właśnie z ogromną niecierpliwością oczekiwałam drugiej części, Nevermore. Cienie. Nadzieje miałam ogromne, jednak podsycały je pewne obawy. Z góry założyłam, że kontynuacja tak fantastycznej książki po prostu musi być gorsza, bo czegoś tak fenomenalnego żaden człowiek nie będzie w stanie powtórzyć. Myślałam, że będzie słodko, prosto i banalnie. Bez żadnych skomplikowanych sytuacji, po prostu zwykłe lanie wody i przewidywalne zakończenie. Jakże się myliłam. Nic nie jest tak, jak sobie wymyśliłam. Niczego podobnego się nie spodziewałam. To... to jest majstersztyk. Więcej nie jestem w stanie powiedzieć, po prostu zabrakło mi słów. Pomocy.

Nevermore. Cienie to pełna subtelności, namiętności i magii opowieść o... byciu osobno. Kelly Creagh w mistrzowski sposób ukazała czytelnikowi potęgę uczucia, jakim jest miłość. W doskonały sposób przedstawiła to na przykładzie Isobel, która robi wszystko, by uratować swego ukochanego z świata mroku i cieni. Jej determinacja, upór i niesamowita odwaga pokazuje, że dla miłości można zrobić wszystko. Co mnie ogromnie zdziwiło, Varena w tej części nie ma prawie wcale. Jego postać, owszem, snuje się gdzieś w oddali, jest obecna w myślach Isobel, jego cień krąży gdzieś po podświadomości czytelnika i nadaje fabule specyficznego charakteru, jednak jako postać fizyczna, jest po prostu nieobecny. Chwyt jakże zaskakujący, być może dramatyczny, igrający sobie z uczuć czytelnika - ale także zabieg subtelny, mający na celu rozbudzić ciekawość i pokazać, że i w ten sposób można pociągnąć tę historię. Nevermore. Cienie to książka napisana językiem łatwym do przyswojenia, który jest jednak niezwykle charakterystyczny dla Creagh, bardzo obrazowy i naładowany emocjami. Ta część jest dużo mroczniejsza od poprzedniej. I to mnie najbardziej zachwyciło. Sceny na cmentarzu miały swój urok, i podobały mi się ogromnie. Subtelny posmak powieści gotyckiej, powieści z dreszczykiem, jednak nie horroru, czaruje i urzeka wprost wybornie. Czegoś takiego jeszcze nie było. Pełna uczuć, namiętności, tęsknoty, miłości i smutku opowieść o dwójce ludzi, którzy robią wszystko, by być razem. Nie jest to powieść słodka, głupiutka, płytka i pusta, co to to nie. Nevermore. Cienie to książka mądra, opiewająca w wiele złotych myśli, ucząca żyć i doceniać to, co się ma. Jestem oczarowana. Już po raz drugi.

Najmocniejszą, a zarazem najbardziej intrygującą stroną Nevermore. Cienie jest fakt, iż cała fabuła oparta jest na twórczości słynnego Edgara Allana Poego. Kelly Creagh jest ogromną fanką jego twórczości, dlatego też stworzyła z niej swoistego rodzaju 'bazę' pod swoją powieść. I to najbardziej urzeka. Cała książka dopracowana jest niemalże w każdym szczególe. Zawiera w sobie wszystko to, co powinna zawierać naprawdę dobra książka: mamy fenomenalną fabułę, akcję trzymającą w napięciu, mroczny klimat powieści gotyckiej, dwójkę bohaterów, którzy są świetnie nakreśleni, niebanalni i realni oraz... nutę twórczości Poego. Tak jak i w przypadku pierwszej części, gama przeróżnych emocji napadła mnie podczas lektury Nevermore. Cienie. Śmiałam się, płakałam, oczekiwałam z bijącym sercem, co będzie dalej; zabrakło tylko i wyłącznie głupiego, bezmyślnego, niezwykle tępego uśmiechania się do zadrukowanych kart - jest to czynność tylko i wyłącznie zarezerwowana dla mojego ukochanego Varena. Brakowało mi go ogromnie, jednak jestem bardzo zadowolona ze sposobu, w jaki autorka poprowadziła fabułę. Mistrzostwo jednym słowem. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Jest świeżo, pomysłowo i oryginalnie. Może też odrobinkę surrealistycznie, jednak zapisuję to zdecydowanie na plus. Jestem pozytywnie zaskoczona, i po raz kolejny mogę powiedzieć... Kelly Creagh stworzyła majstersztyk!

Nevermore. Cienie to kontynuacja książki Nevermore. Kruk, książki, która podbiła moje serce. Kontynuacja naprawdę dobra, trzymająca wysoki poziom swojej poprzedniczki, w pewnych aspektach wręcz przewyższająca jej doskonałość. Jest to część opiewająca w mrok i tajemnicę, pełna subtelności, namiętności i piękna. Nevermore. Cienie sprawiła, że uśmiechałam się i płakałam na przemian. Razem z bohaterami cierpiałam. Razem z nimi dorastałam. Coś niesamowitego. Ta książka absolutnie namieszała mi w głowie. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. I za to dziękuję Kelly Creagh. Dziękuję, że na parę godzin mogłam przenieść się do świata pełnego uroku i tajemnic. Było mi tam naprawdę dobrze.

Ocena: Tak jak i w przypadku pierwszej części, nie jestem w stanie ocenić tej książki inaczej niż jako Arcydzieło. Nevermore. Cienie to powieść jak dla mnie perfekcyjna. Przeczytajcie, bo warto. Skuście się na odrobinę mroku.

„- Wspomnienia – powiedział jakiś melodyjny głos za jej plecami. – To pajęczyny, w które łapie się umysł.”

17 komentarze:

Kobra pisze...

JEj, aż tak dobe oceny! No to świetnie! Ja właśnie otrzymałam I część od wydawnictwa i nie mogę się doczekać, kiedy się zabiorę!

Irena A. Bujak (Bujaczek) pisze...

Taaak... Po takiej recenzji to trudno po nią nie sięgnąć ;) Tylko pierw pierwsza część ;)

Carrie pisze...

Ja jej dałam malutki minus za to, że pierwsza część mi się ciut bardziej podobała. Ale i tak Cienie są mega i Twoja recenzja również. Mi z kolei podobały się sceny z Pinfeathers'em. Poruszyła mnie też scena koło fontanny z matką Varena. A to zakończenie! Tak... fenomenalna fabuła. :)

marichetti pisze...

Kurcze, chyba zaczynasz mnie naprawdę przekonywać do tej serii :D

Ametystowa Orchidea pisze...

Po przeczytaniu tej recenzji strasznie mnie świerzbi żeby zabrać się za czytanie tego jak najszybciej. Osobiście nigdy czytając nie natrafiłam na książkę, którą mogłabym nazwać arcydziełem, więc chyba warto się przekonać jak ta na mnie podziała :) Oczywiście najpierw pierwsza część. Pozdrawiam, KaraQ ;*

Ruczek pisze...

Lekkim zaskoczeniem była dla mnie informacja o nieobecności Varena w książce, ale muszę przyznać, że dzięki temu powieść zapowiada się jeszcze ciekawiej. Musze wiedzieć co będzie dalej, zatem muszę dorwać tę książkę. I nawet jeśli jedynka mnie nie powaliła, to wręcz nie spocznę bez zapoznania się z częścią drugą. Uwaga, nadchodzę! :D

Nyx pisze...

Kurczę, jaki entuzjazm! Pierwsza część podobała mi się bardzo, ale daleko mi do Twoich naprawdę dużych zachwytów. Książka nie robi na mnie aż takiego wrażenia, ale o tym, że jest dobra, świadczy to, że obydwie (mimo że w różnym stopniu zachwycone tą lekturą), oceniamy ją na plus.

Drugą część mam już u siebie i właśnie zaczynam czytać :)

A ja chyba wiem o co chodzi z tym moim brakiem aż takiego zachwytu... Jak romans i miłość, to dla mnie w wydaniu 20+ jeśli chodzi o pary hetero PLUS wszystkie dostępne konfiguracje homo. IDĘ SIĘ LECZYĆ ;___;

Paulaaaa pisze...

Super! Do mnie ostatnio dotarła pierwsza część, więc nie mogę się doczekać, aż zacznę ją czytać! Wygląda na to, że będę się naprawdę dobrze bawić z tą serią! :)

cyrysia pisze...

Coś musi być naprawdę w tej książce zachwycającego, skoro tak bardzo pozytywnie się o niej wyrażasz. Muszę zatem ją bliżej poznać, ale oczywiście zacznę przygodę z tą serią od Nevermore. Kruk a potem sięgnę po jej kontynuacje o ile mi się oczywiście spodoba.

Violy pisze...

Już po Twojej recenzji pierwszej części przyrzekłam sobie, że niedługo przeczytam tą książkę. Ale na tym chyba się skończyło. Jeśli tylko zobacze ją w księgarni - nie przegapię okazji!

P.S Wiesz może dlaczego Twoje posty mi się nie aktualizują? Cały czas niezmiennie jesteś na ostatniej pozycji w "nowych postach". Kilka razy Cię usuwałam i dodawałam ponownie, ale cały czas się wyświetla błąd _._

Scarlett pisze...

Uwielbiam Poe'go dlatego mam w planach tę serię. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Agatonistka pisze...

Chyba w końcu będę się musiała skusić na ten cykl :)

Chabrowa pisze...

Nie pozostaje mi nic innego jak przeczytać pierwszą część

kasandra_85 pisze...

Pierwszy tom zrobił na mnie świetne wrażenie. Czyż mogłabym się oprzeć drugiemu?
Pozdrawiam:))

miqaisonfire pisze...

Niestety na temat tej cześci czytałam już różne opinie, więc sama mam mieszane uczucia.

MalaEmily pisze...

Już się nie mogę doczekać jak ją dorwę:D pierwsza część była świetna. Mam nadzieję, że ta również przypadnie mi do gustu:)

Ema Pisula pisze...

od dawna zbieram się do pierwszej części, po tych wszystkich przychylnych recenzjach obu części, widzę że naprawdę będzie warto!

pozdrawiam! :)

Prześlij komentarz