16 października 2012

Markus Zusak - Złodziejka książek

Wojna to zjawisko okrutne. Wszechobecny smród trosk, nerwów, krwi, bólu i śmierci podrażnia wszelkie zmysły. Wojna to zjawisko smutne i krwiożercze. Tyle straconych dusz, tyle rozbitych rodzin, tyle krzyków i łez. Słowa, choć moc mają olbrzymią, nie są w stanie wyrazić tych wszystkich uczuć, emocji, które towarzyszą zimnej i bezwzględnej wojnie. Śmierć z uśmiechem na bladej twarzy zaciera energicznie swe kościste ręce, i planuje długi obchód, by pozabierać ludzkie dusze tam, gdzie ich miejsce. Niektórzy poddają się jej od razu, z ulgą. Inni walczą do samego końca, stawiając opór, broniąc się rękami i nogami. A Śmierć tylko z politowaniem patrzy na każdą z tych dusz. Jeśli nie dzisiaj, to kiedyś. Każdego z nas czeka wizyta Śmierci, tego nie unikniemy. Jeśli jednak jesteśmy wystarczająco sprytni lub po prostu sprzyja nam los, możemy choć na chwilę ją przechytrzyć i błogo pożyć choć chwilę dłużej. Niektórzy nie mają takiego szczęścia. Śmierć porywa ich od razu. Nagle. Z bezczelnym błyskiem w martwych oczach. Strzeżmy się. Bo nie wiemy, kiedy na nas przyjdzie kolej.

Dziesięcioletnia Liesel trafia do rodziny zastępczej mieszkającej nieopodal Monachium, gdzie od tej pory będzie wiodła swój żywot. Dziewczynka, jak na swój młody wiek, wiele już przeszła.Wydarzenia z paru ostatnich miesięcy zahartowały ją i nauczyły patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Może właśnie to było przyczyną zostania złodziejką książek. Liesel zaczyna kolekcjonować swoje łupy, każdy z nich obdarzając wielką czcią. Znajduje przyjaciela, któremu może zaufać. Uroki zimnej wojny przemieszczają się gdzieś w tle, jednak odegra ona w życiu dziewczynki znaczącą rolę.

Ja... Ja naprawdę nie wiem co powiedzieć. Wróć. Nie wiem, co napisać. Tak, moi kochani, w końcu nadszedł ten moment, kiedy Wasza ulubiona recenzentka nie może znaleźć słowa, by opisać swe odczucia względem książki. Nie wierzycie? Ja też nie. Spróbuję jednak. Do odważnych świat należy. O Złodziejce książek usłyszałam parę ładnych lat temu. Wielu znanych mi moli książkowych roztkliwiało się nad fenomenem tejże powieści. Słysząc te wszystkie pochwały, ochota na zapoznanie się z ową książką, odeszła w tempie natychmiastowym. Nie lubię czytać tego, co podoba się wszystkim dookoła. Coś takiego śmierdzi komercją. I tak właśnie, do tej pory, żyłam sobie w błogiej niewiedzy, przekonana, że absolutnie nic mnie nie ominęło. Ach, skala mojej głupoty jest wprost zatrważająca. Nie tak dawno temu, pewna sympatyczna osóbka z mojej klasy, bezczelnie wepchnęła mi Złodziejkę książek w łapy, i nakazała, bym się z nią zapoznała. Choć jestem otwarta na wszelakie propozycje książkowe, minę miałam dosyć nietęgą. Ale nie chcąc robić tej kochanej osóbce przykrości, wzięłam książkę ze sobą do domu. Trochę poleżała sobie na biurku, czekając na swoją kolej. Tłumaczę to sobie tak, być może błędnie, że musiałam dojrzeć do jej przeczytania. W pewnej chwili dostałam cynk od tych tam, z góry, że nadeszła ta chwila. Wzięłam Złodziejkę książek na kolana, i powoli otworzyłam. Delikatnie, z ogromnym uczuciem przewróciłam kilka pierwszych stron i rozpoczęłam fascynującą przygodę, która porwała mnie w głębokie odmęty szarej, zimnej i krwiożerczej wojny. Czegoś takiego się nie spodziewałam.

Książki o tematyce historycznej z reguły mnie nie fascynują, jednak gdy w grę wchodzi druga wojna światowa, wtedy moje ramiona pozostają szeroko otwarte na wszelakie, jakże ekscytujące, okazje. Nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po Złodziejce książek. Po przeczytaniu kilku pierwszych stron, oczy przysłowiowo wyszły mi na wierzch, zaś w mózgu zrodziła się myśl: jak można napisać coś tak genialnego?! Otrząsając się z nagłego szoku, z zachłannością spijałam każde kolejne słowo z zadrukowanych kart. Markus Zusak popełnił powieść inną, niż wszystkie te, z którymi do tej pory miałam okazję się zapoznać. Przede wszystkim, oryginalny i tak bardzo urzekający sposób narracji, zasługuje na uznanie czytelnika. Fakt, iż cała opowieść snuta jest przez samą (samego?) Śmierć, dodaje książce na wartości. Jak już wcześniej wspomniałam: siedziałam, czytałam i nie mogłam wydusić z siebie żadnego dźwięku. Ogarnęły mnie emocje, zarówno te dobre, jak i złe. Autor mistrzowsko przekazuje je potencjalnemu odbiorcy. Początek, tak bardzo smutny i przejmujący, wprowadził mnie w dogłębny stan melancholii. Z rumieńcami na twarzy śledziłam coraz to nowsze poczynania małej Liesel, z podziwem obserwowałam jej pierwsze kroki w dorosłość. Dawno już żadna książka nie zrobiła na mnie tak ogromnego wrażenia, jak właśnie Złodziejka książek. Ta powieść to fenomen. Ta powieść to po prostu klasyka. Jestem oczarowana. Tak bardzo żałuję, że jej lektura jest już za mną. Jesteście szczęściarzami, jeśli jeszcze nie znacie przygód małej, dziesięcioletniej dziewczynki w świecie okrutnej wojny. Zazdroszczę Wam z całego serca.

Najpiękniejsze w Złodziejce książek jest to, że choć tematem przewodnim jest druga wojna światowa (tematem, który powoli snuje się gdzieś w tle), to na sam przód wysuwają się przygody małej dziewczynki, która zmaga się z wieloma istotnymi dla niej problemami. Autor doskonale nakreślił portret psychologiczny Liesel. Jest to dziecko nietuzinkowe, o mocnej psychice, zdecydowane, ale i pogrążone w świecie marzeń. Zusak w przepiękny sposób przekazał czytelnikowi wszystkie towarzyszące głównej bohaterce emocje. Język, jakim napisana jest Złodziejka książek jest niebanalny i ciekawy. To on przyciąga uwagę czytelnika, to on w nieziemski sposób pozwala poznać historię dziewczynki. Fabuła, może z pozoru dość przewidywalna, czaruje. Akcja toczy się stopniowo. Ta książka to prawdziwa uczta literacka, uczta, po której nawet najbardziej wybredny czytelnik będzie syty i zadowolony. Ta rozdzierająca, przerażająca, momentami wywołująca uśmiech na ustach opowieść jest aż do bólu realna. Autor popełnił zbrodnię doskonałą, tworząc to dzieło. Dzięki niemu, czytelnik może 'od kuchni' zobaczyć, jak wyglądało życie w Niemczech w czasie drugiej wojny światowej. Nie tak łatwo jest doprowadzić mnie do łez, a jednak, Zusakowi się to udało. I jestem mu za to wdzięczna. Dziękuję Markusowi za tę przepiękną lekcję życia, jaką jest Złodziejka książek. Otworzyła ona nie tylko moje oczy, tak, bym mogła spojrzeć na przeróżne rzeczy z innej perspektywy. Ona przede wszystkim otworzyła moje serce.

Złodziejka książek to jedna z najlepszych książek, jakie dane mi było w życiu przeczytać. Wypełniona mocnymi emocjami, pełna lęku i grozy, obfita w szczery uśmiech dziecka i jego miłość do książek. Ukazująca brutalne realia drugiej wojny światowej, napisana z perspektywy Śmierci. Cudowna, nastrojowa, genialna, magiczna. Polecam wszystkim miłośnikom książek. Jest to Wasza lektura obowiązkowa. Książka, która kiedyś przejdzie do historii. Zobaczycie.

Ocena: 10/10

„Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.”

21 komentarze:

Anonimowy pisze...

Perfekcyjna rezencja <3
K. :)

hadzia pisze...

Miałam ją czytać do pracy maturalnej (miałam motyw książki), ale sobie darowałam, ale widzię że muszę nadrobić;)

Dwojra pisze...

Czytałam tę książkę ładnych parę lat temu - jeszcze w gimnazjum i przyznam, że do dziś pamiętam każdy szczegół. Niezwykle wciągająca, magiczna wręcz pozycja. Uwielbiam!

marichetti pisze...

Nie powiem, czasem lubię sobie poczytać książkę, której akcja toczy się w czasie wojny... Z pewnością po tę pozycję sięgnę :D

Kinga pisze...

Czy jest ktoś, komu ta książka się nie podobała?!
Ja już czaję się na nią bardzo długo. Muszę w końcu zebrać pieniądze i kupić. Teraz jestem pewna, że to będzie dobry wybór.

cyrysia pisze...

Z twojej recenzji wynika, że jestem szczęściarą, gdyż do tej pory jeszcze nie miałam okazji czytać ,,Złodziejki książek''. Zawsze omijałam ją z daleka, bo nie przepadam za tematyką wojenną, ale teraz się to zmieni, bo muszę, po prostu muszę się przekonać na własne oczy, czy rzeczywiście ta książka jest tak fenomenalna, jak piszesz.

kasandra_85 pisze...

Niestety książki nie posiadam, ale gdy nadarzy się okazja, z chęcią ją przeczytam:))

Ruczek pisze...

Świetna recenzja. Tak bardzo zmotywowałaś mnie do przeczytania tej pozycji, że gdybym tylko była jej szczęśliwą posiadaczką, zamiast pisać ten komentarz, już bym ją czytała. Ale skoro jej nie mam... Będę smakować słodki czas oczekiwania na tak wspaniałą lekturę i mam nadzieję, że mi także odbierze mowę ;)

versatile pisze...

Mnie "Złodziejka książek" nie powaliła na kolana, spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Jednak nie da się ukryć, że rzeczywiście ta powieść ma w sobie coś wyjątkowego :)

Yui Tamashi pisze...

Na razie nie jestem pewna co do tej książki, ale może kiedyś nadarzy się okazja.

Karolka pisze...

Moja ulubiona recenzentko - MUSZĘ TO PRZECZYTAĆ! <3
Świetna recenzja.

giffin pisze...

Mam na półce inną książkę tego autora - Posłańca - ale to na Złodziejkę książek mam trochę większą ochotę i straaaaasznie zazdroszczę, że masz tę lekturę już za sobą! Z pewnością przeczytam :)

GumcioBook pisze...

Po Twojej recenzji nie mam wyboru, muszę przeczytać tę ksiażkę! ;D

Anonimowy pisze...

would it be possible to translate your web-site into spanish because i have difficulties of speaking to english, and as there usually are not numerous pictures in your internet site i’d prefer to go through a fantastic of what you may be writting

Pati pisze...

Od momentu gdy przeczytałam tę powieść kilka lat temu zajmuje ona miejsce na liście moich ulubionych książek. Jest wyjątkowa i zostaje w pamięci na długi czas.

Pinko pisze...

Powiem Ci, że przed przeczytaniem recenzji nie byłam specjalnie nastawiona pozytywnie do książki, aczkolwiek teraz punkt patrzenia nieco mi się zmienił ;)

Antyśka pisze...

Bardzo ciekawa i rzetelna recenzja. Przekonałaś mnie do sięgnięcia po tę książkę ;)

miqaisonfire pisze...

Kurczę,faktycznie bardzo ciekawa książka ! :)

Agatonistka pisze...

Złodziejka od dawna znajduje się na mojej liście "muszę przeczytać" :) A tego samego autora polecam także Posłańca.

Magia słowa pisanego pisze...

Ja nie chciałam tej ksiażki recenzować, bo uznałam, że moje uczucia na jej temat są zbyt osobiste, bym mogła je opisać w recenzji. Wstrząsająca, smutna i zarazem przepiękna historia.

Monika Cisek pisze...

Zdecydowanie popieram to, co napisałaś. "Złodziejka..." to książka, którą poleciłabym każdemu.

Prześlij komentarz