13 listopada 2012

Jodi Picoult - Czarownice z Salem Falls

Cicho. Gęsta, otaczająca ze wszystkich stron mgła kryje przed zwykłymi śmiertelnikami wiele tajemnic. Podejdźmy bliżej. Ale ostrożnie, by nikt nie dowiedział się o naszej obecności. Uważajcie na tamtą gałązkę, wygląda na wyjątkowo złośliwą. Nadepnięcie na nią mogłoby się skończyć suchym trzaskiem, a co za tym idzie - naszym ujawnieniem. Przedrzyjmy się przez tą gęstą kępę wysokich traw. O, widzicie?! Tam, w ciepłym blasku ognia, pośród starych, powyginanych drzew, skąpane nocnym pięknem tańczą one. Czarownice. Szeptem wymawiane zaklęcia mają za zadanie uprzykrzyć życie jakiemuś nieszczęśnikowi. Sza! Wsłuchajcie się dokładnie w ich słowa. Słyszycie? Straszliwe klątwy, stare zaklęcia, okrutne czary, właśnie to dzieje się przed naszymi oczami. A teraz notujcie: nigdy nie warto podpaść czarownicy. Powtarzam, nigdy. Za żadne skarby. Bo taka z pozoru niewinna istotka może zrujnować Wasze życie doszczętnie. Zanotowane? Wspaniale. W takim razie niech przedstawienie trwa dalej. Obserwujcie uważnie.

Salem Falls to malutkie miasteczko, gdzie każdy zna każdego. To właśnie tam trafia Jack St. Bride, były nauczyciel prywatnej szkoły dla dziewcząt. Z powodu zakochanej w nim uczennicy i oskarżenia o napaść na tle seksualnym, Jack chce zacząć zupełnie nowe życie, z dala od przykrych wspomnień. Przypadkiem trafia do restauracji, którą prowadzi Addie Peabody, i tam zostaje zatrudniony w roli pomywacza. Jak się jednak okaże, pomiędzy Jackiem a Addie narodzi się głębsze uczucie. Uczucie, które będzie musiało przetrwać naprawdę wiele trudności. Otóż w Salem Falls mieszka czwórka nastolatek, które uprawiają czary. Obierają sobie one St. Bride'a na cel, co może zrujnować całą przyszłość mężczyzny. Jack po raz kolejny musi walczyć z bezpodstawnymi plotkami i osądzeniami. Rozpoczyna się wielkie, prawdziwe, współczesne polowanie na czarownice.

Jodi Picoult jest mistrzynią słowa pisanego. Wiem, brzmi to raczej jak tandetna reklama, aniżeli prawdziwe stwierdzenie, jednak nie jestem w stanie nic na to poradzić. Picoult to autorka, która rozkoszuje się w pisaniu książek na trudne, często bolesne dla ludzi tematy. Choroby, śmierć, gwałty, morderstwa, tragedie rodzinne, czy też miłość przyjaźń, zaufanie - oto ulubione zagadnienia tejże autorki. Najwspanialsze jednak jest to, że Jodi pisze w sposób zrozumiały i klarowny dla potencjalnego odbiorcy, bardzo treściwy, a zarazem jest w pełni świadoma, co przez daną powieść chce przekazać czytelnikowi. Jej dzieła są mądre i wzruszające, wywołujące łzy w oczach i nakłaniające do głębszych refleksji - nad życiem swoim jak i cudzym. Bo nigdy nie wiemy, co nam się może przydarzyć. Nie wiemy, czym zechce obdarzyć nas los. Jodi Picoult stwarza pewnego rodzaju zadrę w myślach i zmusza do zadania sobie pytania: A co by było, gdyby...?

Czarownice z Salem Falls to moje dwunaste spotkanie z twórczością Jodi Picoult. Pamiętam, że od momentu kiedy tylko dowiedziałam się o istnieniu tejże autorki, właśnie ta pozycja intrygowała mnie najbardziej. Byłam ciekawa, czy Picoult, która zajmuje się raczej skomplikowanymi sytuacjami życiowymi ludzi, postanowiła wmieszać do fabuły jakiś magiczny element. Oczywiście, nie spodziewałam się, iż będzie to pozycja z gatunku fantastyki czy horroru, z tokiem mojego rozumowania aż tak źle nie jest. Jeszcze. Jednak byłam bardzo zafascynowana tym dziełem, zwłaszcza ze względu na jego objętość. Ponad siedemset stron gęsto zadrukowanych czarnymi znaczkami, oto niebo dla mej wyobraźni. Gdy więc już Czarownice z Salem Falls wpadły w me szpony, zasiadłam wygodnie i chciwie zaczęłam smakować nowe, a zarazem tak dobrze mi znane pomysły jednej z moich ulubionych autorek. Byłam nastawiona niezwykle pozytywnie, bo do tej pory na Picoult zawiodłam się tylko jeden, jedyny raz. Jak się okazało, moje dwunaste spotkanie z tą autorką, wypadło niesamowicie udanie. Jestem usatysfakcjonowana. No, ale. Zacznijmy może od początku.

Głównym tematem Czarownic z Salem Falls jest domniemana sprawa gwałtu, którego to rzekomo Jack St. Bride się dopuścił. Jodi Picoult obrała sobie na tapetę tym razem jeden z najpopularniejszych, dosyć kontrowersyjnych tematów wszech czasów. Gwałt. Czyn straszny, niewybaczalny, haniebny. Krzywdzący na całe życie, wywołujący depresję, stany lękowe, różnego rodzaju zaburzenia. Czasami nawet śmierć. Temat bardzo poważny, niezwykle działający na psychikę. Autorka w klarowny sposób przedstawiła w książce ogólną sytuację głównego bohatera. Jodi Picoult w cudowny sposób gra na emocjach czytelnika, sprawia, że w pewnych momentach z oczu rzewnym ciurkiem lecą nam łzy, zaś po chwili na twarzy pojawia się uśmiech. Czarownice z Salem Falls to książka napisana lekkim, lecz bardzo obrazowym językiem, za który czytelnicy kochają Jodi. Jej styl jest niesamowity - bez problemu umie wprowadzić potencjalnego odbiorcę w sytuację bohaterów z książki, jednak robi to subtelnie i z gracją. Bawi się emocjami. Czytelnik nie jest w stanie oderwać się choć na chwilę od książki, gdyż głodny wiedzy, chce znać dalszy ciąg historii. Powieści Picoult charakteryzują się tym, iż czyta się je naprawdę dobrze, a jednocześnie można wyczytać z nich głębsze przesłanie. Tak jest właśnie z Czarownicami z Salem Falls. Ciekawa, ujmująca, chwilami wręcz zdumiewająca książka, która uczy, jak żyć. A raczej - jak nie żyć. Bo niektóre rzeczy dostrzegamy dopiero wtedy, gdy szansa po ich sięgnięcie przeminie. Zazwyczaj jesteśmy o krok za losem.

Jodi Picoult zgrabnie snuje fabułę, okraszając ją coraz to nowszymi wątkami. Książka podzielona jest na trzy części, zaś dodatkowym plusem jest fakt, iż kilka rozdziałów przedstawia przeszłe wydarzenia z życia St. Bride'a, autorka nie skupia się tylko i wyłącznie na teraźniejszości. Dzięki temu czytelnik może dokładniej zapoznać się z psychiką głównego bohatera i przyuważyć, co doprowadziło do potencjalnych tragedii w jego życiu. Ciekawym aspektem Czarownic z Salem Falls jest wspomniany przeze mnie wcześniej wątek magiczny. Nie, magiczny to złe określenie. Wątek czarownic tudzież niezwykłych obrzędów, których dopuszczały się cztery młode dziewczęta z małego, cichego miasteczka. Wątek ten dodał powieści odrobiny smaku i koloru, fabuła została urozmaicona. Moja fascynacja twórczością Jodi Picoult nie opiera się tylko i wyłącznie na uwielbianiu jej wspaniałego stylu pisania, podziwianiu talentu w pisaniu na trudne tematy. Cenię sobie także sposób, w jaki kreuje swoich bohaterów, którzy zawsze są ciekawie zarysowani, prawdziwi, realni i wyjątkowi. Tak jest i w tym wypadku. Każda postać w Czarownicach z Salem Falls jest aż do bólu rzeczywista, barwna i nieprzerysowana. Każdy czytelnik, który posiada w sobie choć nić empatii, bez problemu będzie w stanie utożsamić się z którymś z bohaterów. Książki Jodi Picoult to fenomen - są prawdziwe, życiowe, uczą życia i pozwalają je docenić. I to jest piękne.

Czarownice z Salem Falls to książka, która wywarła na mnie ogromne, niezwykle pozytywne wrażenie. Zresztą, jak prawie każda powieść mej mistrzyni, Joci Picolut. Jest to moje dwunaste spotkanie z jej twórczością, i z pewnością mogę rzec, że chcę więcej! Cudowna, refleksyjna, momentami dramatyczna, pozwalająca docenić życie opowieść o człowieku, którego posądzono o coś strasznego, coś, czego nie uczynił. Polecam wszystkim miłośnikom twórczości Picoult, a także osobom, które mają ochotę na mądrą, życiową książkę. Polecam. Naprawdę warto.

Ocena: 10/10

„Każdy uczynek wraca do człowieka po trzykroć - zarówno ten dobry... jak i zły.”

11 komentarze:

Dwojra pisze...

Książka prezentuje się rewelacyjnie. Uwielbiam wszystko, co związane z Salem. Zarówno te bliższe jak i dalsze historie. Wszelkie interpretacje, nadinterpretacje i inne takie :) A o takiej wersji nie miałam jeszcze okazji słyszeć ; p

PS: W KOŃCU wyświetlasz mi się w aktualnościach! Po chyba pół roku walki z bloggerem!

PPS: Nie wiem, jak ja tego dokonałam, więc jak znów przestaniesz mi się wyświetlać, to nie będę umiała tego naprawić ^^

Julie Wellings pisze...

Świetna recenzja, a początek mr... Osobiście nie miałam jeszcze styczności z tą autorką, ale to pozycja rzeczywiście mnie zaintrygowała. Jack wydaje mi się ciekawą personą, o której z chęcią bm poczytała, a owe cztery czarownice i polowanie na nie to bardzo mocny temat. Całkowicie przekonałaś mnie tą recenzją, chyba muszę się rozejrzeć za tą powieścią.^^

miqaisonfire pisze...

Kolejna książka Jodi Picoult którą koniecznie muszę przeczytać, właśnie dzięki Twojej zachęcającej recenzji :)

cyrysia pisze...

Twórczość Jodi jest mi dość dobrze znana i bardzo sobie ją chwalę. Co do książki ,,Czarownice z Salem Falls'', to od dawna mam ją w swoich planach czytelniczych i bardzo bym chciała już je zrealizować.

kasandra_85 pisze...

Książka już za mną i podobała mi się. Muszę kiedyś ją sobie przypomnieć:)

92ana pisze...

Super, podoba mi się.. :)
Jakoś okładka trochę zbiła mnie z tropu, bo troche nie współgra z tytułem.:D Ale to tylko takie moje odczucia;p

Amelia Grey pisze...

Za mną dopiero jedno spotkanie z tą autorką, ale na pewno nie ostatnie. Zazdroszczę tych dwunastu:) A po książkę sięgnę na pewno, bo recenzja bardzo zachęcająca:)

Donna pisze...

Picoult i ja nie bardzo za sobą przepadamy :)
Jednak na iPodzie czeka audiobook "Dziesiątego kręgu", więc może tym razem zmienię zdanie, co do stylu tej pisarki.
Pozdrawiam,

Dosiak pisze...

Mogę podpisać się pod zdaniem "Jodi Picoult jest mistrzynią słowa pisanego". Czasami pisarka zaczyna denerwować mnie pewnym kluczem, według którego konstruuje swoje historie, ale i tak do niej wracam. Uwielbiam jak Picoult w mistrzowski sposób nakreśla relacje między bohaterami, ich psychikę i reakcje na to, co zsyła im los. "Czarownice z Salem Falls" jeszcze przede mną, ale już nie mogę doczekać się lektury. Pozdrawiam :)

Ruczek pisze...

Z twórczością Jodi Picoult planuję zapoznać się już od dłuższego czasu, jednak do tej pory nie udało mi się tego zrobić. Może zatem ta pozycja, która interesuje mnie najbardziej z jej książek, w końcu mnie do tego skłoni. Już wcześniej "Czarownice z Salem Falls" przyciągnęły moją uwagę, ale dopiero Twoja recenzja pokazała mi, jak bardzo chciałabym tę pozycję przeczytać. Zatem dziękuję i idę planować łowy :D

Marzenia do spełnienia... pisze...

Dziś skończyłam czytać "Czarownice ..." ^^ Urzekła mnie ta historia. Świetnie się ją czytało. Aż żal, że to już koniec. Z przyjemnością sięgnę po kolejny tytuł autorstwa Picoult :)
Pozdrawiam, Kamila.

Prześlij komentarz