07 listopada 2012

John Marsden - Jutro 3: W objęciach chłodu

Wybuchła wojna. Twoja rodzina, znajomi i przyjaciele znaleźli się daleko od Ciebie. Nie wiesz, gdzie ich szukać, jak możesz ich uratować. Ty jesteś na wolności. Możesz robić niemalże wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Niemalże - bo musisz pilnować swojego życia. Nie możesz zginąć, bo kto wtedy uratuje bliskie Twemu sercu osoby? Noce spędzone na łonie natury, pod gołym niebem. Zmarznięte ręce, których nie chce nawet ogrzać słabe ciepło rozpalonego ogniska. Tylko Ty. I kilkoro innych szczęśliwców. Tak, szczęśliwców. Bo pomimo wszystkiego, jesteście wolni niczym ptaki. Możecie rozwinąć swe skrzydła, zaszyć się w jakimś bezpiecznym miejscu i przeczekać burzę. Musicie jednak uważać, by tych skrzydeł nikt nie podciął. Bo wtedy nastąpi katastrofa. Wtedy wszystko straci sens. Zniknie za horyzontem rozpaczy. A marzenia pójdą spać. Na zawsze.

Po wydarzeniach ostatnich tygodni nic już nie jest takie samo. Wszystko się zmieniło. Wszystko i wszyscy. Ellie i jej przyjaciele dokonali wielu niemożliwych rzeczy.  Nie ma jednak czasu na odpoczynek. Muszą działać dalej. Tym razem chcą uderzyć w Zatokę Szewca - miejsce tak bardzo użyteczne dla wrogów. Port, do którego zwożeni są nowi żołnierze, prowiant, a także broń. Wyeliminowanie Zatoki z gry mogłoby spowodować wielkie zamieszanie i dezorganizację. Więc cóż zaszkodzi podłożenie jednej, niewielkiej bomby...?

Poprzednie części serii o przygodach Ellie i spółki wywarły na mnie pozytywne wrażenie. Zarówno pierwszą jak i drugą część czytało mi się bardzo miło, byłam pozytywnie zaskoczona świeżością pomysłów Marsdena. Fakt, seria jest niebanalna, ciekawa i intrygująca, jednak po przeczytaniu tomu drugiego jakoś niespecjalnie paliło mi się, by zapoznać się z kolejną, trzecią już częścią - Jutro 3: W objęciach chłodu. Zawsze znajdowało się coś ciekawszego, ważniejszego do przeczytania. Jednak jestem osobą dosyć pedantyczną (haha, zabawne!) i wychodzę z założenia, iż każdą serię, którą się rozpoczęło, trzeba zakończyć. Zwłaszcza jeśli poprzednie części wywarły na odbiorcy pozytywne wrażenie. Więc kiedy już trzecia odsłona przygód przyjaciół z Piekła wpadła w me czułe objęcia, zasiadłam wygodnie i rozpoczęłam subtelną degustację. Zaczęło się strasznie. Zacznijmy może od tego, iż otwierając książkę na pierwszej stronie, mą twarz owionął delikatny, chłodny powiew nudy. Odłożyłam ją więc na bok, podeszłam do szafy, wyjęłam z niej ciepłą czapkę i najgrubsze rękawiczki, szczelnie opakowałam się wełnianym szalikiem, i powróciłam na miejsce zbrodni, by tam dokonać swego żywota. Nie nastawiałam się sceptycznie, ani trochę. Boże broń. No może troszeczkę. Troszeńkę więcej niż troszeczkę... No, ale. Nie było tak źle! Powoli smakowałam każde zdanie, starałam się skupić na jakże trudnej i wielce niebezpiecznej sytuacji naszych bohaterów. Pudło. Urok dwóch pierwszych części już na mnie nie zadziałał. Momentami było sztucznie, banalnie, zbyt łatwo. Były chwile, podczas których nudziłam się niemiłosiernie, i nie przerywając lektury, wnioskowałam z powagą, cóż mogłoby się stać, gdybym wsadziła Jutro 3: W objęciach chłodu do mikrofalówki i nastawiła podgrzewanie na dwie minuty. Byłoby gorąco, zaręczam. Gdzieś w połowie książki skończyłam analizować krok po kroku mikrofalowe eksperymenty, bo w końcu w książce zaczęło się coś dziać. Tak, to zapewne zasługa podgrzania atmosfery! Chociaż nie, wróć. Przecież jeszcze nie wsadziłam dzieła Marsdena do Kuchennego Odgrzewacza Obiadów. Coś więc było nie tak. No zaraz! Akcja w końcu nabrała tempa, bohaterowie ożyli, zaś fabuła odkryła przede mną coś interesującego. Lepiej późno niż później, no nie? Czy jakoś tak.

Oczekiwania miałam wielkie, gdyż dwie poprzednie części serii reprezentowały naprawdę dobry poziom i postawiły poprzeczkę bardzo wysoko. Niemądra ja, myślałam, że jak już dwa razy było tak świetnie, to będzie już do końca. Nic bardziej mylnego. Zawód boli najbardziej, jednak da się go przeżyć. Jutro 3: W objęciach chłodu tak jak i poprzedniczki, napisana jest z punktu widzenia Ellie, prostym, miłym w odbiorze językiem. Jak już wcześniej udało mi się wspomnieć, ani fabuła ani akcja nie powalają na kolana. Im brniemy w powieść dalej, głębiej, tym jest coraz lepiej. W tej części zabrakło mi nieco błyskotliwych komentarzy bohaterów, czy też po prostu żywszej akcji. Momentami bywało szaro i smutno, chwilami jednak jasne promyki nadziei przebijały mgłę nudy i wzbudzały na moich policzkach rumieńce emocji. Cóż mogę rzec o bohaterach? Przez dwa pierwsze tomy zdążyłam się przyzwyczaić do ich niebanalnych, choć lekko niedopracowanych sylwetek. Pod pewnym względem nic się nie zmieniło - Ellie irytuje, Lee wywołuje u mnie wstręt, Homer bawi, Fi zachwyca, zaś Robyn nie wzbudza żadnych głębszych uczuć. Postaci przeciętne, niczym specjalnym się nie wyróżniające. Szału nie ma. Ale i tak ich lubię. Pomimo wszystkich wad. Podziwiam fakt, iż umieją poradzić sobie w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Nie wyobrażam sobie, bym mogła znaleźć się na ich miejscu. Przeraża mnie to. Chyba wolałabym zginąć. Tak po prostu.

Jednym z największych plusów książki jest zdecydowanie motyw wojenny, na którym opiera się cała fabuła. Wojna nie jest tematem, który hołubię i cenię ponad wszystko, jednak w przypadku serii autorstwa Johna Marsdena, zjawisko to ukazane jest w dosyć ciekawym świetle. Nie spotkałam się jeszcze nigdy z żadną powieścią, która opierałaby się na podobnych motywach. A miało prawo powstać tego wiele - choćby z tak błahego powodu, iż pierwsza część Jutra wydana została w Australii w 1993 roku. Naśladowców mogło znaleźć się wielu. Niesamowicie intryguje mnie fakt, dlaczego dopiero teraz postanowiono wypromować Marsdena w naszym kraju. Po tylu latach! Nie wiem co było tego przyczyną, jednak pomimo tak wielu wad, seria ta na zawsze zagościła w moim sercu. Pomimo sporej ilości nudnych scen, chwilowych zaników pomysłów i przerysowania niektórych wydarzeń - nie było tak źle. Ja po prostu lubię panikować. A zresztą, muszę powstrzymać słowa cisnące się na me usta. Sami się przekonajcie, czy trzecia część tak bardzo odbiega od poprzedniczek. Ja, Wyrocznia, kończę już swój monolog. Ostateczny wyrok pozostawiam Wam, kochani Czytelnicy.

Jutro 3: W objęciach chłodu to już trzecia część serii opowiadającej o przygodach grupy nastolatków walczących z wybrykami zimnej wojny. Część nieco gorsza od swych poprzedniczek, zawierająca wiele nudnych scen i mało rzeczywistych wątków. Pomimo wszystkiego jednak, polecam serię autorstwa Johna Marsdena. Jest inna od wszystkich, świeża i pomysłowa. Ciekawe tylko, jak będzie dalej. Czy kolejny tom zaskoczy mnie pozytywnie? Czy okaże się być jeszcze gorszy niż trzeci? To się dopiero okaże.

Ocena: 7/10

„Jedenasta wieczorem przyszła i minęła. Maszerowaliśmy dalej. Kilka godzin później spojrzałam na zegarek. Było dwanaście po jedenastej.”

Jutro
Jutro | W pułapce nocy | W objęciach chłodu | Przyjaciele mroku | Gorączka | Cienie | Po drugiej stronie świtu

14 komentarze:

Anonimowy pisze...

świetna recenzja

Irena A. Bujak (Bujaczek) pisze...

Zdecydowanie na początku mało się działo, ale jakoś mi to nie przeszkadzało.

Czwarta część leży na półce i czeka sobie na czas gdy poczuję chęć jej przeczytania :D

Sylwuch pisze...

Od pewnego czasu kusi mnie ta seria, jednak trochę obawiam się ilości tomów. Niestety, mam tak, że zaczynając jakiś cykl, muszę go skończyć, nawet jeśli każda kolejna część jest coraz gorsza... ;-)

Noriko pisze...

Wysoko oceniłaś tą książkę,dlatego też mam zamiar sięgnąć po pierwszą część ;)

Chabrowa pisze...

Mam w planach pierwszą część

Amelia Grey pisze...

Również jestem za tym, a kończyć serie, które się zaczęło (no chyba jeżeli skończyć się zwyczajnie nie da:))
Co do Jutra, to całą serię bardzo lubię, zatrzymałam się obecnie na 5 części, ale oczywiście zamierzam ją dokończyć:)

Futbolowa pisze...

Ja tym razem w innej sprawie, bo aktualnie robię porządek w linkach. Zawsze znajdujesz się u mnie na samym dole w aktualizacjach, bo nie wykrywa Twojego kanału RSS i nie widać aktualizacji :((

Ruczek pisze...

Mam tę serię w planach, ale oczywiście najpierw muszę zdobyć tom pierwszy :D W każdym razie całość zapowiada się ciekawie :))

miqaisonfire pisze...

Niestety nie miałam okazji jeszcze przeczytać żadnej książki z tej, tak znanej, serii. Ale obiecuję to nadrobić, bo zachęcasz.

Violy pisze...

Zmieniłam adres bloga ;)
Teraz zapraszam na http://tchnienie-literatury.blogspot.com/

Madame K. pisze...

Ja uwielbiam tą serię i poluję obecnie na 6 część. Piąta czeka na półce:)

Szmaragdowa Księga pisze...

Ja osobiście nie przepadam za książkami, których akcja jest związana z wojną. Widziałam tę serię u mnie w bibliotece i myślę jednak, że gdybym nie miała pomysłu jaką książkę wypożyczyć to wybiorę ,,Jutro'', ale jak na razie mam w planach sporo innych pozycji. Poza tym fajnie tworzysz recenzje. Mówiąc prosto z mostu - nie zanudzasz ;) Widzę, że jestem 200 osobą obserwującą :)

szarikow pisze...

Już dawno czytałam 2 część Jutra, ale jak dotąd do 3 nie mogę się przełamać. Może kiedyś to nastąpi może nie :(

Póki co zapraszam do siebie na konurs :)
http://knigiszarikowa.blogspot.com/2012/11/wygrywajka-u-szarikowa-losowanie.html

versatile pisze...

Pierwsza część raczej średnio mi się podobała, jednak mimo wszystko w przyszłości sięgnę chyba po inne części :)

Prześlij komentarz