08 grudnia 2012

Keri Arthur - Niebezpieczna rozgrywka

Kącikiem oka dostrzegasz rude, ogniste włosy. Wsłuchując się dokładnie w przemawiający do Ciebie zgiełk miasta, słyszysz jej delikatne stąpanie. Nim zdążysz zrobić dwa kroki, ona robi ich dziesięć. Niepostrzeżenie znajdzie się tuż za Tobą. I co wtedy? Dasz się poskromić jej gorącemu temperamentowi czy będziesz walczyć do utraty tchu? Pierwsza opcja wydaje się lepsza, bo z nią nie wygrasz. Ale tak czy tak, zginiesz. A ona, wykonując swą pracę, jest bezwzględna. Jest perfekcjonistką. Czuję Wasz strach. Wiecie już o kim mowa? A kto by nie wiedział! Oczywiście, że chodzi tu o zmysłową, charyzmatyczną i pełną wdzięków Riley Jenson, kobietę, która jest dhampirem - pół-wilkołakiem i pół-wampirem. Strach ogarnął Was już do reszty? Znakomicie. W takim razie rozpoczynamy zabawę. Będzie gorąco. Bardzo gorąco.

Nocne kluby to jedna z ulubionych rozrywek Riley Jenson. Jako rzadkie połączenie wilkołaka i wampira, Jenson jest uzależniona od pełni księżyca, która tylko wzmaga w niej potrzebę seksu. Jeden z tych klubów, znajdujących się w podziemnym, mrocznym półświatku Melbourne, zaczął stanowić dla bohaterki obsesję. I to nie z powodów prywatnych - okazuje się, iż ów klub stanowi teren łowiecki dla pewnego groźnego mordercy, którego Riley musi dopaść. Dziewczyna popada w kolejne, dobrze jej już znane tarapaty. Dodatkowo wciąż ma na głowie sprawę swojego eks-kochanka, a także byłego współpracownika, który zszedł na złą drogę. Szanowni Państwo, oto wielce zagmatwany świat Riley Jenson. Witamy serdecznie.

Lubię mówić, że seria Keri Arthur o przygodach niesamowitej Riley Jenson, jest serią inną, innowacyjną, odkrywczą i niebanalną. Co z tego, że prawie wszystko w tym cyklu kręci się wokół seksu - przecież jest to temat na topie, zwłaszcza w ostatnich miesiącach. Pierwsze trzy części cyklu ogromnie przypadły mi do gustu, choć bijąc się w pierś, rzec muszę, iż trzecia wypadła trochę słabiej niż dwie pierwsze. Niesmaczne opisy, wybujałe wydarzenia, zbyt kolokwialne dialogi - jestem w stanie zrozumieć wszystko, jednak to przekroczyło wszelką granicę przyzwoitości. Dlatego też tak bardzo obawiałam się kolejnego, czwartego już spotkania z twórczością Arhur. Sceptyczne nastawienie ogarnęło mnie do reszty, bałam się, że to już nie będzie ta sama, fenomenalna, porywcza, inspirująca Riley Jenson co kiedyś. Jak już zdążyliście się nie raz, nie dwa przekonać, mam ogromną tendencję do panikowania. Tak było i tym razem. Niebezpieczna rozgrywka w mych oczach zapunktowała naprawdę wysoko, dużo wyżej niż Kuszące zło. Jojczenie się nie przydało, niepotrzebnie zszargałam sobie tyle nerwów na dumanie: a co będzie, jeśli...? Ostatnimi czasy stanowczo za dużo myślę, oj tak.

Niebezpieczna rozgrywka nie zaskakuje czytelnika niczym nowym, czego nie można było doświadczyć przy lekturze poprzednich tomów cyklu. Charyzmatyczna, wielce fenomenalna główna bohaterka czaruje i urzeka, jej przygody wywołują palpitacje serca, zaś akcja trzyma w napięciu. Wszystko to ubrane jest w przeciętny, ale miły w odbiorze język. Ech, coś za słodko się zrobiło. Czyżbym za bardzo słodziła? Wydaje mi się, że nie. Mówię tylko, jak jest. Otóż cykl Zew nocy jest jednym z tych cykli, które idealnie spisują się jako mało ambitna, ale bardzo emocjonalna rozrywka. I tak dzieje się niezmiennie przez wszystkie cztery części serii - a przed nami jeszcze pięć! Jak już wcześniej udało mi się wspomnieć, na największą uwagę czytelnika zasługuje postać głównej bohaterki, Riley Jenson, gdyż to właśnie jej sylwetka jest motorem napędowym całej serii. To właśnie dla niej przedzieram się przez gęste chaszcze tych drobnych literek, bo jestem ciekawa, cóż moja ulubienica nowego wymyśli i jak poradzi sobie w danej sytuacji. Jenson jest jedną z moich ulubionych postaci literackich, bo wyróżnia się i lśni własnym blaskiem. Takich bohaterów nam trzeba, to jest to.

Nic nie jest jednak tak kolorowe, jakby się mogło wydawać. Niebezpieczna rozgrywka to powieść wciągająca, owszem, lecz zabrakło mi tu jednego szczegółu, tak bardzo ważnego w poprzednich częściach cyklu - księżycowej gorączki. Nie mówię, że wielbię pod niebiosa opisy seksualnych dokonań mojej ulubienicy Riley, jednak stanowiły one z pewnością ciekawy aspekt poprzednich tomów. W Niebezpiecznej rozgrywce wciąż jest mowa o wilczej naturze Jenson, pojawiają się seksualne wątki, jednak nie są one ukazane w tym samym świetle, z tym samym przepychem jak wcześniej. Riley wciąż jest otwarta na nowe propozycje i nie boi się załatwiać spraw przez łóżko, co to, to nie. Ale w tej części wszystko było trochę... inaczej. W sumie, nie wiem jak to ująć słowami. Przeczytacie, to się dowiecie o co mi chodzi. Bo choć słowa mają olbrzymią moc, czasami nie potrafią przekazać wszystkich uczuć i emocji. Niestety. Wracając jednak do tematu seksu, związków i tym podobnych - uwielbiam 'związek' (chociaż w sumie już nie wiem, jak to nazwać) Riley z Quinnem. Jest on zagmatwany, a zarazem fascynujący. Elektryzuje i zaskakuje. Stanowi on kolejny element układanki, który sprawia, iż seria Zew nocy tak bardzo mnie pochłania. Pomysły Keri Arthur są inne, ciekawe, przemyślane i wprost niesamowite. Wielbię tą kobietę, oj tak.

Cóż, jak więc widzicie Moi Drodzy, popadam z jednej skrajności w drugą. W przypadku poprzedniego tomu, narzekałam, że zawiera on za dużo seksistowskich i obleśnych sytuacji. W przypadku Niebezpiecznej rozgrywki narzekam, że ów sytuacji było za mało. Jeszcze się taki nie urodził, co by mi całkowicie dogodził. Jedno jest jednak pewne: serię Zew nocy wielbię całym sercem, ponad wszystko, zawsze i wszędzie. W obecnym momencie, gdy rynek wydawniczy opanowany jest książkami z gatunku paranormal romance, gdzie co druga powieść opowiada o tym samym, trudno jest znaleźć coś oryginalnego. Tym 'czymś' są właśnie dzieła Keri Arthur. Niebezpieczną rozgrywkę polecam wszystkim miłośnikom Riley Jenson, a całą serię czytelnikom, którzy mają ochotę na niebanalny, ciekawy paranormal. Natomiast ja z niecierpliwością wyczekuję już piątej części cyklu. Będzie się działo, oj będzie.

Ocena: 9/10

3 komentarze:

Sol pisze...

Cieszę się, że książka trzyma poziom :D Posiadam ją w swoich zbiorach i w końcu muszę się za nią zabrać!

Amelia Grey pisze...

Aż wstyd się przyznać, ale nie wiedziałam, że jest taka seria. Słyszałam o "Niebezpiecznej rozgrywce", ale myślałam, że to książka z tych pojedynczych, bez kontynuacji.
Jeżeli Tobie się tak podobała, to chyba mogę być spokojna i zacząć jej szukać:)
A tak swoją drogą, to uwielbiam te Twoje wstępy do recenzji:)

Sol pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.

Prześlij komentarz