13 stycznia 2013

Trudi Canavan - Królowa Zdrajców

Drogi Czytelniku, czy wyobrażałeś sobie kiedyś, jak wyglądałby nasz świat, gdyby istotną rolę odgrywała w nim magia? Gdyby ludzie podzieleni byli na tych, którzy magią władają od urodzenia, a także tych, których przywilej rzucania uroków ominął? Wyobraź sobie zatem, iż jesteś człowiekiem urodzonym w szlachetnej rodzinie, zaś Twoim przeznaczeniem jest uczęszczać do Gildii Magów, gdzie starsi magowie nauczą Cię, jak wykorzystywać Twoją moc, a także Twój potencjał. Którą z dróg wybierzesz? Zostaniesz uznanym alchemikiem, mądrym uzdrowicielem, czy może sprytnym wojownikiem? No chyba, że... Nie, nie powinnam o tym mówić. Ale skoro już to czytasz... Może chciałbyś zostać Czarnym Magiem? Nauczyć się wielu naprawdę skomplikowanych czarów? Być wyżej rangą od tych zwykłych magów? To byłby dopiero niezwykły przywilej, czyż nie? Musisz jednak pamiętać, że czarna magia jest zakazana, i jeśli obierzesz właśnie ten kierunek, spotkasz się z wieloma przykrościami na Twej życiowej drodze. Wybór należy do Ciebie. To, jak postąpisz, to wyłącznie Twoja decyzja. W końcu to Twoje życie, i tylko Ty wiesz, co chcesz z nim zrobić. Porządnie się zastanów, a w międzyczasie ja zabiorę Cię na niezwykłą podróż, pełną niebezpiecznych przygód, wgłąb tajemniczej Sachaki. Ruszajmy czym prędzej.

Lorkin, syn Sonei, powraca po kilkumiesięcznej nieobecności do Sachaki. Królowa Zdrajców powierzyła mu niezwykle ważną misję - jest on odpowiedzialny za wynegocjowanie przymierza pomiędzy jego ludem, a Zdrajcami. Lorkin posiada wiedzę, która pomoże Gildii Magów się rozwinąć w nowych kierunkach, lub która sprawi, iż młody Czarny Mag na zawsze pozostanie wygnańcem. Jaki los go czeka? Czas pokaże.

Twórczość Trudi Canavan jest dla mnie niezwykle ważna, gdyż mogę powiedzieć, iż razem z nią dorastałam. Pamiętam, jakby to było wczoraj, siebie, jasnowłosą dwunastolatkę, sięgającą pulchną łapką na półkę z nowościami w empiku, po pierwszą część Trylogii Czarnego Maga, tuż przed wyjazdem na moją drugą w życiu zieloną szkołę. Całe dwa tygodnie bez ukochanej Rodzicielki (tak, długo jeszcze trzymałam się matczynej spódnicy) miało mi zrekompensować morze, przyjaciele i magiczny świat Gildii Magów. Już wtedy byłam niezłym koneserem literatury fantastycznej, i nie zachwycałam się byle czym. Pamiętam, że przygody Sonei porwały mnie do reszty, i zamiast integrować się z przyjaciółmi, grając w siatkówkę na cudownej, złocistej plaży, mając tuż pod nosem niezwykle urokliwe morze, ja wolałam siedzieć bezpiecznie na kocu, wylegiwać się w promieniach nadmorskiego słoneczka i z wypiekami na twarzy pochłaniać słowa spisane przez Trudi Canavan. Po powrocie do Krakowa od razu udałam się po zakup drugiego i trzeciego tomu. A potem kupowanie kolejnych pozycji autorstwa pewnej niezwykłej Australijki stało się już rutyną. I tak jest do dzisiaj. Pani Canavan - dziękuję pani za te kilka wspólnych lat. Dziękuję za cudowną rozrywkę. Dziękuję za magiczne wspomnienia. Dziękuję za wszystko.

Królowa Zdrajców, to, jakby nie patrzeć, już szósta część przygód Sonei, Cery'ego i ich przyjaciół. Świat Gildii Magów czaruje i uzależnia także i tym razem. Po przeczytaniu poprzedniego tomu Trylogii Zdrajcy, jaką jest Łotr, czułam wielki niedosyt i nie mogłam doczekać się kolejnej części, która wyjaśniłaby wszelkie niedokończone sprawy. Długo przyszło mi czekać, ale powiem jedno: było warto. Cudownie było, już po raz szósty, otoczyć się tak dobrze mi już znanymi postaciami, mentalnie przejść się znajomymi korytarzami Gildii Magów, tak niesamowicie znów było usiąść i przeżyć nowe emocje z moimi ulubionymi bohaterami! Sentyment do twórczości Trudi Canavan mam wielki, i nigdy się to nie zmieni. Królowa Zdrajców to fenomenalna uczta literacka, o jakiej każdy potencjalny czytelnik może sobie tylko pomarzyć. Bogaty, niezwykle obrazowy język pobudza naszą wyobraźnię, akcja mocno trzyma w napięciu, zaś fabuła jest doskonale rozplanowana i nie pozostawia czytelnikowi ani chwili na nudę. Kiedyś, dawno temu, zarzucałam Canavan, że jej powieści są dosyć ubogie w opisy - teraz się to diametralnie zmieniło. Autorka z niesamowitą lekkością opisuje świat, postacie, emocje i uczucia, drobiazgowo, ale z umiarem. Jest coś takiego w jej stylu pisania, co przyciąga potencjalnego odbiorcę i nie pozwala mu się ani na chwilę oderwać od lektury. Genialnych pomysłów Trudi zachwalać tutaj nie muszę, bo ci, którzy czytali chociaż jedną pozycję autorstwa tejże pisarki, doskonale wiedzą, na co ją stać. Canavan lubuje się w tworzeniu lekkiej, ale niezwykle skrupulatnej i obrazowej fantastyki, co przychodzi jej wyśmienicie. Stąd te miliony czytelników na świecie. Świat szaleje za Trudi, oj tak. Ku temu nie ma żadnych wątpliwości.

Jedną z największych zalet powieści jest jej wielowątkowość i spójność. Canavan w Królowej Zdrajców prowadzi cztery wątki główne, które raz za razem się ze sobą przeplatają, tworząc spójną całość. Genialność autorki jest tym większa, że nie gubi się ona w swych pomysłach i układa wszystkie wydarzenia w pewien chronologiczny szereg, coby czytelnik się nie pogubił w natłoku nowych sytuacji. I tak właśnie, szósta część opowiadająca o świecie Gildii Magów przedstawia nam dalsze losy Lorkina w Sachace, żmudną walkę Cery'ego, Anyi i Lilii z dzikim magiem Skellinem, mówi o burzliwych problemach osobistych Dannyla i politycznych obowiązkach Sonei względem Sachaki. Czyli standard. Dobrze nam już znany świat po raz kolejny zaskakuje, zaś bohaterowie dorośleją na naszych oczach. A właśnie, bohaterowie. Trudi ma niezwykłą zdolność do tworzenia naprawdę ciekawych i wartościowych postaci. Świat Gildii Magów i Sachaki opiewa w przeróżne charaktery, każda z postaci jest inna i wyjątkowa. Każda z nich wyróżnia się na tle reszty, ma swój określony schemat zachowań i humorów. Wielobarwna gama charakterów zachwyca i nie pozwala na nudę i schematyczność. Królowa Zdrajców to prawdziwe dzieło, książka bogata i atrakcyjna. Pełna uczuć - tych dobrych i złych. Zapewnia niebanalną rozrywkę, a do tego porusza wiele ważnych, życiowych tematów, jakimi są miłość, przyjaźń, akceptacja... No właśnie, miłość. Wielu czytelnikom nie spodobał się fakt, iż Trudi wsypała w karty swych powieści szczyptę homoseksualizmu. Mnie to absolutnie nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, jestem zachwycona. Bo w ten sposób Canavan pokazała, że każda miłość jest dobra. Na tle fantastycznej opowieści rzuciła kontrowersyjne hasło i wplotła w historię magicznej krainy nić realnego świata. Brawa się należą. I to na stojąco. Niezwykle kontrowersyjny, ale sprytny zabieg. Coś wspaniałego.

Uradowana jestem ogromnie faktem, iż poziom powieści nie spadł głębiej niż dno, jak to się zazwyczaj dzieje przy kontynuacjach danych powieści, a wręcz przeciwnie - z każdą kolejną książką Trudi Canavan udowadnia swym miłośnikom, że potrafi naprawdę wiele, i że jeszcze nie odkryła przed nami wszystkich kart. Królowa Zdrajców to doskonała kontynuacja poprzednich części, spójna i pełna kolejnych fascynujących przygód dobrze nam znanych bohaterów. Intryguje mnie fakt, czy autorka pociągnie opowieść o magach kolejną trylogią lub chociażby jeszcze jedną powieścią, czy już na zawsze pożegnała się z uwielbianym przez miliony czytelników światem Gildii Magów. Zakończenie Królowej Zdrajców niczego nie obiecuje, jednak nie wzbrania przed kontynuacją. No cóż, zobaczymy. Ja jednak mocno trzymam kciuki za kolejną opowieść z magami w roli głównej, gdyż nie jestem w stanie na chwilę obecną pożegnać się ze swymi ulubionymi postaciami. Zbyt wiele z nimi przeszłam, zbyt wiele dzięki nim się nauczyłam. Zbyt dużą rolę odegrali w mym życiu. Jestem dobrej myśli. Czuję w kościach, iż Trudi Canavan jeszcze nieraz nas zaskoczy.

Ocena: 10/10

„Ci, których kocha Złodziej, nigdy nie są bezpieczni.”

Trylogia Zdrajcy
Misja Ambasadora   |   Łotr   |   Królowa Zdrajców

7 komentarze:

Querida pisze...

Uwielbiam Trylogię Czarnego Maga, ale niestety nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z tą serią. Na pewno jednak postaram się to zmienić. :)

Madame K. pisze...

Jakoś nigdy jeszcze nie pomyślałam, żeby sięgnąć po powieści Trudi Canavan. Słyszałam o niej dobre i te złe rzeczy i nadal nie wiem co myśleć. Gatunek to zupełnie nie moja bajka, ale być może mi się spodoba? Jak po takiej recenzji przejść obok tej serii obojętnie?

Cassin pisze...

Uwielbiam powieści pani Canavan :)
Z tej sequelowej serii czytałam tylko tom 1, ale następny jest już w biblio - to może w przerwie międzysemestralnej się pokuszę :)
Szczególnie, że taka ocena :d

cyrysia pisze...

Osobiście nie lubię wielowątkowości w fabule, ale może w przypadku tej książki nie będzie, aż tak źle, skoro wszytko zgrabnie ze sobą harmonizuje. ,,Kręci'' mnie natomiast czarna magia, dlatego, jak nadarzy się okazja, to bardzo chętnie poznam tę trylogię.

Agatonistka pisze...

Mam za sobą Trylogię Czarnego Maga, dobrze mi się czytało, ale jakoś nie wciągnął mnie ten świat na tyle, by śledzić kolejne Trylogie. Może kiedyś się jeszcze skusze na przeczytanie, ale pewnie nie prędko.

Simon pisze...

Rewelacyjna recenzja. W swoich zbiorach posiadam "Misję Ambasadora". Nie mam okazji żeby ją przeczytać. Zastanawiam się czy nie zacząć od Trylogii Czarnego Maga, żeby w pełni zrozumieć fabułę Trylogii Zdrajcy.

kasandra_85 pisze...

A ja nawet pierwszego tomu nie przeczytałam:(

Prześlij komentarz