18 lutego 2013

Blue Jeans - Czy wiesz, że Cię kocham?

Zakochani podobno mają lepiej. Nikt nie jest w stanie ich rozdzielić, są osobnymi istotami, a jednak figurują jako jedność, zawsze mogą na siebie liczyć, zaś jedno u drugiego wywołuje motylki w brzuchu... Każdemu z nas, bez wyjątku, marzy się miłość jak z bajki. Każda istota na tym świecie, chociażby podświadomie, szuka swojej drugiej połówki, by razem z nią doczekać końca swych dni. Zrobiło się ponuro, zbyt daleko się zapędziłam? Masz rację, kochany Czytelniku. Miłość to przede wszystkim radość z życia, wspólne odkrywanie świata, coraz to nowsze przygody i doświadczenia - piękno tkwi właśnie w tym, że po zakochaniu się świat odkrywamy na nowo. Ale nie zawsze jest tak cudownie, oj nie. Czasami miłość rani. Serce rozpada się na miliony kawałeczków. I co wtedy? Nikt nie zna na to pytanie odpowiedzi. Miłość to piękne uczucie, ale nie warto z nim zadzierać. Bo w samoobronie może zrobić nam dotkliwą krzywdę...

Kończy się szkoła, w końcu nastaje błogi okres dwumiesięcznego lenistwa. Ostatnie miesiące nie były najlepsze dla Pauli i jej przyjaciółek, dlatego też dziewczyny postanawiają w pełni wykorzystać wakacje. Długie, gorące dni sprzyjają letnim miłościom. Przekona się o tym Paula, która wciąż nie może zapomnieć o boskim Angelu, lecz zaczyna coś czuć do niedawno poznanego Francuza, Alana. Czy jej przyjaciółki odnajdą wymarzone szczęście w miłości? Wakacje to cudowny czas, czas, kiedy marzenia się spełniają. Czy los wysłucha próśb czterech przyjaciółek i pozwoli im  na szczęście?

Przed książkami młodzieżowymi wszelkiej maści bronię się rękami i nogami. Gryzę, kopię, drapię, pluję - byleby tylko ktoś nie ważył się pokusić mej uległej wyobraźni do przebrnięcia przez dramatyczne historie dzisiejszych nastolatków. Och, co to, to nie. Tego typu historie zupełnie mnie nie fascynują, co może dla innych wydać się faktem dosyć zaskakującym, gdyż, no cóż, sama takową nastolatką jestem. Ale nie, opowieści dziwnej treści o życiu mych potencjalnych rówieśników, jak dla mnie, powinny służyć jedynie jako papier łazienkowy, i mam nadzieję, że wiesz, Czytelniku, o jakim papierze konkretnie tutaj mówię (piszę?!). Czasami jednak wstępuje we mnie jakiś zły duch i zmusza do przeczytania książki figurującej na liście dla młodzieży. Zdobywam się wtedy na wielką odwagę i sięgam po jedną z tych obrzydliwie lepkich i słodziutkich powieści. Fuj. Gdy już poziom cukru w mym organizmie osiągnie maximum, odkładam książkę na półkę (czasami wyrzucam takową z furią w oczach przez okno), najczęściej ją kończąc, a potem płaczę jak głupia z radości, że tak, to już koniec! Euforia ogarnia mnie wtedy ogromna, co potęguje jeszcze fakt, iż mogę porwać laptopa w swe czułe objęcia, otworzyć Books-Silence i napisać Ci, kochany Czytelniku, jak bardzo cierpiałam przez te paręset stron. Ból uszlachetnia, czyż nie? Coś w tym stylu.

Piosenki dla Pauli to książka, której może nie wspominam z jakimś ogromnym sentymentem, jednak pamiętam, że pomimo swej lepkości i słodkości, w miarę miło mi się ją czytało. W miarę - nie wyolbrzymiajmy mego entuzjazmu. Miałam ogromną nadzieję, że autorowi po tym jednym dziele skończą się durne pomysły, i nie napisze już nic nowego. Ach, jakaż byłam głupiutka. Przecież facet się dopiero rozkręca! Pierwsza część była dopiero przekąską, teraz czas na danie główne, a potem, olaboga, deser. Zabijcie mnie, proszę. Tylko żeby nie bolało, okej? Dziękuję. Do kontynuacji przygód Pauli i jej przyjaciół, Czy wiesz, że Cię kocham? starałam się podejść dosyć pozytywnie i nie zrażać się już na samym początku. Skończyło się na popychaniu książki długim patykiem, w celu sprawdzenia, czy ta aby na pewno nie ma ochoty mnie ugryźć. Dobra wiadomość: nie miała. Ale potem wyrządziła mi dużo większą krzywdę, psując psychikę i wyobrażenie o potencjalnych rówieśnikach. Ach, jakże mi smutno. Tak, mój kochany Czytelniku, dobrze obstawiasz. Czy wiesz, że Cię kocham? wcale nie jest lepsza rangą niż Piosenki dla Pauli. Obawiam się nawet, że sięgnęła głębiej niż poprzedniczka. Ale czy da się sięgnąć głębiej niż dno? Po zakończeniu lektury tego czerwonego cudeńka (śmierdzi sarkazmem, czujesz?), wnioskuję, że się da. Zdecydowanie.

Uśmiech z mej twarzy starły już pierwsze strony powieści. Język, jakim posługuje się autor jest aż do bólu chaotyczny, kolokwialny i nieprecyzyjny. Wzięłam jednak głęboki wdech i brnęłam dalej, głębiej w czeluście książki. Nie wyszło mi to na dobre, bo po jakiejś godzinie zmuszona byłam wstać, zrobić sobie kawę, ofuknąć ze złością psa, wziąć środek na uspokojenie, i ponownie zasiąść do lektury, o zgrozo, tego czegoś, co nie powinno istnieć. Nie powiem, momentami bywało miło. Ale tylko momentami. Naprawdę, uwierz mi, mój drogi Czytelniku, ja naprawdę starałam się otworzyć serce na tę książkę, bardzo chciałam ją pokochać, albo chociaż polubić. Pudło. Nie udało się. Fabuła Czy wiesz, że Cię kocham? jest w dużej mierze tak idiotyczna, tak płytka i tak bardzo dziecinna, że na poważnie zastanawiałam się, czy pisał to dorosły facet, czy może dwunastoletnia dziewczynka. Nerwicy dostałam wielkiej, przewracałam kartki z zawrotną prędkością, bynajmniej nie po to, by z ekscytacją dowiedzieć się, co będzie dalej. Oj nie. Czytałam szybko, aby jak najszybciej skończyć tę końską dawkę cukru. W Czy wiesz, że Cię kocham? tak naprawdę nie dzieje się nic. Akcja stoi w miejscu. Potencjalny czytelnik może sobie poczytać tylko i wyłącznie o tym, jak bardzo Paula kiedyś kochała Angela, o tym, jak bardzo nie wie, czy Alan jest dla niej odpowiednim facetem, oraz o miłosnych przygodach paczki Pauli. Zacząłeś już ziewać? Nie kłam, wiem, że tak! Któż by był w stanie nie ziewać? No phi! Jak tak można?! Przecież fabuła tej książki jest tak szalenie fascynująca...

O bohaterach nie mam ochoty się wypowiadać. Nie chcę, ale jednak muszę, abyś, kochany Czytelniku, dostrzegł beznadziejność kunsztu pisarskiego i wyobraźni autora. Paula to zwykła, pusta, bardzo naiwna nastolatka, która przyciąga facetów jak miód pszczoły, choć nie ma w sobie niczego szczególnego. Postać niezwykle irytująca, dosyć starannie nakreślona, postać, której niestety, pomimo wielogodzinnych starań, nie udało mi się polubić. To samo tyczy się przyjaciółek głównej bohaterki - paczka młodych dziewczyn, którym w głowie tylko miłość, poza którą świata nie widzą. Niezwykle rozczarował mnie fakt, iż autor nie rozwinął w swojej powieści żadnych głębszych wątków, zmuszających do refleksji, a jedynie skupił się na ukazaniu przyjemnego żywota czterech hiszpańskich piękności. Wszystko, co tylko wyszło spod pióra Blue Jeans'a, jest aż do bólu przesłodzone i nierealne. Kolejną wadą książki, o której muszę wspomnieć, jest wątek miłosny pomiędzy Angelem, a jego nową miłością. To, jak ten facet zwodził tę biedną dziewczynę, jak bardzo nie mógł się zdecydować, czy ją kocha, ściskało mi serce. Nie wiedziałam, czy się śmiać czy płakać - ale kilka włosów z głowy wyrwałam. Innym określeniem tego się nie da ująć: głupota. Czysta głupota. Ciśnienie mi rośnie, nie chcę się dalej denerwować. Zarówno fabuła, akcja, jak i bohaterowie wołają o pomstę do nieba. Słabiutko, oj słabiutko.

Nigdy więcej. Nie, i już. Niby wszyscy dookoła mówią never say never, to jednak nie zamierzam wprowadzać tej zasady w życie, zwłaszcza w stosunku do książek młodzieżowych. Moja psychika za bardzo ucierpiała. Owszem, momentami czytało się miło, jednak Czy wiesz, że Cię kocham? zabiła moje szare komórki. Bawiłam się całkiem nieźle, ta książka otępia lepiej niż cała butelka Jack Daniels'a wypita duszkiem! Słaba, płytka opowieść o nastoletnich miłostkach, nie zawierająca w swej treści nic głębszego. A szkoda. Bo ta książka mogła mieć potencjał, lecz autor nie umiał tego wykorzystać. Zaskoczę Cię, kochany Czytelniku, jednak pewnym faktem: zamierzam sięgnąć po trzecią część przygód Pauli i jej przyjaciół. Chociażby tylko po to, by wyprać sobie mózg do końca. Ratliff jak szaleje, to już na całego!

Ocena: 3/10

14 komentarze:

Lenalee pisze...

No to już wiem, jakiej książki muszę unikać. :) Z resztą i tak mnie do niej nie ciągnęło.

Cassin pisze...

Nie zaryzykowałam lektury tomu pierwszego i chyba tak też uczynię z drugim. Pokusa się pojawi jak zobaczę książkę w bibliotece - ale wtedy tylko i wyłącznie z ciekawości może się zdecyduję ;)
Coś czuję, że nie dla mnie :D

Kadzia pisze...

Po recenzjach pierwszego tomu wyparłam z pamięci tę książkę i postanowiłam się za nią nie zabierać.. i tak też zrobiłam.
Druga część oczywiście też odpada.
Z resztą czytam teraz książkę, przy której żadna inna głupsza być nie może.

Tristezza pisze...

Czytałam pierwszy, dlatego też nie miałam zamiaru zabierać się za drugi, jak dla mnie to było totalne dno :( Na pewno nie przeczytam tej częsci.

Madame K. pisze...

Muszę powiedzieć Ci szczerze, że uwielbiam kiedy negatywnie recenzujesz książki, bo wychodzi Ci to wprost genialnie i aż chce się czytać takie posty.
Co do samej powieści to nie mam zamiaru sięgać nawet po pierwszą część. Nie słyszałam chyba na jej temat pozytywnej opinii to po co autor wydaje 2 część?

Cassiel pisze...

Nie czytałam nawet części pierwszej, chociaż w pewnym momencie chciałam. Teraz już z pewnością tego nie zrobię :D A recenzja wyszła Ci świetnie, tak lekko i ironicznie :]

Hanna pisze...

Pierwsza część została obrzucona błotem przez sporą część blogerów, a widzę, że i druga nie jest godna uwagi, dlatego nie mam zamiaru po nie sięgać.
Recenzja jak zwykle genialna! :)

tom571 pisze...

Nie czytałem i mimo ciekawej recenzji, daruję sobie tą pozycję. Pozdrawiam.

Chabrowa pisze...

A ja czytałam jedną bardzo pozytywną recenzję tej książki i teraz nie wiem. Chyba sięgnę po pierwszy tom i zobaczymy

Stray pisze...

O rany... Kolejna książka ląduje w moim spisie lektur, które należy omijać szerokim łukiem. Zresztą i tak nie przepadam za taką tematyką. Krew mnie zalewa, jak czytam o tych "strasznych" problemach, z którymi borykają się postacie...

Martha pisze...

o rany, już sama okładka odpycha. Przesłodzona, serduszka, a w jednym z nim 'miłość to skomplikowana sprawa' Panie Boże! Nie chcę po nią sięgać, a zresztą ja też za takimi książkami nie przepadam. Wole te pełne krwi i magi ;D

Anne18 pisze...

Piszesz fenomenalne teksty bardzo , ale to bardzo treściwe. Zawsze znajduję w nich to co sama chciałabym przeczytać.

charlie pisze...

uwielbiam twoje recenzje, dopiero dzisiaj trafiłam na bloga ale przeczytałam już recenzje wszystkich książek które znajdują się na twoim blogu i które ja przeczytałam i chciałabym przeczytać :))
dzieki bardzo za to co robisz :))

is-charlie.blogspot.com

Anonimowy pisze...

A ja uważam, że książka jest świetna i chętnie biorę się za 2 część i dalsze także :))))))))

Prześlij komentarz