28 kwietnia 2013

Libba Bray - Mroczny Sekret

Noc. Siedzisz sobie wygodnie w głębokim fotelu, błogim wzrokiem obserwując tańczące płomienie w kominku tuż naprzeciwko Ciebie. Na Twych kolanach umościł się mruczący kot. Małymi łyczkami popijasz gorącą czekoladę. I marzysz. Marzysz, bo marzenia to jedyna ucieczka od szarego, pospolitego świata, który nie robi Ci żadnych nadziei na przyszłość. Marzysz, bo to marzenia dają Ci siłę. Marzysz, bo... bo marzenia są piękne, i wbrew słowom innych ludzi, warto jest się w nich zatracić. Pamiętaj jednak, by nie stracić gruntu pod nogami, i nie upaść boleśnie. Bo marzenia dają siłę, ale czasami nawet one nie pomogą w potyczce z rzeczywistością. Nie zapomnij o tym. Nigdy.

Gemma to bardzo pewna siebie i stanowcza osoba, która do tej pory wiodła swój żywot w Indiach. Po niespodziewanej tragedii, jaka dotknęła jej rodzinę, dziewczyna zostaje umieszczona w londyńskiej Akademii Spence, gdzie młode dziewczęta uczone są wszystkiego, co przyda im się w dorosłym życiu. Gemmę męczą dziwne wizje, które nie są dla niej zrozumiałe. W Spence zaprzyjaźnia się z najbardziej wpływowymi dziewczętami, a także odkrywa w sobie zdolności, o których jej się nawet nie śniło. Pewne tajemnice wypłyną na światło dzienne, a wtedy życie dziewczyny zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni.

Cenię sobie książki, które mają swój klimat. Klimat, w którym dane mi się będzie zatracić, klimat, który sprawi, że poczuję swoistego rodzaju ciepło na sercu, które ogrzeje nie tylko moje wewnętrzne narządy, ale całą mnie. Łącznie z moją jakże schorowaną wyobraźnią, której nazwanie wybujałą jest delikatnym niedopowiedzeniem. Czasy wiktoriańskie są bardzo bliskie memu sercu, ubóstwiam wręcz dziewiętnasty wiek, jestem zagorzałą miłośniczką gorsetów, długich sukien, delikatności i nienagannych manier. Sama nie wiem, czy poradziłabym sobie w takim świecie, czy noszenie sukni do ziemi faktycznie byłoby tak fantastyczną sprawą, a przede wszystkim, czy wytrzymałabym z moim jakże nieujarzmionym, wybuchowym temperamentem, gdyby przyszło mi kierować miłe słowa nawet do swego wroga. Nie, chyba nie. Znając mnie, gdybym zastała na swej drodze istotę, której istnienie byłoby mi nie na rękę, nakazałabym, aby ktoś rozpiął mój ciasno zawiązany gorset, uniosłabym suknię tak, by nie ograniczała mi ona ruchów (prawdopodobnie pokazałabym w takim wypadku kostki, co prawdziwej damie nie przystoi, ale ja czerpałabym radość z łamania sztywnych i nudnych zasad, a co!), i zamachnęłabym się elegancko mą ozdobną parasolką, mając na celu ukatrupienie mojej ofiary. Nie, zdecydowanie, nie poradziłabym sobie w tamtych czasach. Ale pomarzyć zawsze można. Nieprawdaż?

Gdy już tak sobie zacnie podumałam na temat mej egzystencji w dziewiętnastym wieku, a dumanie to w sumie nigdy nie widzi końca, w moje czułe objęcia wpadł Mroczny Sekret, którego to pragnęłam już od dawien dawna, jednak jakoś tak się dziwnie złożyło, że do tej pory nie chciał on ujrzeć różowej świetlistości mego pokoju. Chociaż historia zawarta w tej powieści intrygowała mnie już od dawna, delikatnie kręciłam swym zadartym noskiem i wątpiłam, by dzieło to spełniło wszelkie moje oczekiwania. A tych było dosyć sporo. Zresztą, nie od dziś wiadomo, że ja swoje wymagania biorę z kosmosu, i chociaż perfekcjonistką nazwać mnie nie można, to oczekuję perfekcji od wszystkich lektur, z jakimi dane mi było się zapoznać. Kiedy już pokręciłam nosem nad Mrocznym Sekretem, stwierdziłam, że nie będę przedłużać mej palącej, jakby nie było, ciekawości, i pomimo wszelkich obiekcji rzuciłam się na tę książkę, jak gdybym książki nigdy nie widziała. Tak, sama przed sobą skrywałam ten głód lektury. Tak, przyznaję się do winy. Tak, to wszystko przeze mnie. Ktoś mnie powinien zbić po rękach. To jest w ogóle nie do pomyślenia. Brzydko, panno Ratliff, bardzo brzydko! Za karę pójdzie panna do kąta!

No dobrze, skończyłam już swój wewnętrzny monolog, który wcale nie świadczy o tym, iż mam rozdwojenie jaźni, więc możemy przejść do konkretnych spraw. Mroczny Sekret oszołomił mnie już od pierwszej strony, pierwszej linijki, pierwszego zdania. Od momentu rozpoczęcia lektury wiedziałam, że to jest coś, na co bardzo długo czekałam. Im bardziej wgłębiałam się w historię Akademii Spence, tym trudniej było mi powrócić do rzeczywistego świata, który w porównaniu z tym wyimaginowanym, stał się szary i nudny. Libba Bray zabiera czytelnika w subtelną podróż do dziewiętnastowiecznego Londynu, gdzie w bardzo praktyczny sposób otwiera przed nami drzwi przygody. Niebanalna, bardzo spójna i dobrze skonstruowana fabuła czaruje. Chociaż temat magii i fantastycznych istot w obecnych czasach nieco się już przejadł, w wydaniu Mrocznego Sekretu powraca on do łask. Język autorki jest bardzo obrazowy i lekki, także lektura stanowi samą przyjemność. Dawno już nie dane mi było zapoznać się z tak cudowną, opiewającą subtelnością opowieścią, która zaczarowała mnie do reszty. Jestem oszołomiona. 

Zakochałam się w niezwykłym klimacie Akademii Spence, i po raz kolejny przyszło mi dumać nad tym, czy aby na pewno urodziłam się we właściwych czasach. Na szczęście Mroczny Sekret pozwolił mi chociaż na parę godzin przenieść się w tamtejsze realia. Cały świat przedstawiony jest tak doskonale skonstruowany, że tym razem przeniesienie się w czeluści nieznanego mi dotąd świata, nie jest zasługą mej jakże perfekcyjnie rozwiniętej wyobraźni (skromność to moje drugie imię, wspominałam już kiedyś, nieprawdaż?). Stwierdziłam, że zarówno główna bohaterka, Gemma, jak i jej przyjaciółki, stanowiłyby dla mnie idealne towarzystwo. I stanowiły, chociaż nie do końca w takim sensie, w jakim bym chciała. No ale, jeśli się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Bray pokazała, że posiada zdolność nie tylko tworzenia niebanalnych historii, lecz również niezwykle charyzmatycznych, ciekawych, realistycznych i oryginalnych bohaterów. Sylwetki dziewcząt oraz pozostałych postaci zostały bardzo dobrze nakreślone, co dla mnie jest niesamowicie ważne. Co więcej, udało mi się poczuć sympatię do głównej bohaterki, a to często zakrawa o cud. Tak więc... czuję się spełniona.

Element fantastyczny w tej opowieści w tak subtelny, tak spójny sposób przeplata się z realiami dziewiętnastego wieku, że aż mam ochotę wyć z zachwytu. I pewnie za chwileczkę to uczynię, jednak pozwolę Ci, drogi Czytelniku, na napawanie się wdziękiem Mrocznego Sekretu bez zbędnych efektów specjalnych. Autorka nie poszła na łatwiznę, nie stworzyła kolejnej komercyjnej opowieści o biednej, zagubionej w świecie dziewczynce, która po wielu dramatycznych wydarzeniach odkrywa, że ma jakieś magiczne zdolności, a postawiła na niebanalne rozwiązanie, i stworzyła silną, stanowczą główną bohaterkę, która jest w stanie poradzić sobie niemalże ze wszystkim. Urocze opisy Akademii Spence pozwoliły mi się trochę rozmarzyć, chwilami miałam ochotę podreptać tymi niekończącymi się korytarzami, wśród spoglądających na mnie z obrazów postaci, znaleźć się w sali lekcyjnej, by liznąć choć trochę języka francuskiego... A przede wszystkim, zapragnęłam znaleźć się w wielkim salonie, gdzie dane mi byłoby rozsiąść się wygodnie w wielkim, miękkim fotelu, z dobrą książką w ręce, z tańczącymi iskrami ognia na przeciwko... Ech, marzenia są piękne. Pamiętaj o tym, kochany Czytelniku. Pamiętaj.

Ocena: 10/10


„Każde zakończenie stanowi początek czegoś nowego.”


Magiczny Krąg
Mroczny Sekret   |   Zbuntowane Anioły   |   Studnia Wieczności

13 komentarze:

Megajra pisze...

Piękna recenzja i nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę! Cieszę się, że „Mroczny sekret” Ci się spodobał, bo byłam się, że nie będzie dla Ciebie wystarczający. Uwielbiam jak na razie dwie części tej serii, bo trzecia i niestety ostatnia jeszcze przede mną. Jestem także ciekawa „Wróżbiarzy”, bo z tego, co widziałam również zyskuje pochlebne recenzje i oceny. Teraz tylko czekam na Twoją recenzję „Zbuntowanych aniołów”. :)

Sophie Carmen pisze...

Super :) U mnie ta książka czeka na półce wraz z następnymi częściami :D

monalisap pisze...

Skoro to nie kolejna komercyjna historia o biednej dziewczynie z magicznymi zdolnościami to może kiedyś się skuszę.

Sol pisze...

No niee! Zaś pieśń pochwalna? Zaś! Zbankrutuję przez Ciebie :P Seria wciąż przede mną, ale mam nadzieję szybko to zmienić :)

Czekam na reckę Olśnienia :D

Ewelina Artwik pisze...

Recenzja jest po prostu zachwycająca, co do książki ja już dawno skończyłam całą serię i jest to jedna z najpiękniejszych książek jakie w życiu przeczytałam. Jestem bardzo ciekawa co napiszesz o ostatniej części "Studnia Wieczności". Na pewno będę do ciebie zaglądać. Pozdrawiam !

Carvel pisze...

Zaraz ja będę wyć z zachwytu nad Twoją recenzją <3
Masz taką siłę przekonywania, że gdy zobaczyłam 10/10 w tagach, z miejsca dodałam wszystkie części tej serii do Must Have :D

Magnolia pisze...

Skoro tak się zachwycasz i wzdychasz do tej książki to ją przeczytam. Już wiele razy przechodziłam obok niej w bibliotece, ale jakoś tak wyszło, że jak ją zastałam tak ją zostawiłam. Podczas następnej wizyty już ona wpadnie w moje łapska! ;)

April pisze...

Czytałam tę książkę już ponad rok temu i jeszcze pamiętam, jak się nią zachwycałam :) Byłam oszołomiona "Mrocznym sekretem", bardzo szybko dostał się na listę moich ulubionych powieści. Od razu po skończeniu tej, zabrałam się za kolejne tomy, które także mnie oczarowały i rozkochały w sobie. Najlepsza jest zdecydowanie część pierwsza i taka cudowna z niej cegiełka <3 Chyba sobie jeszcze raz przeczytam całą trylogię, bo już tęsknię za bohaterami i tym niesamowitym klimatem :)

marta2710 pisze...

Jejku *,* Uwielbiam Twoje recenzje ;) Na tą powieść mam ochotę od dłuższego czasu, a Ty tylko podsyciłaś moje zaciekawienie tą książką. Kocham klimaty XX wieku, zdecydowanie mogłabym przenieść się w te czasy ;)

Ashera pisze...

Czytam twój opis "O mnie" - ja poluję na Willa Smitha. Ubóstwiam go jako aktora ;D

Z tym XIX wiekiem to mogłoby być ciekawie, ale ja bym tam udała się do starożytnej Grecji, albo XIII-wiecznego Średniowiecza ;D

`Panno Ratliff, ma Panna nietypowy styl pisania recenzji, wiedziała Panna?

"Autorka nie poszła na łatwiznę, nie stworzyła kolejnej komercyjnej opowieści o biednej, zagubionej w świecie dziewczynce" - to samo stwierdziłam już jak zaczynałam czytać twoją opinię. Podoba mi się coś takiego - plus dla autorki.

Tak wychwalasz tę książkę, że chyba przyjrzę jej się bliżej. :)

Klaudia Sowa pisze...

Tak bardzo chcę sięgnąć po tę książkę, że aż nie lubię Cię za to, że ją masz :(! Fantastyka to coś co lubię najbardziej, dlatego też ta powieść wydaje mi się być idealną lekturą dla mnie. Recenzja bardzo dobra, zresztą jak wszystkie inne. Masz wypracowany świetny styl pisania, mam nadzieję, że sama kiedyś będę pisać choć trochę tak dobrze :)!

FunVirtualnaJa pisze...

Już czytałam tą książkę ale tylko pierwszą część. To było tak dawno że niewiele już pamiętam.. Dzięki twojej recenzji mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. :)

Dominique pisze...

A mi się źle czytało książkę i nie jestem nią zachwycona. Nie sięgnę po kolejne części na pewno.
Pozdrawiam!

Prześlij komentarz