31 maja 2013

Sara Shepard - Pretty Little Liars: Niewiarygodne

Przyjaźń stanowi dla ludzi jedną z największych życiowych wartości. Założę się, drogi Czytelniku, że i dla Ciebie ma ona ogromne znaczenie. Kimże byśmy byli, gdyby nie nasi przyjaciele? Z kim dzielilibyśmy się radością życia, smucili z powodu strat, śmiali bez powodu? Tak naprawdę to przyjaciele kształtują nasze osobowości, to oni sprawiają, że powodów do życia możemy znaleźć o wiele więcej, niżeliby wyliczyć z palców u jednej ręki. Każdy z nas ma czasami ochotę pobyć sam, każdy z nas szuka samotności i ostoi, jednak to właśnie nasi przyjaciele sprawiają, że chcemy spędzić w tej samotności jedynie kilka krótkich chwil. Nie można jednak zapomnieć, że w pewnych momentach przyjaciele, zwłaszcza ci fałszywi, potrafią dać nam nieźle w kość. Z reguły to przyjaciele są naszymi dołami, w których zakopujemy dręczące nas problemy. Co jeśli jednak przyjaciel okaże się wrogiem, i postanowi uchylić światu rąbka Twojej tajemnicy? Wtedy należy uczynić tylko jedno: wziąć łopatę, zdzielić takowego osobnika mocno w potylicę i... zakopać go gdzieś daleko. Bardzo daleko. Co z tego, że jego klatka piersiowa jeszcze się unosi. Zasłużył sobie, oj tak. 

Tajemnicze A. nie daje spokoju czterem przyjaciółkom - Arii, Spencer, Hannie i Emily. Dziewczyny wciąż dostają dziwne wiadomości z groźbami, iż ktoś może odkryć ich sekrety. Niespodziewanie na jaw wychodzi nieznany epizod z życia Alison, który być może będzie wskazówką do odnalezienia mordercy ślicznej blondynki. Grupa przyjaciółek nadal wodzona jest za nos, jednak pomimo oszałamiającego niepokoju, starają się żyć normalnie. Sielanka jednak nie potrwa długo. Ich życie po raz kolejny obróci się o sto osiemdziesiąt stopni.

Pewnego pięknego wieczoru chrupałam sobie orzeszki w karmelu, i filozofowałam na temat tego, że ostatnimi  czasy nie oglądam żadnych seriali. Kiedyś było tego multum, nie odchodziłam prawie w ogóle od laptopa. No dobra, żartuję. Oglądałam tylko The Vampire Diaries i Pierwszą Miłość, ale to drugie to taki mój wielki sekrecik. Nieważne. Owego pięknego wieczora, kiedy to już mózgownica parowała mi, i to całkiem efektownie, stwierdziłam, że miło by było zacząć oglądanie jakiegoś niezłego serialu. Albo wskrzesić coś, co kiedyś oglądałam, a porzuciłam na pastwę losu. Myślałam i myślałam, skupić się nie mogłam, i wtedy żarówka zapaliła się nad moją rozczochraną blond czupryną. No tak, jasne. Że ja wcześniej na to nie wpadłam. Grzebień. Mogłam już nie mieć rozczochranej czupryny. Zaraz, przepraszam, nie tą myśl spisałam, co trzeba. Otóż doszłam do wniosku, że powrócę do oglądania Pretty Little Liars. Bingo, geniusz ze mnie. Natychmiast podniosłam swe szanowne cztery litery z kanapy, truchcikiem (coby się zbytnio nie przemęczyć) pobiegłam do mojego różowego królestwa, porwałam laptopa w objęcia, i z zapałem ponownie rozpoczęłam przygodę z moim ukochanym serialem. Do ludzi wyszłam po siedmiu dniach, w sumie nie z własnej woli, tylko kiedy rodzicielka odcięła w mieszkaniu dopływ prądu. Grzebień był mi wtedy bardzo potrzebny. Bo moja czupryna była jeszcze bardziej rozczochrana niż zazwyczaj. No cóż.

Cóż wspólnego ma powyższa jakże śliczna i cudowna historia z czwartą częścią Pretty Little Liars: Niewiarygodne? Ano to, iż po raz kolejny zafascynowana serialem (z otępienia nie wyszłam przez kolejnych siedem dni, rodzicielka chciała mnie na odwyk wysłać), postanowiłam, iż stanę się przykładną Śliczną Małą Kłamczuchą, i wskrzeszę nie tylko oglądanie serialu, lecz także czytanie powieści, o kolejnych przygodach czwórki urzekających dziewczyn. Miłosiernie wybrałam się do najbliższego Matrasa (bip, czas na reklamę), i porwałam w swe szpony czwarty tom przygód Arii, Spencer, Hanny i Emily. Po drodze nabyłam małe karmelowe frappuccino w Starbucksie (bip, koniec reklam), a potem zasiadłam wygodnie w mym różowym królestwie i rozpoczęłam lekturę. Nastawienie moje było niezmiernie pozytywne, gdyż poprzednie części wybitnie przypadły mi do gustu. Jedyną moją wątpliwością, cieniem na entuzjazmie, była poprzednia część Pretty Little Liars - Doskonałe. Nie wypadła ona tak dobrze jak dwie pierwsze części, jednak nie zraziło mnie to absolutnie do serii. Postanowiłam dać Sarze Shepard drugą szansę - w końcu, do trzech razy sztuka. Kto wie, co A. jest gotowe uczynić, by uprzykrzyć życie przyjaciółkom Alison. Bardzo chcę się tego dowiedzieć. Co z tego, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła - ja głębiej już nie zejdę, piekielny ogień to mój chleb powszedni. 

Początkowo miałam wielką ochotę wyjść na pole, znaleźć najdłuższy kij, jaki tylko mogłam znaleźć na moim osiedlu, wziąć go ze sobą do domu, i przez chwilę szturchać nim czwartą część Pretty Little Liars, w celu upewnienia się, czy faktycznie mój entuzjazm nie spali na panewce. Nie uczyniłam jednak tego, z jednego, prostego, banalnego powodu: no cóż, jakby to powiedzieć. Nie chciało mi się. Lenistwo górą! Kiedy jednak opamiętałam się, i przypomniałam sobie, jak dobrze bawiłam się przy lekturze pierwszej i drugiej części (bo lektury trzeciego tomu zabawą chyba nazwać nie mogę. To była droga krzyżowa), oczy mi się zaiskrzyły, i nabrałam nowej wiary na lepsze doświadczenia z tą serią. Z początku lektura szła mi nieco opornie, gdyż bądź co bądź, w serialu zaszłam już dosyć daleko, i wciąż porównywałam fabułę książki z ekranizacją, i gubiłam się w niektórych momentach. Po chwili jednak opanowałam sytuację i dałam się porwać fantastycznej przygodzie, która niecierpliwie na mnie czekała. A ja na nią. Jakaż wielka była moja radość, gdy po raz czwarty już (a może trzeci, bo Doskonałych chyba nie powinnam brać pod uwagę) dane mi było wkroczyć do dobrze mi już znanego świata tajemnic i sekretów. Poczułam rozlewające się po moim ciele ciepło, bo pomimo czającego się na kolejnych kartach niebezpieczeństwa ze strony A., poczułam się jak w domu. Tak, Rosewood to całkiem przyjemne miejsce. Zdecydowanie je lubię. Nie jestem jednak pewna, czy ono polubiłoby mnie.

W serii Pretty Little Liars cenię przede wszystkim to, że autorka miała świeży, naprawdę ciekawy pomysł na fabułę, i chociaż miałam chwile zwątpienia, czy pani Shepard aby na pewno się powoli nie wypala, teraz z ręką na sercu mogę powiedzieć, że absolutnie nie. Mnogość sekretów, coraz to nowszych tajemnic, i intryg, spisków, wciąż mnie zaskakuje. Niewiarygodne czytałam z zapartym tchem, szybko przewracając kartki, gdyż ciekawość  następnych wydarzeń wypalała mnie od środka. Dobrze wiem, drogi Czytelniku, że Ty wiesz, iż ja lubię czasami mocno przesadzać, jednak tym razem mówię to (piszę?) całkowicie na serio. Pretty Little Liars to zaskakująca, świeża, niebanalna seria, która błyszczy na dzisiejszym rynku wydawniczym. Mnogość bohaterów, a także fakt, iż każdy z nich jest aż do bólu rzeczywisty i charyzmatyczny, wielce zaskakuje. Co będę dużo mówić (pisać...), Pretty Little Liars to nie tylko dobra zabawa, która pożera mnóstwo nerwów, zmusza do myślenia, i sprawia, że dostając sms'a od nieznanego numeru dostajemy palpitacji serca. To przede wszystkim bardzo życiowe przedstawienie, w którym role główne grają podstawowe ludzkie problemy. Problemy rodzinne, problemy z akceptacją samego siebie, problemy z orientacją, problemy ze szkołą, a przede wszystkim - problemy z miłością i przyjaźnią. Oto aktorzy grający role wiodące w serii autorstwa Sary Shepard. Pretty Little Liars to seria, która ma dać potencjalnemu czytelnikowi dobrą rozrywkę. Jest to jednak seria, która poruszy serca wielu ludzi. Bo te książki są prawdziwe. Aż do bólu.

Ostatnie strony powieści zaparły mi dech w piersiach. Fabuła obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni, nareszcie zrobiło się niezwykle tajemniczo, groźnie i nieprzewidywalnie. Tak, właśnie na to czekałam. Czwarta część Pretty Little Liars może nie bije na głowę części pierwszej, którą to uważam za absolutny ideał, jednak trzyma świetny poziom, i reperuje wszelkie ubytki stworzone przez część trzecią - Doskonałe. Przyznaję, mam  lekki żal o to, że autorka zatrzymała się w miejscu, i przestała rozwijać choć w niewielkim stopniu postacie czterech przyjaciółek, jednak jestem jej w stanie to wybaczyć. Brakowało mi tutaj trochę oryginalności Arii, wesołości Hanny, klasy Spencer i delikatności Emily. W tej części ich sylwetki nieco zszarzały, dziewczyny stały się nieco banalne i mniej charyzmatyczne. Myślę, iż wynika to z faktu, że autorka skupiła się głównie na budowaniu akcji - wyszło na jaw ważne wydarzenie z życia Alison, pewna osoba będzie podejrzewana o bycie A. - za to nasze dziewczęta straciły nieco własnego uroku. Ale co tam, nie należy się tym przejmować. Wierzę, że w kolejnych częściach Sara Shepard naprawi swój błąd, i wszelkie niewyjaśnione tajemnice rozwiązywać będzie czwórka fantastycznych dziewcząt. Na ten moment jestem bardzo pozytywnie nastawiona, jeżeli chodzi o kontynuację przygód Arii, Spencer, Hanny i Emily. Jak będzie potem - to się dopiero okaże. Miejcie się na baczności!

Ocena: 8/10


„Czasem przeszłość rodzi mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Szczególnie w Rosewood, miasteczku, gdzie trwa nieustająca gra pozorów.”


Pretty Little Liars
Kłamczuchy | Bez skazy | Doskonałe | Niewiarygodne | Zepsute | Zabójcze | Bez serca

9 komentarze:

beAllTheRage pisze...

Kocham tę serię:) Przeczytałam wszystkie części tej książki, które do tej pory wyszły i czekam na "rozpalone", czyli na 12. część:) Twój blog jest cudowny. Daph

Nyx pisze...

No, czuprynę to Ty masz fajną, więc nie pastw się tak nad nią, sama chciałabym mieć naturalnie rozczochraną, a nie czochrać codziennie rano... :D

Ja się boooję, tych książek jest tyyyyle, że to jakiś koszmar. Nie opłaca się kupować pojedynczych tomów, więc trzeba poczekać, aż wyjdą wszystkie - jak wyjdą wszystkie, to znając życie przerazi mnie jednorazowa suma, którą muszę wydać i będę chodzić koło tych książek jeszcze przez dobre kilka lat. Przynajmniej serial znam i bardzo lubię i za niego nie muszę oddzielnie płacić, bo inaczej ominęłaby mnie dobra rozrywka. Btw. wznowienie serialu już niedługo, za 11 dni!! <3

Viconia pisze...

Świetnie to napisałaś!!!!

Z serią jestem na bieżąco i zawsze niecierpliwie czekam na kolejne części :)

Ewelina Artwik pisze...

Nie czytałam tej serii, jakoś nie mogę się przełamać, ponieważ oglądam serial.. Twoja recenzja jest po prostu świetna, zazdroszczę ci talentu do takiego pisania. Zawsze jak czytam twoje opinie to jestem w szoku, że umiesz tak super zachęcić do przeczytania, przedstawić książkę...

Pozdrawiam ! ;)

Amelia Grey pisze...

No proszę, proszę - co niedawno dorwałam w bibliotece? Właśnie Niewiarygodne. Całą serię i serial wprost uwielbiam. Trzeci tom może i był trochę gorszy, ale jestem w stanie to pani Shepard wybaczyć. A teraz zacieram rączki, bo niedługo wielkie come back serialu.

Basia Czausz pisze...

Przeczytałam pierwszą część tej serii i spodobała mi się, choć jak na razie nie mam w planach sięgnięcia po kolejne części. Może kiedyś ;)

Agnieszka D. pisze...

Serial oglądałam i bardzo fajny, co do książek... Hmmm z jednej strony chcę się za serię zabrać, z drugiej zaś mi do niej nie śpieszno :)

Gosiarella S. pisze...

Zgodzę się z Sol. Serial przypadł mi do gustu, ale z książkową serią mam już problemy. Nie umiem się zmobilizować do jej czytania.

Sylwuch pisze...

Od dawna mam przeogromną ochotę na tę serię, ale w bibliotece nie ma ani jednej części... Ostatnio moja koleżanka zakupiła kilka pierwszych części, co mnie bardzo raduje, bo będę miała okazję zapoznać się z PLL. Zapowiada się przyjemna uczta literacka... :)

Prześlij komentarz