01 lipca 2013

Sheryl Woods - Smak nadziei

Miłość to uczucie, które nas buduje. Miłość uskrzydla, miłość sprawia, że chce się nam żyć. Miłość to także mleczna czekolada z gorzkim nadzieniem, która pomimo wybornego smaku może pozostawić po sobie smak goryczy. Nie każdy z nas jest gotowy, by dostąpić tego cudownego uczucia, jednak kiedy już ono zawojuje naszym życiem, przepełni nas do reszty. Od miłości nie można się uwolnić, ba! wręcz jest to niewskazane. Bo chociaż miłość nieraz rani, i pozostawia na naszym sercu głębokie blizny, które być może nigdy nie znikną, jest to uczucie, które daje nam poczucie spełnienia, które naprawa euforią, i pomimo wszelkich trudności i niedogodności, napawa nas optymizmem. Miłość jednak trzeba umieć smakować, bo dopiero gdy poznamy jej prawdziwy smak, będziemy umieli ją odpowiednio ocenić. Nie zraźmy się nutą goryczy na naszym języku, bo i ona jest potrzebna. Jednak zakazana miłość smakuje najlepiej, i docenią to nawet osoby, których smakoszami nazwać nie można. Zakazany owoc to obiekt pożądania każdego z nas. Nawet jeśli jesteśmy świadomi konsekwencji, które ze zjedzeniem tego owocu się wiążą...

W pewnym momencie życie Maddie rozpada się na drobne kawałeczki. Mąż, z którym była razem przez dwadzieścia lat, odchodzi do młodszej kochanki, która spodziewa się jego dziecka. Maddie jest zdruzgotana nagłym rozstaniem, lecz stara się robić dobrą minę do złej gry. Rozwód rodziców bardzo przeżywa trójka dzieci. Dwie przyjaciółki proponują Maddie otwarcie spa dla kobiet w ich małym miasteczku, jednak kobieta waha się z podjęciem decyzji. W międzyczasie na drodze bohaterki staje Cal Maddox, przystojny młody mężczyzna, który jest trenerem jej syna. Oboje połączy głębokie uczucie, które będzie na językach wszystkich ludzi w małym miasteczku. Maddie przeżywa trudny okres w swoim życiu - ciężko radzi sobie z rozstaniem z mężem, a także nie jest w stanie wytłumaczyć dzieciom, że ich ukochany tatuś na zawsze opuścił ich skromne progi. Czy gorący romans z młodszym o dziesięć lat mężczyzną przywróci jej życie na właściwe tory? Czas pokaże.

Ostatnimi dniami nie czynię nic innego, prócz niekulturalnego bluzgania na temat obecnej pogody. Jako zimorodek, cholernie źle znoszę te wszystkie upały, wszędobylskie promienie słońca i wszechobecną duchotę. Wczoraj już chciałam spisywać testament, i miałam w planach żegnanie się z bliskimi, jednak w ostatniej chwili powstrzymałam się od mojego rutynowego dramatyzowania, wzięłam głęboki oddech, i stwierdziłam, że jakoś przetrwam. Chwilę później leżałam już w wannie, zanurzona po uszy w lodowatej wodzie. Co prawda nie przyniosło mi to znacznej ulgi, jednak postanowiłam udawać, że jest mi lepiej. Choć wcale nie było. Ale kogo by to obchodziło, phi. W te absolutne upały, kiedy żar leje się z nieba, a ja wyzywam niecenzuralnie, bo grzywka lepi mi się do czoła, nie mam najmniejszej ochoty na czytanie. Nie, drogi Czytelniku, wcale się nie przesłyszałeś, dobrze przeczytałeś. No, chyba, że i Tobie z gorąca literki zaczęły tańczyć kaczuszki, pomińmy to jednak całkowitym milczeniem. Nie chce mi się czytać, nie mam na to najmniejszej ochoty, w ogóle nie mam ochoty na nic. Od paru dni leżę całymi godzinami (bo wyjść na krok z domu oczywiście się nie da), i podziwiam absolutnie niezwykłe walory estetyczne mojego sufitu. Chwilami jednak czuję nikłe ukłucia w sercu, wyrzuty sumienia zaczynają dawać mi we znaki. Z racji takiej, iż owego kłucia nie lubię, postanowiłam, że zlituję się nad samą sobą, i wbrew samej sobie (o la boga...), coś poczytam. Ale nic wymagającego, coś absolutnie lekkiego, coś, co mnie totalnie odmóżdży, i odwróci mą jakże zacną uwagę od tego doprawdy nieciekawego sufitu, który już dawno wypadałoby odmalować. Smak nadziei kiedyś tam wpadł w moje szpony, i całkiem przez przypadek mój wielce wymęczony gorącem wzrok odnalazł go na dalekiej półce, więc to na niego padł mój wybór, i to akurat tę powieść wybrałam na tak zwane odmóżdżanie. Narzekać nie mogę, bo ów czynność przebiegła nadzwyczaj dobrze. I w tym momencie, drogi Czytelniku, powiedzieć Ci mogę, że Smak nadziei perfekcyjnie nadaje się na takie upały - uratował mnie on od początków szaleństwa, poprzez oderwanie mnie od tej jakże gorącej rzeczywistości.


0 komentarze:

Prześlij komentarz