14 stycznia 2014

Lauren Weisberger - Ostatnia noc w Chateau Marmont

Wiedziesz ciche, spokojne życie, z którego jesteś w pełni zadowolony. Masz stałą pracę, którą lubisz, przytulne mieszkanie oraz drugą osobę przy boku, za którą poszedłbyś w ogień. Pewnego dnia Wasze życie wywraca się do góry nogami, zmienia się diametralnie. Wszystko za sprawą medialnego rozgłosu, który ogarnął osobę Twojej drugiej połówki. Przez kilka długich, ciężkich lat, obydwoje pracowaliście na sukces jednego z Was. Aż w końcu się udało. Zaczęło się inne życie. Fani, obecność w mediach, paparazzi czyhający za rogiem na każde Wasze potknięcie. Świat zwariował. Straciliście anonimowość. Straciliście też coś o wiele bardziej wartościowego - gorące uczucie, które łączyło Was do tej pory. Nowe osoby, które pojawiły się w Waszym życiu, próbują uniemożliwić Wam szczęśliwy związek. Ale próbujecie się nie poddawać, walczyć o Waszą miłość, o coś, co budowaliście przez długi czas. Sława wydaje się być przyjemnym zjawiskiem, jednak tylko ci, którzy spróbowali jej gorzkiego smaku, mogą przekonać się, czym jest naprawdę. Sława niszczy. Sława rujnuje. Co z tego, że są pieniądze. Co z tego, że są możliwości. Plotki, okrutne pomówienia, zawsze obecne w życiu medialnym, dewastują życie. I niestety. Nie da się tego uniknąć.

Brooke to trzydziestoletnia dietetyczka, pracująca na dwa etaty, by utrzymać siebie i swojego męża, który od lat ciężko pracuje nad wydaniem swojej debiutanckiej płyty. Są małżeństwem od pięciu lat, prowadzą zwykłe, spokojne życie. Pewnego dnia Julianowi udaje się w końcu podpisać kontrakt o płytę. Wtedy ich świat staje na głowie. Muzykiem zauroczony jest cały glob, w jedną chwilę zdobywa rzesze fanów, zostaje zaproszony do wielu liczących się programów, zaczyna udzielać wywiadów, i chronić się przed czujnym okiem ciekawskich paparazzich. Brooke cieszy się z sukcesu męża, jednak jego ciągła nieobecność niezwykle jej ciąży. W prasie zaczynają pojawiać się kłamliwe artykuły na temat ich małżeństwa, zaś sama kobieta czuje, że jej mąż zaczyna się od niej oddalać. Sława Juliana źle wpływa na ich życie - nie tylko miłosne. Czy uda im się uratować związek, czy być może świat mediów zagarnie całą stawkę?

Sława wydaje się być zjawiskiem niezwykłym, zjawiskiem, który zmienia życie na lepsze, zjawiskiem, które ustawia człowieka na całe życie, i pozwala mu żyć jak chce, gdzie chce, i z kim chce. Sława to wielkie pieniądze, ciągłe podróże, coraz to bardziej prestiżowe nagrody. Ale sława to także ciągła zabawa w chowanego z paparazzi, unikanie cudzych spojrzeń, i brak jakiejkolwiek prywatności. Kiedy straci się anonimowość, świat zaczyna wywracać się do góry nogami. Nagle twoja twarz pojawia się na okładkach plotkarskich pism, nie możesz spokojnie wyjść do sklepu znajdującego się za rogiem, gdyż paparazzi czyhają, by móc uwiecznić na zdjęciu kompromitującą cię chwilę, dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Kiedy tracisz anonimowość, twój talent, dzięki któremu udało ci się zaistnieć w mediach, przestaje wszystkich obchodzić - liczysz się ty, tylko ty i twoje prywatne sprawy. Osoby, które nigdy nie zaznały medialnego rozgłosu mogą sobie wyobrażać, że cały ten świat show biznesu jest cudowny i kolorowy, takim, jakim widzimy go w brukowcach, telewizji, czy też w internecie. Niestety, prawda jest inna, prawda jest dosyć brutalna. Celebryckie życie rujnuje. Zamienia prywatność w koszmarny sen. Co z tego, że inni mdleją na twój widok. Ty mdlejesz wewnętrznie za każdym razem, kiedy chcesz w spokoju napić się kawy w ulubionej kawiarni, lecz nie możesz, gdyż podająca ci zamówienie kelnerka wywierca ciekawskim wzrokiem dziurę w twoim ciele. Cóż. Fame sucks. 

Lauren Weisberger to autorka, którą cenię sobie za dwie świetne powieści - przede wszystkim, oczywiście, za Diabeł ubiera się u Prady. Ta historia kilka lat temu absolutnie zawładnęła moim sercem, i po dziś dzień plasuje się jako jedna z moich ulubionych. Druga powieść Weisberger, która również niezwykle przypadła mi do gustu, to Portier nosi garnitur od Gabbany. Być może nie jest to historia na równi z Diabłem, jednak absolutnie mam do niej wielki sentyment. Dane mi było czytać jeszcze jedną powieść autorstwa tej pani, W pogoni za Harry'm Winstonem, która stanowiła dobrą rozrywkę, jednak dużo mniej uraczyła mnie swą fabułą. Książki tej pani charakteryzuje jedno - są to lekkie opowieści, które niezwykle miło się czyta, które jednak nie są zwykłym zlepkiem banalnych tematów, lecz wręcz przeciwnie, ukazują minusy i plusy pewnych życiowych sytuacji. Pełna pozytywnego nastawienia postanowiłam jakiś czas temu sięgnąć po kolejną powieść autorstwa Weisberger, z którą do tej pory nie miałam jeszcze do czynienia. Ostatnia noc w Chateau Marmont (za cholerę nie mogę zapamiętać tego tytułu) zapowiadała się nadzwyczaj intrygująco. Lubię czytać o sławnych ludziach, lubię przesiąkać show biznesem, i patrzeć na to całe szaleństwo z innej perspektywy. Weisberger poruszyła w swej powieści niezwykle ciekawy temat, który z chęcią pochłonęłam. Smakował... dobrze. Ale nie wybornie.

Ostatnia noc w Chateau Marmont to opowieść o dwójce ludzi, z których jedno, po długich latach pracy na sukces, staje się obiektem medialnym. Życie Brooke i Juliana zmienia się diametralnie, co nie znaczy, że na lepsze. Julian zawsze marzył o wydaniu własnej płyty, o graniu koncertów. W końcu mu się to udało, osiągnął swój cel, a jego ukochana żona gorąco mu kibicowała. Do czasu. W pewnym momencie ich związek zaczął się psuć, a wszystko to przez plotkarskie magazyny i osoby trzecie. Cóż, sława ma swoje wady i zalety. Coś daje, coś zabiera. Daje duże pieniądze, możliwości. Zabiera anonimowość i poczucie bezpieczeństwa we własnym mieszkaniu. Lauren Weisberger tworząc tę historię nie miała zamiaru ukazać swym czytelnikom ciężkiego życia gwiazdy. Nie. Autorka miała na celu ukazanie trudów żywota partnera sławnej osobistości, partnera, który musi siedzieć w domu, starać się żyć normalnie, tak jak kiedyś, podczas gdy jego miłość, oddalona tysiące kilometrów od ich wspólnego życia, świetnie się bawi nowymi możliwościami, i spija śmietankę dopiero co uzyskanej sławy. Weisberger utkała obraz związku Brooke i Juliana w wyjątkowy sposób. Jest to para niezwykle charyzmatyczna, zapisująca się w pamięci. On, jeszcze do niedawna niespełniony muzyk, noszący wieczne jeansy, białe koszulki i czapki, żyjący na utrzymaniu żony; ona, najzwyklejsza kobieta na świecie, dietetyczka, po uszy zakochana w swym mężu, robiąca wszystko, by pomóc mu w osiągnięciu sukcesu. Lauren umieściła w tej historii wyjątkowo ciekawe postacie, także te drugoplanowe. Jest intrygująco, jest świeżo. Ale nie zawsze bajkowo.

Za każdym razem, kiedy zapoznawałam się z kolejnymi powieściami autorstwa Weisberger, mogłam śmiało rzec, że tak, wyczuwam jej swobodny, lekki, ale bardzo plastyczny język, którym posługuje się w swoich powieściach. Do tej pory każda jej powieść była niezwykle charakterystyczna, podobna w pewnych schematach do reszty, co nie znaczy, że identyczna i sztampowa. Czytając Ostatnią noc w Chateau Marmont miałam wypisany na twarzy wyraz wielkiego zdumienia, gdyż w życiu bym nie powiedziała, że tę powieść napisała autorka Diabła i reszty. Nie, uprzedzam Twoje pytanie Czytelniku, nie jest tragicznie, nie jest nawet źle. Jest inaczej. Poprzednie powieści tej pani wyjątkowo zapisały mi się w pamięci, zaś ta, jedna z nowszych, zaraz po przeczytaniu zaczęła wypadać mi z głowy. Nie wiem, czy jest to wina trochę innego, bardziej lakonicznego, ograniczonego języka, czy być może trochę chaotycznej fabuły, czy może... Nie. Wiem już, co zawiniło. Brak serca. Nie wyczułam w tej historii ani grama prawdziwych emocji, które autorka kierowałaby do swojego czytelnika. Mam wrażenie, że Ostatnia noc w Chateau Marmont jest delikatnie niedopracowana. Podczas lektury czułam, że czytam pospolitą powieść z gatunku literatury kobiecej, nie zaś dzieło, które wyszło spod pióra naprawdę wartościowej autorki. Nie, nie nudziłam się. Nie rzucałam wiązanki przekleństw na co drugiej stronie. Ale nie poczułam tego wyjątkowego uniesienia towarzyszącego mi do tej pory przy książkach autorstwa Lauren Weisberger. Niezwykle mnie to zasmuciło. Szkoda, wielka szkoda. Ale. Jak już wspomniałam - jest lepiej niż gorzej.

No dobrze, okej, co z tego, że nie czułam w tej powieści typowej Weisberger, porzućmy to w ciemny kąt. Porzućmy fakt, iż książka ta sprawia wrażenie niedopracowanej, niedopracowanej, ale tylko odrobinę. Bo nie ma w niej serca, bo czasami jest trochę sucho i płytko. Nieważne. Niezwykle spodobał mi się fakt, iż autorka postanowiła skupić się na temacie sławy i show biznesu od tej drugiej strony, o czym wspomniałam już wcześniej, nie przedstawiając nam dogłębnej historii osoby, która z dnia na dzień nagle stała się rozpoznawalna, lecz ukazując nam wewnętrzną walkę skrajnych uczuć kobiety, która nagle zaczyna żyć w cieniu coraz popularniejszego w świecie męża, która o wielu wydarzeniach dowiaduje się z plotkarskiej prasy, nie zaś od głównego źródła; jest to historia kobiety, która poświęciła wiele sił na to, by spełnić marzenia ukochanej osoby, co źle odegrało się jej własnym kosztem. Wielka szkoda, iż Weisberger tak słabo ukazała całą sytuację ze strony Juliana, który tak naprawdę, pomimo ciekawej osobowości, i ważnego zadania, nie odegrał w tej powieści górnolotnej roli. Cała uwaga czytelnika skupiona jest na Brooke. Julian pojawia się na chwilę, a zaraz potem znika. To nie on gra główną rolę w tej powieści, to nie na nim skupiona jest nasza całą uwaga, pomimo faktu, iż zaraz, chwileczkę, przecież to właśnie on rozpoczął medialne życie. Brak jakichkolwiek interakcji tej postaci z czytelnikiem trochę ujmuje powieści, jednak nie zaliczam tego do karygodnych wad. Bo zamierzony cel został osiągnięty. Współczujemy Brooke jej nowego życia, Julian obchodzi nas tyle co zeszłoroczny śnieg. I prawidłowo.

Cóż mogę rzec. Ostatnia noc w Chateau Marmont nie jest powieścią wybitną, i bawi czytelnika dużo mniej niż poprzednie powieści autorstwa Lauren Weisberger, jednak jako lektura na kilka chłodnych wieczorów jest wprost perfekcyjna. Spokojnie możemy wyłączyć się na otaczający nas świat, i skupić się tylko na problemie Juliana, problemie, który jest skokiem na głęboką wodę, przez który życie wielu osób dokoła zmienia się drastycznie. Weisberger nie bez celu poruszyła tak ciekawy, a zarazem ważny temat w swojej powieści. Parcie na sławę jest w dzisiejszych czasach naprawdę duże, na rynku medialnym znajdziemy więcej celebrytów, aniżeli prawdziwych gwiazd. Dzisiaj każdy może być sławny. Trzeba jednak umieć sobie z tym nagłym rozgłosem poradzić, umieć oddzielić życie prywatne od medialnego. Jest to jednak niesamowity kłopot, o czym uświadamia nas autorka. Literacko ta powieść jest bardzo przeciętna. Jednak daje do myślenia, i otwiera oczy na wiele spraw. Pamiętajmy, by stawiać miłość zawsze na pierwszym miejscu. Ona w życiu jest najważniejsza. Ona nadaje sens naszemu istnieniu. Dopiero potem troszczmy się o karierę. I jej (nie)ciekawe skutki.

Ocena: 6/10

2 komentarze:

cyrysia pisze...

Książkę mam, lecz jeszcze jej nie czytałam, ale jak nabiorę ochotę na niezobowiązującą, przeciętną powieść, to będę o niej pamiętać.

monweg pisze...

Diabeł podobał mi się, więc z pewnością przeczytam nową książkę tej autorki :)

Prześlij komentarz