18 kwietnia 2014

Lauren Kate - Łza

W jednym momencie tracisz wszystko, co ma dla Ciebie największe znaczenie. Twój świat się burzy, nic nie jest już takie samo. Strata najbliższej, najukochańszej osoby jest ogromnym ciosem, ciosem niezwykle bolesnym, o którym pamiętać będziesz do końca swych dni. Mawiają, że czas leczy rany. Nieprawda. Czas pozwala nam przyzwyczaić się do bólu, który niosą za sobą wspomnienia. Łzy są wyzwoleniem, łzy pomagają uśmierzyć ból. Ale Tobie nie wolno płakać. Nie możesz uronić ani jednej łzy, bo... Bo zaprzepaścisz wszystko, wszystkie idee, na których budowane było Twoje życie. Każdemu zdarzają się chwile słabości. Pamiętaj jednak, że nie wolno Ci przegrać z samym sobą. Twoja porażka zadecydowałaby o losach wielu istnień.

Eureka Boudreaux będąc małą dziewczynką, usłyszała od matki, ze nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie wolno jej płakać. Łzy nigdy nie mogły pojawić się w życiu dziewczyny. Matka była dla Eureki całym światem, najukochańszą osobą, opiekunem, najlepszą przyjaciółką. Pewnego dnia matka z córką ulegają wypadkowi, z którego cało wychodzi tylko Eureka. Od tamtej chwili dziewczyna chce umrzeć. Niespodziewanie na jej drodze staje pewien jasnowłosy młodzieniec, który będzie chciał pomóc jej w uporaniu się z zagadkami, pozostawionymi przez matkę - po cóż w testamencie zapisała córce starożytną księgę, list, medalion i tajemniczy kamień? Życie Eureki bardzo się zmieni. Dziewczyna będzie musiała zdecydować, kto jest jej przyjacielem, a kto... wrogiem.

Jestem wzrokowcem. Biję się za każdym razem po łapach, kiedy uświadamiam sobie, że po raz kolejny czytam książkę, która wpadła w moje ręce nie dzięki ciekawemu opisowi czy poleceniu przez osobę postronną, ale dzięki cudownej oprawie graficznej, w której zakochałam się po uszy. Może faktycznie nie powinnam tak czynić, bo przecież książek nie ocenia się po okładkach, tak jak ludzi nie ocenia się po wyglądzie. Ale, Czytelniku, przyznaj mi choć trochę racji - lepiej się czyta książkę, gdy jest ona ładnie ubrana. Ha, wiedziałam, że przytakniesz mi z entuzjazmem. Tak więc, będąc osobą, która lubi łamać wszelkie zasady, dobrze mi jest z tym moim radosnym uśmiechem, który wykwita na mej twarzy w momencie ujrzenia kolejnej niesamowitej okładki. Uśmiech ten pojawił się również w momencie, kiedy ujrzałam zapowiedź Łzy, nowego dzieła Lauren Kate, z którą to miałam już okazję zapoznać się przy lekturze Upadłych. Moje usta ułożyły się w idealne, okrąglutkie o. Wtedy już wiedziałam, że ta książka przypadnie mi do gustu. Nie wiem, skąd to wiedziałam. Może to objawienie. Może szósty zmysł. A może... piękna okładka.

Spodziewałam się, że Łza będzie doskonałym, typowym przykładem powieści z gatunku paranormal romance. Jak już wcześniej wspomniałam, z twórczością Lauren Kate zapoznałam się jakiś czas temu, przy powieści Upadli. Sporo czytelników tego dzieła twierdziło po zakończeniu lektury, że jest to niezwykle słaba historia, w dodatku, napisana nieumiejętnie. Ja twierdziłam co innego, Upadli niezmiernie przypadli mi do gustu, i chociaż nie była to najlepsza powieściowa przygoda w moim życiu, chociaż wytknęłam tej książce kilka błędów, to do dziś bardzo miło wspominam jej lekturę. Kiedy dowiedziałam się o premierze Łzy, zakładałam, że autorka pozostanie przy swoich ulubionych schematach, i być może tym razem pokaże nam coś więcej, coś, dzięki czemu nie tylko ja miałabym na temat jej twórczości pozytywne zdanie. Pudło. Kiedy z ciekawością zaczęłam zagłębiać się w Łzę, z wielkim przejęciem stwierdziłam, że Kate postanowiła pobawić się w swym nowym dziele mitologią. I to nie byle jaką mitologią. Autorka oparła swoją opowieść o wierzenia ludzi związane z istnieniem starożytnej, tajemniczej Atlantydy. Niemy okrzyk wyrwał się z mych ust, i z radością pomyślałam, że czegoś takiego jeszcze nie było. Zaufałam tej powieści, i pozwoliłam, by zabrała mnie w mroczne morskie odmęty, tam, gdzie kryje się wiele tajemnic.

Łza nie jest skomplikowaną historią. Jest to opowieść o dziewczynie, która traci najważniejszą osobę, matkę, z którą była niesamowicie związana. Diana w testamencie zapisała córce kilka przedmiotów, które stanowią dla Eureki zagadkę. Dziewczyna nie ma pojęcia, do czego ma jej się przydać księga, której nie potrafi przeczytać, a także zawinięty w muślin kamień. Jej życie zamienia się w jedną wielka katastrofę - większość znajomych przestała się z nią zadawać, w rodzinie nie dzieje się najlepiej, a macocha każe jej chodzić na zajęcia do terapeuty. Na duchu Eurekę wspiera jej przyjaciółka, Cat, oraz najlepszy przyjaciel - Brooks. Z tym ostatnim zaczyna się dziać coś niedobrego. Dziewczyna uświadamia to sobie z własnych obserwacji, a także dzięki nowo poznanemu chłopakowi, Anderowi, który kryje wiele tajemnic. Główną istotą tej historii jest fakt, iż Eurece nie wolno jest płakać. Pomyślisz sobie Czytelniku: zaraz, jak to, każdy z nas płacze. Tak. Każdy płacze. Ale Eureka nie. Bo o to poprosiła ją matka. I nie był to zwykły kaprys. Ale nie będę rzucała spojlerami na prawo i lewo, nie po to tutaj jestem. Opowieść utkana w Łzie bardzo mi się spodobała. Niewymagająca, ale świetnie skonstruowana. Pomysł na fabułę autorka miała niesamowity, a i z jego realizacją poradziła sobie dobrze. Akcja raczej nie nuży, w szczególnych momentach mocno trzyma w napięciu. Lauren Kate posługuje się lekkim, przyjemnym, ale niebanalnym językiem, który umila lekturę. Łza jest książką, którą konsumuje się szybko, w kilka godzin. Jest to barwna opowieść, której momentami brakuje emocji. Niektóre sytuacje wydają się sztuczne, zdarzają się momenty pełne pustki, jednak nie są one częstym zjawiskiem. Nowa powieść autorki Upadłych pod wpływem chwili zapada w pamięć, dzięki atrakcyjnemu pomysłowi na fabułę. Ale po jakimś czasie blednie w wyobraźni, i gdzieś się tam gubi.

Polubiłam postacie wykreowane przez Kate. Zarówno Eureka, jej przyjaciele, a także rodzina, to bohaterowie dobrze nakreśleni, ciekawi, którzy stanowią dobrych partnerów przygody. Eureka jest dziewczyną nieco zbyt przewrażliwioną, jednak po tak dużej stracie, mającej miejsce w jej życiu, niektóre zachowania bohaterki są w pełni wytłumaczalne. Do gustu niezwykle przypadło mi rodzeństwo dziewczyny, dwójka niezwykle uroczych bliźniąt. Również Cat i Brooks, przyjaciele dziewczyny, to postacie wyjątkowe. Z wielkim żalem jednak stwierdziłam, że jeden z ważniejszych bohaterów tej książki, nowo poznany przez Eurekę chłopak, Ander, jest postacią dosyć słabo zarysowaną, jest cieniem, który czasami się pojawia, który odgrywa dużą rolę, jednak cały czas stawiany jest gdzieś na uboczu. Autorka zdecydowanie poświęciła mu zbyt mało uwagi. Pozwól, Czytelniku, że rodzący się powoli wątek romantyczny pomiędzy nim, a główną bohaterką, potraktuję milczeniem. Lauren Kate rzuciła czytelnikowi pewien ochłap, niedopracowany element, który miał stanowić miłą, lecz niezwykle ważną istotę całej historii. Cóż, w tym aspekcie zawiodłam się na autorce. Czuję... niedosyt? Wszystko poszło zbyt łatwo. Zbyt prosto. Tak się nie dzieje. Nawet w książkach.

Łza to opowieść, która przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom lekkiej fantastyki. Nie jest to zobowiązująca i najambitniejsza lektura, jednak miło spędziłam z nią czas. Chociaż autorka miała genialny pomysł na fabułę, i zręcznie poradziła sobie z jego realizacją, Łza zapada w pamięci tylko na kilka krótkich chwil. Być może nie jest to kolejna banalna historia z mocnym wątkiem fantastycznym, ani kolejna opowieść o biednej, zagubionej w świecie dziewczynce, której życie nagle obraca się o sto osiemdziesiąt stopni, jednak pomimo świetnego wydźwięku, miesza się ona gdzieś tam w tłumie innych powieści skierowanych do młodych entuzjastów fantastyki. Ale, powieść ta wywarła na mnie pozytywne wrażenie, czytało się ją lekko i bardzo przyjemnie. W spokoju będę oczekiwać kolejnej części, która, mam nadzieję, będzie lepsza niż jej poprzedniczka.

Ocena: 7/10

„Cierpienie uczy mądrości.” 

5 komentarze:

Tosia pisze...

Oj, ja też wybieram książki po okładce :) A potem się okazuje, że często te niepozorne są najlepsze :)

miqaisonfire pisze...

Radosnego przeżywania świąt wielkanocnych, czyli szczęśliwego Alleluja!

FunVirtualnaJa pisze...

Ja też czasami wybieram książkę po okładce. Ale są takie przepiękne i mój wzrok pozostaje na nich a mózg mówi nie wiesz jaka będzie treść a oczy weź ją! Tak, tak. Dziwne ale prawdziwe. Już dawno chciałam przeczytać ale na razie się nie zapowiada, żebym to spełniła :)
Pozdrawiam :)

elektryk pisze...

fajnie tutaj u Ciebie :)

fejmuś pisze...

Bardzo mi się podoba :) i zapraszam do mnie do komentowania

Prześlij komentarz