08 maja 2014

Colleen Houck - Klątwa tygrysa. Wyprawa

Pokonałeś w swym życiu już wiele przeszkód, jednak los rzuca Ci pod nogi coraz to nowsze kłody. Problemy to Twoi przyjaciele, którzy nie opuszczają Cię ani na chwilę. Umiesz się z nimi uporać, bawisz się z nimi w chowanego, i to zawsze Ty wygrywasz. Gdzieś w głębi Twego serca tkwi drzazga, która z każdym kolejnym dniem daje o sobie znać coraz bardziej. Starasz się jej nie dostrzegać, jednak nie umiesz oszukać samego siebie, że ból nie istnieje. Istnieje, i jest niezwykle silny. Próbujesz żyć normalnie, ale mając pod nosem źródło głęboko tkwiącego urazu, nie jesteś w stanie racjonalnie myśleć. Twoje życie to jeden wielki chaos, ale wierzysz, że uda Ci się kiedyś go wyeliminować. Pozytywne myślenie jest najlepszym lekarstwem. Na wszystko. Nawet na utraconą miłość.

Kelsey zdołała uratować ukochanego białego tygrysa z rąk okrutnego Lokesha, jednak Ren utracił pamięć i nie rozpoznaje dziewczyny. Co więcej, każdy jej dotyk sprawia mu ogromny ból. Mur istniejący pomiędzy nimi nic nie znaczy w obliczu pradawnej klątwy, którą trzeba w końcu przełamać. Kelsey, Ren i Kishan po raz kolejny udają się na wyprawę w celu zdobycia magicznego przedmiotu. Co tym razem wydarzy się na ich drodze? I co wydarzy się... pomiędzy nimi?

Widzę Twoją minę, Czytelniku. Widzę ten grymas na twarzy, i wiem, czym jest on spowodowany. O mojej absolutnej fascynacji serią Colleen Houck krążą już legendy, ja zaś z każdym kolejnym dniem wpadam w coraz większe bagno, i coraz bardziej sobie uświadamiam, że z czułych objęć Klątwy Tygrysa chyba już nigdy się nie wydostanę. Seria ta zapanowała nad mym życiem, i wcale nie przesadzam mówiąc, że stała się moim nałogiem. Być może wyda Ci się to dziwne, szanowny Czytelniku, jednak lubię powracać myślami do wykreowanego przez Houck świata, lubię myśleć o sobie jako o postronnym obserwatorze tak wyjątkowej przygody, tak wspaniałego romansu i tak niesamowitego... wszystkiego. Ach, ekscytacja bierze nade mną górę, i nie umiem ustawić mych myśli w idealny szereg. Po przeczytaniu dwóch pierwszych części cyklu chodziłam cała w skowronkach, każdej napotkanej osobie paplałam bez sensu, jak ja to bardzo kocham te książki. Spotykałam się przeważnie ze spojrzeniami wyrażającymi zdziwienie lub dezaprobatę, jednak absolutnie nie brałam ich do siebie, i uciekałam w gdzieś tam na boku zbudowany przeze mnie samą świat. Kolejne części Klątwy Tygrysa dawkuję sobie pomału, tak, aby jak najbardziej opóźnić niesamowite cierpienie związane z brakiem kontynuacji. Kiedy w końcu stwierdziłam, że tak, mogę w końcu otworzyć karty trzeciej części cyklu, szaleństwo wypisało się w mych oczach. Nie umiem delektować się przygodami Kelsey, Rena i Kishana. Po krótkiej chwili już było po wszystkim, a ja tęsknym wzrokiem zaczęłam spoglądać ku górnej półce, gdzie leży część czwarta. Część, która jest moją ostatnią deską ratunku, bo na piątą przyjdzie mi czekać jeszcze dłuższy, pełen katuszy, czas.

Poprzednia część, Wyzwanie stanowiła doskonałą kontynuację tomu pierwszego, jednak zraziła mnie delikatnie swym zbyt mało wysublimowanym wątkiem romantycznym, który powoli zaczął przypominać banalną operę mydlaną. Obawiałam się, czy aby na pewno trucizna poprzedniej części nie przedostanie się do Wyprawy, jednak już po kilkunastu przeczytanych stronicach śmiało mogłam odetchnąć z ulgą, poprawa była widoczna gołym okiem. Trzecia część Klątwy Tygrysa pełna jest przygód, i to właśnie ich ilością wyróżnia się na tle swych dwóch poprzedniczek. Niezwykle przypadł mi do gustu zabieg polegający na wprowadzeniu w fabułę książki intrygujących istot, jakimi są smoki, gdyż spośród wszelkich magicznych i mitycznych stworzeń, to właśnie je cenię sobie najbardziej. Colleen Houck zyskała w mych oczach dzięki zgrabnemu rozplanowaniu fabuły. Trzecia już misja trójki przyjaciół podzielona została na kilka etapów, a każdy z nich stanowił wyjątkową przygodę, każdy z nich różnił się od reszty. Wyprawa to powieść niesamowicie barwna, pełna uczuć i emocji, która zaskakuje na każdym kroku, która rusza serca osób wrażliwych, i tych trochę mniej wyczulonych na cudze losy. Po raz kolejny, trzeci już, zostałam pochłonięta przez niezwykły świat, bogaty w kolory i zapachy, który czaruje na każdym kroku. Od kiedy wkroczyłam do niego po raz pierwszy, nie mogę przestać o nim myśleć. I chyba nigdy nie przestanę.

Być może wyda się to nieco trywialne, jednak bardzo lubię relację mającą miejsce pomiędzy Kelsey, Renem i Kishanem. Prawdopodobnie dla większości czytelników niepisany związek trojga ludzi będzie czymś niewyobrażalnym, oburzającym, niesmacznym wręcz. Nie jestem za poligamią, jednak miłostki mające miejsce w tej powieści są… urocze? Nie jest to perfekcyjne słowo opisujące uczucia łączące zwykłą dziewczynę i dwóch tygrysich braci, lecz inaczej tego określić nie umiem. Albo, inaczej. Nie chcę. Jestem świadoma, iż ten związek, jakkolwiek by to nazwać, znajdzie sobie więcej przeciwników, aniżeli zwolenników. Ja jednak należę do tej drugiej grupy, być może przez fakt, iż autorka w piękny sposób opisała emocje krążące wokół trójki głównych bohaterów. Między nimi nie ma fałszu, nie ma udawania, nie ma ukrywania swojego prawdziwego ja. Dwa tygrysy kochają Kelsey za jej zwyczajność, prostotę. Ona zaś miłuje ich prawdziwe wnętrza, nie zaś wykreowane na potrzeby książęcych tytułów cechy. Miłość to piękne uczucie, które stanowi sens naszej egzystencji. W swojej książce Colleen Houck ukazuje tę prawdę swym odbiorcom. I udowadnia, że człowiek może mieć niemalże wszystko, i być nieszczęśliwym. Dopiero miłość jest tym dopełnieniem, dzięki któremu unosimy się nad ziemią - centymetr albo dwa.

Zarówno wykreowany przez autorkę świat, jak i stworzeni przez nią bohaterowie, zachwyciły mnie już na samym początku pierwszej części Klątwy Tygrysa. Kelsey to wspaniała towarzyszka podróży, zaś jej dwa książęce tygrysy to czysta esencja namiętności, którą tak trudno jest nam odnaleźć w codziennym życiu. Nigdy nie byłam wielką miłośniczką samych Indii, jak i ich kultury, jednak Houck posługując się słowami, namalowała w mej wyobraźni obraz niezwykle kolorowy, obraz pachnący pikantnymi przyprawami, skropiony kilkoma kroplami słonego potu. Autorka posługuje się językiem niebanalnym, niezwykle plastycznym i obrazowym. Z wielką pieczołowitością dba o zmysły czytelnika, kolorując mu świat, a wykreowanych przez siebie bohaterów traktuje niczym własne dzieci. Seria Klątwa Tygrysa to doskonale rozplanowana przygoda, przygoda, o którą Houck troszczy się w każdym calu. Podczas lektury wszystkich trzech części, wyraźnie czułam, iż Colleen włożyła w swą opowieść całe serce. To są książki o prawdziwej, szczerej miłości… pisane z miłością.

Płakać, i to gorzko, będę już niedługo, gdy nadejdzie czas pożegnania z bohaterami, którzy stali się bliskimi memu sercu przyjaciółmi. Na tę chwilę staram się jednak uśmiechać, gdyż w perspektywie mam jeszcze dwie części Klątwy Tygrysa. O tym, jak wielkie nadzieje pokładam w autorce co do kolejnych tomów, pisać nie będę, gdyż wyszedłby z tego beznadziejnie długi monolog, którego nikt nie chciałby przeczytać, ja zaś po ochłonięciu, i wyzbyciu się większości emocji, zastanawiałabym się, czy aby na pewno wszystko jest ze mną w porządku. Dziękuję Ci, Czytelniku, jeśli dotrwałeś do tego momentu. Wiem, iż moja ekscytacja tą serią jest trudna do zrozumienia, ja sama chwilami siebie nie rozumiem. Dziękuję, że znosisz te moje ochy i achy. Niezwykle to doceniam. I uciekam już, by przez kilka godzin intensywnie wpatrywać się w najwyższą półkę, gdzie kryje się przede mną czwarta już część mojej ukochanej serii. Ale nie, na razie nie dam jej się skusić. Nie chcę, by koniec nadszedł zbyt szybko.

Ocena: 9/10


„Człowiek inteligentny bierze sprawy w swoje ręce”


3 komentarze:

Esa Czyta pisze...

Tym razem chyba nie w moim guście, ale recenzja bardzo ciekawa ;)

SilentAqua pisze...

Uprzedzam, że będziesz ryczeć masakrycznie na koniec. To straszny wyciskacz łez. Ale seria jest po prostu wspaniała.

Gosiek pisze...

Jak dobrze, że w końcu jest ktoś kto równie mocno jak ja oszalał na punkcie tygrysów i świaa wykreowanego przez autorkę. Za mną tzy części. Trzeciej akurat nie miałam okazji przeczytać, ale na pewno kiedyś nadrobię, bo zakeży mi, aby poznać zakończenie tej serii. Z kim w końcu będzie.Kelsey? Czy uda im się całkowicie zdjąć klątwę z książąt? :D

Prześlij komentarz