06 czerwca 2014

Rick Riordan - Dom Hadesa

Myślisz, że wszystko już stracone. Twe życie rozleciało się na milion maleńkich kawałeczków, i chociażbyś niesamowicie pragnął pozbierać je, i posklejać w jedną całość, nie jesteś w stanie. Stawiasz czoła kolejnym wyzwaniom, walczysz do utraty sił. Jedni nazwą Cię tchórzem, inni okrzykną bohaterem. A Ty usilnie starasz się przeżyć. Bo masz dla kogo żyć. Na każdym kroku los pisze dla Ciebie coraz to nowsze niespodzianki. Sprawiają Ci one ból, lecz przynoszą satysfakcję. Po wygranej walce, triumf smakuje wybornie, nieprawdaż?

Załoga Argo II ma dwa wyjścia: udać się do domu i tam spróbować pogodzić ze sobą Obóz Jupiter i Obóz Herosów lub też mogą poszukać Domu Hadesa, gdzie powinni otworzyć Wrota Śmierci, by uwolnić Percy'ego i Annabeth z Tartaru. Ostatnia dwójka zaś próbuje przeżyć wśród czyhających na każdym kroku potworów. Półbogowie jak zwykle mają pełne ręce roboty, nie mają szans spać spokojnie. Czy i tym razem uda im się cało wyjść z opresji?

Niezwykle długi czas ociągałam się z przeczytaniem czwartej już części serii Olimpijscy Herosi, jaką jest Dom Hadesa. Ricka Riordana miłuję całym mym sercem, uwielbiam niemalże wszystko, co wyjdzie spod jego pióra. Jednak poprzednia część cyklu, Znak Ateny, nieco mnie zawiodła wyczuwalną monotonią zdarzeń i ciągłym zapętlaniem identycznych zachowań bohaterów. Trzecia część Olimpijskich Herosów zdecydowanie najlepszą nie jest, jednak przymrużyłam na to oko, i dałam Rickowi szanse na zrehabilitowanie się. Okazało się, iż mój miłosierny czyn przyniósł oczekiwany skutek, gdyż teraz, kiedy jestem świeżo po lekturze Domu Hadesa, śmiało rzec mogę, że jest to jedna z najlepszych powieści, które Riordan popełnił. Misternie skomponowana fabuła, trzymająca w napięciu akcja, ukochani bohaterowie - nie, to nie kolejna komercyjna reklama puszczana co dwie minuty w telewizji. To szybki, ogólny zarys jednej z najlepszych książek w historii riordanowskiej kariery.

Po raz kolejny spotykamy się z naszymi drogimi przyjaciółmi, półbogami, członkami dwóch obozów. Jak zwykle, nie są oni w najszczęśliwszej sytuacji. Percy i Annabeth walczą o przetrwanie w Tartarze, zdani jedynie na siebie i mnóstwo pałętających się pod nogami, niezwykle groźnych potworów. Hazel, Frank, Leo, Piper, Nicko i Jason mają za to wybór - mogą udać się do domu i zapobiec walce pomiędzy Obozem Jupiter, a Obozem Herosów lub też odszukać Dom Hadesa, gdzie będą musieli otworzyć Wrota Śmierci, by pomóc dwóm zagubionym duszom. Obie opcje nie wyglądają ciekawie, jednak załoga Argo II stanie na wysokości zadania i poczyni cuda w obecnie trwającej misji. Brzmi fascynująco? I tak właśnie jest. Riordan skrupulatnie buduje napięcie, wciąż trzyma czytelnika w niepewności. Siedzisz, obgryzając paznokcie kiwasz się w przód i w tył, i drżysz o życie swych ukochanych postaci. A przynajmniej ja tak robię, bo nie wiem, szanowny Czytelniku, jak to wygląda u Ciebie. Ale ja lubię dramatyzować. I niech no tylko Percy'emu włos z głowy spadnie, to, to… Ech. Lepiej nie wchodzić mi wtedy w drogę.

Rick zachwyca nas swym lekkim, niesamowicie obrazowym stylem. Posługuje się językiem prostym, lecz niebanalnym. I wciąż, po raz n-ty, zasypuje nas niezwykłymi, głęboko przemyślanymi pomysłami. Fabułę Riordan kreuje misternie, każdy szczegół dopracowany jest do perfekcji, nie ma miejsca na błędy czy niedopowiedzenia. Autor zyskał sobie moje serce przy pomocy swej debiutanckiej serii, Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy, w której to w wielce wyważonym stylu ukazał świat (nie)zwykłych nastolatków na tle jakże inspirującej mitologii greckiej, której, notabene, jestem ogromną miłośniczką. Seria natychmiastowo stała się moją faworytką, i tym określeniem mianuję ją po dziś dzień. Z Riordanem odbyłam już wiele przygód, nie tylko tych związanych z Grecją czy Rzymem, lecz również z Egiptem. Nie ważne jednak dokąd autor zabiera czytelnika w podróż, zawsze czyni to w sposób fenomenalny. Dom Hadesa pełen jest emocji i uczuć - i za to również cenię sobie twórczość Ricka. Chociaż jego dzieła są lekkie i przyjemne, o miłości, przyjaźni, męstwie i odwadze traktuje jak nikt inny. Na przykładzie swych bohaterów przedstawia odbiorcy ludzkie zachowania, charaktery. Każda z jego postaci jest inna, każdą można pokochać za jej wyjątkowy charakter. Wydawałoby się, że riordanowskie powieści to lektury służące jedynie relaksowi i rozrywce. Cóż, nieprawda. Nie trzeba umieć czytać między wierszami, by móc wyczytać lekcje, którymi Rick dzieli się ze swymi czytelnikami. Są one niezwykle wartościowe. Bo mówią, jak dobrze żyć. Co robić, by… by móc nazwać się szczęśliwym człowiekiem.

Wyjątkowość twórczości Ricka Riordana nie polega jedynie na znakomitych bohaterach, świetnie uplecionej fabule czy trzymającej w napięciu akcji, lecz również na doskonałym humorze, którym Rick okrasza kolejne sytuacje. Ironia i sarkazm, którymi się posługuje, nie kują w oczy, a wręcz przeciwnie, nadają powieści dobrego, oryginalnego smaku. Dom Hadesa to nie tylko przedostatnia część przygód Percy'ego i jego przyjaciół. Prócz standardowej opowieści, w książce znajdziemy nigdzie dotąd niepublikowane opowiadanie, noszące tytuł Syn Sobka. Jest to krótka, delikatnie nakreślona historia, która opowiada o spotkaniu Percy'ego Jacksona z Carterem Kane, bohaterem riordanowskiej trylogii Kroniki Rodu Kane. Opowieść ta niezwykle pozytywnie mnie zaskoczyła, i nie ukrywam, iż dość ciekawym zabiegiem byłoby połączenie w przyszłości światów zupełnie dwóch różnych serii w jedną całość. W tym momencie pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, iż Riordan popełni w przyszłości podobną historię, tyle że w nieco większym wymiarze.

Dom Hadesa to czwarte już (w tej serii) spotkanie z półbogami należącymi do Obozu Herosów i Obozu Jupiter. Nasi przyjaciele wciąż walczą z odradzającą się, rosnącą w siłę Matką Ziemią - Gają. Jestem niezwykle zadowolona z faktu, iż Rick po jednoksiążkowej słabości powrócił do formy, i znów zaskakuje nas swym wybornym poczuciem humoru, doskonałymi pomysłami i pozwala nam na poznanie jeszcze bliżej tak dobrze znanych już nam postaci. Zobaczymy, co przyniesie tom piąty, ostatni już. Wiem jedno - prędzej czy później będę musiała udać się do sklepu po duży zapas chusteczek higienicznych. Rozstanie z tak drogimi mi przyjaciółmi będzie więcej niż trudne. 

Ocena: 9/10


„Zabij go! - krzyknął Mars. Kocham tego faceta! - odkrzyknął Ares. - Ale i tak go zabij!” 

4 komentarze:

Mystic pisze...

Książka jest genialna!Choć nie mogę zgodzić się z Tobą co do Znaku Ateny, dla mnie ona była świetna a słabszy był Syn Neptuna, to tylko takie moje spostrzeżenie.

miqaisonfire pisze...

Nazwisko autora jest mi znane, ale nie czytałam jeszcze żadnej jego książki.

Patrycja Kiełczykowska pisze...

Po książkę chcę sięgnąć już od dłuższego czasu. Zresztą jak po inne książki Ricka Riordana ;)
Aktualnie jestem na etapie Percego Jacksona i dopiero kupiłam sobie drugi tom jego przygód. Nie mogę się doczekać, kiedy się za niego wezmę, ale najpierw muszę przeczytać stosik, który już sporo czasu na mnie czeka. Potem z chęcią poznam nie tylko Percego, ale także :Olimpijskich Herosów" :3

Aleksandra Luna pisze...

Ja dopiero zaczęłam czytać Riordana. Na razie mam za sobą Złodzieja Pioruna i mam nadzieję w najbliższym czasie sięgnąć po Morze Potworów. :)

Prześlij komentarz