27 stycznia 2015

Tammara Webber - Tak Krucho...

Mawiają, że cierpienie uszlachetnia. Kiedy jednak wszelkie krzywdy rodzą się z miłości, cierpienie to staje się nie do wytrzymania. Każdy kolejny oddech sprawia ból, a tocząca się bitwa pomiędzy sercem, a rozumem zbiera ogromne żniwa w postaci ciągłych zmian nastroju, i mętliku w głowie, który miesza ze sobą myśli - te racjonalne, i te całkiem zwariowane. Miłość jest chorobą nieuleczalną, z którą nie warto walczyć, bo z góry wiadomo, że to właśnie ona odniesie zwycięstwo. Jest zarazem najskuteczniejszym lekarstwem, jak i najgorszą trucizną. Często pytamy sami siebie, czy warto. Warto. O ten najboleśniejszy, a zarazem najpiękniejszy pierwiastek w życiu trzeba walczyć do utraty tchu. Bo zanim się obejrzymy, szczęście ucieknie nam sprzed nosa. A utrata szczęścia jest największą tragedią. 

Lucas Maxfield od śmierci matki nie może odnaleźć celu w życiu. Jej odejście było dla niego ogromnym ciosem, i przyczyną wielu nałogów i złych zachowań. Kiedy w jego życiu pojawia się Jacqueline, chłopak po raz pierwszy od lat zaczyna czuć coś prawdziwego do drugiej osoby. Czy dziewczyna będzie swoistego rodzaju ucieczką od przykrych wydarzeń, które rzuciły cień na jego życie?

Jeśli spojrzę w przeszłość, przypomnę sobie wiele wspaniałych książek, z którymi miałam szansę spotkać się na mej czytelniczej ścieżce, którą idę przez życie. Na jednym wdechu wymienię kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt tytułów, które szczególnie zapadły mi w pamięć, które gdzieś tam zawsze będą tkwiły w moim sercu. Jedną z takich pozycji jest z pewnością niepozorna młodzieżówka, do której przez długi czas podchodziłam z wielkim sceptycyzmem. Kto znosi moje recenzenckie pojękiwania przynajmniej od dwóch lat, z pewnością pamięta, jak wielkie wrażenie wywarła na mnie powieść Tammary Webber - Tak Blisko. Długo szalałam z zachwytu, zakochałam się w prostej historii opowiadającej o słodkiej dziewczynie uratowanej z opresji przez chłopaka z grzywką opadająca na oczy i kolczykiem w wardze. Zawsze lubiłam niebanalne opowieści, a ta właśnie taka była - świeża, urokliwa, niegłupia. Przyswoiłam ją sobie w jeden wieczór, a później długo żałowałam, że nie zdecydowałam się delektować tą książką odrobinę dłużej. Nigdy nie okrzyknęłam Tak Blisko arcydziełem, jednak powieść ta zdecydowanie mnie zaczarowała, a nazwisko Webber zapisałam sobie na liście autorów z potencjałem. Skoro już Czytelniku naładowałam Cię tyloma pozytywnymi emocjami, wyobraź sobie, jak wielkie  szczęście poczułam, w momencie kiedy okazało się, że autorka postanowiła napisać kolejną książkę. Bynajmniej nie kontynuację uwielbionej przeze mnie historii, lecz coś, czego się nie spodziewałam. Otóż Webber popełniła tę samą opowieść, jednak tym razem czytelnik ma szansę zobaczyć wszystko oczami Lucasa (Landona), nie zaś Jacqueline. Nie obchodziła mnie możliwość, iż będzie to dzieło wątpliwej jakości, które po prostu ma zebrać kolejne fundusze dla autorki, jadąc na koniku pierwowzoru. Nie interesowało mnie, że już znam tę historię od podszewki, że wiem, co się wydarzy. Liczył się dla mnie jedynie fakt, iż ponownie spotkam się z dwójką bohaterów, których kiedyś tam niesamowicie polubiłam. Nad zabiegiem pisania tej samej historii z innej perspektywy miałam zastanowić się później.

I zastanowiłam się. Nie trwało to długo. Nie analizowałam, nie próbowałam się do czegoś przyczepić. Przeczytałam Tak Krucho, i z miejsca doszłam do wniosku, że autorka poczyniła ruch doskonały. Tak Blisko opowiadało historię dziewczyny zagubionej w świecie dla niej obcym, do którego wkroczyła jedynie przez swojego byłego chłopaka. Tak Krucho to opowieść o potencjalnie silnym psychicznie młodym mężczyźnie, który wiele w swoim życiu przeszedł, który walczy z demonami przeszłości, i próbuje odnaleźć swoje miejsce i rolę na świecie. Landon vel. Lucas to inteligentny chłopak, kończący własnie ostatni rok studiów. Kobieciarz, artysta i wrażliwiec budujący wokół siebie mur w jednym. Miał trzynaśnie lat, kiedy zginęła jego matka, a wydarzenie to wpłyneło na całe jego dalsze życie. Alkohol i narkotyki kiedyś były jego chlebem powszednim. Gdyby nie pewna rodzina, przyjaciele rodziców, dawno poszedłby na dno. Niesamowicie intrygująca postać, nieoczywista, pełna zagadek. Nie przywiązuje się, kobiety traktuje jako seksualne zabawki. Do pewnego momentu. Kiedy pozna Jacqueline (która notabene, w tym tomie jest zrobiona na cichociemną typową blondi), jego świat wywróci się do góry nogami. I owszem, brzmi to banalnie, brzmi to tanio, jednak z ręką na sercu przyrzec mogę, a co więcej, nawet i na mały paluszek w prawej ręce, że historia tych dwojga jest wyjątkowa. Ja nie zachwycam się byle czym. Nie lubię prostych rozwiązań. Dlatego tak bardzo pokochałam opowieść stworzoną przez Webber - bo jest zagmatwana, ekscytująca, i bardzo... sensualna.

Ona jest owieczką, bardzo strachliwą, którą trzeba zdobywać. On jest złym wilkiem, który owieczki lubi pożerać. Związek niemożliwy? A jednak. Wszystko jest możliwe. I nie tylko w książkach, bo w prawdziwym życiu również. Ostatnio coraz częściej się o tym przekonuję. Historia w Tak Krucho jest historią opowiedzianą w Tak Blisko, jednak prócz innej perspektywy, dodane zostały wspomnienia Lucasa z przeszłości, kiedy to jeszcze funkcjonowal w spełeczeństwie jako Landon. Nie chcę Ci za wiele Czytelniku zdradzić, gdyż nie mam zielonego pojęcia, czy wcześniej zapoznałeś się z pierwowzorem. Jeśli tak, śmiało czytaj i tę powieść. Jeśli nie, koniecznie znajdź trochę czasu na któryś z dwóch tomów. Czy istotna jest kolejność? Według mnie, nie. Te same zdarzenia, widziane z dwóch perspektyw. Obie części wzbogacone są o prywatne sytuacje każdego z bohaterów, których nie poznamy w tej drugiej powieści. Tak Krucho to powieść lekka, lecz subtelna, napisana prostym językiem, pełna emocjonalnych zawirowań. I chociaż mam wrażenie (moja pamięć zaczyna szwankować...), że Tak Blisko wywołała u mnie odrobinę więcej wrażeń, to jednak nadal twierdzę, iż opowiedzenie tej samej, niezwykłej historii, tym razem z perspektywy Lucasa, było bardzo dobrym posunięciem. Ratliff approves.

W pewnych momentach czułam nutę irytacji - cnotliwą nazwać mnie nie można, Boże broń, to ostatni epitet, jakim można mnie opisać, jednak ciągłe wspominanie autorki o brudnych myślach głównego bohatera, jego zapalczywe ciągnięcie Jacqueline do łóżka, i brak konkretnej rozmowy między dwójką zakochanych, w większości doprowadzał mnie do szału. Bo ja rozumiem, napalenie fajna rzecz. Seks jest ważny w związku, i to bardzo. Ale rozmowa również - a jej między Lucasem, a jego upolowaną owieczką było tak mało, że sytuacje mówione policzyć mogę na palcach jednej dłoni. Więc Czytelniku, jesli liczysz na jakieś błyskotliwe dialogi pomiędzy zakochanymi, muszę Cię niestety rozczarować - zarówno on, jak i ona wolą używać ust do czegoś zgoła innego... Do delektowania się walorami smakowymi potraw przyrządzonych przez Lucasa oczywiście! A Ty, Czytelniku, o czym pomyślałeś...? Ha. I tu Cię mam.

Podczas czytania Tak Krucho, uśmiech na mej twarzy pojawiał się średnio raz na parę kolejnych stron. Miło było powrócić, nie tylko myślami, do pięknej historii, która dwa lata temu chwyciła mnie za serce, która zawładnęła mną dogłebnie. Cieszę się, że dostałam szansę zapoznania się zarówno z przeszłością, jak i najskrytszymi myślami Lucasa - wiele to wniosło do obrazu całej opowieści, wyjasniło kilka niejasnych spraw, i pozwoliło bliżej go poznać. Tak Krucho nie jest zwyczajną historyjką o wielkiej miłości, która połączyła dwójkę młodych ludzi. Jest to naszpikowana wielkimi emocjami, poruszająca trudne tematy, takie jak przemoc, śmierć, problemy rodzinne, opowieść o dorastaniu i nauce życia samemu ze sobą. Jedna z najlepszych książek z tego gatunku, z jakimi się spotkałam. Warto przeczytać, tak jak i warto walczyć o miłość - do samego końca.

Ocena: 9/10


„Pewne rzeczy nie są warte bólu, nawet jeśli potrafisz go przeżyć.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Bardzo piękne recenzje. Aczkolwiek cały czas piszesz potocznym językiem, mało wyrafinowanym, nie wiem ile masz lat i na jakim profilu jesteś, ale skup się troche bardziej na polskim, bo czytelnicy oczekują bardziej wyszukanego języka.

Patrycja Waniek pisze...

Tak dawno czytałam tom pierwszy, że nie pamiętam szczególnie jego fabuły, jednak wiem, że niby lekka lektura, ale w poważnym tematem w tle. :) Na pewno sięgnę po drugie spojrzenie na opowieść. ;)

Pozdrawiam.

cyrysia pisze...

Książkę czytałam jakiś czas temu, ale przyznam się szczerze, że nieco mnie rozczarowała. Jak dla mnie, była znacznie słabsza pod względem ładunku emocjonalnego od swojej poprzedniczki.

Prześlij komentarz