10 maja 2015

Cecelia Ahern - Kiedy cię poznałam

Każdy z nas na swojej życiowej drodze boryka się z problemami. Większymi, mniejszymi. Przybierają one różną postać. Nie pozwalają nam spać po nocach, odrywają nasze myśli od każdej przyjemnej rzeczy. Są naszym utrapieniem, nie opuszczają nas ani na chwilę. Z problemami trzeba umieć walczyć, a sztukę tę posiąść jest naprawdę ciężko. Ale się da. Bo jeśli się chce, to się potrafi. Czymże byłoby nasze życie bez problemów? Ciągłym pasmem szczęśliwych chwil? W krótkim czasie poczulibyśmy się znudzeni. Problemy, jak wszystko na tym świecie, są nam potrzebne do normalnego funkcjonowania. Przecież każdy z nas lubi czuć ten dreszczyk towarzyszący myśli: czy aby na pewno sobie z tym poradzę?

Jasmine jest pracoholiczką. I właśnie straciła pracę. Nie wie, jak poradzić sobie z pustką, która nagle ją ogarnęła. By jakoś zapełnić sobie czas, skupia się na życiu swojej siostry, kobiety dotkniętej zespołem Downa. Prócz tego odkrywa pasję do kopania w ogródku i zajmuje się podglądaniem sąsiada z naprzeciwka, który powoli rujnuje sobie życie. Matt, bo tak się zwie mężczyzna, został zawieszony w swej pracy za niesmaczną sytuację, która miała miejsce podczas jego audycji radiowej w sylwestrową noc. Zarówno Jasmine jak i jej nowy znajomy borykają się z wieloma problemami - każde z innymi. Pewnego dnia okaże się, że będą w stanie pomóc sobie nawzajem.

Nie wiem jak to się dzieje, ale każda kolejna przeczytana przeze mnie powieść Cecelii Ahern łapie mnie za serce mocniej, gwałtowniej. Łapie i puścić długo nie chce, bo po zakończeniu lektury czuję się naładowana sprzecznymi emocjami, chce mi się śmiać i płakać jednocześnie. I długo z głowy sobie powieści wybić nie mogę, bo wciąż rozmyślam, wciąż analizuję, i do jednego konkretnego wniosku dojść nie mogę. Ahern jest czarodziejką, która macha piórem niczym różdżką, wywołując mętlik w mej głowie. Problemy, które porusza w swoich książkach są często banalne i oczywiste, jednakże autorka przedstawia je w sposób intrygujący, ubierając w piękne słowa. Kiedy Cię poznałam jest trzecią powieścią autorki, z którą przyszło mi się zapoznać. P.S. Kocham Cię oraz Love, Rosie wywołały na mnie ogromne wrażenie - prostotą i osobliwym klimatem. Do tej pory twórczość irlandzkiej pisarki mnie nie zawiodła. I za to bardzo ją cenię - za tę gwarancję, że sięgając po któreś z jej dzieł, poczuję się, jakbym wracała do domu. Książki Ahern są swoistego rodzaju ostoją. Ostoją mych myśli, które wciąż błądzą tu i tam. 

Pracoholizm to dość poważny problem dzisiejszych czasów. Ludzie coraz bardziej skupiają się na swojej pracy, zapominając o tym, że istnieje poza nią coś więcej. I chociaż sama pracoholiczką okrzyknąć się nie mogę, to jednak rozumiem ludzi, dla których praca jest najważniejsza ważna. To, co robimy zawodowo, dla wielu jest motorem napędowym, który utrzymuje życie na właściwym torze. Lubimy chwalić się swoimi osiągnięciami, spragnieni jesteśmy poklasku innych. Ale to nie wszystko. Potrzebujemy mieć ustalony plan dnia, chcemy wiedzieć, co dzisiaj mamy do zrobienia. Kiedy nagle okazuje się, że praca znika z naszego życia, bo nagle wszystko straciło sens, bo zostaliśmy zwolnieni, bo coś nie poszło po naszej myśli - gubimy się. Obijamy się od każdej mijanej ściany, popadamy w melancholię. Nasza rutyna zostaje zburzona, zamykamy się sami w sobie, nie możemy patrzeć na inne, znane nam osoby, które wciąż działają według ustalonego grafiku. Izolujemy się, krzyczymy wewnętrznie z frustracji. I póki nie znajdziemy nowego, równie ważnego dla nas zajęcia, wyżywamy się na wszystkich dookoła, przez co nasze życie burzy się niczym kostki domina. Jeden problem powoduje kolejny, czyniąc absolutną katastrofę.

Jasmine, główna bohaterka Kiedy cię poznałam straciła pracę, co sprawiło, że całe jej życie wywróciło się do góry nogami. Została skazana na samotne przesiadywanie w swoim bliźniaku - wszyscy jej znajomi poświęcali czas pracy lub rodzinie. Na domiar złego, prócz wypowiedzenia, otrzymała tzw. urlop ogrodniczy - płatny urlop, który zobowiązywał kobietę do rocznego zaniechania jakiejkolwiek pracy. Także Jasmine nie tylko straciła pracę, lecz również wszelkie perspektywy na znalezienie nowej w okresie nadchodzących dwunastu miesięcy. Ktoś mógłby rzec, że tego typu urlop to marzenie - nie dość, że nie musisz pracować, to jeszcze Ci za to płacą! Ha, to wcale nie jest takie wspaniałe. Kiedy coś tracimy, lubimy zastąpić sobie to coś nowym czymś, przez co mniej cierpimy. Jasmine odebrano taką możliwość. Dlatego też zaczęła skupiać się na życiu innych. Bo skoro nasze życie to jeden wielki problem, należy zająć się cudzymi troskami.

Także kiedy Jasmine pracę straciła, a siedzenie w domu znużyło ją doszczętnie, mimowolnie zaczęła robić coś ze swoim życiem. Główna bohaterka powieści jest osobą uczuciową, i chociaż nie pasuje to do natury pracoholika, wrażliwości odmówić jej nie można. Matka dziewczyny zmarła na raka, gdy ta miała dziewiętnaście lat, pozostawiając na świecie ją i jej rok starszą siostrę, Heather, która urodziła się z zespołem Downa. Starsza córka zawsze była oczkiem w głowie matki, przede wszystkim z powodu swej choroby. Jasmine po jej śmierci przejęła rolę głównej opiekunki. Wzięła sobie tę rolę do serca aż za bardzo, gdyż jak się później okaże, Jasmine niepotrzebnie chuchała i dmuchała na starszą siostrę, uciekając przed swoimi problemami w jej troski. Kiedy cię poznałam to powieść, która porusza wiele ważnych, a zarazem trudnych tematów - jednym z nich jest życie z osobą chorą na zespół Downa. Wiele osób sądzi, że tacy ludzie diametralnie różnią się od tych zdrowych. Cecelia Ahern w swej powieści przedstawia chorych jako ciepłych, sympatycznych ludzi, którzy potrafią normalnie funkcjonować, którzy mają własne pasje, marzenia, ambicje; a przede wszystkim, nie zawsze są oni zdani na łaskę innych. Autorka burzy wszelkie wątpliwości, łamie stereotypy. Pokazuje, że każdy z nas, zdrowy czy nie, zasługuje od życia na wszystko, co najlepsze.

Skoro już porozmawialiśmy, Czytelniku, o smutnym wydarzeniu w życiu Jasmine oraz jej nadopiekuńczości względem siostry, przyszła pora na przedstawienie Ci kolejnej, równie skomplikowanej i pokrzywdzonej przez życie postaci, jaką jest Matt Marshall, prezenter radiowy, który przez jeden głupi wybryk został zawieszony w pracy, którego porzuciła żona, i który, na dodatek, zaczął spożywać zbyt wiele alkoholu. Cecelia Ahern posiada niesamowitą zdolność tworzenia niezwykle intrygujących portretów psychologicznych. Manipuluje nimi niczym marionetkami, odpowiednio wplatając bohaterów w zwoje fabuły. Matt to człowiek, któremu Jasmine postanowi pomóc - pewnego dnia zacznie podglądać jego kolejne wybryki przez okno, gdyż jest on jej sąsiadem, mieszkającym w domu naprzeciwko. Pomoc z początku nie nadejdzie z czystej dobroci serca. Kiedyś, wiele lat temu, Marshall jedną ze swoich audycji niezwykle zraził do siebie główną bohaterkę. Uraził jej uczucia, czego nigdy mu nie zapomniała. Nigdy nie przypuszczała, że jego problemy staną się jej problemami. I vice versa. Każdy przyjaciel może stać się wrogiem. A każdy wróg może przemienić się... w przyjaciela.

Zarówno Jasmine, jak i Matt to postacie nad wyraz  intrygujące. Ona, wiecznie zapracowana, w ciągłym biegu, po utracie pracy traci na chwilę sens życia. On, wybuchowy, ceniący swoją pracę, po zawieszeniu traci grunt pod nogami. Obydwoje wiele łączy, ale i wiele dzieli. Z początku nie mogą się dogadać. Później okrzyknąć ich można wzorowym przykładem symbiozy. Ich więź się zacieśni. Jasmine to kobieta po przejściach, dla której najważniejszą osobą na świecie jest jej starsza o rok siostra. Zajmowała się tworzeniem i rozwijaniem firm, które później sprzedawała. Urlop ogrodniczy spędziła, dosłownie, w ogródku. Poświęciła się pieleniu, sadzeniu, doglądaniu roślin. Poprzez swój ogród zaczęła wyrażać siebie. Niezwykle przypadł mi do gustu ten pomysł autorki - kiedyś ogródek funkcjonował praktycznie bez jednego, najdrobniejszego źdźbła trawy. Był pusty i zimny, tak jak dawna Jasmine. Kiedy w głównej bohaterce zaszły wielkie zmiany, jej ogród również przeszedł metamorfozę. Brak dalszych perspektyw, zawieszenie w przestrzeni, utracenie gruntu pod nogami na chwilę zachwiały życiem Jasmine - i ja doskonale to rozumiem. Bo teraz, kiedy dwa tygodnie temu ukończyłam szkołę, i do października jestem na swoim własnym urlopie ogrodniczym, zastanawiam się, co ja ze sobą pocznę przez najbliższe miesiące. I chociaż pomysłów w głowie roi się wiele, z niecierpliwością będę oczekiwać jesieni. Tak jak główna bohaterka oczekiwała zakończenia własnych, przymusowych wakacji.

Autorka posługuje się lekkim, bardzo plastycznym językiem. Powieść czyta się niesamowicie przyjemnie, jest lekturą ciepłą, naładowaną wieloma emocjami. Cecelia Ahern wykreowała obraz zamkniętej uliczki, której  wszyscy mieszkańcy się znają, i mniej lub bardziej, lubią. W piękny sposób ukazana została przemiana głębokiej nienawiści w mocną przyjaźń, która zaszła pomiędzy Mattem a Jasmine. Wielką zaletą powieści jest sposób narracji - prowadzi ją Jasmine, na zmianę zwracając się bezpośrednio do czytelnika lub wprost do Matta. Główna bohaterka snuje opowieść, opowiada, jak cała historia wyglądała z jej perspektywy. Do tej pory nie spotkałam się z tego typu zabiegiem, stąd moje zdumienie było ogromne, i wciąż jestem pod dużym wrażeniem. Z każdą kolejną powieścią Ahern sprawia, że mam ochotę serdecznie pogratulować jej wyjątkowych pomysłów.

Życie z chorą osobą, nadużywanie alkoholu, pracoholizm, spory rodzinne, konflikty interesów - to tylko niektóre z problemów poruszanych przez autorkę w Kiedy cię poznałam. Jestem niesamowicie usatysfakcjonowana po przeczytaniu tej powieści, i choć na początku zakładałam, iż będzie ona dość przewidywalna, z radością przyznać muszę, że bardzo się myliłam. Autorka na każdym kroku zaskakuje, znajduje wyjątkowe rozwiązania, tworzy niezwykłych bohaterów, a przede wszystkim, kreuje piękne historie, które na długo zapadają w pamięć odbiorcy. W swej najnowszej powieści Ahern ukazuje, że nasze życie zmienić może jedna osoba. Cóż z tego, że jest nas na świecie ponad siedem miliardów. W jednej chwili nasz los odmienia ta jedna, konkretna. Nigdy nie jesteśmy pewni tego, co wydarzy się jutro. Trzeba być przygotowanym na wszelkie ewentualności. Kiedy cię poznałam to historia kobiety, która musiała nauczyć się żyć w zgodzie sama ze sobą. Historia kobiety, która musiała dorosnąć. I której się to udało.

Ocena: 9/10


„(...) kiedy gąsienica myślała już, że świat się skończył, stała się motylem.

5 komentarze:

Agnieszka D. pisze...

O właśnie dzisiaj wpadnie w moje ręce ta książka :) Lubię Ahern i sądzę, że i ta jej powieść przypadnie mi do gustu :)

cyrysia pisze...

Nie wiem, co mam sądzić o tej książce, gdyż poprzednia pozycja autorki, czyli ''Love Rosie'', choć byłą wychwalana niemal przez wszystkich czytelników, mnie się nie podobała. Dlatego obawiam się, że w przypadku ''Kiedy cię poznałam'' może być podobnie. Dlatego zastanowię się jeszcze nad ewentualnym kupnem.

Zła Zołza pisze...

Imponujących rozmiarów recenzja ! Lubię powieści Ahern za lekkość, emocje i bohaterów drugoplanowych, pewnie przeczytam "Kiedy cię poznałam".

Anonimowy pisze...

Czemu tak rzadko zaczęłaś wstawiać recenzje ? :( "(

Kinga pisze...

Czytałam już kilka książek autorki i każda potrafiła mnie oczarować.Autorka ma to "coś " w sowich książkach.Potrafią mi zawsze poprawić humor."Kiedy cię poznałam" mam w planach ;)

Prześlij komentarz