22 lipca 2015

Holly Smale - Geek Girl. Modelka z przypadku

Życie komplikuje nam się w momencie, kiedy zadamy sobie - lub ktoś nas w tym wyręczy - pytanie, kto tak naprawdę decyduje o naszych losach - my sami, czy tez jakaś odgórna siła. Każdego dnia dzieją się dookoła nas rzeczy, na które nie mamy wpływu. Wobec których jesteśmy bezsilni. Ale też, dzień w dzień, podejmujemy decyzje, których skutki ważą na naszej przyszłości. Życie bywa skomplikowane, i choć nie zawsze jest ono dla nas równym przeciwnikiem, należy iść przez nie z szerokim uśmiechem wypisanym na ustach. Bo przecież uśmiechy czynią świat piękniejszym.
Harriet Manners to piętnastolatka, która jest kujonką - lub, jak kto woli, geekiem. Dziewczyna interesuje się rzeczami, o których jej znajomi nie mają najbledszego pojęcia - no bo kogo normalnego obchodzi, przykładowo, ile mięśni w uchu ma kot? Harriet fascynuje nauka. Zaś ciuchy, kosmetyki, pokazy mody - to, co kreci każda normalną nastolatkę - jest dla Manners prawdziwym utrapieniem. Pewnego dnia międzynarodowa agencja modelek zauważa dziewczynę. I chce ją przyjąć w swe szeregi. Od tamtej chwili, jej życie zamienia się w piekło.

Zawsze twierdziłam, że człowiek osiąga to, na co sam sobie zapracował. Jednak kiedy ktoś zadaje mi pytanie, kto tak naprawdę decyduje o naszym życiu - my sami, czy los, nie udzielam jednoznacznej odpowiedzi. Bo chociaż uważam, że to człowiek jest kowalem swego losu, to jednak właśnie los zsyła nam okazje, które możemy wykorzystać lub nie. Ponad dwa miesiące temu, odpowiadając w formie rozprawki na to samo pytanie na maturze z języka polskiego, jednoznacznie postawiłam na działania człowieka, argumentując swoje zdanie Raskolnikowem i Antygoną, którzy sami zgotowali sobie tragiczny los. Od tamtej chwili przez moją głowę przepłynęło mnóstwo myśli, i teraz, siedząc na drewnianej ławce, wpatrując się w rozłożyste gałęzie znajdującej się przede mną choinki (świerku? jodły? Whatever, choinka to choinka) stwierdzam, że nie powinnam była stawać po jednej, konkretnej stronie. Życie to zjawisko skomplikowane, mieszanina naszych własnych wyborów i decyzji, które zapadły odgórnie. Ważne jest to, by umieć wykorzystywać szanse, które zostały nam podarowane. I rezygnować z darów losu, które mogą zrujnować naszą przyszłość.

Pannę Manners los zaskoczył, i obdarzył ją niesamowitą szansą. Otworzyły się przed nią drzwi do świata, o którym marzy wiele ludzi - świata pełnego pieniędzy i blasków fleszy. Pewne nastolatki dałyby sobie amputować którąś z kończyn, byleby tylko móc zaistnieć w modelingu (chociaż wtedy za długo w interesie by nie pobyły, z wiadomych przyczyn). Harriet przeklęła dzień, w którym otrzymała szansę, o jakiej śnią tysiące. Jak to możliwe, zapytasz, Czytelniku. Cóż, takie cuda się zdarzają. Przecież nie wszyscy ludzie na tym globie marzą o tym samym. Każdy z nas ma inne priorytety - dla Harriet takowym była kariera naukowca bądź cokolwiek innego, co tylko angażowałoby jej mózg do pracy. Nie każdy wie, że praca w modelingu jest równie absorbująca, co i każda inna. Po prostu angażuje ducha i ciało na swój sposób. Spełniać marzenia to piękna sprawa. Kraść je komuś, zwłaszcza bliskiemu sercu, to już zupełnie inna, paskudna historia. Tego pragnęła uniknąć Harriet. Czy wspomniałam już, że praca modelki to odwieczna ambicja Nat, najlepszej przyjaciółki głównej bohaterki? Zapomniałam? Och, wybacz. Ale tak. W momencie otrzymania propozycji kontraktu, Harriet czuła się jak złodziej. Nie wolno realizować marzeń osób, na których nam zależy.

Główna bohaterka dzieła Holly Smale, brytyjskiej autorki młodzieżówek, to stworzenie nad wyraz irytujące. Błądzące w swoim świecie, nielubiane przez rówieśników (wyłączając Nat oraz pewnego młodego człowieka, który jest jeszcze bardziej beznadziejny niż ona sama), nudne. Sypać przymiotnikami mogłabym długo, jednak oszczędzę tego i sobie, i Tobie, Czytelniku. Za to podzielę się z Tobą tajemnicą - nie odnalazłam w tej istocie ani jednego pozytywu. Dużo bardziej spodobała mi się za to kreacja postaci ojca dziewczyny - człowieka zwariowanego, niekiedy nawet zabawnego. Cała reszta bohaterów to dwie skrajności. Albo zbyt słabo zarysowani, albo ze zbyt wielką przesadą. Geek Girl. Modelka z przypadku to prosta jak budowa parasola opowieść o dziewczynce, na którą czeka wielki świat, a która ucieka przed nim jak tylko może. Harriet tak bardzo nie chce mieć nic wspólnego z modą, że aż pewnego dnia spada na nią propozycja zostania modelką.  Zabawne, jakiś to los bywa pokrętny, nieprawdaż? Geek Girl to typowa historia mająca na celu zauroczyć serca młodziutkich dziewczyn. Wydaje mi się, że na ten typ młodzieżówek jestem już za stara (bywa, no), bo chociaż ta opowieść doprowadzała mnie do szału, jestem świadoma faktu, że młodszym ode mnie przypadnie ona do gustu. Holly Smale zafundowała swoim czytelnikom lekką, prostą (żeby nie powiedzieć banalną) powieść, jakich na tym świecie setki. Od chwili, w której przewróciłam ostatnią kartkę tegoż dzieła, mój mózg rozpoczął powolny proces wypierania go z pamięci. Zaskakująco szybko, nieprawdaż?

Narratorką Geek Girl jest sama Harriet, przez co czytelnik jest aktywnym uczestnikiem gonitwy myśli towarzyszącej zaistniałej tragedii, jaką jest propozycja podpisania kontraktu z agencją modelek. To akurat uznaję za plus, gdyż lubię przeżywać wszystko razem z głównym bohaterem. Jednakże nie narzekałabym, gdyby Harriet użyła czasami swej inteligencji, którą tak się szczyci, co pozwoliłoby jej uniknąć wielu wpadek. Książka podzielona jest na krótkie rozdziały, które przynoszą mi na myśl cykl autorstwa Blue Jeans’a - jego powieści miały swój początek w internecie, gdzie autor zamieszczał niedługie fragmenty na swoim blogu. Zapytasz, Czytelniku, czy Geek Girl naprawdę, ale to naprawdę, jest tak beznadziejna, jak to można wnioskować po moich narzekaniach. Jak już wspomniałam - młodszym się spodoba. Chwalę sobie jednak powieść Holly Smale za jedno - stanowiła wspaniałą odskocznię od stresu, który kotłował się we mnie w noc udostępnienia na stronie OKE wyników matury. Tak bardzo pochłonęła mnie irytacja wywołana postępowaniem Harriet, że w efekcie swoje maturalne procenty sprawdziłam dopiero na dwie i pół godziny po publikacji :).

Jak to zazwyczaj dzieje się w tego typu opowieściach, gdzieś tam musiał pojawić się facet. To było do przewidzenia, gotowa byłam dać sobie odciąć małego palca u prawej ręki, na którego zawsze składam istotne przysięgi (czyżbym znowu wymyśliła rym?). Jak się okazało, wątek romantyczny w tej historii ledwo dycha - może to i dobrze. Mam jednak wielki żal do autorki, że stworzyła losy Harriet aż nadto przewidywalnymi. I nie, tym razem nie korzystałam ze swego sławetnego daru jasnowidzenia (nadal szukam w tym fachu zarobku, hihi). Tym razem po prostu się to wydarzyło. Nie chcę po raz kolejny pisać, że można się było tego spodziewać po młodzieżówce. No ale cholera, można było!

Polecam? Absolutnie nie. Odradzam? Tylko starszym czytelniczkom (wątpię, by jakikolwiek mężczyzna sięgnął po tę książkę). Młodsze będą się bawić, może nie fenomenalnie, ale na pewno dobrze. Bo Geek Girl to lekka, przyjemna, niezobowiązująca opowieść o dziewczynie, która pewnego dnia zmuszona jest podjąć ciężką decyzję, która zaważy na jej przyszłości. Tej decyzji nie podejmie za nią los. Musi dokonać tego ona sama. Los dał jej szansę. A czy Harriet ją wykorzysta, i przeżyje na jawie sen tysięcy dziewczyn? No chyba nie myślisz, że Ci zaspojleruję. Pff.

Ocena: 3/10

2 komentarze:

A. pisze...

Pierwsze pytanie, które nasuwa mi się na myśl - dlaczego nie trafiłam tutaj wcześniej? Ale skoro już jestem, to nie waham się i klikam "obserwuj", bo uwielbiam takie długie, rozbudowane, opisujące wręcz wszystko, recenzje. Co do samej książki - no zdecydowanie nie dla mnie. :)
Pozdrawiam
A. :)

http://still-changeable.blogspot.com - będzie mi miło, jeśli zajrzysz. :)

Anonimowy pisze...

twoje recenzje są coraz rzadsze, a w porównaniu do tego co bylo dwa/trzy/cztery lata temu - prawie ich nie ma. kochana, ostatnio sobie przeglądałam twoją działaność i w 2011 roku, az 104 recenzji, 2012 znów ponad 100, 2013 - 55, 2014 - 45, 2015 (juz połowa roku) - a tu dopiero 10 recenzji.

Prześlij komentarz