08 sierpnia 2015

Michelle Hodkin - Mara Dyer. Tajemnica

Budzisz się z głębokiego, lecz niespokojnego snu. Przyspieszony oddech świszczy w Twej piersi, oczy masz szeroko otwarte, a po lewej skroni spływają dwie krople potu. W tym właśnie momencie przez głowę przebiega Ci myśl, że chyba oszalałeś. Tego, co dzieje się obecnie w Twym życiu, nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Każdego kolejnego dnia przydarzają Ci się sytuacje, o których nie śniłeś w najgorszych koszmarach. Co najgorsze, jesteś zdany jedynie na samego siebie. O swoich lękach nie możesz nikomu opowiedzieć - a, przede wszystkim, nie chcesz tego czynić. Szczęśliwe chwile, które do tej pory wypełniały Twoje życie, zasnuł cień. Musisz radzić sobie sam. Obok Ciebie nie ma nikogo, kto byłby w stanie pomóc.
Mara Dyer wychodzi bez szwanku z wypadku, w którym giną jej najbliżsi przyjaciele. Każdy zadaje sobie pytanie, jakim cudem dziewczyna przeżyła zawalenie się starego budynku szpitala psychiatrycznego. Dyer nie może pogodzić się z wielka stratą, której doświadczyła. Razem z rodziną wyprowadza się z miasta, w którym do tej pory wiodła normalne, beztroskie życie. Mara cały czas myśli o śmierci najbliższej przyjaciółki, swojego chłopaka i jego siostry. Czuje, że jej ocalenie nie było przypadkiem, że wiąże się z tym jakaś tajemnica. Jak się okaże - przeczucia się sprawdzają.

Kiedy nie mogę pozbierać myśli lub wręcz przeciwnie, kiedy myśli kłębią się i przerażają swą zawiłością, nie zważając na pogodę wybiegam z domu (czasami zdarzy mi się wrócić po parasol) i pokonując wcześniej paręset metrów, wsiadam do tramwaju numer 14, który wiezie mnie pod Bagatelę. Stamtąd na oślep ruszam w którąś stronę i szwendam się dopóki nie poukładam sobie odpowiednio wszystkiego w głowie. Albo kiedy po prostu stwierdzę, że nogi nie poniosą mnie już dalej, ale to już w kryzysowych sytuacjach. Wciskam w uszy słuchawki, wkładam ręce do kieszeni (wiecie co najgorszego istnieje na tym świecie? Spodnie bez kieszeni, bezsprzecznie)i z szeroko otwartymi oczyma chłonę widoki, które pozwalają mi spokojnie pomyśleć. Lubię przechadzać się dobrze mi już znanymi uliczkami, mocno cieszy mnie także poznawanie nowych zakamarków. Chciałabym móc powiedzieć, że podczas jednej z takich wędrówek odkryłam Tanią Książkę na Grodzkiej, jednakże nie będę kłamać, bo i tak nikt by mi nie uwierzył. Ta mała księgarnia była tam od zawsze, a przynajmniej od kiedy tylko sięgam pamięcią. Wstępuję do niej od czasu do czasu, jednakże rzadko kiedy stamtąd cokolwiek wynoszę. Niedawno jednak udało mi się poczynić tam zakupy, co przyjęłam z dość dużym zdziwieniem. Jedną z perełek, którą wówczas wyniosłam (przy okazji, apeluję o pakowanie klientom książek do siatek, bo cholera, później szlajałam się po Podzamczu z książkami pod pachą) była Mara Dyer. Książka, o której nie dało się nie słyszeć, bo praktycznie wyskakiwała każdemu z pralki. Długo chodziła mi ona po głowie, i pomimo odstraszającego, wszechobecnego szumu spowijającego ją niczym pajęcza sieć, pragnęłam zapoznać się z tą historią. I chyba ściągnęłam ją sobie myślami. Przypadkiem weszłam do księgarni, którą zazwyczaj mijam z obojętną miną. I przypadkiem Mara Dyer czekała na mnie właśnie tam. To z pewnością musiał być spisek. Innej opcji nie widzę.

Główna bohaterka w krótkim okresie czasu doświadczyła tyle zła, ile nie dane jej było przeżyć w ciągu ponad szesnastu lat egzystencji. Jedna straszna noc zamieniła jej życie w koszmar - zginęła trójka jej przyjaciół, ona sama zaś, nie wiadomo w jaki sposób, ocalała. W tym momencie na myśl przychodzi żelazna reguła głosząca, iż główna bohaterka powieści dla młodzieży zawsze musi być wyjątkowa. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek furorę zrobi opowieść o najlepszej przyjaciółce bądź przyjacielu osoby, która jest niezwykła. Wiecie, coś w rodzaju przygód Robina żyjącego w cieniu Batmana. Wracając do Mary - po wypadku jej rodzina przeprowadza się i umożliwia dziewczynie rozpoczęcie całkiem nowego życia. Demony przeszłości jednak wcale nie są takie łaskawe jak domownicy dziewczyny, i każdego kolejnego dnia nawiedzają ją w snach, a także na jawie. Nowy dom, szkoła, środowisko mają pomóc jej zapomnieć. Nic jednak łatwo nie przychodzi. Mawiają, że nie wolno żyć przeszłością, bo to gwarantuje brak rozwoju, stanie w miejscu. Mara chciałaby skupić się na teraźniejszości, lecz wie, że za jej ocaleniem kryje się jakaś tajemnica, stąd nie potrafi odstawić wspomnień na bok. Psychika ludzka jest krucha, łatwo jest ją zaburzyć. Mara doświadcza tego na własnej skórze. 

Panna Dyer to osoba inteligentna i rozważna, co przeczy jednemu ze stereotypów przyklejonych do głównych bohaterek powieści typu young adult. Trzyma emocje na wodzy, i pomimo wielu specyficznych zdarzeń, które mają miejsce w jej życiu, nie popada w paranoję. Ma świetne stosunki ze swoją rodziną, jest empatyczna i jak na swoje nieskończone siedemnaście lat, nad wyraz dojrzała. Jak każdy, ma swoje humory, lecz nie afiszuje się z nimi na każdą stronę świata. Lubi literaturę, kocha rysować. Michelle Hodkin stworzyła bohaterkę, którą naprawdę da się lubić. Mara Dyer. Tajemnica to powieść subtelna, pomimo niewyszukanego języka, którym została napisana. Jest lekkim, odświeżającym wicherkiem na rynku wydawniczym. Historia Mary zaskakuje, jest nieprzewidywalna, a w drugiej połowie zaczyna być zawiła i skomplikowana, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Momentami mroczna, trzymająca w napięciu. Sytuacje przytrafiające się głównej bohaterce i bliskim jej osobom są nieoczywiste. Hodkin w świetnym stylu połączyła szkolne, typowo młodzieżowe realia, z nadnaturalnymi zdarzeniami, którymi los obdarzył Marę. Z wielkim zainteresowaniem podchodziłam do tej powieści już od dłuższego czasu - jak się okazało, zwietrzyłam perełkę. I jestem z tego cholernie dumna.

Debiutancka powieść Michelle Hodkin ma swój własny, niepowtarzalny klimat, w którym zatraciłam się na kilka długich, emocjonalnych chwil, zaś sama autorka posiada niezwykły dar do tworzenia szczególnie intrygujących relacji między swymi postaciami. Moim odwiecznym marzeniem jest posiadanie starszego brata (Rodzicielka zdruzgotała mnie informacją, iż na spełnienie tej fantazji jest już trochę za późno), dlatego też z rosnącym sercem przyglądałam się trosce i miłości łączącej Marę z jej starszym bratem, Danielem. Po raz kolejny zostałabym przyłapana na kłamstwie, gdybym rzekła, iż to moje podatne na wrażliwości wszelkiego typu serducho nie drgało w specjalny sposób za każdym razem, gdy na kartach powieści pojawiała się postać Noaha - obiektu westchnień większości uczennic Croyden (i mojego). Mara jeszcze bardziej zyskała w moich oczach dzięki swemu stosunkowi do tego chłopaka. Wątek romantyczny w Tajemnicy jest przyjemny, i, jak cała powieść, dość specyficzny. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jest zabawnie, lecz nad wyraz czuło. Jestem zdecydowanie na tak.

Narratorką powieści jest sama Mara - ona opowiada czytelnikowi, jak zmieniło się jej życie od momentu zawalenia się starego budynku, kiedy to z życiem pożegnała się trójka jej przyjaciół. Autorka zastosowała w swej powieści retrospekcję, pomieszała wydarzenia teraźniejsze z chwilami z przeszłości, co pozwala odbiorcy na dokładne poznanie całej historii. Uśmiechałam się pod nosem za każdym razem, kiedy mój wzrok padł na okładkę powieści Hodkin. Do wielu scen wracałam myślami, wykonując inne czynności. Lektura tej książki była dla mnie niewysłowioną przyjemnością, i nie koloryzuję mówiąc, że nie posiada wad. Mara Dyer. Tajemnica to jedna z tych opowieści, podobnie jak Nevermore, która mocno zapadła w moją pamięć. I wyobraźnię. A przede wszystkim - w serce.

Ocena: 9/10

Balansowałam na krawędzi koszmaru i pamięci, niezdolna rozstrzygnąć, co jest czym.

7 komentarze:

Martha Oakiss pisze...

Pokochałam tę serię całym sercem, do granic możliwości, od pierwszych stron. Tak jak Ty, miałam problem z zebraniem myśli. Tym bardziej, że jestem już po trzecim tomie T.T

Izabela Lemke pisze...

Tak to już jest, że bohaterowie, którzy mają te 16 lat, okazują się niezwykli i dojrzali jak na swój wiek... ale wiemy na co się porywamy sięgając po takie książki i no cóż... mnie się taka literatura podoba ;) zainteresowałaś mnie historią Mary, dopiszę sobie ten tytuł do długiej listy ''do przeczytania''.

Mateusz pisze...

Piękna recenzja.

Pozdrawiam ciepło,
REVIEW

Buba pisze...

Ja już jakiś czas temu zrobiłam sobie taaaaaką listę książek w koszyku na Arosie (300 zł, co to jest, zaraz zamawiam :D). Pierwsza część serii od Michelle Hodkin też tam się znalazła. Bardzo chciałąbym ją przeczytać, bo moja przyjaciółka już jakieś dwa miesiące wierci mi nią dziurę w brzuchu :D Mam 20 lat i czytam młodzieżówki! Ale to nic, dla takich młodzieżówek warto.
A jak następnym razem wsiądziesz w 14 to dzwoń do mnie od razu, wsiądę i pojedziemy razem ;D

Marta Kosmala pisze...

O! To książka dla mnie. Na pewno przeczytam :)

Natalia_Lena pisze...

A im dalej... tym upiorniej... Ogólnie trylogię o Marze zaliczam do ulubionych, choć drugi i trzeci tom są dość nierówne - i niesamowite, i niedopracowane po części.

konwers pisze...

Upolowałam tę książkę, za siedem złotych w jednej z wrocławskich księgarni. Zdecydowanie najlepiej wydane siedem złotych w moim życiu :)

Prześlij komentarz